Znacznie później niż było
uzgodnione (cz.3)
*****
Mike
oderwał swoje usta od moich.
Używając
dłoni zakrzywionej z tyłu mojej głowy, wepchnął moją twarz w swoją szyję i do
ucha, warknął - „Cholera, kurwa, Słonko”.
Wiedziałam,
o czym mówił.
Podrzucił
swoje dzieci do swojego domu, a Finley łaskawie zaproponował, że wyjdzie tylną
bramą Mike’a przez zamarznięte pole w mroźną lutową noc, aby wrócić do domu.
Zrobił to pod podejrzliwym spojrzeniem Mike’a, ale Clarisse była
podekscytowana. Mike, o dziwo, zgodził się.
Następnie,
zgodnie z moimi wskazówkami, zawiózł nas do miejsca, które tata i dziadek
nazywali „Czterdzieści Akrów”. To było bliżej „Sto Akrów”, pas przecinający
naszą ziemię, który był bardzo blisko od naszego domu. Na końcu dróżki było
stoisko drzew, które otaczały zatoczkę połączoną z mini-stawem, która była
naprawdę zakrętem potoku, gdzie znacznie się poszerzał i pogłębiała. To był
staroświecki wodopój, który miał nawet oponę zwisającą z jednego z drzew, którą
można było rozhuśtać, zeskoczyć i wylądować w wodzie. Dorastając Darrin i ja,
moje przyjaciółki, jego kumple (ale nigdy Debbie) odwiedzaliśmy go regularnie
latem.
Teraz,
jak dwoje nastolatków, Mike zaparkował tam swojego SUV-a, żebyśmy mogli się
obściskiwać.
To
nasiliło się dramatycznie i sposób, w jaki to się stało, co z naszym obmacywaniem
się, zerwaniem, długą separacją, wspaniałym seksem przez telefon i
fantastycznym prawdziwym seksem, zdecydowałam, że potrzebuję przestrzeni do
poruszania się. Znalazłam więc elementy sterujące i manewrowałam oparciem
siedzenia Mike’a, prawie całkowicie odchylając się do pozycji leżącej. Byłam
bez kurtki, Mike poza jego, siedziałam na nim okrakiem i cały czas całowaliśmy
się z moimi rękami na swetrze Mike’a, a ręce Mike’a dotykały mnie w taki
sposób, że naciskałam i kołysałam się na jego twardym kroczu.
Pragnęłam
go w sobie.
Po
jego słowach wiedziałam, że on też tego chciał.
„Możemy
to zrobić” - wyszeptałam w jego szyję.
„Słonko…”
Moja
ręka zsunęła się w dół jego brzucha, a potem wcisnęła głębiej, gdy przesunęła
się po jego pachwinie, co wywołało niezrozumiały warkot, który był tak gorący,
że poczułam, jak rozgrzewał całe moje ciało.
Podniosłam
głowę i zobaczyłam jego oczy w świetle księżyca.
„Możemy
to zrobić” - Tym razem słowa były zadyszane.
Patrzył
mi w oczy.
Potem
wyszeptał - „Przygotuj się, by wspiąć się na mnie, Aniele”.
To
było wszystko, czego potrzebowałam.
Przetoczyłam
się z niego na stronę pasażera i szybko zdjęłam buty, skarpetki i dżinsy, jednocześnie
wielozadaniowo zabierając z nimi majtki. Przesunęłam się i przeturlałam z
powrotem, zauważając we mgle gry wstępnej, że Mike wyjął prezerwatywę, kiedy
się rozbierałam.
Rozpruł
ją. Szarpnęłam za jego pasek. Wyciągnął ją z opakowania. Rozpinałam jego
dżinsy. Potem ściągałam je w dół jego bioder, a on pociągnął je dalej.
W
tym czasie moje nogi były wciśnięte w jego biodra, z pochyloną głową patrzyłam,
jak pracuje jego ręka, oddychałam tak ciężko, że aż dyszałam.
Jego
ręka powędrowała do mojego tyłka. Podniosłam głowę, moje usta powędrowały do
jego i poczułam, jak ustawiał się tak, że miałam końcówkę.
„Musimy
znaleźć łóżko” – wymamrotał w moje usta, ale dudniąco, było to ciche i było tak
gorące, że aż piekło, więc mnie to nie rozgrzało. Płonęło wprost przeze mnie.
„To
wystarczy” – mruknęłam.
„Musimy
znaleźć łóżko”.
Usadziłam
się, wypełniając się nim. Jego palce zacisnęły się na moim tyłku, jego druga
ręka wyszła spomiędzy nas i wbiła się w moje włosy, warknął, a ja jęknęłam.
„Masz
rację, kochanie, to wystarczy” – wyszeptał w moje usta, po czym przycisnął moją
głowę do dołu, żeby mógł wziąć moje usta w gorący, mokry pocałunek.
Ujeżdżałam
go, powoli, słodko, chlubiąc się tym, że Mike wrócił do mnie, gdy całował mnie
w swój głodny sposób, który bardzo mi się podobał i robiłam to przez jakiś
czas.
W
końcu Mike przestał mnie całować i rozkazał - „Szybciej, Aniołku”.
„Podoba
mi się to”.
„Jedź
szybciej, Dusty”.
„Ja…”
Jego
ręka zsunęła się z mojego tyłka, a kciuk znalazł moją łechtaczkę.
Poszłam
szybciej.
„To
moja dziewczyna” – wymamrotał i poczułam jego uśmiech na ustach.
Nie
obchodziło mnie, że dostał to, czego chciał, bo cholernie podobało mi się to, co
to robił. Naciskał, drgał, toczył. Boże, nigdy wcześniej tego nie czułam, nie
od mężczyzny, oczywiście z wyjątkiem chwil, kiedy byłam z nim. Nacisk, ruch, to
było lepsze niż jakikolwiek wibrator. To było najlepsze.
Poszłam
szybciej.
Jakimś
cudem Mike wepchnął nogi na siedzenie, zabierając mnie ze sobą, żeby jego
długie nogi mogły oprzeć się na kierownicy. Z ugiętymi kolanami, piętami
wbitymi w siedzenie, biodrami wypchniętymi w górę, by sprostać moim poślizgom,
jego ręka na mojej głowie stała się ramieniem owiniętym wokół mojej talii i
pchnął mnie w dół, gdy uderzył silniej.
Boże,
to było więcej niż najlepsze.
„Kochanie”
– jęknęłam.
„Szybciej,
Dusty” - warknął, wciskając kciuk głębiej, a ja sapnęłam.
„Mike”
– westchnąłem.
„Potrzebuję
cię, żebyś mocno mnie ujeżdżała, Słonko”.
Zrobiłam,
co mi kazał. To było poza granicami najlepszych i w krótkim czasie zbudowało
się, aż eksplodowało i przebiło mnie na wprost. Moja głowa odskoczyła do tyłu,
jęk podszedł mi do gardła i doszłam. Mocno.
Mike
wciąż wznosił biodra i doprowadzał mnie do spadku, ale zmienił ręce, kciuk na
mojej łechtaczce był teraz ramieniem wokół mojej talii, a jego druga ręka była
z powrotem w moich włosach, wpychając moją twarz w jego szyję.
„Kurwa,
chcę cię przewrócić” - jęknął.
Cały
czas się poruszałam, mocno, szybko, spotykając jego wybicia, pracując, by go
tam zabrać. Nauczyłam się podczas naszych wcześniejszych spotkań, że Mike lubił
pozwalać mi brać go do buzi, wspinać się na niego, ale zawsze kończył sprawy z
pełną kontrolą.
Przesunąłam
ustami po jego szyi, wbijając biodra w jego.
Jego
głowa była częściowo uniesiona i wykręcona, jego palce zacisnęły się na moich
włosach, jego usta przy moim uchu - „Tęskniłem za tobą, Słonko” - warknął.
O
Boże, podobało mi się to.
„Też
za tobą tęskniłam, Mike” - szepnęłam w jego skórę, ujeżdżając go i liżąc jego
szyję od ucha do gardła.
Wsunął
twarz w moją szyję, przycisnął mnie do swojego penisa i warknął.
Pozwoliłam
mu to mieć, moje usta poruszały się po jego szyi, potem jego uścisk rozluźnił
się i zaczęłam się ślizgać.
Jego
ręka przesunęła się po moich plecach, by dołączyć do swojej drugiej w moich
włosach i zebrał je. Zsunęłam się na niego i zrobiłam, co chciał, ale nie
prosiłam o to ustnie. Podniosłam głowę i podałam mu usta.
Trzymał
moje włosy w dłoniach i całował mnie tak, jak bardzo to lubiłam. Mimo że
skończyliśmy, mimo że daliśmy sobie nawzajem ognia, zaczął pocałunek powoli,
jakby miał cały czas na świecie na odkrywanie, a potem budował go i budował, aż
poczułam, że pochłaniał mnie upał.
Niestety,
skończył to i przesunął moją głowę tak, że moja twarz znów znalazła się na jego
szyi. Jego ręka przesunęła się po moich włosach, odciągając je na bok, podczas
gdy jego drugie ramię owinęło się wokół mnie.
„Wystarczająco
ci ciepło?” - wymamrotał.
„Mm-hmmm…”
- wymamrotałam w jego skórę, naciskając głęboko. Jego pickup był włączony,
podobnie jak ogrzewanie. Nieprzyjazne dla środowiska. Seksualnie niezbędne.
Nagle
jego ramię wokół mnie napięło się i wymamrotał - „Kurwa, nie mogę uwierzyć, że
pieprzyłem swoją kobietę w moim samochodzie nad brzegiem strumienia”.
Podniosłam
głowę i uśmiechnęłam się do niego - „Wiem. Czy to nie było wspaniałe?”
Zobaczyłem
biały błysk jego zębów, zanim się zgodził - „Było. Ale to nie było to, co
chciałem ci dać po tym, jak z tobą spieprzyłem”.
„Narzekam?”
- zapytałam.
Milczał
przez sekundę, a słowo było pełne dobroci, kiedy wyszeptał - „Nie”.
Pochyliłam
głowę, wycelowałam w jego usta w ciemności i mój cel okazał się trafny, więc
pocałowałam go delikatnie i szepnęłam - „Więc nie martw się o to”.
Delikatnie
odwzajemnił pocałunek, delikatnie pociągnął mnie za włosy, zrozumiałam, podniosłam
głowę o cal i powiedział - „Nie masz sposobu na pozbycie się zużytej
prezerwatywy, aby nie znalazł jej Finley jeżdżący po polu swoim traktorem i nie
nabrał pomysłów na temat tego miejsca”.
Wybuchnęłam
śmiechem.
Mike
powtórzył swoje słowa z wcześniejszej nocy - „Nie byłem zabawny”.
„Mam
strunową torebkę w torebce” – zaoferowałam.
„Masz
strunową torebkę w torebce?”
„Słonko,
w ciągu ostatniego miesiąca cztery razy przechodziłam przez kontrolę
bezpieczeństwa na lotnisku. I nie czyszczę torebek, kiedy je zmieniam. Po
prostu wrzucam wszystko z jednej do drugiej. Zbieram strunowe torebki.
Prawdopodobnie mam trzy”.
„Wspaniała
wiadomość, kochanie” - wymamrotał, a ja znowu się zaśmiałam. Potem zapytał -
„Jak często zmieniasz torebki?”
Zamrugałam,
nagle czując, że jesteśmy na niebezpiecznym gruncie, bo miałam dużo torebek.
Zmieniałam je, aby pasowały do moich strojów i butów, więc często to robiłam.
Pomyślałam, że jestem w Indianie na dłuższy czas, więc nie pakowałam mało,
ergo, zabrałam konie, piece i około sześciu walizek z ubraniami.
Martwiłam
się, że trafimy na retrospekcję Mike’a, biorąc pod uwagę, że powiedział mi, że
jego była miała ponad dwieście par butów i to nie zarysowało powierzchni tego,
co kupiła. Wzdrygnęłam się na myśl o tym, jak wyglądała jej kolekcja torebek.
Z
wahaniem powiedziałam - „Uh… trochę więcej niż za mało, trochę mniej niż za
dużo”.
Mike
milczał przez sekundę, zanim uścisnął mnie ramieniem i powiedział cicho - „Aniołku,
pracujesz i zarabiasz na swoje torebki. Tylko pytałem”.
„Okej”
– odparłam cicho.
„Teraz
mnie pocałuj, zejdź i znajdź mi torebkę strunową” – rozkazał.
„Jak
na dobrego faceta, jesteś dość apodyktyczny” – poinformowałam go i ponownie
ścisnęłam go za ramię.
„Dusty,
pocałuj mnie, zejdź i znajdź mi tę torebkę”.
„Nieważne”
- wymamrotałam i zrobiłam, co mi kazano.
Ubrałam
się, poprawiłam ubranie i szarpałam za buty, kiedy usłyszałam trzepotanie poprawiającego
się siedzenia Mike’a, więc skręciłam kark, żeby na niego spojrzeć.
„Chyba
przegapiliśmy godzinę policyjną Kirby’ego”.
„Mam
nadzieję, że Darrin nie nauczył swoich chłopców, jak używać strzelby” - mruknął
Mike.
Uśmiechnęłam
się i wróciłam do butów - „Byłaby to próżna nadzieja”.
„Na
szczęście trzymam broń w samochodzie. Chociaż nie jestem pewien, czy chcę, aby
moja pierwsza randka z tobą skończyła się strzelaniną z piętnastolatkiem”.
„To
byłoby złe” - powiedziałam przez chichot, prostując się. Znalazłam swoją kurtkę,
narzuciłam ją na siebie i odwróciłam się do niego – „Kolacja się udała, nie
sądzisz?”
Myślałam,
że tak.
No
był zabawny, wciągający i interesujący.
Finley
był cichy i uważny, uważnie oglądając sytuację. Myślałam, że częściowo dlatego,
że starał się być fajny w pobliżu Clarisse (a może po prostu był fajny), a
częściowo dlatego, że właśnie zmarł jego tata, miał dużo na głowie, więc nie
był w nastroju, w którym mógłby być normalnym sobą. Jego normalne ja było
bardzo podobne do No, zabawne, wciągające i interesujące, ale bardziej
wyluzowane, pewne siebie. No wciąż miał w sobie więcej chłopca niż mężczyzny.
Nawet przed śmiercią ojca Fin miał w sobie więcej mężczyzny niż chłopca.
Z
drugiej strony Clarisse zajęło trochę czasu, zanim się rozgrzała. Była trochę
zdystansowana i nie wiedziałam, czy trzymała się na uboczu ze względu na
Finleya, czy dlatego, że nie była pewna, co o mnie myśleć. To zajęło trochę
czasu, zanim się rozpuściło i ostatecznie stała się cieplejsza, bardziej
ożywiona. Nadal była nieufna, ale zaczęłam odnosić wrażenie, że mniej nie była
pewna, co o mnie myśleć, a bardziej martwiła się tym, co ja o niej pomyślę.
Aby
jej w tym pomóc, nie przymilałam się do niej. Był tylko jeden sposób, w jaki
powinnam być, więc taka właśnie byłam. Byłam sobą. Mike też nie robił wielkich
rzeczy i był po prostu Mike’m. W końcu się do tego przyzwyczaiła i dała nam
coś, co, jak podejrzewałam, było wskazówką co do prawdziwej Clarisse. Nie byłam
pewna, ale nie sądziłam, że mieliśmy całą Clarisse, ale to, co dostaliśmy od
niej, było słodkie.
Potwierdzając
moją ocenę, Mike stwierdził w zamyśleniu - „Reesee nie była sobą. Docierała do tego,
ale myślę, że obecność Fina ją zniechęciła. Ty i Fin, to było dla niej za wiele”.
„Coś
się między nimi dzieje” – poinformowałam go.
„Tak.
I to jest niefortunne, ponieważ to się nie stanie” - poinformował mnie Mike.
Zamrugałam,
zanim zapytałam - „Co?”
„To
się nie wydarzy” - przeważnie powtórzył Mike.
„Czemu?”
- zapytałam.
„Czemu?”
- zapytał z powrotem.
„Tak,
skarbie. Czemu?”
„Ile
chcesz powodów?”
„Ile
masz?”
Mike
patrzył na mnie, ale kiedy znów się odezwał, skręcił tułów tak, że był
całkowicie zwrócony do mnie i zaczął je odliczać - „Po pierwsze, jest dla niej
za stary. Ona ma czternaście lat”.
„Dzisiaj
dowiedziałam się, że ma jutro urodziny, Mike, więc ma prawie piętnaście lat”.
„Racja.
W takim razie jest dla niej za stary. Ma piętnaście lat”.
„Mike...”
„Sam
też trochę sobie zdobył. Zgaduję, że nie mało. Myślę, że niezłą liczbę. I nie
dostanie nic od mojej piętnastoletniej córki”.
Poczułam,
jak moje oczy zrobiły się okrągłe.
„Zdobył
sobie trochę?” - Zapytałam.
„Zdecydowanie”
— odpowiedział Mike.
„O
mój Boże” – wyszeptałam - „Skąd wiesz?”
„Siedemnastoletni
chłopak, który nie zdobył, nie zachowywał się jak No. Siedemnastolatek, który
miał jedną lub dwie próby, zachowuje się jak No. Siedemnastoletni chłopiec,
który przeżył już jakąś akcję, zachowuje się jak Fin”.
„Jasna
cholera” - Nadal szeptałam.
„I
nie dostanie żadnej akcji od mojej córki” – dokończył Mike.
„Jasna
cholera” – powtórzyłam.
„Dusty?”
- zawołał Mike i zdałam sobie sprawę, że w świetle księżyca wpatrywałam się
nieobecnym wzrokiem w kolumnę jego gardła.
Skupiłam
się więc i wyrzuciłam z siebie - „Karmiłam go groszkiem dla niemowląt”.
Pochylił
się do mnie i poczułam, jak jego dłoń oplotła moje kolano, gdy szepnął - „Słonko”.
„Wypluwał
je na mnie” – kontynuowałam.
„Dusty…”
„Zmieniałam
mu pieluchy. Jak ząbkował, gryzł moje srebrne kółka, gdy były w moich uszach.
Leżałam na plecach w salonie, podczas gdy on używał mojego ciała jako dżungli
do gimnastyki. Siedział przede mną na moim koniu, kiedy odwiedzali mnie w
Teksasie. Wskoczyłam z nim do basenu z piłeczkami w tej głupiej pizzerii, która
śmierdzi wymiocinami, ale mimo to każdy dzieciak musi mieć tam jedno gówniane
przyjęcie urodzinowe. Pobił mnie w grach wideo”.
Przestałam
mówić, kiedy ręka Mike’a opuściła moje kolano, chwyciła moją szczękę i
zobaczyłam, że pochylił się głęboko we mnie.
„Jest
dorosły” – powiedział cicho.
„Jasna
cholera” – szepnęłam.
„Powinienem
był dzielić się bardziej ostrożnie. Nie wiedziałem, że jesteście tak blisko”.
„Chcę
mieć dzieci, Mike, a jedyne dzieci, jakie mam, to ci dwaj chłopcy. Jestem
blisko z nimi obydwoma i kiedy mówię, że mam na myśli blisko. To moi chłopcy. A on jest… on jest…” - Zamrugałam. Łzy
napłynęły mi do oczu, gdy informacja dotarła do mnie. Potrząsnęłam głową i
dokończyłam - „Mężczyzną”.
„Tak”
– szepnął Mike. Jego dłoń wsunęła się z powrotem w moje włosy, przyciągnął mnie
do siebie i dotknął moich ust swoimi, zanim mnie odsunął. Jego ręka opadła, by
znaleźć moją na moich kolanach i zwinąć się mocno, przyciągając ją do siebie i
kładąc na jego udzie – „Takie gówno się zdarza, kochanie, i nie da się tego
powstrzymać” – przypomniał mi łagodnie.
Wzięłam
oddech, skinęłam głową, po czym delikatnie odpowiedziałam – „Clarisse też się
to przytrafia”.
Jego
dłoń zacisnęła się na mojej, a jego głos zadrżał, kiedy odpowiedział - „O nie,
nie przytrafia”.
„Mike,
tak jest. Nie twierdzę, że tak się stanie, ale zauważam tylko, że odebrałeś
Debbie dziewictwo, jak miała piętnaście lat. Miała piętnaście lat, prawie
szesnaście, ale wciąż miała piętnaście lat”.
„Dusty,
ostrzeżenie, nie idź tam”.
Złapałam
go za rękę i pochyliłam się do niego. Wciąż mówiąc delikatnie, powiedziałam -
„Jeszcze raz, nie mówię, że coś się wydarzy. Ale dzieci szybko dorastają,
przykładem jest to, co powiedziałeś o Finie. I musisz być przygotowany, nie
mówiąc już o przygotowaniu jej. I chodzi mi o to, że to nie jest świeża wiadomość.
Dzieci od jakiegoś czasu szybko dorastają, biorąc pod uwagę, że dekady temu
odebrałeś dziewictwo mojej siostrze w tym wieku”.
„Odebrałem.
A Debbie była sobą i nigdy nie była jak Reesee, a ty znasz moją dziewczynę
tylko jedną noc. Nadal to wiesz. Debbie prawdopodobnie była kiedyś dzieckiem.
Ale w chwili, gdy zaczęła chodzić i mówić, jestem pewien, że zaczęła rządzić i
manipulować. Chłopak taki jak Fin przeżułby i wypluwał dziewczynę taką jak
Reesee”.
Odchyliłam
się gwałtownie i stwierdziłam - „Nie zrobiłby tego”.
„Byłaś
kiedyś nastoletnim chłopakiem?”
„Nie,
ale moja siostra miała jednego, który jej tego nie zrobił, a ona zasługiwała na
to, żeby ją przeżuć i wypluć”.
Mike
nie miał odpowiedzi, ponieważ miałam rację.
Szłam
dalej - „To jasne, że się lubią i coś już się dzieje”.
„Tak”
– wtrącił się Mike – „Dostaje telefony i SMS-y. Teraz wiem, od kogo”.
„Dobrze,
więc jak on zabierze się do zapraszania jej na randkę, usiądziesz z nim i
wszystko wyjaśniasz. I ja usiądę z nim i też to wyłożę. On już nie ma taty.
Rhonda się wymeldowała. To będzie zależało ode mnie. Jesteśmy blisko. On da mi
ten czas. Musi złapać, że dziewczyny myślą inaczej o intymności niż chłopcy i
musi zacząć myśleć o nich i ich uczuciach, a nie tylko o sobie. A on szanuje
ciebie z tego, co mogę powiedzieć. A jeśli cię szanuje, porozmawiasz z nim, nie
potraktujesz go jak głupiego dzieciaka albo dupka, któremu nie ufasz, on będzie
szanował Clarisse”.
„Ona
nie chodzi na randki, dopóki nie skończy szesnastu lat” – oświadczył Mike.
„Twoja
decyzja, Słonko, ale on mieszka tuż obok, a randki nie muszą odbywać się w
samochodach. Mogą się zdarzyć przed telewizorami, a tata i/lub ciocia Dusty będą
czujnie patrzyli”.
Mike
znowu nie miał odpowiedzi.
Więc
wyciągnęłam ciężkie działa.
„Lubię
ją. Wydaje się słodka. Wydaje się trochę niepewna siebie, ale słodka. A,
kochanie, dziewczyna, która wygląda jak twoja córka, w żaden sposób nie powinna
być niepewna siebie. A dobrą rzeczą dla dziewczyny, która jest tak piękna jak
twoja córka i wciąż nie jest pewna siebie, jest mieć przystojnego, popularnego
chłopaka, który pokaże jej, że jest piękna. A dobrą rzeczą, która przydarzyła
się przystojnemu, popularnemu chłopakowi i dobremu dziecku, które właśnie straciło
tatę i na którego barkach spoczywał ogrom ciężarów, jest to, że będzie pamiętał,
że jest w liceum i powinien się tym cieszyć, mając możliwość pokazać słodkiej,
niepewnej dziewczynie, jaka jest piękna”.
Mike
nic nie powiedział.
„Kochanie…”
– zaczęłam w tym samym czasie, gdy on powiedział - „Kurwa”.
Ścisnęłam
jego dłoń i zapewniłam - „Będzie dobrze i…”
Przerwał
mi, mówiąc - „Nie”.
„Nie?”
- zapytałam ostrożnie.
„Nie.
Nie o chodzi Fina i Reesee, bo masz rację. On jest dobrym dzieckiem, a ona nie
umawia się na randki, ale byłoby głupio, gdybym stanął na drodze jemu lub
Reesee, bo to tylko sprawi, że bardziej będą chcieli być razem, co oznaczałoby,
że znajdą sposób, aby to zrobić, kiedy nie będą przed moim telewizorem. Mówię
nie tobie uspokajającej mnie. Nie musisz. Powiedziałem „kurwa”, bo jesteś mądra.
Jesteś racjonalna. Jesteś troskliwa. I jak cholera, chciałbym, żeby moje dzieci
miały to przez całe swoje życie, coś, czego nigdy nie dostały od swojej matki,
a nie spotkały to dopiero dziś wieczorem, kiedy prawie dorosły i odeszły”.
To,
co powiedział, znaczyło dla mnie tak wiele, że przestałam oddychać.
Mike
nie skończył.
Jego
ręka wróciła do mojej szczęki, ponownie się pochylił i powiedział - „Będziesz
świetną mamą, Aniołku. Właśnie tutaj, siedząc w tym samochodzie, widziałem to
wszystko. Twój żal z powodu utraty dzieciństwa Fina, dzielenie się ze mną tym,
jak spędzałaś z nim to dzieciństwo, a potem przechodzisz prosto do bronienia
go. Wspieranie go w tym, gdzie jest teraz, kim się staje. Upewnianie się, że ma
to, czego chce, w kontrolowany sposób, w którym nikt nie ucierpi. I sprawdzanie,
gdzie jest w swojej głowie po stracie taty i całym gównie, którego nie powinien
był czuć, ale czuł”.
Patrzyłam
przez światło księżyca w jego oczy.
Potem
uderzyłam go słabo w klatkę piersiową i warknęłam - „Przestań doprowadzać mnie
do płaczu!”
Po
tym zaczęłam płakać. Na szczęście Mike był blisko i pociągnął mnie przez
siedzenia w swoje ramiona.
Pozwoliłam,
żeby to wszystko trwało przez kilka minut, zanim przełknęłam ślinę i wymamrotałam
w skórę jego szyi - „Normalnie nie płaczę w ten sposób”.
„Dużo
się u ciebie dzieje”.
Mógł
to powtórzyć.
Nie
odpowiedziałam, po prostu odpoczywałam w bezpiecznych ramionach Mike’a, kiedy
zbierałam się w sobie.
Kiedy
to zrobiłam, Mike zażartował - „Rivera mówił, że jeździsz na obozy kondycyjne i
poważnie, kochanie, dobrze, że nie marnujesz już pieniędzy na to gówno. Ten
cios?” - Poczułam, jak potrząsał głową.
„Całkowicie
mogę skopać ci tyłek” - wymamrotałam w jego szyję, a jego ramiona mnie ścisnęły,
gdy poczułam i usłyszałam dudnienie jego chichotu w jego klatce piersiowej.
Podobało
mi się to. Bardzo.
„Racja,
w następny weekend dzieci są u matki, a ty przez cały weekend jesteś w moim
łóżku ze mną, udowadniając, że się mylę”.
Miłe.
Coś, na co warto czekać.
„Wchodzisz”.
Uścisnął
mnie jeszcze raz.
Potem
cicho zapytał - „Wszystko w porządku?”.
„Tak”
– odpowiedziałam cicho.
„Muszę
cię zabrać z powrotem i dostać się do moich dzieci”.
„Tak”
– powtórzyłam.
Poczułam,
jak jego szyja się wygina, a potem poczułam jego usta na moich włosach, zanim
poczułam, że wykonywał ruch, by się odsunąć.
Odchyliłam
głowę do tyłu i złapałam go, zanim zdążył to zrobić, zaciskając rękę na jego
szyi.
„Mam
coś do powiedzenia” – szepnęłam.
„Więc
powiedz to” - brzmiało wyszeptane zaproszenie Mike’a.
„Żyłam
marzeniem, schodząc dziś do ciebie na dół”.
Nawet
w świetle księżyca widziałem, że jego twarz złagodniała. Doskonale wiedział, co
mówiłam.
„Słonko”.
„I
jeszcze jednym, zaparowując samochód przy wodopoju” - Wybuchnął śmiechem.
Patrzyłam
przez światło księżyca i nawet jeśli widziałam to tylko przez srebrzystą poświatę,
lśniącą na jego skórze, to i tak było piękne.
Kiedy
wytrzeźwiał, przesunęłam kciukiem po jego szczęce i szepnęłam - „Dziękuję,
Mike”.
Jego
usta zbliżyły się do moich i odszepnął - „Nie ma za co, Aniołku”.
Potem
pocałował mnie, powoli i słodko, zanim posadził mój tyłek na moim miejscu, puścił
mnie, usadowił się w swoim i zabrał mnie do domu.
Znacznie
później niż było uzgodnione.
Dziękuję
OdpowiedzUsuńDziękuję ❤️
OdpowiedzUsuńDziękuję
OdpowiedzUsuń