środa, 28 grudnia 2022

19 - Mam dosyć twojego gówna

 

 

Rozdział 19

Mam dosyć twojego gówna

 

 

 

Mike przekręcił mnie na plecy, a jego ręka zsunęła się po moim boku, w dół brzucha, w dół, w dół. Z przekrzywionym łokciem, jego oczami utkwionymi w moich, moimi ramionami wokół niego, jego palce zaczęły bawić się z intencją między moimi nogami, kiedy oddychałam ciężko i trzymałam się mocno.

Boże, to, co robił palcami, było przyjemne.

Boże, czułam to dobrze.

„Kochanie” - wydyszałam, a on opuścił głowę i obdarzył mnie powolnym, płonącym pocałunkiem, podczas gdy jego palce nadal mnie dotykały.

To było lepsze. Dużo lepsze. Boże. Boże.

Byliśmy w najbardziej gorącej fazie pocałunku, kiedy moje biodra zaczęły się poruszać, mój brzuch zacisnął się i Mike przerwał pocałunek. Skupiłam się na nim oszołomiona, gdy zobaczyłam, jak jego oczy przesuwały się po mojej twarzy, w dół mojego ciała do jego dłoni między moimi nogami.

Moje biodra wciąż się poruszały, moje dłonie błądziły po skórze jego pleców, gdy jego oczy wracały do moich.

„Jezu, kurwa, jesteś piękna” – mruknął.

„Mike” - wyszeptałam, wbijając paznokcie.

„Tak cholernie piękna”.

Straciłam widok na jego twarz, gdy moja szyja wygięła się w łuk, a oczy zamknęły się, gdy przedzierał się przeze mnie orgazm, który musiał znaleźć się w pierwszej dziesiątce mojego życia (z których wszystkie dał mi Mike), a może nawet w pierwszej piątce. Kiedy się zaczęło, poczułam, jak Mike włożył dwa palce głęboko do środka i jęknęłam.

Tak, pierwsza piątka.

Wciąż dochodziłam, kiedy Mike warknął „Rozłóż się” i zrobiłam, jak mi kazano, automatycznie unosząc kolana. Ale kiedy Mike się ustawił i tak zahaczył ramieniem o tył jedne z nich, szarpnął je wysoko i wjechał.

Boże. Cudowne. Boże. Niesamowite.

Przycisnęłam drugą nogę do jego boku, jedną z dłoni uniosłam na nim, palce wślizgnęły się w jego włosy, a drugą zsunęłam w dół, by zacisnąć ją na jego tyłku. Uspokoiłam się i zobaczyłam, że patrzył na mnie, a jego wzrok był ciemny, intensywny, palący, gdy jego biodra wbijały się w moje.

Potem jego głowa opadła i mruknął do mojego ucha - „Twoja cipka, kiedy dochodzisz, jest prawie tak piękna jak twoja twarz”.

„Słonko”.

„Kurwa, oszałamiające”.

Lubiłam to. Tak, bardzo mi się to podobało.

Wchodził coraz mocniej, szybciej, a ja byłam taka wrażliwa po swoim orgazmie, kiedy jego palce bawiły się między moimi nogami, z wszystkim, co robiliśmy wcześniej, z jego słowami, dźwiękami, które wydawał mi przy uchu, z jego kutasem wbijającym się we mnie, to zbudowało się ponownie i szybko.

„Mike” – wyszeptałam nagląco, zszokowana. Mike’owi wiele razy udawało się dublować moje orgazmy, ale nigdy tak szybko po drugim.

Podniósł głowę i przesunął spojrzeniem po mojej twarzy, a potem jego usta połączyły się z moimi w gorącym, mokrym, głębokim pocałunku, podczas którego warczał, ja dyszałam, a potem doszłam, a moje jęki zagłuszyły jego usta.

„Kurwa, Aniołku” – jęknął w moje usta, kiedy skończyłam, po czym wziął je w kolejny rozpalający pocałunek, pchnął mocno i głęboko, pozostał niewzruszony i warknął swój orgazm w moje gardle.

Kiedy zaczął się wyciszać, zmienił pocałunek z głębokiego na słodki, zanim przesunął moją nogę na swoje plecy. Drugą nogę owinęłam wokół jego tyłka. Oparł przedramię na łóżku, drugie wepchnął pode mnie, żeby się owinąć wokół mnie, a jego usta zsunęły się na moją szyję.

Jedną ręką przeczesałam palcami jego włosy, a drugą muskałam skórę i mięśnie jego pleców i lekko odwróciłam głowę, żeby szepnąć mu do ucha.

„Nigdy nie pozostaje tylko dobre, a wciąż poprawia się za każdym… cholernym… razem”.

Podniósł głowę i uśmiechnął się do mnie.

Kochałam jego uśmiechy. Kochałam je. Każdy… cholerny… jeden.

„Tak” - zgodził się cicho.

Był sobotni poranek, wczesny. Staraliśmy się być cicho ze względu na dzieci. Kochaliśmy się wczesnym rankiem, zanim jeszcze wstali, i wieczorem, kiedy położyli się do łóżka i było pewne, że spali. To był dobry harmonogram, i tak to działało. Nawet po całym tym gównie, w łóżku Mike’a, kładąc się spać po kochaniu się i budząc się z tym samym, nigdy nie spałam lepiej.

Mike przetoczył się na plecy, odłączając się ode mnie, ale poruszając mną razem z nim. Przesunęłam nogi, kiedy się toczył, więc siedziałam na nim okrakiem, ale nadal byliśmy przyciśnięci torsem do torsu. Podniosłam głowę, a moja ręka błądziła w roztargnieniu po skórze jego boku i klatki piersiowej, gdy spojrzałam na mojego mężczyznę.

„Tęskniłem za tobą zeszłego wieczoru nocy, Słonko” - wyszeptał, a ja się uśmiechnęłam.

Wczoraj był Wieczór Strasznych Filmów Mike’a i Rees. No bawił się z kumplami.

Oboje zaprosili mnie do udziału, ale zdecydowałam, że dam im czas beze mnie i zamiast tego trafiłam do J&J’s z Cheryl, Vi i Jessie. Wiedziałam, że ich zaproszenia były szczere i może w końcu do nich kiedyś dołączę, ale teraz pomyślałam, że powinni spędzić te chwile razem. Rees miała odejść za dwa i pół roku, a oni chcieliby mieć te wspomnienia.

To nie było tak, że ich mogłam rozpieprzyć. Chodziło o to, że to było wyjątkowe i pomyślałam, że powinni to mieć, tylko tatuś i jego córeczka, tak długo, jak tatuś miał swoją córeczkę. Wiedziałam, że nadal ja ceniłam sobie chwile, kiedy tata zabierał mnie na traktor, tylko on i ja, i pomyślałam, że mój tata też je cenił. Rees i Mike powinni mieć to samo.

„Dobrze się bawiliście?” - Zapytałam.

„To cud, że mogę się ruszać, zjadłem tyle śmieci, że opadło mi to jak ciężar w żołądku, ale tak” – odpowiedział - „Zawsze to robimy”.

„Dobrze” - wyszeptałam, a on uśmiechnął się do mnie.

Jego uśmiech zbladł i powiedział mi - „Wczoraj spędziłem czas z moją dziewczynką, Dusty. Dzisiaj wszyscy troje możemy ci pomóc”.

Ponieważ był weekend, Fin i Kirb mieli pracować w polu z moim tatą. Nie było dodatkowego traktora, a ja musiałam uporządkować ceramikę. Plan był taki, że mama pomogłaby mi spakować gotowe elementy do odbioru w poniedziałek w tym samym czasie, kiedy uczyłabym mamę robić to samodzielnie, więc kiedy miałabym czas, mogłabym siedzieć za kołem lub glazurować i wypalać. Miałam ceramikę do sprzedania i różne galerie, w tym moją własną, nie wspominając już o mojej stronie internetowej, do zaopatrzenia. Oznaczało to, że w dni powszednie pracowałam na polu, a w weekendy byłam w stodole. Dopóki nie było zbiorów, tak miało wyglądać moje życie. A Hunter i Jerra przyjeżdżali następnego dnia ze swoimi dziećmi. Musiałam móc spędzać z nimi czas, więc musiałam uporządkować swoje sprawy, co oznaczało, że czekał mnie długi dzień.

Mike już dawno zaplanował wycieczkę do Indy z dziećmi do ulubionego sklepu muzycznego No i wybrania prezentu urodzinowego. Obejmowało to lunch w jakiejś restauracji, do której wszyscy lubili chodzić, kiedy byli w Indianapolis.

Mike chciał to opóźnić, żeby wszyscy mogli pomóc. Nie chciałam, żeby moje gówno krwawiło w życiu jego dzieci, zwłaszcza kiedy miały zaplanowany zabawny dzień. Ponieważ Audrey grała w swoje gry, a Rees miała na karku łobuzów, potrzebowali dobrej zabawy, a nie zmuszania ich do pracy w weekendy.

„Jest dobrze. Mama mi pomoże i zobaczę, czy uda mi się zmobilizować Rhondę” – powiedziałam mu.

„Dusty…” – zaczął, a ja go ścisnęłam.

„Jest dobrze, przystojniaku, naprawdę. Mama jest świetna. Lubi być zajęta. Potrzebuje więcej do zrobienia. To jest dla mnie gówniana część, ale ona to wszystko ogarnie. Uwielbiam być za kołem. Tracę poczucie czasu, tak bardzo to kocham. To tamta cała ciężka praca jest wrzodem na tyłku. Mama lubi robić takie rzeczy. Będzie dobrze”.

„Pewna?” – zapytał, jego palce poruszały się przypadkowo po skórze mojego tyłka.

„Jasne” – odpowiedziałam z uśmiechem - „Ale skoro mam ciebie i mamy cichą chwilę, musimy o czymś porozmawiać”.

Jego głowa przechyliła się lekko na poduszce i patrzył mi w oczy, kiedy zapraszał - „Strzelaj”.

„Mam spotkanie telefoniczne z moim księgowym w przyszłym tygodniu. Muszę mu podać twoje dane bankowe i powiedzieć, ile co miesiąc przelewać na twoje konto za moją część kredytu hipotecznego i opłaty za media”.

Mike ściągnął brwi i zapytał - „Twoja część kredytu hipotecznego i mediów?”

„Tak, cokolwiek to jest, połowę tego, a ja przeniosę to, kiedy tylko zechcesz, pierwszego miesiąca, w środku, ostatniego. Kiedy tylko pasuje to do twojego harmonogramu”.

„Nie spłacasz połowy kredytu hipotecznego i mediów, Aniołku” – stwierdził Mike. Zrobił to stanowczo, bardzo stanowczo, a ja wpatrywałam się w niego.

„Słucham?”

„Nie płacisz połowy kredytu hipotecznego i mediów” – powtórzył.

„Co masz na myśli?” - Zapytałam, a potem nie dałam mu szansy na odpowiedź, zanim powiedziałam - „Myślisz o dzieciach? Bo nie uważam, że ćwiartka jest fajna. Albo jedna trzecia. Nie zarabiają, więc nie brałam pod uwagę…”

Mike przerwał mi - „Nie, nie myślę o dzieciach ani innym odsetku. Nie płacisz ani raty kredytu hipotecznego, ani mediów”.

Zamrugałam. Potem znowu się w niego wpatrywałam.

A potem zapytałam - „Dlaczego nie?”

„Dlaczego nie?” – zapytał Mike.

„Tak, czemu nie?”

Poczułam, jak ciało Mike’a lekko się usztywnił pode mną, a jego ręce przestały wędrować po moim tyłku.

Powinnam była to potraktować jako ostrzeżenie.

Nie zrobiłam tego.

„Ponieważ to jest mój dom, to moja hipoteka, media są moim obowiązkiem, a ty jesteś moją kobietą, a ja dbam o swoją kobietę”.

Czy on był szalony?

„Mike, to nie lata pięćdziesiąte. Mieszkam tutaj. Zarabiam. Więc pomagam płacić rachunki” - powiedziałam mu.

Jego ciało napięło się i było to kolejne ostrzeżenie, którego nie przyjęłam.

„Wiem, że to nie lata pięćdziesiąte, Dusty. Wiem też, że siedzisz za kołem dwa dni w tygodniu, a nie kiedy chcesz. A przez pozostałe pięć dni ciężko pracujesz. Nie wspominając już o tym, że powiedziałaś mi, że z tą ekonomią twój biznes idzie słabiej. Co więcej, twoje ranczo nie jest wynajęte, więc już spłacasz kredyt hipoteczny i media za dom, którego nie zajmujesz”.

„Tak, ale zajmuję ten, więc płaciłabym swoją część”.

„Jak wynajmiesz swoje ranczo, to jeszcze porozmawiamy. Na razie ja płacę twoją część”.

Był szalony.

„Mike, to szalone. Mieszkam tutaj”.

„Płaciłaś czynsz na farmie?” - odstrzelił mi.

„Nie, ale płaciłam za zakupy spożywcze, a poza tym to mój rodzinny dom”.

„Uh... Aniołku” - zaczął, a jego głęboki głos pobrzmiewał sarkazmem, którego za bardzo nie lubiłam - „Mogłaś to przegapić, ale tydzień temu to stało się twoim domem rodzinnym”.

Teraz moje ciało się napinało – „Wiesz, o co mi chodzi, Mike”.

„Tak i ja mam na myśli to samo, Dusty”.

Z przedramieniem na jego klatce piersiowej, odepchnęłam się lekko od niego tylko po to, by jego ręce zsunęły się z mojego tyłka, owinęły się wokół mojej talii i przytuliły, więc się zatrzymałam.

Ale nie przestawałam mówić.

To było niefortunne, chociaż oczywiście wtedy nie zdawałam sobie z tego sprawy.

„Rozumiem, że jesteś alfą, Mike, a ja jestem twoją kobietą. Całkiem to łapię. Lubię to. Ale nie mogę mieszkać w tym domu i nie pomagać. I, jeśli mogę zaznaczyć, musisz pomyśleć o szkole Rees, a teraz o No, który albo potrzebuje wyczyszczenia i przemalowania samochodu, co w przypadku tego samochodu byłoby wyrzucaniem pieniędzy w błoto, albo potrzebuje nowego samochodu. Jeśli zmniejszę twój ciężar, sprawy staną się dla ciebie łatwiejsze”.

„Tak, i możemy porozmawiać o tym, jak odciążysz mnie, kiedy twoje ranczo będzie wynajęte. Ale to nie będzie połowa. Są cztery osoby w tym domu, jestem odpowiedzialny za wszystko, ale jeśli chcesz być odpowiedzialna za siebie, wtedy zawrzemy umowę. Ale zrobimy to wtedy, nie teraz”.

„To może zająć miesiące, Mike”.

„Więc zmniejszysz mój ciężar za kilka miesięcy”.

Poczułam, jak moje zęby się zacisnęły i zmusiłam je do rozluźnienia, kiedy poinformowałam go - „To sprawia, że czuję się niekomfortowo”.

„Daj temu czas, przyzwyczaisz się” – odpowiedział natychmiast, a ja poczułam, jak klatka piersiowa zaczęła mi płonąć.

Wzięłam oddech.

Potem stwierdziłam z wymuszonym spokojem - „To coś dla mnie znaczy, Mike. Od jakiegoś czasu dbam o siebie. Jestem przyzwyczajona do robienia tego. Jestem dumna, że tak dobrze mi się to udaje. I chcę ci pomóc”.

Coś w tym, co powiedziałam, spowodowało, że utknął na tym, co było dla niego bardziej nieszczęśliwe niż jego obecne nieszczęście. Wiedziałam o tym, kiedy rzucił się do siedzenia, zabierając mnie ze sobą, ale jego ramiona zamknęły się wokół mnie, utrzymując mnie w miejscu.

I dowiedziałam się, co wydało mu się nieszczęśliwe, kiedy odparł - „Nie potrzebuję pomocy. Radzę sobie dobrze, dalej będę sobie radził. I to coś dla mnie znaczy, że zostawiłaś to, co miałaś w Teksasie, żeby być tutaj. Wiem, że przyjechałaś pomóc uporać się z tym gównem na farmie, ale wiem też, że przyjechałaś być ze mną. Nie pozwolę, żebyś poniosła za to cios finansowy. Jak otrzymasz czynsz za twoje ranczo, porozmawiamy. Nie będzie tego pół. Nie ma pieprzonej mowy. Ale porozmawiamy i porozmawiamy wtedy, nie teraz”.

„Wiem, na co mogę sobie pozwolić finansowo, Mike” – warknęłam.

„Po tym, jak powiedziałaś mi, że twoje zyski spadły przez dwa lata do tego stopnia, że ty i twój menedżer musieliście zacząć sprzedawać twoje gówno przez Internet i rekrutować nowe galerie, czy chcesz mi powiedzieć, że to nie byłby cios?”

Byłby, ale nie o to chodziło.

„Nie o to chodzi” – odparłam.

„Dusty, tak jest. Nie przyjmiesz za mnie ciosu. Już przyjęłaś dla mnie cios, porzucając swoje życie, przyjeżdżając tutaj, by być ze mną. To pierwszy i ostatni”.

Były wyraźnie chwile, kiedy apodyktyczny i macho Mike nie był wcale taki uroczy.

„Nie możesz podejmować tej decyzji za nas oboje” – odparowałam.

„Właśnie to zrobiłem” – odpalił.

Patrzyłam na niego przez chwilę, po czym szepnęłam z irytacją - „Mike, to nie jest fajne. Rozumiem, że jesteś mężczyzną, całym mężczyzną, o rany, rozumiem to i większość z tego jest dobra. To jest złe”.

Wiedziałam, że tracił cierpliwość, kiedy odpowiedział cichym głosem - „Dusty, porozmawiamy o tym gównie i dogadamy się, kiedy wynajmiesz swoje ranczo”.

„A do tego czasu cieszysz się, że czuję się nieswojo w tej sytuacji?” - strzeliłam z powrotem.

„Nie, do tego czasu cieszę się, że przestałaś być tak cholernie uparta, zrozumiałaś, że cię tym wspieram i mówię ci, że kompromis, do którego dochodzimy, zostanie opóźniony, co sprawia, że ​​ja czuję się komfortowo.

„To nie jest dla mnie akceptowalne rozwiązanie” – powiedziałam mu.

„Dusty…”

Wtedy straciłam opanowanie i przerwałam mu, mówiąc - „Twój wybór, Mike. Wracam na farmę albo znajduję mieszkanie, albo zostaję tutaj i płacę swoją część. Otóż ​​to. To są twoje wybory. Co wybierasz?”

To wyszło z moich ust i nawet kiedy to mówiłam, widziałam, jak jego twarz zamieniała się w granit i zdałam sobie sprawę, że zrobiłam coś okropnie złego.

Ale nierozsądnie nie przestałam.

Wiedziałam, że to prawda, kiedy jego ręce powędrowały do moich bioder, podniósł mnie z siebie, posadził mój tyłek na łóżku i wychylił się z niego pod kątem. Ale natychmiast się odwrócił, położył pięść na materacu obok mojego biodra i pochylił się tak, że nasze twarze były blisko.

Potem warknął cicho i dudniąc - „Rozumiesz, że jestem mężczyzną? Więc powinnaś się nauczyć, że nie stawia się ultimatum mężczyźnie takiemu jak ja. Nigdy. Chcesz być kobietą niezależną do tego stopnia, że nie chcesz iść na kompromis, proszę bardzo, kochanie. Ale ty dokonujesz tego wyboru. Nie zmuszaj mnie do tego gówna. Nie możesz mieć wszystkich dobrych części mnie takiego, jakim jestem, a potem oczekiwać, że będziesz mnie prowadziła za fiuta, kiedy tylko będziesz miała na to ochotę. To się nie wydarzy. Poświęciłaś się dla mnie. Żyję z tym na co dzień. To nie jest poświęcenie, mieć cię w tym domu. Kredyt hipoteczny nie rośnie, na media prawie nic nie czuję. Jak to coś dla ciebie znaczy, że płacisz swoją część, wspaniale. To, co musisz załapać, to to, że coś dla mnie znaczy, że cię wspieram, kiedy ty osiedlasz się w moim domu, a twoje życie toczy się gdzie indziej”.

Po ostrzeżeniu mnie przed stawianiem ultimatum, sam postawił jedno. Tyle że, biorąc pod uwagę, jak bardzo był wkurzony, jego było o wiele bardziej przerażające.

„Jak nie możesz tego znieść, farma jest tuż obok”.

Po dostarczeniu tego, odepchnął się z łóżka, odwrócił, zgiął, podniósł dżinsy z podłogi, podszedł do komody, chwycił kilka rzeczy, po czym powędrował się do łazienki, gdzie zamknął drzwi.

Naciągnęłam na siebie kołdrę, ale poza tym się nie poruszyłam. Stało się tak głównie dlatego, że pomyślałam, że właśnie spieprzyłam sprawę. Posunęłam się za daleko. I zapomniałam z kim miałam do czynienia.

Mike wyszedł z łazienki i od razu cicho zawołałam - „Słonko...”

„Teraz jestem wkurzony, Dusty” - przerwał Mike, nie patrząc na mnie, gdy jego długie nogi poniosły go prosto do drzwi – „Porozmawiamy później, kiedy nie będę”.

Bez dania mi możliwości wtrącenia słowa, zawinął się i zniknął.

A ja siedziałam na tyłku we wspaniałym łóżku Mike’a za sześć tysięcy dolarów i gapiłam się na drzwi, myśląc, że to w końcu musiało się wydarzyć. Nie mogło być pięknie i idealnie w każdej sekundzie każdego dnia, niszczone tylko przez czynniki zewnętrzne, na które nie mieliśmy wpływu.

Ale z moją historią spodziewałam się, że to Mike zrobi coś, co sprawi, że będzie wrzodem na mojej dupie.

Nigdy nie podejrzewałam, że będzie odwrotnie.

*****

„Nie czuję się na siłach, Dusty”.

Stałam w podwójnych drzwiach rodzinnej farmy i patrzyłam na Rhondę, która wylegiwała się na kanapie, wpatrując się w poranny program w telewizji.

Mike nie wrócił do naszego pokoju, a kiedy się ubrałam i zeszłam na dół, zobaczyłam kartkę, którą napisał do dzieci, że idzie do Hilligoss po pączki. Na dole było napisane: Do zobaczenia wieczorem, Dusty.

To oznaczało, że zostałam zwolniona. To mnie nie wkurzyło. Również to mnie nie przeraziło. Nie mogłam sobie wyobrazić, żeby Mike był typem faceta, który chował urazę, nie po tym, jak próbował sprawić, by jego małżeństwo działało przez tak długi czas. Pomyślałam, że Mike był typem faceta, który szybko się wkurzał, palił jasno, a jeśli dasz mu czas, będzie dla ciebie przystępny, by załatwić gówno.

A przynajmniej miałam taką nadzieję.

Jedyne, co wiedziałam, to to, że w końcu się dowiem, a miałam zbyt wiele do zrobienia i musiałam to zrobić. Robiłabym to, martwiąc się tym, co zaszło z Mike’m, ale nie miałam luksusu otwierania kartonu lodów o siódmej rano i obsesyjnego wymyślania (lub czekania na Hilligoss, jeśli o to chodziło). Musiałam dalej ciągnąć. Wyczuwałam też, że musiałam dać Mike’owi szansę na ochłonięcie. Więc zrobiłam to.

Chwyciłam miskę płatków śniadaniowych, szybko ją wciągnęłam, napisałam wiadomość do Mike’a, No i Rees, życząc im dobrego dnia i że zobaczę się z nimi tego wieczoru, a potem zabrałam ze sobą kubek kawy na farmę. Potem udałam się bezpośrednio do Rhondy.

Właśnie poprosiłem ją, żeby przyszła do stodoły i pomogła mi nakarmić konie, a potem pomóc mamie i mnie w pakowaniu mojej ceramiki. Musiała się podnieść. To musiało się skończyć.

W czwartkowy wieczór Mike, tata i ja rozmawialiśmy z Finem o tym, co wydarzyło się w domu Mike’a, chociaż on już wiedział, że coś poszło nie tak. Rees też tam była Mike rozmawiał z No sam na sam tego ranka przed szkołą. Z tego, co powiedział Finowi, doszłam do wniosku, że dobrze sobie poradził z No, bo to, co powiedział Finowi, było dobre.

Mimo to, jak podejrzewałam, Fin spojrzał na Rees. Skinęła głową, że zgadza się z tatą, do czego, jak podejrzewałam, przygotował ją Mike. Więc Fin obiecał, że nie będzie dążył do zemsty, a gdyby coś dalej poszło w szkole lub poza nią, on, podobnie jak No i Rees, miał zgłosić to dyrektorowi Klausenowi, a także Mike’owi i mnie.

Rhonda i mama siedziały z nami podczas tej rozmowy. Mama zrobiła to, ssąc swoją wargę. Rhonda zrobiła to tak, jakby miała wyczerpujący dzień, kiedy koczowała przed niezbyt dobrym telewizorem i wyciszyła się, niczego nie przyjmując.

To mnie wkurzyło.

A teraz, po kłótni z Mike’m, nie byłam w nastroju na jej gówno.

„Rhonda” – zawołałam.

Nie odrywając wzroku od telewizora, zapytała - „Hmmm?”

Wciągnęłam powietrze, podeszłam do telewizora i go wyłączyłam.

Jej ciało lekko się zatrzęsło, a oczy powędrowały do mnie.

„Dusty, Słonko, oglądałam to” - powiedziała mi coś, co już wiedziałam.

„Już tego nie oglądasz. Idziesz na górę, zakładasz parę dżinsów, jakieś buty i t-shirt. Potem nauczę cię, jak karmić moje konie i jak opróżniać ich boksy. Kiedy z tym skończysz, nauczę cię, jak układać moje naczynia w skrzyniach”.

„Ja mogę opróżnić ich boksy, Dusty”.

To przyszło od Kirby’ego.

Odwróciłam się w stronę drzwi i zobaczyłam stojącego tam Kirby’ego i Fina schodzącego po schodach.

To był mój łagodny Kirby wspierający swoją mamę.

„Jesteś dzisiaj na traktorze” – przypomniałem mu.

„Mogę dołączyć do dziadka i Fina później” – odpowiedział Kirby.

„Możesz, Słonko, i to słodkie z twojej strony, że to oferujesz, ale tak nie się nie stanie” - powiedziałam mu.

„Co się dzieje?” – zapytał Fin, przenosząc wzrok z jednego z nas na drugie.

„Ciocia Dusty potrzebuje pomocy przy koniach” - powiedział Kirby swojemu bratu - „Pomogę jej z tym, zanim wsiądę na traktor”.

„Kirb, kocham cię, kochanie, ale wiesz, że nie o tym mówimy” – stwierdziłam łagodnie i spojrzałam na Fina - „Proszę waszą mamę o pomoc. Ale to sprawa między mną a twoją mamą, więc idźcie do stodoły. Tata już tam jest”.

Nikt się nie ruszył. Kirby poruszył się i Fin spojrzał na mamę.

„Pomagasz cioci Dusty?” - zapytał.

„Myślę, że nie czuję się dziś na siłach” – odpowiedziała Rhonda miękkim głosem.

„Tak, tak jak nie byłaś wczoraj ani przedwczoraj, ani tydzień wcześniej, ani pieprzony miesiąc wcześniej” - urwał Fin, jego ton był twardy, jego twarz była jeszcze ostrzejsza, a ja wciągnęłam oddech. Pomyślałam, że prawdopodobnie przeklinał, ale nigdy nie słyszałam, żeby przeklinał przy swojej matce.

„Fin…” - zaczęłam.

„Finley, nie używamy tego słowa” – odezwała się przeze mnie Rhonda.

Wyrzucił ręce na boki, a jego oczy się zwęziły - „Och, teraz będziesz mamą? Czy tak? Będziesz teraz mamą, kiedy przez ostatnie trzy miesiące byłaś tylko zombie”.

O Boże. Finowi skończyła się cierpliwość. Poznałam to po jego tonie i wyrazie twarzy. Jego cierpliwość do mamy, nadwyrężona od tygodni, pękła.

„Fin, kochanie, ostrożnie” – wyszeptałam, a oczy Fina spoczęły na mnie.

„Ostrożnie?” - zapytał - „Próbowałaś ostrożnie, ciociu Dusty. Babcia starała się ostrożnie. Dziadek starał się ostrożnie. To nie działa”.

Otworzyłam usta, żeby odpowiedzieć, ale Rhonda wyprostowała się, usiadła i zaczęła przede mną.

„Finley, wiesz, że było mi ciężko” – powiedziała cicho.

„Tak?” - Fin warknął – „Cóż, wskazówka, mamo. To było trudne dla nas wszystkich” - W ostatniej chwili wyciągnął rękę - „Nie masz już męża. Rozumiem. Wiesz dlaczego to rozumiem? Bo ja nie mam taty. Wszyscy go straciliśmy, nie tylko ty. I wokół ciebie spadło całe mnóstwo gówna, a ty jesteś jak oszołomiona czy coś w tym rodzaju, pozwalając, by to się działo i nie wkraczając w nic ani dla farmy, ani dla swoich chłopców, dla kogokolwiek. Nawet siebie. I wiesz, jakie to uczucie, mamo?” – zapytał, ale nie czekał na jej odpowiedź. Rozłożył to - „Wydaje mi się, że straciliśmy nie tylko tatę, ale także mamę. A pierwsze było do dupy. Jak dodasz ostatnie, to staje się serio kurewsko do dupy. Tata nie miał żadnej kontroli nad umieraniem. Ale ty? To inna, kurwa, historia”.

Rhonda podniosła rękę do gardła i szepnęła – „Nie mogę uwierzyć, że mówisz do mnie w ten sposób. Twój ojciec nigdy by się tak do mnie nie odzywał”.

„Tak, masz rację. Ale założę się, że gdyby tu był teraz, tak samo skończyłby twoim gównem jak ja” – odpowiedział Finley, po czym bez słowa i nie pozwalając nikomu nic powiedzieć, zniknął z pola widzenia.

Wszyscy tam staliśmy, zamrożeni, milczący.

Po chwili Kirby zapytał cicho - „Chcesz, żebym zajął się boksami, ciociu Dusty?”

Wzięłam kolejny oddech i spojrzałam na niego - „Nie, kochanie, idź do stodoły na słupach. Zajmiemy się końmi”.

Spojrzał na mamę, a potem na mnie, skinął głową i ruszył korytarzem.

Spojrzałam na Rhondę, która nadal miała oczy skierowane tam, gdzie wcześniej był Finley, jej twarz była bledsza niż normalnie, ale nie była pusta. Był w niej wyraźny ból.

Cholera. Nie chciałam jej uderzyć, kiedy leżała.

Ale musiałam to zrobić.

„Rhonda” – zawołałam delikatnie, a jej oczy spoczęły na mnie.

„Mój chłopak właśnie tak do mnie mówił” – wyszeptała.

„Tak, mówił” – powiedziałam jej - „Ma dużo na głowie. On cię teraz potrzebuje”.

To było tak, jakbym nie mówiła.

Wciąż szepcząc, powiedziała - „Powiedział słowa na „p”, na „k”, na „d”. Wielokrotnie”.

Szczerze? Tylko tyle z tego wyniosła? Przeklinanie?

„Był zły, Rhonda” – zwróciłam uwagę na oczywiste.

„W tym domu nie mówimy takich słów”.

Boże! Chciałam nią potrząsnąć!

„Rhonda, spójrz na mnie” – rozkazałam.

„Patrzę, Dusty” - odpowiedziała i tak było.

Ale wciąż powtarzałam - „Naprawdę spójrz na mnie i posłuchaj mnie. Słuchaj uważnie. Słuchasz mnie?”

Skinęła głową.

Mówiłam.

„Wiem, że cierpisz. Wiem, że jesteś zagubiona. Ale musisz się odnaleźć. Musisz kopać głęboko i zebrać siły, aby przejść dalej po stracie Darrina. Proszę cię, abyś zrobiła to dla siebie. Proszę cię, abyście zrobiła to dla twoich synów. Ale przede wszystkim proszę, żebyś zrobiła to dla Darrina. Nie chcę być surowa, ale nie wiem, jak inaczej mam do ciebie dotrzeć. Fin miał rację. Darrin opiekował się tobą, chronił przed wieloma rzeczami, ale gdyby wiedział, że zostawiłaś jego chłopców w ten sposób bez opieki, byłby tobą rozczarowany. Nawet zły. A jeśli się nad tym zastanowisz i będziesz ze sobą szczera, będziesz wiedziała, że mam rację”.

Była jeszcze bledsza, kiedy to skończyłam i miałam nadzieję, że przebiłam przez to, a ona mnie wysłuchała.

Po tym, co powiedział Fin, postanowiłam to zostawić i zakończyłam - „Teraz mam dużo do zrobienia i muszę zacząć to robić. Bardzo by mi pomogło, gdybyś się przebrała i spotkała ze mną i mamą w stodole. Bardzo, Rhonda. I zaznaczę, że porzuciłam swoje życie, by pomóc ci odzyskać siły. Mogłabyś przynajmniej nabrać trochę owsa, przerzucić trochę końskiego gówna i umieścić trochę ceramiki w skrzyniach”.

Następnie szybko wyszłam z pokoju.

Gdy tylko wyszłam na zewnątrz, wyciągnęłam komórkę z tylnej kieszeni i zadzwoniłam do taty, żeby uprzedzić go o usposobieniu Fina i o tym, co się stało. Mój ukochany siostrzeniec nie musiał być wkurzony jak cholera na traktorze z glebogryzarką rolniczą z tyłu.

Dotarłam do stodoły i zobaczyłam, jak mama ustawia skrzynie i napełnia je drobno rozdrobnioną słomą, do której pakowałam naczynia.

Zabrałyśmy się z mamą do pracy.

Rhonda nie dołączyła do nas.

*****

Moje konie zostały nakarmione. Ich boksy oczyszczone z gówna (przeze mnie). Moja ceramika była w skrzyniach. Tata i chłopcy byli na traktorach. Mama była w Bobbie’s Garden Shoppe i kupowała kwiaty. Rhonda była tam, gdzie była Rhonda. A ja siedziałam za kołem i Big i Rich śpiewali Save a Horse (Ride a Cowboy), kiedy się pokazała.

I zrobiła mi niespodziankę.

Hunter ostrzegał mnie, bym ściszyła muzykę i uważała na otoczenie. Czy posłuchałam?

Nie.

Dlatego siedziałam pochylona do przodu, moje dłonie formowały miskę, gdy Audrey weszła do stodoły ubrana w wąską ołówkową spódnicę, błyszczącą satynową bluzkę i parę czółenek na szpilkach, za które nawet ja, która przez większość czasu nosiła kowbojskie buty, klapki lub grube skarpety (gdy było zimno), prawdopodobnie bym zabiła.

Jak dzień, który zaczął się tak kurewsko wspaniale, mógł zamienić się w totalne gówno?

„Dusty?” - zawołała, gdy była już blisko.

Gówno. Cholera. Kurwa.

„Audrey” – odpowiedziałam.

„Możemy porozmawiać?”

Jezu. Czy ona była poważna? Pojawiła się na mojej rodzinnej farmie niespodziewanie, ubrana jak postać z telewizyjnego show o kobietach, które spędzają czas pijąc cosmo, uprawiając seks, rozmawiając o seksie, kupując ubrania i narzekając na mężczyzn i chciała porozmawiać?

„Um… nie chcę być suką czy coś” - przechyliłam głowę w stronę mojego koła - „ale jestem trochę zajęta”.

Zawahała się, po czym podeszła do mojego radia i ściszyła je.

Moje oczy podążały za nią, gdy to robiła, ale mój umysł myślał: tak, znowu, Jezu. Czy mówiła poważnie?

Wzięłam bardzo, bardzo głęboki oddech.

Podeszła blisko (bliżej).

„To ważne” – szepnęła.

Sięgnąłem w dół, wyłączyłam koło i usiadłam głębiej, by oprzeć łokcie na kolanach, odchyliłam głowę do tyłu, by na nią spojrzeć i odpowiedziałam - „Spotkaliśmy się raz na krótko. Nie jestem pewna, czy mamy o czym rozmawiać, ale jestem pewna, że mam obawy przed rozmową z tobą bez wiedzy Mike’a, że coś się zepsuje. I znowu, nie chcę być suką czy coś, ale nie podoba mi się, że pojawiasz się w mojej rodzinnej stodole bez ostrzeżenia, chcąc porozmawiać o czymś ważnym”.

„Rozumiem to” – odparła, ale się nie poruszyła.

„Więc, hm… mam dużo do zrobienia” - zachęciłem ją, by się pożegnała.

„Nie zajmę ci dużo czasu” – stwierdziła natychmiast.

Jezu. Poważnie?

„Audrey…”

„Musisz wiedzieć, że to dla mnie trudne” – wyszeptała, a ja zamrugałam.

Trudne dla niej? Nie ja pojawiłam się nagle w jej domu, chcąc porozmawiać o czymś, o czym nie miała pojęcia, a o czym ja chciałam porozmawiać.

Usiadłam i starałam się o cierpliwość.

„Proszę zrozum, jestem bardzo zajęta i cokolwiek to jest, nie mogę tego teraz zrobić”.

„Ja tylko…” – zaczęła, ale przerwała jej warknięcie, urywane, bardzo, bardzo wściekłe – „Co do cholery?”

Odwróciła się szybko i dała mi możliwość rzucenia okiem na mojego mężczyznę wkraczającego gniewnie do stodoły, kiedy jego twarde, błyszczące, wściekłe oczy utkwione w Audrey.

Już jej pokazanie się było złe. To było naprawdę złe.

„Co do cholery?” – powtórzył, mimo że żadnej z nas nie dał czasu na wyjaśnienie, o co do cholery chodziło (ja też nie wiedziałam).

„Mike...” - zaczęła Audrey, unosząc rękę w jego stronę, ale zatrzymał się trzy kroki dalej, wciąż wlepiając w nią wzrok i jej przerwał.

„Tak pomyślałem, że to twój mercedes. Nie chciałem w to wierzyć, więc miałem nadzieję, że tak nie jest. Ale oto jest. Cholernie było. Co ty tu, kurwa, robisz?”

„Musiałam porozmawiać z Dusty” - odpowiedziała.

„Audrey, szczerze mówiąc, nie ma ani jednej rzeczy, o której musiałabyś rozmawiać z Dusty”.

„Mylisz się, Mike” – powiedziała cicho.

„O nie, kurwa, nie mylę się” – odparł ostro.

„Proszę, jeśli mogę tylko chwilę porozmawiać z Dusty, to zajmie tylko chwilę. Potem odejdę”.

„To się nie wydarzy. Znikniesz za jakieś dwie sekundy, a przez te dwie sekundy nie powiesz nic Dusty”.

„Mike…” – zaczęła.

„Wsiadaj do swojego pieprzonego samochodu i jedź”.

„Mike, proszę…” – zaczęła ponownie.

Ale on pochylił się do przodu, jego twarz nadal była twarda, oczy wciąż błyszczały, a teraz się zmrużyły i wycedził - „Nie gramy w te gierki, Audrey. Nie teraz. I pieprzone nigdy. Dusty jest dla ciebie niedostępna. Całkowicie. Całkowicie. Ona nie istnieje dla ciebie. A teraz wsiadaj do swojego pieprzonego samochodu i jedź”.

Niestety, nie wsiadła do swojego pieprzonego samochodu i nie pojechała.

Podniosła obie ręce, zirytowana i oświadczyła - „Nie możesz sobie wyobrażać, że to jest dla mnie łatwe”.

„Nawet nie wiem, co to jest” – odparował Mike - „I mnie to, kurwa, obchodzi” - Spojrzał na mnie i zapytał - „Wiedziałaś, że się miała pokazać?”

Zacisnęłam usta, ponieważ był tak wkurzony, że był definicją wkurwienia, a nie chciałam go bardziej wkurzyć. Właściwie to w ogóle nie chciałam tam być, kiedy by się zmierzyli, ale niestety moja ceramika nie robiła się sama i w przeciwieństwie do innych dwunogich istot, które były ze mną w stodole, musiałam tam być.

Mimo to powoli pokręciłam głową.

Oczy Mike’a wróciły do Audrey, ale przemówił do mnie - „Oczywiście, że nie. Skąd byś miała wiedzieć?” - Potem mówił do Audrey – „Nie masz jej numerów. Ale miasto plotkuje, więc wiesz, że ona jest Holliday. Wiesz, gdzie jest farma. I wiesz, że ona nad tym pracuje. Więc pokazujesz. Narażasz ją na to, jakie gówno masz zamiar odgarnąć, zmuszając ją do przyjęcia tego, kiedy moja kobieta ma już ogromną ilość gówna do ogarnięcia”.

I wtedy Audrey straciła opanowanie.

Oparła ręce na biodrach, pochyliła się do przodu i warknęła - „Ona istnieje dla mnie, Mike. Nie mogę się od niej oderwać” - zdjęła jedną rękę i wyciągnęła ją do mnie, po czym kontynuowała - „Rees cały czas o niej mówi. Jonas nawet cały czas o niej mówi. Dusty ma konie. Dusty wjechała jednym na podwórko. Dusty ma piękny śmiech. Dusty ma ładny głos. Dusty zawsze nosi fajne ubrania. Cały czas Dusty. Widują Dusty częściej niż mnie. I oczywiście rozmawiają z Dusty częściej niż ze mną, ponieważ mają o wiele więcej okazji, ponieważ teraz mieszka z tobą i, nawiasem mówiąc, z nimi. Więc kiedy chcę zdobyć coś specjalnego dla mojego syna na urodziny, muszę iść do Dusty, aby dowiedzieć się, co to jest”.

Mike zamarł, ja zamarłam, a Audrey tam stała, kiedy jej klatka piersiowa wyraźnie się unosiła i opadała.

Podejrzewałam, że Mike został zamrożony z tego samego powodu co ja. Byłam zaskoczona. Właściwie zszokowana. Nie tego się spodziewałam. Ani trochę. A było smutne, biorąc pod uwagę różnorodność sposobów, w jakie można było użyć tego słowa.

Kiedy nikt się nie odezwał, Audrey przerwała ciszę.

„Więc, jak widzisz, nie jest to dla mnie łatwe. Próbuję być dobrą matką, a muszę iść do dziewczyny mojego byłego męża, aby dowiedzieć się, co mam zrobić dla mojego syna na urodziny, bo myślałam, że chciałby, żeby jego rodzina była razem na kolacji, a nie wolno mi tego robić”.

To była niewłaściwa rzecz do powiedzenia. Zyskała trochę pozycji, ale przez to natychmiast ją straciła.

I Mike wskoczył na to.

„O nie, nie dawaj mi tego gówna” – warknął.

„Może nie prawda?” - zapytała.

„Sama na to zapracowałaś” – przypomniał jej.

„I płacę” – odpaliła – „Rany, Mike, jak ja płacę”.

Mike otworzył usta, żeby coś powiedzieć, ale wtrąciłam się i zrobiłam to szybko – „Jego to nie obchodzi”.

Zarówno Mike, jak i Audrey spojrzeli na mnie, ale moje oczy były skierowane na Audrey.

„No” – zaczęłam wyjaśniać – „Jego to nie obchodzi. Zabierz go do Franka. Zabierz do na Stacji. Zamów w Reggie’s i wypożycz filmy. Mieszkasz teraz w Indy, więc zabierz go w nowe i zabawne miejsce. Nie obchodzi go to. On cię kocha. Już wierzy w głębi duszy, że jesteś dobrą matką. Wszystko, co zrobisz, aby udowodnić, że to przekonanie jest słuszne, pokocha. Więc upiecz mu jedno ze swoich wspaniałych ciast, bo nawet Mike mówi, że są bombowe, zrób coś niezwykłego, ale zabawnego i spędź z nim czas. To wszystko, co musisz zrobić”.

Audrey patrzyła mi w oczy i patrzyłem, jak bierze głęboki oddech.

Potem stwierdziła: „Ale to musi być wyjątkowe”.

„Wyjątkowe jest dla ludzi, z którymi zawsze robisz różne rzeczy, czego ty nigdy tak naprawdę nie robisz” - odpowiedziałam - „Ale jeśli chcesz się wysilić, osobą, o którą należy zapytać, nie jestem ja, nie Mike, ale Rees. Zna swojego brata lepiej niż ktokolwiek z nas. I będzie szczęśliwa, że on będzie miał coś, czego chce, więc też chętnie ci powie”.

Nadal patrzyła mi w oczy, patrzyłam, jak wzięła kolejny głęboki oddech, tym razem głębszy, i wiedziałam dlaczego, kiedy przyznała - „Rees i ja nie dogadujemy się zbyt dobrze”.

„Dobrym sposobem na naprawienie tego byłby skontaktowanie się z nią” – stwierdziłam - „Dobrą rzeczą do dogadania się byłoby zrobienie czegoś miłego dla jej brata. Podążasz za tym, ona widzi, że może ci zaufać, jesteś o krok bliżej”.

Znowu spojrzała mi w oczy. Potem skinęła głową i spojrzała na swoje stopy.

„Masz to, czego potrzebujesz?” - Mike zapytał drwiąco i jej oczy strzeliły do niego.

„Tak” – wyszeptała, spojrzała na mnie, wzięła kolejny głęboki oddech i wydusiła z siebie - „Dziękuję”.

„Dobrze” – stwierdził natychmiast Mike - „Teraz skończyłaś i to gówno nigdy się nie powtórzy. Jasne?”

Jej wzrok znów spoczął na Mike’u, przyglądała mu się przez dłuższą chwilę, po czym skinęła głową.

Wskazał głową na drzwi farmy i powiedział jej coś, co wiedziała.

„Twój mercedes jest pięćdziesiąt metrów dalej i twój tyłek musi się w nim znaleźć”.

Zamknęła oczy i odwróciła głowę w moją stronę, zanim je otworzyła. Widziałam, że była skonfliktowana. Widziałam, że była wściekła. I widziałam, że była zraniona.

Gówno.

„Przepraszam, że ci przeszkodziłam” – powiedziała cicho.

„Zrobiłaś to. Skończone. A teraz idź” – oznajmił Mike, a ja powstrzymałam się od słów, by powiedzieć mu, żeby dał jej spokój.

Nie wiedziałam, co robić. Nie chciałam jej mówić, że wszystko było w porządku, bo nie było. A jednak było, bo było to dla No, a nie po to, by sprawiać kłopoty.

Cholera!

Wzięła kolejny oddech. Potem skinęła mi głową, jej oczy prześlizgnęły się po Mike’u i ruszyła w swoich czółenkach na wysokim obcasie w stronę drzwi stodoły.

Patrzyłam, jak Mike przesunął się, żeby mieć lepszy widok. Potem patrzyłam, jak Mike stał z długimi nogami rozstawionymi i ramionami skrzyżowanymi na piersi, jak patrzył przez drzwi stodoły, jak pomyślałam, Audrey wsiadała do samochodu i odjeżdżała. Zajęło to trochę czasu, po czym odwrócił się i podszedł do mnie.

„Dobrze się czujesz?” - zapytał, kiedy był już blisko.

„Lepiej niż ty” – powiedziałam cicho.

Przyjrzał mi się, a potem wymamrotał - „Przepraszam za to, Aniołku”.

„W końcu nie ma za co przepraszać, a przepraszanie i tak nie należy do ciebie. Gdybym dała jej minutę, o którą prosiła, mogłaby powiedzieć to, co miała do powiedzenia, a byłaby w drodze”.

„Jest pełna gówna i pogrywa wszystkimi” - odpowiedział Mike, a ja zachowałam spokój.

Nie znałam jej. On zrobił. Ale ona naprawdę, choć zaskakująco i nieco żałośnie, potrzebowała pomocy.

„To koniec. Chodźmy dalej” – zasugerowałam, wciąż mówiąc cicho.

Przyjrzał mi się jeszcze raz, zanim zapytał - „Twoje gówno jest w skrzyni?”

Skinąłam głową.

„Wróciliśmy. No jest w domu, próbując na swój nowy bas. Rees wita się z twoją matką. Reesee i ja jesteśmy tutaj, aby sprawdzić, czy nie potrzebujesz pomocy”.

To było. Wiedziałam, że mój mężczyzna nie będzie chował urazy.

„Bas” – szepnęłam - „Fajny prezent, tato”.

Usta Mike’a zadrżały.

„Czuję się dobrze, Słonko” – powiedziałam mu - „Wszystkie nieprzyjemne prace są skończone, ale prawdopodobnie jeszcze trochę posiedzę za kołem, a jeszcze mam kilka kawałków do szkliwienia i włożenia do pieca. Automatycznie uruchamia, wygasza i mogę je wyciągnąć jutro”.

Jego brwi się złączyły - „Automatycznie?”

„Elementy muszą wypalać się w różnych temperaturach, najpierw powolny start, potem dużo ciepła, a następnie schłodzenie. Zajmuje to trochę czasu, ale mój piec robi to automatycznie. Zostawiam to. Mama sprawdza to przed pójściem spać. Wracam jutro i voilà! Ceramika gotowa”.

Jego usta znów drgnęły.

Podobało mi się to, fakt, że pokazał się, by pomagać i pomyślałam, że to wiele o nim mówiło po tym, jak zostawiliśmy to rano.

Postanowiłam więc w stodole wskazać na coś bardzo oczywistego, czego nie można było przegapić.

I zrobiłam to, szepcząc - „Dzisiaj rano wyszłam poza linię”.

Mike patrzył mi w oczy, ale nic nie powiedział.

Mówiłam dalej – „Porozmawiamy o tym ponownie, kiedy ranczo zostanie wynajęte”.

Wtedy coś powiedział.

A powiedział - „Wszystko, co miałaś do powiedzenia, kochanie. Skończone”.

Boże, kochałam tego mężczyznę.

Jasne, dopiął swego, ale myślałam o tym (całkiem dużo) przez cały dzień. Miał rację, a ja byłam uparta. Czuł, że się dla niego poświęciłam i czuł to głęboko. To nie było coś, czego nie wiedziałam. Podzielił się już tym ze mną. Również chciał się mną opiekować. Nie zamknął drzwi do dyskusji. Po prostu opóźnił to w tym samym czasie, kiedy się mną opiekował. I miał rację. Miałam dom, w którym nie mieszkałam, a za który płaciłam, biznes, któremu nie mogłam poświęcić całej uwagi, i szczerze mówiąc, potrzebowałam pomocy.

A poza tym był Mike’m. Nie ukrywał, kim był ani jakim był. Częścią tego było to, że opiekował się ludźmi, których kochał. Nie zrobił tego, bo musiał. Robił to, bo taki był.

A jedną z tych osób byłam ja.

Więc to nie przeszkadzało mi.

I to zostało zrobione.

Więc poszłam dalej.

„Dobrze bawiłeś się z dziećmi?”

„Tak. Spędziłaś dobry dzień z mamą?”

„Tak, po tym, jak Fin wyłożył to Rhondzie, co było denerwujące”.

Patrzyłam, jak twarz Mike’a stała się czujna - „Co?”

„Poprosiłam ją, żeby mi pomogła. Powiedziała, że nie czuje się na siłach. Naciskałam. Fin i Kirb pokazali, kiedy to się działo. Kirb starał się chronić swoją mamę. Fin stracił cierpliwość. To nadchodziło, wiedziałam to. Poza myśleniem o tym, jak potoczyło się z tobą dzisiejszego ranka, przez cały dzień myślałam też o tym, czy powinnam była powstrzymać Fina przed wypatroszeniem jego matki. Doszłam do tego, że potrzebowała trochę twardej miłości. Problem w tym, że to nie zadziałało. Nie pomogła i poza dzisiejszym rankiem nie widziałam jej przez cały dzień”.

„Kurwa” – wymamrotał.

„To podsumowuje wszystko” – mruknęłam w odpowiedzi.

„Po tym, jak on się zachowuje, czasami zapominamy, że Fin jest tylko dzieckiem” - powiedział Mike - „Ma do czynienia ze zbyt wieloma sprawami”.

To na pewno była prawda.

„Zgadza się”.

Mike przyglądał się mojej twarzy i wyraźnie odczytał moje zaniepokojenie.

„To czyni go takim mężczyzną, jakim się staje” – powiedział łagodnie Mike.

„Myślę, że już jest tym mężczyzną, kochanie” – powiedziałam cicho - „A ten człowiek właśnie skończył z tym, że Rhonda jest tym, co nazwał zombie”.

„Nazwał ją zombie?”

„Tak i powiedział jej, ze jak tak się zachowuje, oznacza, że stracił nie tylko tatę, ale i mamę. Powiedział też, że Darrin nie miał kontroli nad tym, jak ich zostawił, ale ona tak”.

Mike skrzywił się na coś, co zdecydowanie zasługiwało na skrzywienie, po czym przechylił głowę na bok – „Chcesz, żebym z nim porozmawiał?”

„Tak” – odpowiedziałam natychmiast - „Chcę, żeby wiedział, że jest rozumiany i że nie czuje tego zupełnie sam. Ale poinformowałam o tym tatę. Wrócili na lunch, ale widziałam tylko, jak wchodzili do domu. Pozwól, że porozmawiam z tatą, żeby zobaczyć, jak postąpił z Finem. Wtedy dam ci znać”.

„Racja” - mruknął Mike, jego wzrok padł na moje koło, a potem wrócił do mnie i uśmiechnął się - „Widziałaś Ducha?”

Nie wiedziałam, o czym mówił.

„Słucham?”

„Film Duch” - wyjaśnił, a ja wtedy zrozumiałam, o czym mówi, więc odwzajemniłam uśmiech.

„Tak” – szepnęłam.

„Tak” - szepnął w odpowiedzi, a jego uśmiech pogłębił się.

Mój umysł był przyjemnie zajęty wizjami, w których Mike i ja odgrywaliśmy jedną konkretną scenę z tego filmu, kiedy podszedł bliżej, pochylił się do mnie i dotknął ustami moich ust.

Odsunął się o cal i powiedział - „Wracaj tak szybko do domu, jak możesz”.

Skinęłam głową.

„Kocham cię, Aniołku”.

„Ciebie też, Słonko”.

Znowu się uśmiechnął, uniósł moją brodę, pocałował czubek moich włosów i patrzyłam, jak odchodził.

To było to. Pracowity dzień z mnóstwem gównianych części, a po jednym dotknięciu ust Mike’a, wszystko było lepsze.

Sięgnęłam w dół, zakręciłam kołem i byłam zajęta, aby jak najszybciej wrócić do domu.

*****

Mike pocałował mnie w płatek ucha, wysunął się ze mnie i stoczył z łóżka. Okrył mnie kołdrą, gdy próbowałam uregulować bicie serca.

Jak dziś rano, mieliśmy nie podwójny (niestety), ale prawie równoczesny orgazm.

W przeciwieństwie do dzisiejszego ranka, ja mogłam pobawić się z Mike’m.

To było wspaniałe.

Tak, seks z Mike’m stawał się coraz lepszy.

Oglądałam, jak szedł do łazienki. Kilka minut później patrzyłam, jak wychodził z mokrą szmatką. Dołączył do mnie i do łóżka, trzymając szmatkę między moimi nogami, a jego usta muskały moje usta, kości policzkowe, nos, oczy.

Pochylił się i pocałował mnie w gardło, kiedy skończył, wstał z łóżka i skierował się z powrotem do łazienki.

Oglądałam ponownie.

Wrócił, łapiąc moje majtki i koszulę nocną z podłogi. Podał mi je, a ja podciągnęłam majtki i wciągnęłam przez głowę koszulę nocną, podczas gdy Mike szarpnął spodnie od piżamy. Zawiązując sznurek, podszedł do drzwi i wpuścił Laylę do środka.

Pobiegła w stronę łóżka, wskoczyła, podeszła prosto do mnie, a ja wyciągnęłam rękę, żeby potrzeć jej głowę.

Gdy to zrobiłam, polizała mój nadgarstek.

Mike dołączył do mnie w łóżku, zwinął mnie w kłębek i pociągnął za sobą, sięgając po światło. Wyłączył je, gdy Layla zeszła na dół łóżka, obróciła się raz, drugi, po czym upadła na bok z psim jękiem.

Zamknęłam oczy i przytuliłam się bliżej do Mike’a, splatając moją nogę z jego nogami, przesuwając ramieniem wokół jego brzucha, opierając policzek na jego klatce piersiowej.

Przytulona do niego, powiedziałam cicho w ciemność - „Czy mogę zająć się czymś z dzisiejszego ranka?”

Jego ramię zacisnęło się i zaczął - „Dusty…”

Podniosłam głowę i spojrzałam na jego zacienioną twarz - „Proszę, Mike, jedna rzecz i obiecuję, że cię to nie wkurzy”.

Milczał przez chwilę, zanim się poddał - „Jedna rzecz”.

Zwilżyłam usta, złączyłam je, a potem opuściłam policzek z powrotem na jego pierś i wyszeptałam - „Tęsknię za Teksasem” - Jego całe ciało napięło się, a ja kontynuowałem, ale tym razem szybko - „Tęsknię za Jerrą, Hunterem, ich dziećmi, moim domem, Schub, moją galerią i wieloma innymi rzeczami”.

„Dusty…”

Ścisnęłam jego brzuch i szeptałam, mówiąc ponad nim - „Proszę, Słonko, pozwól mi dokończyć”.

Poczułam, jak jego klatka piersiowa się rozszerzyła, a potem wypuścił powietrze, które wciągnął.

Ciągnęłam dalej, wciąż szepcząc.

„Ale idę spać obok ciebie. Budzę się w ten sam sposób. I dostąpiłam zaszczytu rozmowy z Reesee o stawaniu się kobietą. Jestem jedną z pierwszych osób, które usłyszały, jak No grał na swoim nowym basie. Śpię z głową golden retrievera na kostce. Jem z tobą kolację wieczorami. Oglądam z tobą telewizję, dopóki nie będę gotowa do spania. Ale nawet gdybym nie dostała wszystkich dodatków i miała tylko ciebie, byłabym szczęśliwa. Widzisz, jak często się poddaję, a to, co powiedziałeś wcześniej, uświadomiło mi, że jeszcze z się tym nie pogodziłeś się. Ale musisz wiedzieć, że byłabym szczęśliwa na Syberii tak długo, jak tylko kładłabym się spać i budziła z tobą”.

Przestałam mówić, a Mike milczał. To trwało długo.

Tak długo, że, trochę przerażona, zawołałam - „Mike?”

„Masz rację, to mnie nie wkurzyło”.

Zamrugałam w ciemność.

Potem wybuchnęłam śmiechem.

Poprzez mój śmiech Mike rozkazał - „Przestań się śmiać, Aniołku, pocałuj mnie i idź spać”.

Wciąż chichocząc, podniosłam się, odepchnęłam i pocałowałam go.

Jego ramiona zamknęły się ciasno wokół mnie i odwzajemnił pocałunek.

Trwało to dłużej niż jego milczenie.

Dużo dłużej.

Puścił mnie, wtuliłam się z powrotem w mojego mężczyznę, jego pies wiercił się, aż jej głowa spoczęła na mojej kostce i poszliśmy spać.


 

3 komentarze: