wtorek, 8 listopada 2022

3 - Pożywienie twojego ludu (cz.1)

 

Rozdział 3

Pożywienie twojego ludu (cz.1)

 

 

 

Mike’a obudził dzwonek telefonu komórkowego.

To nie był jego dzwonek, ale otworzył oczy i spojrzał na puste łóżko. Dusty i jej ciepłe, miękkie ciało zniknęły.

Spała przytulona do niego przez całą noc. Jak zwykle, począwszy od narodzin No, budził się kilka razy w nocy. Robił to tylko po to, by zbadać atmosferę domu. Czasami, nawet jeśli zmysły mówiły mu, że nic się nie działo, wstawał i robił obchód. Nie robił tego często, ale to robił. Może paranoikiem, ale widział wystarczająco dużo gówna, słyszał więcej pieprzenia, kochał swoje dzieci, nie trwało to długo i łatwo zasypiał, więc to robił.

A przyzwyczajenie budziło go trzy razy w nocy i za każdym razem Dusty była przyciśnięta.

Dobrze się tam czuła.

Audrey nie przyciskała się blisko. Robiła to na początku, ale gdy sprawy przybrały zły obrót, wycofała się. Wkurzyła się i zakończyli swój związek z odległością metra między nimi w łóżku. Odwracał się do niej plecami, ona odwróciła się do niego.

Kurwa, samo ich łóżko było przykładem powodu, dla którego ich małżeństwo się rozpadło. Kupiła łóżko za sześć tysięcy dolarów i wkrótce po tym odkrył, że nie można było go zwrócić. Mieli więc ogromne łóżko, w którym mogli mieć metr przestrzeni między sobą, a ona kupiła to przeklęte łóżko dlatego, że ta przestrzeń tam była.

Odkąd ją rzucił, zabrał do łóżka kilka kobiet, ale nie do swojego łóżka.

Z wyjątkiem Vi.

Nie zaprosił nawet żadnej z kobiet, które widział do swojego domu, chociaż niektóre z nich widział więcej niż raz, a z jedną spotykał się przez pięć miesięcy. I spędzał noc u nich, ale żadnej z nich nie pozwolił się przytulić, kiedy spał.

Wiedział, dlaczego tak było. Szukał dystansu. Trzymał je na odległość ramienia.

Audrey zrobiła mu w głowie bałagan, uderzając w jego zdolność do zaufania. Potem przyszła Violet, która nie chciała zadać ciosu, ale zrobiła to i tak. To sprawiło, że był ostrożny. Nie zamierzał podejść zbyt blisko. Zwłaszcza nie za blisko za szybko.

To był błąd, który popełnił z Vi. Zignorował znaki i zbyt szybko pozwolił sobie na zakochanie się w niej. Wiedział, że w tej grze serc, jego przeciwnikiem był jej obecny mąż i ojciec nowej rodziny, którą tworzyli, Joe Callahan. Kurwa, wiedział nawet, że nie miał nadziei na wygraną.

Pomimo tego i tak na to poszedł.

Ale to gówno zabolało, gdy ją stracił. Miał ją tygodnie, a Audrey lata, a utrata Vi go naznaczyła, podczas gdy odejście z Audrey go uwolniło.

Więc powiedział sobie nigdy znowu.

Ale Dusty była czymś innym. Kiedy się obudził i znalazł ją przyciśniętą do siebie, nie odsunął delikatnie Dusty. Zostawił ją dokładnie tam, gdzie była.

Telefon przestał dzwonić, Mike odwrócił się w łóżku i rozejrzał się po pokoju, nie widząc nic. Było wcześnie, w pokoju było ciemno.

Spojrzał na budzik.

Była dziesiąta po szóstej.

Wyciągnął rękę i zapalił światło, jego oczy skierowały się na lustrzane drzwi w szafie naprzeciwko łazienki. Drzwi do łazienki były otwarte, pomieszczenie ciemne, nikogo w środku.

Spojrzał na podłogę i zobaczył, że jego ubrania były splątane z dżinsami, koszulką i majtkami Dusty oraz z zamkniętym pudełkiem po pizzy.

Kurwa, była dziesięć po szóstej. Gdzie ona była?

Wyciągnął rękę i złapał ją.

Podniósł ją, przeczytał:

Przepiękny,

Ruszam, by zaopatrzyć się w pożywienie twojego ludu.

Zaraz wrócę,

x o x o x o x o x o x o x o x o x o

-D

Poczuł, jak jego usta wykrzywiają się, gdy wpatrywał się w notatkę.

Pożywienie jego ludu. Miał nadzieję, że chodziło jej o pączki Hilligoss.

Jego oczy przesunęły się po notatce i poczuł, że jego twarz staje się łagodna. To dlatego, że wiedział, że prawdopodobnie to rzuciła byle jak, ale i tak to pieprzone coś można było oprawić. Jej pismo ręczne było artystyczne i ciekawe. Ale to uściski i pocałunki z jej inicjałem były oszałamiające. X i o zostały zrobione ukośnie z kilkoma zawijasami, które przymocowały je do misternie narysowanego - D.

Wpatrując się w notatkę, przypomniał sobie inną rzecz, którą była Dusty. Jako dziecko zawsze była zajęta. Mogła spędzać czas przed telewizorem, ale tylko wtedy, gdy ludzie, na których jej zależało, byli się przed telewizorem. We wszystkich innych przypadkach miała mnóstwo energii i kreatywności. Kiedy wykonywała swoje obowiązki, śpiewała, a nawet tańczyła, wypełniając dom swoim słodkim, czystym głosem i wesołą, dziecięcą, radosną atmosferą. Często była też przy kuchennym stole lub na brzuchu w swoim łóżku, rysując. Jej mama wieszała te zdjęcia na lodówce i słusznie często się nimi przechwalała. Inne Dusty powiesiła na ścianie po jej stronie sypialni w sposób, który wyglądał dobrze, ale wydawał się przypadkowy.

Debbie tego nienawidziła, myślała, że wyglądało na bałagan i złośliwie mówiła, że to zagrożenie pożarowe, kiedy tak nie było. Ale Mike, nawet jako nastolatek, mógł godzinami oglądać rysunki Dusty. Było na nich wszystko. Kwiaty, fantastyczne gówno, które wyobrażała sobie, krajobrazy ich farmy, szkice jej rodziny i Mike’a. Detal, umiejętności, wyobraźnia, to było urzekające.

Nie był zaskoczony, że postanowiła zarabiać na życie czymś artystycznym.

Nie był również zaskoczony, że była w tym dobra.

I dalej nie był zaskoczony, że ludzie wydawali na to fortunę.

Dzwoniący telefon ponownie wyrwał go z myśli, a jego wzrok przeniósł się z notatki na komórkę Dusty, leżącą obok jego na nocnym stoliku. Rzucił notatkę na szafkę nocną i podniósł jej telefon, myśląc, że o tej porze może to być członek jej rodziny.

Ale na wyświetlaczu było zdjęcie mężczyzny z napisem Beau Dzwoni.

Kark Mike’a zacisnął się, gdy wpatrywał się w wyświetlacz. Mężczyzna był ciemnowłosy i przystojny. Miał na sobie zniszczoną dżinsową koszulę i zniszczone dżinsy. Ręce miał wsunięte w przednie kieszenie, oczy odwrócone na bok i przyłapano go na śmiechu.

Jezu. Czemu ten facet dzwonił o tej porze? W Teksasie, gdzie facet niewątpliwie mieszkał, biorąc pod uwagę jego ubranie na zdjęciu, było to jeszcze wcześniej.

Ale powiedziała, że była wolna i żadna rzecz w Dusty nie sprawiała wrażenia na Mike’u, że kłamała. W rzeczywistości odwrotnie. Nigdy nie spotkał nikogo, kto byłby bardziej prostolinijny.

A Mike bardzo to lubił.

Telefon przestał dzwonić i Mike rzucił go na szafkę nocną. Nie miał prawa odpowiadać, więc tego nie zrobił.

Zamiast tego odrzucił kołdrę, znalazł bokserki i naciągnął je. Telefon Dusty zapiszczał z pocztą głosową, gdy wkładał dżinsy. Zignorował to, poszedł do łazienki, zajął się sprawami, umył ręce, spryskał twarz wodą, wytarł ją do sucha i wyszedł.

Kiedy to zrobił i był już prawie z powrotem na łóżku, telefon znów zadzwonił.

Wpatrywał się w zdjęcie mężczyzny na wyświetlaczu, myślał o godzinie i zastanawiał się, czy nie jest to nagły wypadek. Nie wiedział, czy pierwszy telefon był od ten facet Beau, ale Mike nie spał nawet dziesięć minut, a jeśli tak, zadzwonił w tym czasie trzy razy.

„Kurwa” – mruknął, złapał telefon, przesunął palcem po ekranie i przyłożył go do ucha - „Halo” - przywitał się.

Cisza.

„Jest tam ktoś?” - zapytał, kiedy cisza się przeciągnęła.

„Kto tam?” – odezwał się męski głos, a on brzmiał na tykanie.

Kurwa.

„Zadzwoniłeś, człowieku, kim jesteś?” - Mike wrócił.

„To, kim jestem, jest właścicielem tego telefonu, człowieku” – odparł Beau, zdecydowanie wściekły. Tak bardzo, że przeszedł prosto do wojowniczego.

Ale Mike był zamrożony.

„Yo! Co do cholery? – zapytał Beau - „Czy jest tam Dusty?”

„Nie” – wypchnął Mike przez zęby.

„Gdzie ona jest o szóstej dwadzieścia w pieprzony poranek?” - zażądał wiedzieć.

Mike nie lubił jego tonu i po prostu nie podobał mu się fakt, że rozmawiał z mężczyzną Dusty, mężczyzną, którego powiedziała mu, że go nie ma, więc nie zadał sobie trudu, by odpowiedzieć.

Beau nie dbał o to, że Mike nie odpowiedział.

„Racja, zechcesz mi powiedzieć, dlaczego jest dwadzieścia po szóstej w pieprzony poranek i odbierasz telefon mojej kobiety?” - Beau kontynuował przesłuchanie.

„Nie” – wycedził Mike.

„Pieprz mnie” – uciął mężczyzna.

„Chcesz zostawić wiadomość, czy dzwoniłeś tylko po to, żeby przeklinać?” – zapytał Mike.

„Tak, mam wiadomość, człowieku. Powiedz mojej kobiecie, żeby do mnie zadzwoniła. Niezwłocznie. Rozumiesz?”

„Rozumiem” - odpowiedział krótko Mike.

Potem dostał martwego powietrza.

Przez chwilę wpatrywał się w telefon, zanim rzucił go na stolik nocny, zamiast rzucać nim przez pokój.

Od Audrey miewał kobiety i opiekując się swoimi dziećmi, robił to dość szeroko. Częściowo wynikało to z faktu, że Mike był mężczyzną. Częściowo wynikało to z faktu, że przez ostatnie siedem miesięcy jego małżeństwa ich życie seksualne nie istniało. To dlatego, że Mike odkrył, że nie może znieść pieprzenia kobiety, która okłamywała go codziennie, często go obrzucając gównem i nadal nie miała problemu z wydawaniem jego pieniędzy, a także pieniędzy, których jeszcze nie zarobił, robiąc to swobodnie. To był ostatni z wielu razy, kiedy Audrey wróciła się do niego i poczuł mdłości, kiedy wiedział, że skończył. I właśnie wtedy, gdy ją wystawił, powiedział jej to wprost. Potem wpadła we wściekłość, krzycząc i przeklinając, a on wiedział, że ich dzieci słyszały, ale jak zawsze z Audrey, nie miał wyboru. Nieważne, jak często kazał jej się cholernie zamknąć, czy ściszyć głos, ignorowała go lub robiła się głośniejszą, a jej język stawał się wulgarny.

W tamtym czasie, obserwując jej czerwoną twarz i wściekłość, gdy dowiedziała się, że ponosi konsekwencje własnego zachowania, stało się jasne, że decyzja Mike’a o rozwodzie z jej tyłkiem była właściwa.

Spędził lata robiąc wszystko, co mógł, aby uporządkować ich gówno. Na początku, młody, głupi i zakochany w niej, nokautował się, by dać jej wszystko, czego pragnęła. Ale nawet kiedy położył to u jej stóp, po prostu chciała więcej. Potem robił wszystko, co mógł, aby dowiedzieć się, co skłoniło ją do tych potrzeb, aby mógł ją poprowadzić do ich zrozumienia, a ona mogła przez nie przepracować. To też nie zadziałało. Bez względu na to, ile rozmów odbyli, a w końcu kłótni, jej zachowanie się nie zmieniło. Często obiecywała, że tak się stanie, przysięgała, że „poradzi sobie lepiej” i może przez tydzień, miesiąc radziła. Ale zaraz w to przepadało. Na początku nie ukrywała swoich wydatków. W końcu to zaczęła robić. Jak, do cholery, myślała, że nie złapie tego, skoro on zapłacił ich rachunki, mieli wspólne konto, a ona nie pracowała, nie miał pojęcia. Po prostu tego nie robiła.

Ciśnienie narastało. Z jego strony narastało to wraz z jego frustracją związaną z zadłużeniem i posiadaniem żony, która konsekwentnie go okłamywała. Jeśli chodziło o Audrey, chociaż nigdy się do tego nie przyznała, miało to związek z poczuciem winy, które mieszało się ze złością na samą siebie, że nie mogła kontrolować swojego uzależnienia.

A ponieważ nie mogła, uwolnił się od niej. A wolny od niej dobrze się bawił.

Ze wszystkich kobiet, z którymi dobrze się bawił, Dusty była tą, którą lubił najbardziej. Nie tylko w łóżku – a była zdecydowanie najlepsza od czasu Audrey, przed Audrey i włączając Audrey – ale także poza nim. Zabawna, wciągająca i otwarta, Dusty to wszystko przewyższała. Nie ukrywała gówna. Ani bólu. Ani poczucia humoru. Ani złości na siostrę. Ani myśli o świecie.

I to mu się podobało. Za bardzo. A ponieważ była Dusty, z ich historią, specjalną więzią, którą mieli, gdy byli młodsi, która wydawała się wskakiwać na swoje miejsce i zacieśniać wykładniczo niemal w momencie, gdy byli z powrotem razem, pozwolił się siebie w to wciągnąć. Podobnie jak Vi, która zrobiła to samo, od razu dając mu to otwarte dzielenie się, mając od lat odwrotnie z Audrey, dał się w to wciągnąć.

Ale najwyraźniej, w przeciwieństwie do Vi, która przechodziła przez poważne gówno, kiedy ją poznał, otwartość Dusty była gówniana. Spędziła noc w pokoju hotelowym z rodziną blisko, ale jej złość na siostrę nie pozwalała jej być z nimi. Poszedł prosto do jej pokoju i dał jej szansę, by nie spędzała tego czasu sama. Więc wzięła to i robiąc to, wykorzystała go.

I, Jezu, nie był z nią nawet całego pieprzonego dnia i to gówno też zabolało.

„Kurwa” – wyszeptał, gdy usłyszał, jak zamek kliknął w drzwiach.

Odwrócił się i patrzył, jak wchodziła. Masa jej włosów była rozpuszczona i opadała na ramiona i klatkę piersiową. Jej twarz była pozbawiona makijażu, a bladość, którą zauważył wczoraj, zniknęła, bo jej policzki zaróżowiły się od zimna. Miała na sobie czarny golf i czarne buty, które nosiła poprzedniego dnia, ale dodała wyblakłe dżinsy. Nie miała na sobie dżinsowej marynarki, ale szarą zamszową kurtkę, która wisiała długo na jej biodrach i miała frędzle wzdłuż ramion. Kiedy każda inna kobieta, kurwa, ktokolwiek, kobieta czy mężczyzna, nosiłby zamszową kurtkę z frędzlami, Mike, mieszkaniec Indiany z małego miasteczka na wskroś, a nie kowboj z daleka, uznałby to za zabawne.

Na Dusty wyglądało to zajebiście.

Miała swoją czarną torebkę z frędzlami zwisającą z ramienia, duże, białe pudełko piekarnicze w dłoniach, a na wierzchu balansowały niepewnie dwa duże, białe papierowe kubki, które rozpoznał z plastikowych pokrywek i kartonowych rękawów, że były z kawą.

Jej oczy trafiły w jego, uśmiechnęła się i powiedziała - „Świetnie, wstałeś” - Stracił jej uwagę, kiedy szła w jego kierunku przez pokój, patrząc na pudełko, na którym balansowała, i mruknęła – „Weź kawę, kochanie. Nie potrzebujemy tragedii w postaci geniuszu Hilligoss skonsumowanego bez kawy, żeby go przepłukać”.

Zatrzymała się przed nim. Wziął kubki i próbował uspokoić swój temperament. W chwili, gdy je zabrał, podeszła do łóżka, położyła na nim pudełko i zrzuciła torbę z ramienia, odwracając się i niedbale rzucając wyraźnie drogą torebkę przez łóżko na fotel.

Przez to mówiła.

„Dziś rano dowiedziałam się, że nigdy nie tracisz szóstego zmysłu, który mają tylko ci, którzy urodzili się i wychowali w tym mieście” - Jej spojrzenie padło na niego i uśmiechnęła się, jej ciemnobrązowe oczy tańczyły, gdy oznajmiła z udawaną powagą - „Zmysłu Hilligoss” - Odwróciła się i zrzuciła kurtkę i tak samo, rzucając ją przez łóżko na fotel, kontynuując - „Dotarłam tam tuż po otwarciu w niedzielę. To znaczyło, że byłam piąta w kolejce” - Odwróciła się do niego, wciąż się uśmiechając - „Kupiłam mój wybór z całego mnóstwa przysmaków Hilligoss. Kupiłam dwa tuziny. Szwedzki stół Hilligoss. Kochanie, w domu marzę o białym pudle piekarniczym wypełnionym dobrocią Hilligoss. Poza rodziną to najlepsza część powrotu do domu”.

„Dzwonił Beau”.

Zamrugała na jego słowa. Potem jej oczy przesunęły się po jego twarzy.

„Trzy razy” – zakończył Mike.

Dusty spojrzała w jego stronę.

Potem, ku jego zdziwieniu, przesunęła się tak, że była plecami do łóżka i opadła na nie.

Podnosząc obie ręce do twarzy, mruknęła zza ich pleców - „Kurwa. Beau. Taki tępy. Taki… tępy! Kurwa!

„Przekazał wiadomość” – ciągnął Mike, odstawiając kawy na szafkę nocną i odkładając gówno na bok, żeby je tam położyć. Wyprostował się i podsumował - „Mówił, że chce, aby zadzwoniła do niego jego kobieta. Niezwłocznie”.

Jej ręce odsunęły się od twarzy i tylko jej głowa była pochylona, aby jej oczy mogły znaleźć jego.

„Nazwał mnie swoją kobietą?”

„Tak”.

„Do ciebie?”

„Tak”.

„I jesteś pewien, że nie mówił, powiedzmy, o jakiejś innej kobiecie, która absolutnie nie jest mną”.

„Tak”.

Patrzyła na niego.

Potem jej głowa opadła do tyłu, gdy jej ręce mocno opadły, jej ramiona i dłonie uderzały o pościel.

„Ten pieprzony skurwiel!” - warknęła do sufitu.

Mike wpatrywał się w nią.

Wyglądało na to, że wykonał kolejny błędny ruch w sprawie Dusty Holliday.

Kurwa.

Podszedł do łóżka i wszedł do nie, siadając na biodrze z jedną ręką przy jej brzuchu, a drugą na łóżku. Pochylając się nad nią, patrzył, jak wpatrywała się w sufit.

„Rozumiem, że jest pełen gówna” – mruknął Mike i tylko jej gałki oczne przesunęły się ku niemu.

„Tak, Mike, Beau jest pełen… gówna” - Przerwała, po czym warknęła głośno - „Gówna!

Nagle usiadła i przechyliła się na bok. Sięgając, wyrwała telefon z szafki nocnej. Usiadła z powrotem, a Mike opadł na przedramię, obserwując, jak jej palec przesuwał się i dźgał ekran jej telefonu.

Przyłożyła go do ucha, czekała, aż skrzyżowała nogi, z irytacją zaczęła podskakiwać stopą w kowbojskim bucie i w ciągu kilku sekund zaczęła mówić.

Lub, bardziej do rzeczy, syczeć.

„Czy ty jesteś jebanym wariatem?” - zatrzymała się, a potem - „Nie, Beau, nie odpowiadaj na to. Wiem że jesteś. Po pierwsze, mój brat nie żyje, nie ma nawet siódmej rano w moim czasie, w Teksasie jest wcześniej, a ty do mnie dzwonisz?” - To zakończyło się pytaniem, ale nie dała mu czasu na odpowiedź, po czym kontynuowała sarkastycznie - „Nie myślisz, że może, jeśli śpię, mogłabym chcieć spać zamiast odbierać telefon od mojego byłego chłopaka, który nie złapał wielkiej, trąbiącej wskazówki, którą strzeliłam mu na drogę, kiedy wykopałem mu tyłek, że… między nami… skończone?” - Znowu nie czekała na odpowiedź, szła dalej - „A po drugie, skończone! Po raz ostatni powtarzam, przestań do mnie dzwonić!

Wyjęła telefon z ucha, stuknęła palcem w ekran, nacisnęła przycisk z boku, przekręciła tułów i rzuciła go przez Mike’a na fotel. Odbił się na jej ubraniu i torbie i opadł.

Znowu opadła na plecy przed nim, jej ciało też podskoczyło, zanim się uspokoiło.

Potem narzekała - „Zniszczył dobro Hilligoss, które miałam dzielić z gorącym facetem”.

Mike nic na to nie mógł poradzić. Pięć minut wcześniej był wkurzony i przekonany, że został ograny.

W tym momencie pomyślał, że jest cholernie przezabawna.

Więc wybuchnął śmiechem.

Kiedy skończył i spojrzał na nią, ponownie go zaskoczyła. To dlatego, że nie wyglądała już na wkurzoną, uśmiechała się.

„Więc rozumiem, że między tobą i tym gościem skończone” – wycedził Mike i mógł patrzeć, jak Dusty wybucha śmiechem.

Kurwa, jej śmiech był równie melodyjny jak jej głos. O tym też zapomniał. Aż do ostatniej nocy, kiedy dostał z powrotem ten dar. I tak jak wszystko w niej, z dojrzałością, zrobiło się o wiele lepsze.

Ponownie położył dłoń na jej brzuchu, poczuł, jak drżał od jej śmiechu i patrzył, jak jej wesołość się przetacza, ciesząc się każdą sekundą.

Wciąż chichocząc, jej oczy skierowały się na niego i potwierdziła - „Tak, kochanie. Beau i ja skończyliśmy”.

To była dobra wiadomość.

Ale to, co wydarzyło się tego ranka, nie wydarzyło się i nie myślał o tym, by znów wyciągać pochopne wnioski, ale o Beau, kimkolwiek-do-cholery-był, zachowywał się jak psychol.

„Czy muszę się tym martwić?” – zapytał cicho i z żalem patrzył, jak humor znikał z jej oczu.

„Chcę powiedzieć nie” - odpowiedziała równie cicho - „Ale, to mnie zabija, to gówno dziś rano, zadzwonił wczoraj i zapytał, czy chcę, żeby przyjechał do mnie… Nie mam dobrego przeczucia”.

Mike też nie miał.

Podniosła się na łokciach i poświęciła mu całą swoją uwagę, w tym jej otwartość.

„Byliśmy razem przez jakiś czas, dwa i pół roku. Częściowo zamieszkał ze mną. Jakiś czas temu to stało się złe. Nie młodnieję, chcę dzieci i na początku było dobrze. Walczyłam o to. Beau jest tępy i nie walczył. Wyrzuciłam go cztery miesiące temu. To go obudziło, ale było już za późno. To już się skończyło i ruszyłam dalej. Nie wracałam. Nie wrócę. On tego nie rozumie. Potrafi być uparty i wiem, że mu na mnie zależy, więc na początku było to tylko uciążliwe. Teraz robi się trochę szalony” - Jej wzrok powędrował do telefonu – „A dziś rano… porąbane” - Jej oczy wróciły do niego – „Naprawdę powiedział ci, że jestem jego kobietą?”

„Był wkurzony, że odebrałem telefon. Nie ukrywał tego. Powiedział mi, że jest twoim mężczyzną, a ty jego kobietą. Więc tak, podkreślił to w trzydziestosekundowej rozmowie i zrobił to trzy razy”.

Jej oczy straciły ostrość i wyszeptała - „Cholera”.

Dłoń Mike’a wcisnęła się lekko w jej brzuch, a jej oczy skupiły się ponownie.

„Dzwonił trzy razy” – wyjaśnił - „Trzy razy w mniej niż dziesięć minut. Nie odpowiedziałbym, Słonko, ale martwiłem się, że to coś pilnego”.

Jej wzrok przytrzymał jego, ale zrobiło się miękkie i niewiarygodnie cholernie słodkie, kiedy powiedziała coś, co było niewiarygodnie przyjemne do usłyszenia.

„Rozumiem, że myślisz, że mi zależy, że odebrałeś mój telefon, kochanie, ale tak nie jest. Nie mam nic do ukrycia. Przykro mi, że nakarmił cię tym gównem”.

„Nie musisz przepraszać” – powiedział, a jej szybki uśmiech powrócił.

„I tak to robię” - odpowiedziała.

Mike przesunął rękę z boku jej szyi, pochylając się do niej, dając jej trochę swojej wagi i zdejmując ją z jej łokci. W chwili, gdy jego ciężar spoczął na niej, otoczyła go ramionami.

„Nie wiem wszystkiego, ale to nie wygląda na zdrowe zachowanie” – ostrzegł ostrożnie Mike.

„Myślę, że się zgadzam, ale nic mi nie będzie” - zapewniła, ale Mike nie czuł się zapewniony.

Była pewna siebie, to było jasne. Była szczera i nie miała problemu z wypowiadaniem się, nawet w konfrontacji. To też było jasne. Ale była też samotną kobietą mierzącą metr sześćdziesiąt sześć wzrostu. Nie była chuda. Miała świetny tyłek, wielkie cycki i były one obfite w dobry sposób. To, czym nie była, to pełną mocy.

Zaczął więc - „Dusty…”

Zatrzymał się, kiedy jej ramiona go ścisnęły.

„Jestem blisko z miejscowym gliną, Mike” - powiedziała mu i ponownie się uśmiechnęła - „To anomalia. Żonaty z jedną z moich dziewczyn, dobry facet, który zdobył sobie przyzwoitą kobietę. Zna Beau. Kiedy wrócę do domu, pójdę do ich domu, pogadam. Dam mu znać. Znając Huntera, zajmie się tym trochę, znajdzie Beau i zamieni ciche słowo” - Jej ramiona ponownie go ścisnęły - „Jeśli to nie zadziała, znowu, znając Huntera, zbierze kilku swoich kumpli i przeprowadzi kolejną rozmowę, którą będzie trudniej zignorować. W porządku, kochanie. Jestem okej”.

Słuchając jej spokojnej, ciepłej szczerości, mówiącej o jej przyjaciołach, Mike był zadowolony i niezadowolony.

Był zadowolony, że miała kogoś, komu ufała, że ją obroni. Był zadowolony, że miała przyjaciół, na których jej wyraźnie zależało. Tak jak wczoraj wieczorem, był zadowolony, słysząc, jak opowiada o tym, co zrobiła, jak bardzo to kochała. Była łatwa do odczytania. Miała dobre życie, którym lubiła żyć.

Ale był niezadowolony, że miała przyjaciół, na których jej zależało, zaufała, że przyjmą ją z powrotem i szczęśliwe życie, które cieszyła się życiem.

Bo to wszystko było w małym miasteczku pod San Antonio.

Dwukrotnie błędnie założył na temat Dusty. Dwukrotnie udowodniła, że była właśnie tym, kim była.

Po tym, co stało się z Audrey i Vi, on wciąż źle to odczytywał, a Dusty udowadniała, że była dokładnie tym, na kogo wyglądała.

Było bardzo wcześnie. Był ostrożny. Ale to nie znaczyło, że mu się to nie podobało.

Podobało się. Polubił to. Co mieli. Łatwość tego.

Nie podobało mu się to, że mieli dziś rano, a potem miało jej nie być. Co oznaczało, że przyszłość wisiała luźno na zupełnie nowe sposoby.

Miał dwoje dzieci do wychowania i wysłania college’u. Mimo to mógłby raz, może dwa razy w roku wybrać się do Teksasu. Pracował dla wydziału policji w miasteczku, odkąd ukończył akademię rok po ukończeniu Purdue. To oznaczało, że zasłużył sobie na kupę wakacji. Więc miał czas, czas, który nie wpłynąłby na jego wakacje z No i Reesee.

Dusty robiła własną ceramikę i pracowała na własny rachunek, więc też mogła znaleźć czas.

Ale to gówno zadziałało, nadejdzie czas, kiedy nie będzie chciał, żeby ona szła spać w Teksasie, gdy on będzie kładł się do wyrka w miasteczku. A wiedział o tym, bo jego brzuch był już napięty, wiedząc, że ona odjedzie. Tak więc, jeśli to miałoby trwać, ten czas może nadejść wkrótce. I nawet ostrożny, w niecały dzień, Dusty zdała test za testem, więc wszystko wskazywało na to, że może to pokonać dystans.

A kiedy tak się stanie, jedno z nich będzie musiało zrezygnować z domu. Mike nie miał takiej możliwości. Jeszcze przez trzy lata. Nie, dopóki Reesee nie była w college’u.

Co oznaczało, że gdyby chcieli to zrobić, Dusty będzie musiała podnieść stawkę i wrócić do domu. Do domu do miejsca, z którego uciekła tak szybko, jak mogła po ukończeniu liceum.

A on nie wiedział, czy byłaby skłonna to zrobić.

Miał kobietę, która nie chciała ponieść ważnej ofiary, by utrzymać ich razem. A odmowa Audrey, aby to zrobić, zostawiła zranienie. Dusty byłaby usprawiedliwiona. Nie musiał wchodzić z otwartymi oczami w tę samą pieprzoną rzecz.

„Hej, przystojniaku” – zawołała cicho, jej dłoń zapaliła się na jego szyi, jej kciuk wysunął się, by pogłaskać jego szczękę, a jego oczy ponownie skupiły się na niej. Kiedy to zrobili, zapytała - „Czy to była miła podróż?”

Nie miał pojęcia, o czym mówiła.

„Przepraszam?”

„Byłeś mile stąd, Słonko”.

Był.

„Nic mi nie będzie” – zapewniła, błędnie odczytując jego nastrój - „Hunter to dobry facet. Chcesz, dam ci jego numer telefonu. Możesz z nim porozmawiać. Sam zobaczysz”.

Spojrzał na nią.

Chryste, całkowicie otwarta. W stu procentach.

Mimo to skorzystał z jej oferty.

„Tak, chcę tego”.

Uśmiechnęła się - „Gotowe” - Potem kontynuowała - „Najlepsza część, to cię obchodzi”.

Jej głowa przechyliła się na bok na materacu, a kciukiem przesunął się po jego szczęce, gdy cicho dokończyła - „Lubię to, kochanie”.

Znowu spojrzał na nią. Jej włosy rozłożyły się na łóżku. Ten róż na jej policzkach. To miękkie spojrzenie na jej twarzy.

Kurwa, musiał ją przelecieć. Natychmiast.

„Jak bardzo jesteś gotowa na zjedzenie tych pączków, kochanie?”

Jej oczy rozbłysły w taki sposób, w jaki czuł na swoim kutasie. Nauczył się ostatniej nocy, że często robiły dokładnie tak samo, kiedy miał na niej dłonie, a jego kutas poruszał się w niej. I ten rozbłysk zamieniał się w płomień na kilka sekund przed tym, jak zmuszał ją do dojścia.

„Jeśli oferujesz mi pomoc w zaostrzeniu apetytu, ponieważ mam spotkać się z rodzicami u Franka o jedenastej, a także chcę cieszyć się słynnymi naleśnikami Franka w całej Indianie, to orgia z pączkami może poczekać. Czyli, najwyraźniej masz pracę do wykonania” – odpowiedziała.

„Wyzwanie” – mruknął, przesuwając na niej ręce i czując, jak jej ciało porusza się pod nim seksownie, mówiąc mu niewerbalnie, że lubi jego ręce na niej.

„Jesteś na to gotowy?”

Jego oczy wpatrywały się w nią, nawet gdy jego usta powędrowały do jej ust.

„Zobaczmy” – szepnął.

„Super” – odszepnęła.

Jego głowa była pochylona, jej podniesiona i Mike zabrał się za pokonanie wyzwania.

*****


2 komentarze: