Rozdział
2
Robiąc
mentalną notatkę, by fikać fikołki
(cz.3)
*****
Umyłam
się, upewniłam się, że moje włosy nie są w bałaganie (były, węzeł, w który je
zawiązałam wokół kucyka, zepsuł się, więc po prostu go wyciągnęłam) i naciągnęłam
majtki i koszulkę, kiedy zadzwoniła moja komórka.
Chwyciłam
ją, spojrzałam na wyświetlacz i zwalczyłam chęć rzucenia nią przez pokój.
Kurwa.
Beau. Mój najnowszy ex. To znaczy, był najnowszy w tym sensie, że był ostatnim
facetem, z którym zerwałam, a nie niedawno w tym sensie, że z nim niedawno
zerwałam. Oficjalnie skończyliśmy prawie cztery miesiące temu i wykopałam jego
tyłek. Nieoficjalnie zrobiliśmy to osiem miesięcy wcześniej. Wcześniej chwialiśmy
się przez sześć miesięcy.
Beau
po prostu nie zrozumiał, że jesteśmy Pierwszorzędnie Z Certyfikatem Przez Wielkie
S Skończeni.
I
wiedziałem, że jeśli nie odbiorę tego telefonu, będzie dzwonił do mnie raz za
razem, aż to zrobię. To była część tego, w jaki sposób działał mi na nerwy i
tak było, odkąd wykopałam jego tyłek. A biorąc pod uwagę, że miałam szwagierkę,
dwóch ukochanych siostrzeńców oraz bliską mamę i tatę, którzy stracili ukochaną
osobę, nie chciałam wyłączać telefonu.
Do
cholery. Beau.
Kiedy
Mike wróci, miałam go zapytać, czy wie, jak popełnić morderstwo doskonałe.
Nacisnęłam
przycisk na ekranie, aby odebrać połączenie i przyłożyłam go do ucha.
„Poważnie?”
- wykorzystałem jako moje powitanie.
„Dusty,
mała” – powiedział cicho.
Wiedział,
że kochałam mojego brata. Wiedział, że byliśmy blisko. Ponieważ mieszkał ze
mną, wiedział z pierwszej ręki, że Darrin i ja rozmawialiśmy przez telefon raz
lub dwa razy w tygodniu. Wiedział, że uwielbiałam moich bratanków. Wiedział, że
w przeciwieństwie do mojej siostry kochałam Rhondę. Wiedział, że rozpaczam i
pomyślał, że może to wykorzystać, by wrócić.
„Beau,
jestem trochę zajęta” – poinformowałam go.
„Dobrze
sobie radzisz?” - zapytał mnie.
„Nie.
Darrin zmarł cztery dni temu, a ja jestem w domu w miasteczku z siostrą, która
oddycha powietrzem w mojej przestrzeni, aczkolwiek na odległość. Nadal jest
bliżej niż to się dzieje, gdy ona pracuje w Waszyngtonie, aby uwolnić z
odpowiedzialności gwałcicieli, a ja jestem w Teksasie, próbując zapomnieć, że
moi rodzice urodzili trójkę dzieci. Więc nie, nie jest w porządku”.
„Zostaniesz
tam długo? Chcesz, żebym poleciał do ciebie?”
Dlaczego
był taki tępy?
„Beau,
nie chcę być suką ani nic takiego, ale czy zrobiłam w ciągu ostatnich czterech
miesięcy, cokolwiek, co sprawiłoby na tobie wrażenie, że chcę, żebyś przyleciał
i był tu ze mną?”
„Dusty,
w takim czasie jest ciężko” – przypomniał mi.
„Uh,
tak, Beau. Rozumiem to”.
„I
musisz być wśród ludzi, którym na tobie zależy”.
„Nie,
muszę być wśród ludzi, z którymi chcę być, ergo, nie z tobą. Znowu, żeby nie
być suką ani nic” – dodałam, no cóż, żebym nie była suką ani niczym, nawet gdy
byłam całkowicie suką.
„Mała,
staram się o ciebie uważać” – wyszeptał przymilnie, a ja tego nienawidziłam, bo
przypominało mi to, co kiedyś na mnie działało. Już nie.
Nie
przypomniałam mu, że powinien był nokautować się, żeby się mną opiekować, tak
wiele razy, że straciłem już tego rachubę, zanim rzuciłam jego tyłek. Nie
przypomniałam mu, że zapomniał, że na wiele sposobów powinien był się dla mnie nokautować.
Nie przypomniałam mu, że tak naprawdę nie potrzebowałam, żebym się nokautowała,
ale przynajmniej włożyłam trochę wysiłku, żeby było my. I nie przypomniałam mu, że nokautowałam się, próbując zmusić
nas do pracy, a on nie starał się, dopóki nie wyrzuciłam jego tyłka. Potem,
kiedy to zrobiłam, udawał zaskoczony, jak ostatnie czternaście miesięcy naszego
związku, który nie rozbił się znienacka, ale umarł powolną, bolesną śmiercią, a
my jechaliśmy na oparach. Więc nie przypomniałam mu, jak bardzo wkurzyła mnie
jego całkowita bezsensowność.
Zamiast
tego przypomniałam mu o czymś, o czym teraz zapomniał na pół sekundy, bo
chciał, żebym wróciła, ale uważał za pewnik przez te dwa i pół roku, kiedy
byliśmy razem.
„Potrafię
o siebie zadbać”.
Milczał.
Zastanawiałam
się, jak długo miało nie być Mike’a i myślałam, że musiałam wziąć sobie do
serca jego zamówienie. Nie chciałam tego zepsuć i chociaż Mike nie popadł w
piętnastominutowy monolog o gównie, które wydarzyło się w jego życiu, to, co
powiedział, nie brzmiało dobrze. Nie chciałam nim kręcić. Musiałam przemyśleć
swoje uczucia, a nie mogłam tego robić, kiedy wkurzałam się na mojego byłego
chłopaka, który nie tylko nie mógł załapać wskazówki, ale także miał selektywny
słuch, więc nie dałby rady załapać wskazówki.
„Beau,
muszę kończyć” – powiedziałam mu.
Znów
przez chwilę milczał, miękkim głosem, któremu wstrzyknął zbyt dużo słodyczy,
odpowiedział - „Dobrze, mała, jak potrzebujesz mnie, wiesz, gdzie mnie
znaleźć”.
Nie wstrzymuj oddechu, kretynie,
pomyślałam, ale, żeby nie być suką, nie powiedziałam tego.
„Żegnaj,
Beau” - powiedziałam stanowczo.
„Później,
Dusty” – odpowiedział, a ja przewróciłam oczami.
Zupełnie
nie mógł złapać żadnej wskazówki, a ja też nie sypałam ścieżki z okruszków.
Wykładałam
to szczerze od samego początku przez cztery miesiące.
Wyłączyłam
telefon, rzuciłam go na stolik nocny, weszłam do wymiętego łóżka, wpatrywałam
się w sufit i próbowałam przeszukać swoje uczucia.
To
było trudne, ponieważ tego nie robiłem. Nigdy. Jak coś czułam, szłam za tym.
Jakbym
była wkurzona, w bólu i w pokoju z Mike'iem Haines’em, moją nastolatkową
miłością, mężczyzną, który w wieku czterdziestu trzech lat był o wiele
piękniejszy niż był w wieku siedemnastu i osiemnastu lat, a kiedy ostatnio z nim
rozmawiałam, byłam dla niego totalną suką, a on miał dwadzieścia jeden lat.
Znajdując się w jego ramionach, chciałam go pocałować. Bardzo tego chciałam.
Więc go pocałowałam.
Poczułam
to, więc poszłam z tym.
Nie
zawsze to działało dla mnie. Nie śledziłam, ale doszłam do wniosku, że w około
pięćdziesięciu procentach nie. Czasami sprawy szły na południe. Czasami biegłam
do mety. Robiłam to, bo to byłam ja. Robiłam to również, ponieważ zaliczenie
bazy domowej sprawiało, że warto było przeżyć czasy, gdy sprawy toczyły się na
południe.
Wiedziałam,
patrząc w sufit, że chciałam, aby Mike był zaliczeniem bazy domowej.
Nie
chciałam tego, ponieważ był moją sympatią od czasów nastoletnich. Nie chciałam
tego, ponieważ przez lata często o nim myślałam i robiłam to tkliwie. Nie
chciałam tego, ponieważ Mike był fenomenalnym kochankiem. Nie chciałam tego, bo
to było do bani, mój brat zmarł nagle w wieku czterdziestu czterech lat, był
moim najlepszym przyjacielem i nie miałam pojęcia, jak żyć bez niego. Nie
chciałam tego, ponieważ mój brat, który był moim najlepszym przyjacielem,
chciał tego dla mnie.
Po
prostu chciałam tego.
Usłyszałam
kliknięcie drzwi, odwróciłam głowę na poduszce i zobaczyłam, jak wszedł Mike.
Nie,
to nie była prawda.
Złapałam
chwilę, kiedy Mike wsunął się, niosąc pudełko z pizzą w jednej ręce, a palce
jego drugiej ręki owinięte były wokół uchwytu sześciopaku butelek piwa. Miał
na sobie dżinsy, które wyglądały na nim niesamowicie. Miał też na sobie brązowy
sweter nakrapiany kremowymi i szarymi kawałkami z wysokim kołnierzem, który
unosił się wokół jego muskularnej szyi i miał kilka rozpiętych guzików pod
szyją, który wyglądał na nim niesamowicie. Poza tym miał na sobie brązową
skórzaną kurtkę, która wyglądała na nim niesamowicie. I na koniec, jego włosy
były zmierzwione, prawdopodobnie podczas przebieranie, nie uczesał ich i to
wyglądało na nim niewiarygodnie cholernie
niesamowicie. Usiadłam więc na łóżku i przekręciłam się, żeby się upewnić, że
niczego nie przegapiłam.
Podszedł
do łóżka, nie odrywając ode mnie wzroku i nie odezwał się ani słowem, rzucając
na nie pudełko po pizzy. Milczał, kiedy podszedł do szafki nocnej i postawił
tam piwo. Potem sięgnął do kurtki, wyciągnął otwieracz do butelek i upuścił go
z brzękiem obok piwa.
Myślałem,
że to było sprytne, że pamiętał o zabraniu ze sobą otwieracza do butelek,
ponieważ hotel nie był Ritz’em, ale domyślałam się, że prawdopodobnie skrzywiliby
się na nas, używających krawędzi ich mebli, aby zrzucić kapsle od piwa, gdy zdjął
skórzaną kurtkę i rzucił ją na koniec łóżka.
Spojrzał
na mnie, skrzyżował ręce na piersi i zapytał - „Więc?”
Całkowicie
się nie opierdalał.
„No
cóż” – zaczęłam - „Myślę, że ty też miałeś czas, żeby pomyśleć, ale jeśli
chodzi o mnie, jeśli chcesz, spędzasz noc”.
Studiował
mnie.
Potem
cicho zapytał - „Pewna?”.
Wzięłam
oddech.
Potem
skinęłam głową i szepnęłam - „Jestem pewna”.
Kiedy
to zrobiłam, zapytał dziwnie - „Co myślisz o zimnej pizzy?”
Zdezorientowana
przechyliłam głowę na bok i zapytałam - „Słucham?”
Zanim
się zorientowałam, o co mu chodziło, podniósł pudełko z pizzą, upuścił je na
podłogę, pochylił się do mnie, objął mnie pod pachami, wyrwał mnie z łóżka i
objął ramionami. Obrócił się i upadł, lądując na plecach ze mną na nim.
Dochodziłam do siebie, nadmienię, że nie skutecznie, kiedy przewrócił mnie na
plecy, kładąc się na mnie.
Jego
twarz była wszystkim, co widziałam, a jego ręce poruszały się po mnie, kiedy
szepnął - „Zimna pizza. Masz z tym problem?”
„Nie”
– odszepnęłam.
„Dobrze”
– mruknął.
Potem
pocałował mnie, a potem zrobił mi kilka innych rzeczy, podczas gdy pizza leżała
na podłodze i stygła.
Dziękuję
OdpowiedzUsuńDziękuję za rozdział :)
OdpowiedzUsuńDziękuję
OdpowiedzUsuń