sobota, 26 listopada 2022

8 - Znacznie później niż było uzgodnione (cz.2)

  

Rozdział 8

Znacznie później niż było uzgodnione (cz.2)

 

Co dziwne, nie myślałam o tym, że Mike wtrącał się w rodzinne interesy. Może dlatego, że był w naszym życiu tak długo, Darrin o nim mówił, Debbie się z nim spotykała, że miał na myśli to, co mówił, że dla niego znaczyłam, że czułam to, jakby już był rodziną. Możliwe, że po tym, jak Fin powiedział mi, co się działo z moją sukowatą siostrą, a Rhonda się z tego nie wybroniła, po raz pierwszy od dłuższego czasu poczułam się przytłoczona. A Mike nie tylko osłaniał mnie, ale był gotowy, chętny i zdolny, by pomóc mi udźwignąć ten ciężar i zdjąć ze mnie jego część. Lepiej, nie zamierzał zwlekać i wiedziałam o tym w chwili, gdy zeszłej nocy wysunął mi telefon z palców, kiedy suka Debbie miała czelność do mnie zadzwonić. A wtedy nawet nie wiedział, co się działo.

„Czy możemy porozmawiać w salonie?” – zapytał Mike, a ja spojrzałam na Rhondę i zobaczyłam, że wyglądała na zdezorientowaną. Spojrzałam na Kirby’ego i zobaczyłam, że patrzył na swojego brata. A potem spojrzałam na Finleya i zobaczyłam, co nie było zaskoczeniem, że miał oczy przyklejone do Clarisse.

Wtedy spojrzałam na swoje buty i uśmiechnęłam się.

„Oczywiście” – powiedziała cicho Rhonda, po czym ruszyła w stronę salonu.

Finley poruszył się, podążając za mamą. Kirby ruszył za nimi. Mike machnął wolną ręką, dając swoim dzieciom znak, by szli przed nami.

W końcu Mike przesunął nas w tamtą stronę, a ja spojrzałam na niego. Gospodarstwo nie było małe, pokoje były duże i wypchane przez lata skumulowanymi rodziny, cóż… rzeczami. Mimo wszystko nie chciałam, żeby ktoś podsłuchał to, co miałam do powiedzenia. Jakby to, że rewanż za pomoc Mike’a w opiece nad moją rodziną miała przybrać różne formy, które mu się by spodobały.

Więc zakomunikowałam to moją twarzą.

Mike tego nie przegapił, jego oczy opadły na moje usta, jego ramię napięło się wokół mnie, a czubek jego języka wysunął się, by zwilżyć jego pełną, dolną wargę.

To było gorące.

„Mała Dusty” dostała spazmu.

Weszliśmy do pokoju i zebrałam swoje gówno do kupy. Rhonda siedziała na kanapie. Kirby siedział obok niej. Finley stojący przy oparciu, silny, wysoki, trzymający się na nogach, wyglądał jak nowy mężczyzna w rodzinie. No i Clarisse skulili się z boku, prawdopodobnie czując się nieswojo, nie wiedząc, co się działo i nigdy nie będąc w tym domu, nie wiedząc, co robić i jak się zachować.

Mike nie zwlekał.

Spoglądając na Fina, zapytał - „Czy nadal masz telefony swojej mamy i brata?”

„Tak, proszę pana” - odpowiedział Fin natychmiast.

„Rozmawiałeś z nimi o tym, dlaczego?” - Mike kontynuował.

Fin skinął głową.

„Dobrze stary” – mruknął Mike i spojrzał na Rhondę - „Dusty powiedziała mi, że Debbie często się ze sobą kontaktuje, aby omówić swoje plany dotyczące przyszłości farmy. Powiedziała mi również, że Fin wyraził chęć kontynuowania rodzinnej tradycji. Wiem, że sytuacja jest teraz bardzo surowa i dla ciebie nie jest to czas na podejmowanie decyzji dotyczących przyszłości twoich synów, decyzji, których nie będziesz mogła cofnąć. Poprosiłem więc Debbie, żeby nie dzwoniła do ciebie przez dwa tygodnie”.

Ulga przemknęła przez twarz Rhondy i ucieszyłam się, że to zobaczyłam.

Z drugiej strony byłam też wkurzona, bo ulga była tak silna, że wiedziałam, że Debbie czołgała się aż po jej tyłek. Wiedziałam to już wcześniej, ale wyraz jej twarzy powiedział mi, jak bardzo było źle.

Ale z jakiegoś powodu mój wzrok powędrował do Fina, który uśmiechał się do No i Clarisse. Mój wzrok przeniósł się na dzieci Mike’a i dostrzegłam odwzajemniony uśmiech Clarisse, zanim jej wzrok padł na buty.

Spojrzałam z powrotem na Fina i zobaczyłam, że patrzył na oparcie kanapy.

Ale jego uśmiech nie był uśmiechem gorącego chłopaka z wyższej klasy liceum do pięknej pierwszoroczniaczki, którą uważał za piękną. To było intymne, wszechwiedzące i triumfujące.

Jej był taki sam.

O mój Boże, coś się działo między córką Mike’a a moim bratankiem.

Mike zerwał wisienkę mojej siostry. Kilkadziesiąt lat później związaliśmy się. A teraz wydawało się, że historia Holliday/Haines szykuje się do powtórzenia.

O rany, nie wiedziałam, co Mike pomyśli o tym, głównie dlatego, że to on miał penisa w ostatnim nastolatkowym scenariuszu i wiedział, co z nim zrobił.

Zanim mogłam dalej myśleć, czy to było niesamowite, czy kompletna katastrofa, Mike mówił dalej.

„Debbie prawdopodobnie nie zrobi tego, o co prosiłem, więc…”

„Ona już tego nie zrobiła” – wtrącił się Finley, a ja spojrzałam na niego i zobaczyłam jego wzrok na Mike’u – „Przepraszam, że przeszkadzam, panie Haines, ale powinien pan wiedzieć, że dzwoniła do mamy trzy razy zeszłego wieczora, cztery dzisiaj i zostawiła pięć wiadomości na poczcie głosowej”.

Zacisnęłam zęby, a moje ramię wokół talii Mike’a zacisnęło się.

„Odebrałeś któryś z tych telefonów?” - Mike zapytał Fina.

Fin potrząsnął głową.

„To niegrzecznie nie odebrać telefonu” – wtrąciła Rhonda, a ja spojrzałam na nią.

Serio, bez kręgosłupa. Kochałam ją całym sercem, ale miała dwóch chłopców. Nie wiedziałam jak, ale musiałam zasiać ziarno asertywności w mojej szwagierce i nakłonić je do wzrostu. Miała tylko półtora roku z Finem. Był już w większości mężczyzną, Darrin zadbał o to, tak jak mój tata zadbał o to samo z Darrin’em. Ale wciąż była droga do przejścia. Musiała mi w tym pomóc.

Musiała w tym pomóc Finowi.

Otworzyłam usta, żeby coś powiedzieć, ale Fin zaczął przede mną.

„To niegrzecznie dzwonić do kobiety, która straciła męża i wtrącać się w ważne sprawy, mamo”.

Rhonda spojrzała na syna – „Chyba tak, Słonko, ale…”

„Żadnych ale” – przerwał jej - „To po prostu niegrzeczne. Nie powinna do ciebie dzwonić w tej sprawie. Nie teraz. Nie w przyszłym tygodniu. Nie tydzień później. Pan Haines ma rację. Potrzebujesz czasu. Ona ci go nie daje. Ale potrzebujesz tego i weźmiesz to”.

Dobra, może nie było jeszcze dużo trzeba, aby zrobić z Fina mężczyznę.

„Fin ma rację, Rhonda. To niegrzeczne, a ty potrzebujesz trochę czasu. Poprosiłem o to, a ona nie ci go dała. To też jest niegrzeczne” – stwierdził Mike, a Rhonda spojrzała na niego - „Jeśli myślisz, że nie możesz tego zrobić, bo jesteś grzeczna, pozwól swojemu synowi zatrzymać swój telefon, a Dusty lub chłopcy będą odbierać ten w domu. Finley przekaże ci wszystkie potrzebne wiadomości, a Dusty lub chłopcy przekażą ci telefon, jeśli to nie będzie Debbie”.

Oczy Rhondy pracowały, a ja usiadłam wygodniej, bo byłam do tego przyzwyczajony i wiedziałam, ze zajmie to trochę czasu. Nie wiedziałam, czy mamy rezerwację, czy też dzieci Mike’a są głodne, ale miałam nadzieję, że w obu przypadkach odpowiedź brzmi „nie”, ponieważ spóźnimy się na pierwsze, a jego dzieci będą musiały poczekać, by zaspokoić ostatnie.

Mike, będąc dobrym facetem, czekał. Zauważyłam, że Finley był mniej cierpliwy w stosunku do swojej mamy, co zauważyłam, bo patrzył na nią z góry i ledwo ukrywał zniecierpliwienie.

