piątek, 30 grudnia 2022

20 - Wpadł w czarne dni (cz.2)

 

 Rozdział 20

„Wpadł w czarne dni” (cz.2)

*****

„Mike?”

Usłyszał to za sobą, ale ledwie. Stał w kuchennych drzwiach i obserwował grę Junior Trivial Pursuit rozgrywaną w zespołach przy kuchennym stole. Zdecydował się być dziwakiem, szczęśliwym przypadkiem, że wszyscy byli zbyt skupieni na ustawianiu gry i zdobyciu swojego ulubionego kolorowego ciasta, aby każdy mógł się spierać.

Spojrzał przez ramię i zobaczył Rhondę.

Kiedy widział ją ostatnim razem, leżała zwinięta w kłębek na łóżku, podczas gdy Dean i Rivera przeszukiwali jej pokój. Znaleźli czek w jej szafce nocnej.

Najwyraźniej nie zadała sobie wiele trudu, by to ukryć.

Dean sam go spalił, wrzucając popiół do kominka w salonie.

„Możemy porozmawiać?” - zapytała, przesuwając się i wskazując za siebie na salon.

Mike nie chciał rozmawiać z Rhondą. Był na nią wkurzony z powodu tego, co zrobiła swojej rodzinie. Oczywiście w szczególności Dusty, ale obserwowanie, jak Fin i Kirb zmagali się z emocjami, których nie powinni przeżywać trzy miesiące po tym, jak ich czterdziestoczteroletni ojciec zginął na śniegu, było czymś, czego nie zapomni. I był wkurzony, bo oni też nie zapomną.

Ale podniósł brodę, odepchnął się od framugi i poszedł za nią korytarzem.

Nie zamknęła drzwi i nie zwlekała.

Odchyliła głowę do tyłu, spojrzała mu w oczy i zapytała wprost: „Masz dwoje dzieci, myślisz, że robię źle?”

„Absolutnie” - odpowiedział natychmiast Mike i patrzył, jak się wzdrygnęła.

Wyprostowała się i powiedziała mu - „Staram się postępować właściwie”.

„Zawodzisz” - wrócił i znów się wzdrygnęła.

Zebrała to w całość i zaczęła – „Gdyby Darrin tu był, on…”

Ale Mike jej przerwał – „Nie ma go tutaj, Rhonda”.

To sprawiło, że znów się wzdrygnęła.

Walczyła wtedy, a Mike dał jej czas, żeby pozbierała się do kupy, ale to wszystko, co jej dawał. Wiedział, że zachowywał się jak kutas, ale była dorosłą kobietą i raniła ludzi, na których mu zależało. To trwało zbyt długo, zaczęło się brzydko i stawało się coraz brzydsze, a ona była częściowo tego powodem. Nadszedł czas, żeby się do cholery podniosła.

Potem powiedziała miękko – „Udało mi się połączyć ciebie i Dusty”.

Chciała zdobyć punkty i od dawna podejrzewał, że to był powód jej wizyty z pamiętnikami kilka miesięcy temu. Dusty powiedziała mu, że Darrin chciał ich razem, a Rhonda to przyjęła.

„Właściwie byliśmy już razem, a to, co zrobiłaś, prawie nas rozdzieliło” – powiedział Mike, a ona zamrugała.

„Co?” - wyszeptała.

„To ja cię posłuchałem, przeczytałem te pamiętniki, które zostawiłaś i zachowywałem się jak kutas. To moje wina. Biorę za to odpowiedzialność. Mogłaś mieć dobre intencje, jak widzę, że wierzysz, że masz z tym, co się dzieje z tą farmą, ale w końcu ją zdradziłaś. Podzieliłaś się sekretem, który nie należał do ciebie. Ja działałem na podstawie tej wiedzy z własnych powodów i mam cholerne szczęście, że przyjęła moje przeprosiny i dała mi kolejną szansę, bo inaczej nie miałbym tego, co mam teraz. Mogłaś pomyśleć, że zrobiłaś dobrze, ale widzę tutaj wzór, w którym myślisz tak i robisz źle. Darrin mógł być twoim głównym facetem, który pomagał ci ocenić podjęte przez ciebie decyzje, lub mógł po prostu je za ciebie podejmować. Bez względu na to, jak to się potoczyło, już go nie ma. Jak to jest codzienne gówno, Rhonda, jesteś dużą dziewczynką. Musisz dbać o siebie i swoich chłopaków. Ale jak to wielkie gówno, nie możesz sobie poradzić, znajdź kogoś do pomocy i bądź mądra. Dusty była szorstka z powodów, które były zrozumiałe, a nawet zasługiwały na to, biorąc pod uwagę, że przekroczyła swój obowiązek, by cię chronić. Ale miała rację. Debbie cię nie lubi. Wygaduje na ciebie brzydkie rzeczy. A teraz wykorzystuje cię. W tym domu masz trzy osoby, do których możesz zwrócić się po radę. Nie, poprawię to i powiem cztery, skoro Fin ma głowę na karku. Użyj ich. Byliby szczęśliwi, mogąc to zrobić”.

„Debbie gada na mnie brzydkie rzeczy?” - zapytała cicho, jej wyraz twarzy był zarówno zaskoczony, jak i zbolały.

„Debbie to suka, Rhonda. Jest zgorzkniała. Jest pokręcona. I wykorzystuje cię, by skrzywdzić Dusty. Nie mogło umknąć twojej uwadze, że się nie dogadują i wiem o tym, bo wspomniałaś mi dokładnie o tym. Ale Debbie zawsze była właśnie… Debbie. Wybrałaś niewłaściwego doradcę, który poprowadzi cię przez ten trudny okres w twoim życiu. Czas dokonać innego wyboru”.

Patrzyła mu w oczy, przełknęła ślinę, a potem wyszeptała - „Czy ta farma zabiła mojego męża?”

„Nie” – odpowiedział natychmiast Mike.

„Debbie powiedziała…”

„Debbie kłamała”.

„Ale…”

„Twój mąż był niesamowicie sprawny, poza faktem, że miał prawie niewykrywalną chorobę serca, którą miał od urodzenia. To go zabiło. Ta farma nie”.

Oblizała wargi, a następnie potarła je o siebie, zanim powiedziała mu - „Chcę, żeby moi chłopcy byli szczęśliwi”.

„W takim razie obudź się i rozejrzyj. Ich ciotka Dusty wróciła, zostaje i obaj ożywają przy niej. Fin ma dziewczynę, na której bardzo mu zależy. Lubią rodzinę i mają ją wokół siebie. To dla nich ciężki czas, utrata taty, ale inne gówno spada i jest wielu ludzi, którzy rozwalają sobie tyłki, żeby ich przed tym uchronić. Jedyną osobą, do której się zbliżyli, która tego nie robi, jest ta, która najbardziej powinna rozwalać sobie tyłek. I to jesteś ty”.

Znowu potarła wargi o siebie, a Mike patrzył, szukając cierpliwości i zastanawiając się, jak, do cholery, Darrin wytrzymywał to gówno przez dwadzieścia lat. Z drugiej strony za piętnaście lat znosił inne gówno od Audrey, więc nie miał prawa osądzać.

Potem zapytała - „Co oni… wszyscy oni powiedzieli wcześniej… co… ty… myślisz, że Darrin by…?”

„Absolutnie” - Mike przerwał jej, by odpowiedzieć.

Łzy wypełniły jej oczy i wyszeptała - „Naprawdę?”

„Darrin Holliday kochał trzy rzeczy najbardziej na świecie: ciebie, swoich chłopców i tę ziemię. Zraniłaś tych chłopców i naraziłaś farmę na niebezpieczeństwo. Więc tak, byłby wkurzony na ciebie jak cholera. Znał cię. Kochał cię za to, kim jesteś. To prawda. Ale on by tego nie zrozumiał, nie spodobałoby mu się to i coś by z tym zrobił, a nie sądzę, żeby tobie spodobało się to, co by zrobił”.

Odwróciła wzrok z bladą twarzą i zalanymi łzami, i wymamrotała – „Może powinnam zadzwonić do Debbie i…”

Mike znowu przerwał.

„Nie”.

Jej spojrzenie wróciło do niego.

„Moja rada?” - zapytał, a ona skinęła głową - „W ogóle nie rozmawiaj z Debbie. Nie rozmawiaj z Berniem McGrath’em. Nie rozmawiaj z nikim, kto pracuje dla McGrath’a. Pomóż Dusty przy jej koniach. Pomóż jej z ceramiką. Pomóż Delli z tym domem. Zrób wszystko, co w twojej mocy, aby pomóc w zasianiu tej rośliny w ziemi. Przestań oglądać telewizję. Przestań dąsać się w swojej pieprzonej sypialni. Zainteresuj się życiem swoich chłopców, zanim stracisz ich zarówno na dojrzałość, jak i emocjonalnie. I zrób wszystko, co w twojej mocy, aby utrzymać tę farmę w rodzinie”.

Przyglądała mu się przez chwilę, zanim skinęła głową, dzięki Bogu.

„Skończyliśmy?” - zapytał.

„Skończyliśmy” - odpowiedziała, po czym dodała - „Dzięki, Mike”.

„To ja ci podziękuję, jeśli zaczniesz wnosić coś do tej rodziny”.

Wzięła wdech.

Potem znowu skinęła głową.

Mike skinął głową i odwrócił się, by odejść, ale Rhonda, wołając go po imieniu, odwrócił się.

Łzy znów napłynęły jej do oczu, gdy wyszeptała - „Tęsknię za nim”.

„Wiele osób tak ma. Ale rozpadając się, nie uczcisz jego pamięci”.

Przełknęła ponownie, po czym skinęła głową.

Mike przyglądał się jej przez chwilę, pomyślał „pieprzyć to” i dokończył wykładanie jej tego.

„Sposób, w jaki postrzegam twój związek z mężem, był w nim dużo dawania Darrin i dużo brania. Był z tym spoko, więc nie osądzam. Ale dał ci tak wiele, Rhonda, że jeśli jest w tobie jakiś zbiornik, on został napełniony. Znajdź go, dotknij go i używaj. Darrin zostawił to tobie. Chcesz uczcić jego pamięć, weź wszystko, co ci dał, wykorzystaj to i idź dalej”.

Łza spłynęła jej z oka i spłynęła po policzku.

Ponownie skinęła głową.

Mike był na nią wkurzony, nie zrozumiał jej, ale w tym momencie wyglądała na tak cholernie zagubioną, że zrobiło mu się jej żal.

Nie pozwolił, by ta myśl go poruszyła.

Po prostu skinął głową i odszedł.

*****

Mike wpatrywał się w ciemną poduszkę.

Dziesięć minut temu Dusty ostrożnie odsunęła się od niego, przeszukała cicho pokój i, z nieśmiertelnikami Layli, podążającymi za nią, wyszła na balkon, zamykając drzwi przed napływającym chłodnym powietrzem.

Był środek nocy. Była zmartwiona. Dawał jej czas.

Teraz skończył dawać jej czas.

Odrzucił kołdrę, wychylił się z łóżka i przeszukał zacienione ubrania na podłodze, aż znalazł sweter. Założył go i wyszedł na balkon.

Layla była już przy drzwiach i czekała na niego, więc szyja Dusty była wykręcona, a jej oczy zwróciły się na niego, gdy wychodził.

Pochylił się i przeczesał palcami futro na szyi swojego psa, gdy szedł do niej na niewielką odległość. Potem objął ramionami jej brzuch i przylgnął przodem do jej pleców, opierając szczękę o bok jej głowy, kiedy znów odwróciła ją twarzą do przodu.

„Co cię gryzie?” - zapytał szeptem.

„Myślisz, że Rhonda cię posłuchała?” – zapytała również szeptem.

Opowiedział jej szczegółowo przebieg rozmowy.

„Myślę, że posłuchała Fina, a potem Kirba, a to, co ja powiedziałem, ugruntowało to, co oni powiedzieli. Więc tak. Myślę, że dzisiejszej nocy, mimo że to było gówno, jedna rzecz na twoim talerzu została uporządkowana, ponieważ chłopcy się przedarli”.

Skinęła głową i wcisnęła w niego część swojego ciężaru.

Wziął go.

„To wszystko?” - zapytał, kiedy nie powiedziała nic więcej i nie ruszając się, wpatrywała się w farmę.

„Nie” – odpowiedziała.

„Daj mi to” – rozkazał, ściskając ją ramionami.

Zawahała się, a potem powiedziała cicho – „Pomyślisz, że zwariowałam”.

„Może pozwolisz mi to ocenić”.

Poczuł, jak wstrzymała oddech, zanim szepnęła – „Coś się zbliża, Mike”.

Jego ciało stało się twarde.

Skręciła szyję, a jej głowa przesunęła się po jego klatce piersiowej, kiedy odchyliła ją do tyłu, by na niego spojrzeć, a on zrobił to samo, ale spojrzał na nią z góry.

„Czuję to. Zimno w kościach. Głęboko. Nigdy nie czułam czegoś takiego. Ale nie mogę zaprzeczyć, że to czuję. Coś nadchodzi. Coś złego”.

Jezu, kurwa, Mike czuł cholernie to samo,.

Nie podzielił się tym.

Zamiast tego powiedział - „Damy sobie radę”.

„Nie jestem bojaźliwa, Mike i nie martwię się. Jestem ponad to. Szczerze mówiąc, jestem przerażona”.

Jezu, kurwa.

„Damy sobie radę”.

„Skąd możesz to wiedzieć?” zapytała.

„Bo ja tak zrobię”.

Wpatrywała się w niego, a on obserwował w świetle księżyca, jak jej twarz złagodniała.

Następnie dała mu cenny prezent. Lepszy niż jej usta owinięte wokół jego kutasa. Lepszy niż piosenka, którą śpiewała tamtej nocy. Lepszy niż którykolwiek z jej uśmiechów.

„Wierzę ci”.

Te trzy słowa wypaliły drugą dziurę tego dnia w jego sercu, ale ta dziura natychmiast wypełniła się czymś znacznie lepszym niż mięsień, który był tam wcześniej.

Aby wyrazić swoją wdzięczność, Mike opuścił głowę i wziął jej usta. Obróciła się w jego ramionach, po czym owinęła swoje ramiona wokół jego ramion.

Trzymał pocałunek, pochylając się i podnosząc ją w ramionach.

Zabrał ją do swojego łóżka.

Potem wziął ją do swojego łóżka.

A potem zasnął zaplątany w Dusty.


 

3 komentarze: