„Wpadł w czarne dni” (cz.2)
*****
„Mike?”
Usłyszał
to za sobą, ale ledwie. Stał w kuchennych drzwiach i obserwował grę Junior
Trivial Pursuit rozgrywaną w zespołach przy kuchennym stole. Zdecydował się być
dziwakiem, szczęśliwym przypadkiem, że wszyscy byli zbyt skupieni na ustawianiu
gry i zdobyciu swojego ulubionego kolorowego ciasta, aby każdy mógł się
spierać.
Spojrzał
przez ramię i zobaczył Rhondę.
Kiedy
widział ją ostatnim razem, leżała zwinięta w kłębek na łóżku, podczas gdy Dean
i Rivera przeszukiwali jej pokój. Znaleźli czek w jej szafce nocnej.
Najwyraźniej
nie zadała sobie wiele trudu, by to ukryć.
Dean
sam go spalił, wrzucając popiół do kominka w salonie.
„Możemy
porozmawiać?” - zapytała, przesuwając się i wskazując za siebie na salon.
Mike
nie chciał rozmawiać z Rhondą. Był na nią wkurzony z powodu tego, co zrobiła
swojej rodzinie. Oczywiście w szczególności Dusty, ale obserwowanie, jak Fin i
Kirb zmagali się z emocjami, których nie powinni przeżywać trzy miesiące po
tym, jak ich czterdziestoczteroletni ojciec zginął na śniegu, było czymś, czego
nie zapomni. I był wkurzony, bo oni też nie zapomną.
Ale
podniósł brodę, odepchnął się od framugi i poszedł za nią korytarzem.
Nie
zamknęła drzwi i nie zwlekała.
Odchyliła
głowę do tyłu, spojrzała mu w oczy i zapytała wprost: „Masz dwoje dzieci,
myślisz, że robię źle?”
„Absolutnie”
- odpowiedział natychmiast Mike i patrzył, jak się wzdrygnęła.
Wyprostowała
się i powiedziała mu - „Staram się postępować właściwie”.
„Zawodzisz”
- wrócił i znów się wzdrygnęła.
Zebrała
to w całość i zaczęła – „Gdyby Darrin tu był, on…”
Ale
Mike jej przerwał – „Nie ma go tutaj, Rhonda”.
To
sprawiło, że znów się wzdrygnęła.
Walczyła
wtedy, a Mike dał jej czas, żeby pozbierała się do kupy, ale to wszystko, co
jej dawał. Wiedział, że zachowywał się jak kutas, ale była dorosłą kobietą i
raniła ludzi, na których mu zależało. To trwało zbyt długo, zaczęło się brzydko
i stawało się coraz brzydsze, a ona była częściowo tego powodem. Nadszedł czas,
żeby się do cholery podniosła.
Potem
powiedziała miękko – „Udało mi się połączyć ciebie i Dusty”.
Chciała
zdobyć punkty i od dawna podejrzewał, że to był powód jej wizyty z pamiętnikami
kilka miesięcy temu. Dusty powiedziała mu, że Darrin chciał ich razem, a Rhonda
to przyjęła.
„Właściwie
byliśmy już razem, a to, co zrobiłaś, prawie nas rozdzieliło” – powiedział
Mike, a ona zamrugała.
„Co?”
- wyszeptała.
„To
ja cię posłuchałem, przeczytałem te pamiętniki, które zostawiłaś i zachowywałem
się jak kutas. To moje wina. Biorę za to odpowiedzialność. Mogłaś mieć dobre
intencje, jak widzę, że wierzysz, że masz z tym, co się dzieje z tą farmą, ale
w końcu ją zdradziłaś. Podzieliłaś się sekretem, który nie należał do ciebie. Ja
działałem na podstawie tej wiedzy z własnych powodów i mam cholerne szczęście,
że przyjęła moje przeprosiny i dała mi kolejną szansę, bo inaczej nie miałbym
tego, co mam teraz. Mogłaś pomyśleć, że zrobiłaś dobrze, ale widzę tutaj wzór,
w którym myślisz tak i robisz źle. Darrin mógł być twoim głównym facetem, który
pomagał ci ocenić podjęte przez ciebie decyzje, lub mógł po prostu je za ciebie
podejmować. Bez względu na to, jak to się potoczyło, już go nie ma. Jak to jest
codzienne gówno, Rhonda, jesteś dużą dziewczynką. Musisz dbać o siebie i swoich
chłopaków. Ale jak to wielkie gówno, nie możesz sobie poradzić, znajdź kogoś do
pomocy i bądź mądra. Dusty była szorstka z powodów, które były zrozumiałe, a
nawet zasługiwały na to, biorąc pod uwagę, że przekroczyła swój obowiązek, by
cię chronić. Ale miała rację. Debbie cię nie lubi. Wygaduje na ciebie brzydkie
rzeczy. A teraz wykorzystuje cię. W tym domu masz trzy osoby, do których możesz
zwrócić się po radę. Nie, poprawię to i powiem cztery, skoro Fin ma głowę na
karku. Użyj ich. Byliby szczęśliwi, mogąc to zrobić”.
„Debbie
gada na mnie brzydkie rzeczy?” - zapytała cicho, jej wyraz twarzy był zarówno
zaskoczony, jak i zbolały.
„Debbie
to suka, Rhonda. Jest zgorzkniała. Jest pokręcona. I wykorzystuje cię, by
skrzywdzić Dusty. Nie mogło umknąć twojej uwadze, że się nie dogadują i wiem o
tym, bo wspomniałaś mi dokładnie o tym. Ale Debbie zawsze była właśnie… Debbie.
Wybrałaś niewłaściwego doradcę, który poprowadzi cię przez ten trudny okres w twoim
życiu. Czas dokonać innego wyboru”.
Patrzyła
mu w oczy, przełknęła ślinę, a potem wyszeptała - „Czy ta farma zabiła mojego
męża?”
„Nie”
– odpowiedział natychmiast Mike.
„Debbie
powiedziała…”
„Debbie
kłamała”.
„Ale…”
„Twój
mąż był niesamowicie sprawny, poza faktem, że miał prawie niewykrywalną chorobę
serca, którą miał od urodzenia. To go zabiło. Ta farma nie”.
Oblizała
wargi, a następnie potarła je o siebie, zanim powiedziała mu - „Chcę, żeby moi
chłopcy byli szczęśliwi”.
„W
takim razie obudź się i rozejrzyj. Ich ciotka Dusty wróciła, zostaje i obaj
ożywają przy niej. Fin ma dziewczynę, na której bardzo mu zależy. Lubią rodzinę
i mają ją wokół siebie. To dla nich ciężki czas, utrata taty, ale inne gówno spada
i jest wielu ludzi, którzy rozwalają sobie tyłki, żeby ich przed tym uchronić.
Jedyną osobą, do której się zbliżyli, która tego nie robi, jest ta, która
najbardziej powinna rozwalać sobie tyłek. I to jesteś ty”.
Znowu
potarła wargi o siebie, a Mike patrzył, szukając cierpliwości i zastanawiając
się, jak, do cholery, Darrin wytrzymywał to gówno przez dwadzieścia lat. Z
drugiej strony za piętnaście lat znosił inne gówno od Audrey, więc nie miał
prawa osądzać.
Potem
zapytała - „Co oni… wszyscy oni powiedzieli wcześniej… co… ty… myślisz, że
Darrin by…?”
„Absolutnie”
- Mike przerwał jej, by odpowiedzieć.
Łzy
wypełniły jej oczy i wyszeptała - „Naprawdę?”
„Darrin
Holliday kochał trzy rzeczy najbardziej na świecie: ciebie, swoich chłopców i
tę ziemię. Zraniłaś tych chłopców i naraziłaś farmę na niebezpieczeństwo. Więc
tak, byłby wkurzony na ciebie jak cholera. Znał cię. Kochał cię za to, kim
jesteś. To prawda. Ale on by tego nie zrozumiał, nie spodobałoby mu się to i
coś by z tym zrobił, a nie sądzę, żeby tobie spodobało się to, co by zrobił”.
Odwróciła
wzrok z bladą twarzą i zalanymi łzami, i wymamrotała – „Może powinnam zadzwonić
do Debbie i…”
Mike
znowu przerwał.
„Nie”.
Jej
spojrzenie wróciło do niego.
„Moja
rada?” - zapytał, a ona skinęła głową - „W ogóle nie rozmawiaj z Debbie. Nie
rozmawiaj z Berniem McGrath’em. Nie rozmawiaj z nikim, kto pracuje dla McGrath’a.
Pomóż Dusty przy jej koniach. Pomóż jej z ceramiką. Pomóż Delli z tym domem.
Zrób wszystko, co w twojej mocy, aby pomóc w zasianiu tej rośliny w ziemi.
Przestań oglądać telewizję. Przestań dąsać się w swojej pieprzonej sypialni.
Zainteresuj się życiem swoich chłopców, zanim stracisz ich zarówno na
dojrzałość, jak i emocjonalnie. I zrób wszystko, co w twojej mocy, aby utrzymać
tę farmę w rodzinie”.
Przyglądała
mu się przez chwilę, zanim skinęła głową, dzięki Bogu.
„Skończyliśmy?”
- zapytał.
„Skończyliśmy”
- odpowiedziała, po czym dodała - „Dzięki, Mike”.
„To
ja ci podziękuję, jeśli zaczniesz wnosić coś do tej rodziny”.
Wzięła
wdech.
Potem
znowu skinęła głową.
Mike
skinął głową i odwrócił się, by odejść, ale Rhonda, wołając go po imieniu,
odwrócił się.
Łzy
znów napłynęły jej do oczu, gdy wyszeptała - „Tęsknię za nim”.
„Wiele
osób tak ma. Ale rozpadając się, nie uczcisz jego pamięci”.
Przełknęła
ponownie, po czym skinęła głową.
Mike
przyglądał się jej przez chwilę, pomyślał „pieprzyć to” i dokończył wykładanie
jej tego.
„Sposób,
w jaki postrzegam twój związek z mężem, był w nim dużo dawania Darrin i dużo
brania. Był z tym spoko, więc nie osądzam. Ale dał ci tak wiele, Rhonda, że
jeśli jest w tobie jakiś zbiornik, on został napełniony. Znajdź go, dotknij go
i używaj. Darrin zostawił to tobie. Chcesz uczcić jego pamięć, weź wszystko, co
ci dał, wykorzystaj to i idź dalej”.
Łza
spłynęła jej z oka i spłynęła po policzku.
Ponownie
skinęła głową.
Mike
był na nią wkurzony, nie zrozumiał jej, ale w tym momencie wyglądała na tak
cholernie zagubioną, że zrobiło mu się jej żal.
Nie
pozwolił, by ta myśl go poruszyła.
Po
prostu skinął głową i odszedł.
*****
Mike
wpatrywał się w ciemną poduszkę.
Dziesięć
minut temu Dusty ostrożnie odsunęła się od niego, przeszukała cicho pokój i, z
nieśmiertelnikami Layli, podążającymi za nią, wyszła na balkon, zamykając drzwi
przed napływającym chłodnym powietrzem.
Był
środek nocy. Była zmartwiona. Dawał jej czas.
Teraz
skończył dawać jej czas.
Odrzucił
kołdrę, wychylił się z łóżka i przeszukał zacienione ubrania na podłodze, aż
znalazł sweter. Założył go i wyszedł na balkon.
Layla
była już przy drzwiach i czekała na niego, więc szyja Dusty była wykręcona, a
jej oczy zwróciły się na niego, gdy wychodził.
Pochylił
się i przeczesał palcami futro na szyi swojego psa, gdy szedł do niej na
niewielką odległość. Potem objął ramionami jej brzuch i przylgnął przodem do
jej pleców, opierając szczękę o bok jej głowy, kiedy znów odwróciła ją twarzą
do przodu.
„Co
cię gryzie?” - zapytał szeptem.
„Myślisz,
że Rhonda cię posłuchała?” – zapytała również szeptem.
Opowiedział
jej szczegółowo przebieg rozmowy.
„Myślę,
że posłuchała Fina, a potem Kirba, a to, co ja powiedziałem, ugruntowało to, co
oni powiedzieli. Więc tak. Myślę, że dzisiejszej nocy, mimo że to było gówno,
jedna rzecz na twoim talerzu została uporządkowana, ponieważ chłopcy się
przedarli”.
Skinęła
głową i wcisnęła w niego część swojego ciężaru.
Wziął
go.
„To
wszystko?” - zapytał, kiedy nie powiedziała nic więcej i nie ruszając się,
wpatrywała się w farmę.
„Nie”
– odpowiedziała.
„Daj
mi to” – rozkazał, ściskając ją ramionami.
Zawahała
się, a potem powiedziała cicho – „Pomyślisz, że zwariowałam”.
„Może
pozwolisz mi to ocenić”.
Poczuł,
jak wstrzymała oddech, zanim szepnęła – „Coś się zbliża, Mike”.
Jego
ciało stało się twarde.
Skręciła
szyję, a jej głowa przesunęła się po jego klatce piersiowej, kiedy odchyliła ją
do tyłu, by na niego spojrzeć, a on zrobił to samo, ale spojrzał na nią z góry.
„Czuję
to. Zimno w kościach. Głęboko. Nigdy nie czułam czegoś takiego. Ale nie mogę
zaprzeczyć, że to czuję. Coś nadchodzi. Coś złego”.
Jezu,
kurwa, Mike czuł cholernie to samo,.
Nie
podzielił się tym.
Zamiast
tego powiedział - „Damy sobie radę”.
„Nie
jestem bojaźliwa, Mike i nie martwię się. Jestem ponad to. Szczerze mówiąc, jestem
przerażona”.
Jezu,
kurwa.
„Damy
sobie radę”.
„Skąd
możesz to wiedzieć?” zapytała.
„Bo
ja tak zrobię”.
Wpatrywała
się w niego, a on obserwował w świetle księżyca, jak jej twarz złagodniała.
Następnie
dała mu cenny prezent. Lepszy niż jej usta owinięte wokół jego kutasa. Lepszy
niż piosenka, którą śpiewała tamtej nocy. Lepszy niż którykolwiek z jej
uśmiechów.
„Wierzę
ci”.
Te
trzy słowa wypaliły drugą dziurę tego dnia w jego sercu, ale ta dziura
natychmiast wypełniła się czymś znacznie lepszym niż mięsień, który był tam
wcześniej.
Aby
wyrazić swoją wdzięczność, Mike opuścił głowę i wziął jej usta. Obróciła się w
jego ramionach, po czym owinęła swoje ramiona wokół jego ramion.
Trzymał
pocałunek, pochylając się i podnosząc ją w ramionach.
Zabrał
ją do swojego łóżka.
Potem
wziął ją do swojego łóżka.
A
potem zasnął zaplątany w Dusty.
Dziękuję
OdpowiedzUsuńDziękuję
OdpowiedzUsuńDziękuję
OdpowiedzUsuń