Zaczynało mnie to niepokoić, ponieważ nie było mnie tu od dawna, ale zauważyłam to już przy kilku okazjach, nie wspominając o rozmowie telefonicznej z Finem.

Ponieważ Darrin udzielał wskazówek, jak radzić sobie z Rhondą, żaden z jego chłopców nie okazywał frustracji z powodu jej dziwactw. Kirby zdecydowanie nie. Podczas gdy Finley odziedziczył wszystko po moim bracie, co krzyczało mężczyzna! Kirby odziedziczył te delikatne, słodkie części. Kirby mógł poświęcić cały czas dla swojej mamy. Finley, bez ojca, który wskazywałby drogę, gubił się.

W końcu Rhonda podjęła decyzję - „Pozwolę Finowi zatrzymać mój telefon”.

Finley westchnął głośno.

Mike mruknął - „Dobry wybór” - Jego oczy przeniosły się na Kirby’ego i zapytał - „Jesteś z nami, Kirb?”

Kirby spojrzał na Finleya. Finley skinął mu głową, po czym spojrzał z powrotem na Mike’a i wymamrotał - „Tak jest, proszę pana”.

„Racja” – mruknął Mike. Ścisnął mnie ramieniem i powiedział - „Dzięki za poświęcenie nam czasu, a teraz prawdopodobnie powinniśmy już iść”.

„Wiem!”

To była piszcząca Clarisse, a Mike przesunął się, zabierając mnie ze sobą, żebyśmy mogli na nią popatrzeć.

„Dlaczego Holliday’owie nie pojadą z nami?” - zasugerowała, jakby ta łaskawa myśl wpadła jej do głowy, kiedy absolutnie nie.

Niemal wybuchnęłam śmiechem.

Nie chciała, żeby Rhonda i Kirby siedzieli przy naszym stole.

Chciała, żeby Finley tam był.

„Nie moglibyśmy” – mruknęła uprzejmie Rhonda.

„Zjadłem już kanapkę” – stwierdził Kirb, co nie do końca było zgodne z prawdą. Zjadł trzy. Mimo to prawdopodobnie mógłby zjeść czterodaniowy posiłek, ale szedł w ślady matki.

„Mógłbym zjeść” - powiedział nonszalancko Fin, a ja nie mogłam się powstrzymać. Wydałam z siebie dźwięk, jakby mnie duszono.

Mike spojrzał na mnie i uniósł brwi. Potrząsnęłam głową. Przechylił swoją na bok. Uśmiechnęłam się. Potrząsnął głową i spojrzał na Fina.

„Weź swój płaszcz, Fin”.

Fin kiwnął brodą i poruszył się, rzucając szybkie spojrzenie na Clarisse i No, ale wiedziałam, że jego wzrok padł na Clarisse.

Mike przegapił to, bo kierował nas do drzwi.

„Upewnij się, że odwieziesz ją do domu o przyzwoitej godzinie”.

To był Kirby, podążający za nim i będący tym, kim był: uroczym i głupkowatym.

Odwróciłam się do niego i zapytałam - „Czy mam szlaban, jeśli nie wrócę do domu przed północą?”

Brwi Kirby’ego uniosły się i powiedział - „Północ? Godziną policyjną jest dziesiąta”.

„Nie fair, Kirby” – odparowałam.

„Okej” - uśmiechnął się - „Dziesiąta trzydzieści”.

Przewróciłam oczami. Jego uśmiech stał się jeszcze większy i podobało mi się, gdy patrzyłam na to od mojego Kirby'ego. Stracił tatę, cień bólu był w jego oczach nawet z tym uśmiechem, ale mieszał się z humorem i byłam cholernie zadowolona, że go tam umieściłam.

Byliśmy w holu. Odłączyłam się od Mike’a, podeszłam się do mojego bratanka, a odpłata polegała na tym, że chwyciłam go za policzki, tak jak to robiłam, gdy był dzieckiem i całowałam go tam i z powrotem, aż krzyknął - „Boże! Przestań! Obrzydliwe, ciociu Dusty!”

„Słonko, nie powinieneś wymawiać imienia Pana nadaremnie” - wymamrotała z roztargnieniem Rhonda i teraz była kolej Kirby’ego na przewrócenie oczami i zrobił to w moją stronę.

Uśmiechnęłam się do niego, żartobliwie odepchnęłam jego twarz, po czym przeniosłam się do krzesła w przedpokoju, gdzie leżał mój zajebista kurtka z owczej skóry. Zakrywała mi talię, miała skośny zamek i wbudowany pasek, super wysoki kołnierz i szerokie mankiety z owczym włosiem. Wciągnęłam ją, zapięłam zamek i złapałam moją wielką, niechlujną, zamszową torbę.

Finley spotkał się z nami w drzwiach, a Mike, wykonując ruch macho-ojca, który wciąż był gorący, stał z wysoko uniesioną ręką z boku drzwi, przytrzymując je otwarte, aby wszystkie dzieci mogły przez nie przejść. Jego oczy spoczęły na mnie, gdy już miałam przechodzić, ale się zatrzymałam. Złapał mnie za rękę i puścił drzwi. Wyszłam, żegnając się z Rhondą i Kirbym, a on poszedł za mną.

Dzieci były już przy samochodzie Mike’a w alei dojazdowej, a Mike wyciągnął kluczyki z kieszeni, podniósł rękę, światła błysnęły, gdy samochód zapiszczał i zaczęli się ładować.

„Hmmm…” - mruknąłem pod nosem, patrząc na samochód, obserwując, jak dzieciaki się układają - „Clarisse wspina się po środku. To oznacza, że zostanie przyciśnięta obok Fina z tyłu”.

„Złapałaś to?” - Mike mruknął pod nosem.

Moje oczy przesunęły się w bok i w górę - „Ty też?”

„Trudno przegapić” - Nadal mamrotał tak samo jak ja.

„Tak” - zgodziłam się.

„Gówno” - Ciągle mamrotał i się krztusiłam śmiechem.

„Powtórka z historii” - również ciągle mamrotałam.

„Po moim trupie” - Wciąż coś mamrotał, ale było w tym coś jeszcze i wybuchnęłam śmiechem.

„Właściwie nie byłem zabawny” – powiedział mi, prowadząc mnie powoli wokół maski do siedzenia pasażera.

„Wiem, że nie byłeś, ale nadal byłeś” - Spojrzałam na niego i dokończyłam miękko - „A poważnie, kochanie, jesteś tak zabawnym i gorącym facetem, opiekuńczym tatą, że chcę cię teraz pocałować”.

Patrzyłam, jak na jego twarzy pojawia się wyraz, który był seksowny jak cholera, nawet gdy wymamrotał - „Nie podsuwaj swojemu bratankowi żadnych pomysłów”.

„Myślę, że pomysły byłyby autorstwa Clarisse”.

„To zasługuje na odpłatę”.

„Dawaj to, przystojniaku”.

Mike uśmiechnął się do mnie i otworzył drzwi.

Wsiadłam do środka, a on nie zamknął ich, dopóki się nie usadowiłam.

Przekręciłam się na siedzeniu, żeby spojrzeć do tyłu i oznajmiłam - „Jestem głodna. Kto tak samo?”

„Całkowicie - stwierdził No z lekkim, leniwym uśmiechem.

„Tak, panno Holliday” – odpowiedziała Clarisse.

„Zawsze jestem głodny” - Finley mruknął szczerą prawdę Boga.

„Jestem Dusty, Słonko” - powiedziałam do Clarisse, gdy Mike się usadawiał.

„To Rees” – zaoferował No, gdy Clarisse mi się przyglądała.

„Tak, to moje przezwisko” – potwierdziła cicho.

„Nie będzie przeszkadzało ci, żebym tak cię nazywała?” - zapytałam.

„Tak, będzie dobrze” - znowu powiedziała to miękko. Kątem oka zobaczyłam, że Finley wygląda przez boczne okno, ale robił to z uśmiechem na ustach, który mówił, że słuchał cichych słów Clarisse i podobało mu się ich brzmienie.

„Doskonale” - powiedziałem do Clarisse, ale myślałam też o moim bratanku.

Był nastolatkiem, co oznaczało, że w normalnych okolicznościach myślałby o jednym. W obecnych okolicznościach miał wszystko na głowie i większość z tego nie była dobra. Umawianie się z dziewczyną, która musiała być najpiękniejszą dziewczyną, jaka miała trafić do liceum w miasteczku w ostatnim stuleciu, dałoby mu dobre rzeczy do myślenia, podczas gdy ja (i Mike, oczywiście) zabrałabym większość innego gówna, o którym musiał myśleć.

„Aniołku, zechcesz przestać gadać, odwrócić się i zapiąć pasy, żebym mógł nakarmić te dzieci?” – zapytał Mike, a ja przewróciłam oczami na Clarisse, po czym się odwróciłam.

„Jasne” – zgodziłam się chętnie.

Zapięłam pasy. Mike uruchomił samochód.

I pojechaliśmy, żeby Mike mógł nakarmić samochód pełen nastoletnich dzieciaków i mnie.

*****

cdn.

4 komentarze: