niedziela, 27 listopada 2022

8 - Znacznie później niż było uzgodnione (cz.3)

 

 Rozdział 8

Znacznie później niż było uzgodnione (cz.3)

*****

Mike oderwał swoje usta od moich.

Używając dłoni zakrzywionej z tyłu mojej głowy, wepchnął moją twarz w swoją szyję i do ucha, warknął - „Cholera, kurwa, Słonko”.

Wiedziałam, o czym mówił.

Podrzucił swoje dzieci do swojego domu, a Finley łaskawie zaproponował, że wyjdzie tylną bramą Mike’a przez zamarznięte pole w mroźną lutową noc, aby wrócić do domu. Zrobił to pod podejrzliwym spojrzeniem Mike’a, ale Clarisse była podekscytowana. Mike, o dziwo, zgodził się.

Następnie, zgodnie z moimi wskazówkami, zawiózł nas do miejsca, które tata i dziadek nazywali „Czterdzieści Akrów”. To było bliżej „Sto Akrów”, pas przecinający naszą ziemię, który był bardzo blisko od naszego domu. Na końcu dróżki było stoisko drzew, które otaczały zatoczkę połączoną z mini-stawem, która była naprawdę zakrętem potoku, gdzie znacznie się poszerzał i pogłębiała. To był staroświecki wodopój, który miał nawet oponę zwisającą z jednego z drzew, którą można było rozhuśtać, zeskoczyć i wylądować w wodzie. Dorastając Darrin i ja, moje przyjaciółki, jego kumple (ale nigdy Debbie) odwiedzaliśmy go regularnie latem.

Teraz, jak dwoje nastolatków, Mike zaparkował tam swojego SUV-a, żebyśmy mogli się obściskiwać.

To nasiliło się dramatycznie i sposób, w jaki to się stało, co z naszym obmacywaniem się, zerwaniem, długą separacją, wspaniałym seksem przez telefon i fantastycznym prawdziwym seksem, zdecydowałam, że potrzebuję przestrzeni do poruszania się. Znalazłam więc elementy sterujące i manewrowałam oparciem siedzenia Mike’a, prawie całkowicie odchylając się do pozycji leżącej. Byłam bez kurtki, Mike poza jego, siedziałam na nim okrakiem i cały czas całowaliśmy się z moimi rękami na swetrze Mike’a, a ręce Mike’a dotykały mnie w taki sposób, że naciskałam i kołysałam się na jego twardym kroczu.

Pragnęłam go w sobie.

Po jego słowach wiedziałam, że on też tego chciał.

„Możemy to zrobić” - wyszeptałam w jego szyję.

„Słonko…”

Moja ręka zsunęła się w dół jego brzucha, a potem wcisnęła głębiej, gdy przesunęła się po jego pachwinie, co wywołało niezrozumiały warkot, który był tak gorący, że poczułam, jak rozgrzewał całe moje ciało.

Podniosłam głowę i zobaczyłam jego oczy w świetle księżyca.

„Możemy to zrobić” - Tym razem słowa były zadyszane.

Patrzył mi w oczy.

Potem wyszeptał - „Przygotuj się, by wspiąć się na mnie, Aniele”.

To było wszystko, czego potrzebowałam.

Przetoczyłam się z niego na stronę pasażera i szybko zdjęłam buty, skarpetki i dżinsy, jednocześnie wielozadaniowo zabierając z nimi majtki. Przesunęłam się i przeturlałam z powrotem, zauważając we mgle gry wstępnej, że Mike wyjął prezerwatywę, kiedy się rozbierałam.

Rozpruł ją. Szarpnęłam za jego pasek. Wyciągnął ją z opakowania. Rozpinałam jego dżinsy. Potem ściągałam je w dół jego bioder, a on pociągnął je dalej.

W tym czasie moje nogi były wciśnięte w jego biodra, z pochyloną głową patrzyłam, jak pracuje jego ręka, oddychałam tak ciężko, że aż dyszałam.

Jego ręka powędrowała do mojego tyłka. Podniosłam głowę, moje usta powędrowały do jego i poczułam, jak ustawiał się tak, że miałam końcówkę.

„Musimy znaleźć łóżko” – wymamrotał w moje usta, ale dudniąco, było to ciche i było tak gorące, że aż piekło, więc mnie to nie rozgrzało. Płonęło wprost przeze mnie.

„To wystarczy” – mruknęłam.

„Musimy znaleźć łóżko”.

Usadziłam się, wypełniając się nim. Jego palce zacisnęły się na moim tyłku, jego druga ręka wyszła spomiędzy nas i wbiła się w moje włosy, warknął, a ja jęknęłam.

„Masz rację, kochanie, to wystarczy” – wyszeptał w moje usta, po czym przycisnął moją głowę do dołu, żeby mógł wziąć moje usta w gorący, mokry pocałunek.

Ujeżdżałam go, powoli, słodko, chlubiąc się tym, że Mike wrócił do mnie, gdy całował mnie w swój głodny sposób, który bardzo mi się podobał i robiłam to przez jakiś czas.

W końcu Mike przestał mnie całować i rozkazał - „Szybciej, Aniołku”.

„Podoba mi się to”.

„Jedź szybciej, Dusty”.

„Ja…”

Jego ręka zsunęła się z mojego tyłka, a kciuk znalazł moją łechtaczkę.

Poszłam szybciej.

„To moja dziewczyna” – wymamrotał i poczułam jego uśmiech na ustach.

Nie obchodziło mnie, że dostał to, czego chciał, bo cholernie podobało mi się to, co to robił. Naciskał, drgał, toczył. Boże, nigdy wcześniej tego nie czułam, nie od mężczyzny, oczywiście z wyjątkiem chwil, kiedy byłam z nim. Nacisk, ruch, to było lepsze niż jakikolwiek wibrator. To było najlepsze.

Poszłam szybciej.

Jakimś cudem Mike wepchnął nogi na siedzenie, zabierając mnie ze sobą, żeby jego długie nogi mogły oprzeć się na kierownicy. Z ugiętymi kolanami, piętami wbitymi w siedzenie, biodrami wypchniętymi w górę, by sprostać moim poślizgom, jego ręka na mojej głowie stała się ramieniem owiniętym wokół mojej talii i pchnął mnie w dół, gdy uderzył silniej.

Boże, to było więcej niż najlepsze.

„Kochanie” – jęknęłam.

„Szybciej, Dusty” - warknął, wciskając kciuk głębiej, a ja sapnęłam.

„Mike” – westchnąłem.

„Potrzebuję cię, żebyś mocno mnie ujeżdżała, Słonko”.

Zrobiłam, co mi kazał. To było poza granicami najlepszych i w krótkim czasie zbudowało się, aż eksplodowało i przebiło mnie na wprost. Moja głowa odskoczyła do tyłu, jęk podszedł mi do gardła i doszłam. Mocno.

Mike wciąż wznosił biodra i doprowadzał mnie do spadku, ale zmienił ręce, kciuk na mojej łechtaczce był teraz ramieniem wokół mojej talii, a jego druga ręka była z powrotem w moich włosach, wpychając moją twarz w jego szyję.

„Kurwa, chcę cię przewrócić” - jęknął.

Cały czas się poruszałam, mocno, szybko, spotykając jego wybicia, pracując, by go tam zabrać. Nauczyłam się podczas naszych wcześniejszych spotkań, że Mike lubił pozwalać mi brać go do buzi, wspinać się na niego, ale zawsze kończył sprawy z pełną kontrolą.

Przesunąłam ustami po jego szyi, wbijając biodra w jego.

Jego głowa była częściowo uniesiona i wykręcona, jego palce zacisnęły się na moich włosach, jego usta przy moim uchu - „Tęskniłem za tobą, Słonko” - warknął.

O Boże, podobało mi się to.

„Też za tobą tęskniłam, Mike” - szepnęłam w jego skórę, ujeżdżając go i liżąc jego szyję od ucha do gardła.

Wsunął twarz w moją szyję, przycisnął mnie do swojego penisa i warknął.

Pozwoliłam mu to mieć, moje usta poruszały się po jego szyi, potem jego uścisk rozluźnił się i zaczęłam się ślizgać.

Jego ręka przesunęła się po moich plecach, by dołączyć do swojej drugiej w moich włosach i zebrał je. Zsunęłam się na niego i zrobiłam, co chciał, ale nie prosiłam o to ustnie. Podniosłam głowę i podałam mu usta.

Trzymał moje włosy w dłoniach i całował mnie tak, jak bardzo to lubiłam. Mimo że skończyliśmy, mimo że daliśmy sobie nawzajem ognia, zaczął pocałunek powoli, jakby miał cały czas na świecie na odkrywanie, a potem budował go i budował, aż poczułam, że pochłaniał mnie upał.

Niestety, skończył to i przesunął moją głowę tak, że moja twarz znów znalazła się na jego szyi. Jego ręka przesunęła się po moich włosach, odciągając je na bok, podczas gdy jego drugie ramię owinęło się wokół mnie.

„Wystarczająco ci ciepło?” - wymamrotał.

„Mm-hmmm…” - wymamrotałam w jego skórę, naciskając głęboko. Jego pickup był włączony, podobnie jak ogrzewanie. Nieprzyjazne dla środowiska. Seksualnie niezbędne.

Nagle jego ramię wokół mnie napięło się i wymamrotał - „Kurwa, nie mogę uwierzyć, że pieprzyłem swoją kobietę w moim samochodzie nad brzegiem strumienia”.

Podniosłam głowę i uśmiechnęłam się do niego - „Wiem. Czy to nie było wspaniałe?”

Zobaczyłem biały błysk jego zębów, zanim się zgodził - „Było. Ale to nie było to, co chciałem ci dać po tym, jak z tobą spieprzyłem”.

„Narzekam?” - zapytałam.

Milczał przez sekundę, a słowo było pełne dobroci, kiedy wyszeptał - „Nie”.

Pochyliłam głowę, wycelowałam w jego usta w ciemności i mój cel okazał się trafny, więc pocałowałam go delikatnie i szepnęłam - „Więc nie martw się o to”.

Delikatnie odwzajemnił pocałunek, delikatnie pociągnął mnie za włosy, zrozumiałam, podniosłam głowę o cal i powiedział - „Nie masz sposobu na pozbycie się zużytej prezerwatywy, aby nie znalazł jej Finley jeżdżący po polu swoim traktorem i nie nabrał pomysłów na temat tego miejsca”.

Wybuchnęłam śmiechem.

Mike powtórzył swoje słowa z wcześniejszej nocy - „Nie byłem zabawny”.

„Mam strunową torebkę w torebce” – zaoferowałam.

„Masz strunową torebkę w torebce?”

„Słonko, w ciągu ostatniego miesiąca cztery razy przechodziłam przez kontrolę bezpieczeństwa na lotnisku. I nie czyszczę torebek, kiedy je zmieniam. Po prostu wrzucam wszystko z jednej do drugiej. Zbieram strunowe torebki. Prawdopodobnie mam trzy”.

„Wspaniała wiadomość, kochanie” - wymamrotał, a ja znowu się zaśmiałam. Potem zapytał - „Jak często zmieniasz torebki?”

Zamrugałam, nagle czując, że jesteśmy na niebezpiecznym gruncie, bo miałam dużo torebek. Zmieniałam je, aby pasowały do moich strojów i butów, więc często to robiłam. Pomyślałam, że jestem w Indianie na dłuższy czas, więc nie pakowałam mało, ergo, zabrałam konie, piece i około sześciu walizek z ubraniami.

Martwiłam się, że trafimy na retrospekcję Mike’a, biorąc pod uwagę, że powiedział mi, że jego była miała ponad dwieście par butów i to nie zarysowało powierzchni tego, co kupiła. Wzdrygnęłam się na myśl o tym, jak wyglądała jej kolekcja torebek.

Z wahaniem powiedziałam - „Uh… trochę więcej niż za mało, trochę mniej niż za dużo”.

Mike milczał przez sekundę, zanim uścisnął mnie ramieniem i powiedział cicho - „Aniołku, pracujesz i zarabiasz na swoje torebki. Tylko pytałem”.

„Okej” – odparłam cicho.

„Teraz mnie pocałuj, zejdź i znajdź mi torebkę strunową” – rozkazał.

„Jak na dobrego faceta, jesteś dość apodyktyczny” – poinformowałam go i ponownie ścisnęłam go za ramię.

„Dusty, pocałuj mnie, zejdź i znajdź mi tę torebkę”.

„Nieważne” - wymamrotałam i zrobiłam, co mi kazano.

Ubrałam się, poprawiłam ubranie i szarpałam za buty, kiedy usłyszałam trzepotanie poprawiającego się siedzenia Mike’a, więc skręciłam kark, żeby na niego spojrzeć.

„Chyba przegapiliśmy godzinę policyjną Kirby’ego”.

„Mam nadzieję, że Darrin nie nauczył swoich chłopców, jak używać strzelby” - mruknął Mike.

Uśmiechnęłam się i wróciłam do butów - „Byłaby to próżna nadzieja”.

„Na szczęście trzymam broń w samochodzie. Chociaż nie jestem pewien, czy chcę, aby moja pierwsza randka z tobą skończyła się strzelaniną z piętnastolatkiem”.

„To byłoby złe” - powiedziałam przez chichot, prostując się. Znalazłam swoją kurtkę, narzuciłam ją na siebie i odwróciłam się do niego – „Kolacja się udała, nie sądzisz?”

Myślałam, że tak.

No był zabawny, wciągający i interesujący.

Finley był cichy i uważny, uważnie oglądając sytuację. Myślałam, że częściowo dlatego, że starał się być fajny w pobliżu Clarisse (a może po prostu był fajny), a częściowo dlatego, że właśnie zmarł jego tata, miał dużo na głowie, więc nie był w nastroju, w którym mógłby być normalnym sobą. Jego normalne ja było bardzo podobne do No, zabawne, wciągające i interesujące, ale bardziej wyluzowane, pewne siebie. No wciąż miał w sobie więcej chłopca niż mężczyzny. Nawet przed śmiercią ojca Fin miał w sobie więcej mężczyzny niż chłopca.

Z drugiej strony Clarisse zajęło trochę czasu, zanim się rozgrzała. Była trochę zdystansowana i nie wiedziałam, czy trzymała się na uboczu ze względu na Finleya, czy dlatego, że nie była pewna, co o mnie myśleć. To zajęło trochę czasu, zanim się rozpuściło i ostatecznie stała się cieplejsza, bardziej ożywiona. Nadal była nieufna, ale zaczęłam odnosić wrażenie, że mniej nie była pewna, co o mnie myśleć, a bardziej martwiła się tym, co ja o niej pomyślę.

Aby jej w tym pomóc, nie przymilałam się do niej. Był tylko jeden sposób, w jaki powinnam być, więc taka właśnie byłam. Byłam sobą. Mike też nie robił wielkich rzeczy i był po prostu Mike’m. W końcu się do tego przyzwyczaiła i dała nam coś, co, jak podejrzewałam, było wskazówką co do prawdziwej Clarisse. Nie byłam pewna, ale nie sądziłam, że mieliśmy całą Clarisse, ale to, co dostaliśmy od niej, było słodkie.

Potwierdzając moją ocenę, Mike stwierdził w zamyśleniu - „Reesee nie była sobą. Docierała do tego, ale myślę, że obecność Fina ją zniechęciła. Ty i Fin, to było dla niej za wiele”.

„Coś się między nimi dzieje” – poinformowałam go.

„Tak. I to jest niefortunne, ponieważ to się nie stanie” - poinformował mnie Mike.

Zamrugałam, zanim zapytałam - „Co?”

„To się nie wydarzy” - przeważnie powtórzył Mike.

„Czemu?” - zapytałam.

„Czemu?” - zapytał z powrotem.

„Tak, skarbie. Czemu?”

„Ile chcesz powodów?”

„Ile masz?”

Mike patrzył na mnie, ale kiedy znów się odezwał, skręcił tułów tak, że był całkowicie zwrócony do mnie i zaczął je odliczać - „Po pierwsze, jest dla niej za stary. Ona ma czternaście lat”.

„Dzisiaj dowiedziałam się, że ma jutro urodziny, Mike, więc ma prawie piętnaście lat”.

„Racja. W takim razie jest dla niej za stary. Ma piętnaście lat”.

„Mike...”

„Sam też trochę sobie zdobył. Zgaduję, że nie mało. Myślę, że niezłą liczbę. I nie dostanie nic od mojej piętnastoletniej córki”.

Poczułam, jak moje oczy zrobiły się okrągłe.

„Zdobył sobie trochę?” - Zapytałam.

„Zdecydowanie” — odpowiedział Mike.

„O mój Boże” – wyszeptałam - „Skąd wiesz?”

„Siedemnastoletni chłopak, który nie zdobył, nie zachowywał się jak No. Siedemnastolatek, który miał jedną lub dwie próby, zachowuje się jak No. Siedemnastoletni chłopiec, który przeżył już jakąś akcję, zachowuje się jak Fin”.

„Jasna cholera” - Nadal szeptałam.

„I nie dostanie żadnej akcji od mojej córki” – dokończył Mike.

„Jasna cholera” – powtórzyłam.

„Dusty?” - zawołał Mike i zdałam sobie sprawę, że w świetle księżyca wpatrywałam się nieobecnym wzrokiem w kolumnę jego gardła.

Skupiłam się więc i wyrzuciłam z siebie - „Karmiłam go groszkiem dla niemowląt”.

Pochylił się do mnie i poczułam, jak jego dłoń oplotła moje kolano, gdy szepnął - „Słonko”.

„Wypluwał je na mnie” – kontynuowałam.

„Dusty…”

„Zmieniałam mu pieluchy. Jak ząbkował, gryzł moje srebrne kółka, gdy były w moich uszach. Leżałam na plecach w salonie, podczas gdy on używał mojego ciała jako dżungli do gimnastyki. Siedział przede mną na moim koniu, kiedy odwiedzali mnie w Teksasie. Wskoczyłam z nim do basenu z piłeczkami w tej głupiej pizzerii, która śmierdzi wymiocinami, ale mimo to każdy dzieciak musi mieć tam jedno gówniane przyjęcie urodzinowe. Pobił mnie w grach wideo”.

Przestałam mówić, kiedy ręka Mike’a opuściła moje kolano, chwyciła moją szczękę i zobaczyłam, że pochylił się głęboko we mnie.

„Jest dorosły” – powiedział cicho.

„Jasna cholera” – szepnęłam.

„Powinienem był dzielić się bardziej ostrożnie. Nie wiedziałem, że jesteście tak blisko”.

„Chcę mieć dzieci, Mike, a jedyne dzieci, jakie mam, to ci dwaj chłopcy. Jestem blisko z nimi obydwoma i kiedy mówię, że mam na myśli blisko. To moi chłopcy. A on jest… on jest…” - Zamrugałam. Łzy napłynęły mi do oczu, gdy informacja dotarła do mnie. Potrząsnęłam głową i dokończyłam - „Mężczyzną”.

„Tak” – szepnął Mike. Jego dłoń wsunęła się z powrotem w moje włosy, przyciągnął mnie do siebie i dotknął moich ust swoimi, zanim mnie odsunął. Jego ręka opadła, by znaleźć moją na moich kolanach i zwinąć się mocno, przyciągając ją do siebie i kładąc na jego udzie – „Takie gówno się zdarza, kochanie, i nie da się tego powstrzymać” – przypomniał mi łagodnie.

Wzięłam oddech, skinęłam głową, po czym delikatnie odpowiedziałam – „Clarisse też się to przytrafia”.

Jego dłoń zacisnęła się na mojej, a jego głos zadrżał, kiedy odpowiedział - „O nie, nie przytrafia”.

„Mike, tak jest. Nie twierdzę, że tak się stanie, ale zauważam tylko, że odebrałeś Debbie dziewictwo, jak miała piętnaście lat. Miała piętnaście lat, prawie szesnaście, ale wciąż miała piętnaście lat”.

„Dusty, ostrzeżenie, nie idź tam”.

Złapałam go za rękę i pochyliłam się do niego. Wciąż mówiąc delikatnie, powiedziałam - „Jeszcze raz, nie mówię, że coś się wydarzy. Ale dzieci szybko dorastają, przykładem jest to, co powiedziałeś o Finie. I musisz być przygotowany, nie mówiąc już o przygotowaniu jej. I chodzi mi o to, że to nie jest świeża wiadomość. Dzieci od jakiegoś czasu szybko dorastają, biorąc pod uwagę, że dekady temu odebrałeś dziewictwo mojej siostrze w tym wieku”.

„Odebrałem. A Debbie była sobą i nigdy nie była jak Reesee, a ty znasz moją dziewczynę tylko jedną noc. Nadal to wiesz. Debbie prawdopodobnie była kiedyś dzieckiem. Ale w chwili, gdy zaczęła chodzić i mówić, jestem pewien, że zaczęła rządzić i manipulować. Chłopak taki jak Fin przeżułby i wypluwał dziewczynę taką jak Reesee”.

Odchyliłam się gwałtownie i stwierdziłam - „Nie zrobiłby tego”.

„Byłaś kiedyś nastoletnim chłopakiem?”

„Nie, ale moja siostra miała jednego, który jej tego nie zrobił, a ona zasługiwała na to, żeby ją przeżuć i wypluć”.

Mike nie miał odpowiedzi, ponieważ miałam rację.

Szłam dalej - „To jasne, że się lubią i coś już się dzieje”.

„Tak” – wtrącił się Mike – „Dostaje telefony i SMS-y. Teraz wiem, od kogo”.

„Dobrze, więc jak on zabierze się do zapraszania jej na randkę, usiądziesz z nim i wszystko wyjaśniasz. I ja usiądę z nim i też to wyłożę. On już nie ma taty. Rhonda się wymeldowała. To będzie zależało ode mnie. Jesteśmy blisko. On da mi ten czas. Musi złapać, że dziewczyny myślą inaczej o intymności niż chłopcy i musi zacząć myśleć o nich i ich uczuciach, a nie tylko o sobie. A on szanuje ciebie z tego, co mogę powiedzieć. A jeśli cię szanuje, porozmawiasz z nim, nie potraktujesz go jak głupiego dzieciaka albo dupka, któremu nie ufasz, on będzie szanował Clarisse”.

„Ona nie chodzi na randki, dopóki nie skończy szesnastu lat” – oświadczył Mike.

„Twoja decyzja, Słonko, ale on mieszka tuż obok, a randki nie muszą odbywać się w samochodach. Mogą się zdarzyć przed telewizorami, a tata i/lub ciocia Dusty będą czujnie patrzyli”.

Mike znowu nie miał odpowiedzi.

Więc wyciągnęłam ciężkie działa.

„Lubię ją. Wydaje się słodka. Wydaje się trochę niepewna siebie, ale słodka. A, kochanie, dziewczyna, która wygląda jak twoja córka, w żaden sposób nie powinna być niepewna siebie. A dobrą rzeczą dla dziewczyny, która jest tak piękna jak twoja córka i wciąż nie jest pewna siebie, jest mieć przystojnego, popularnego chłopaka, który pokaże jej, że jest piękna. A dobrą rzeczą, która przydarzyła się przystojnemu, popularnemu chłopakowi i dobremu dziecku, które właśnie straciło tatę i na którego barkach spoczywał ogrom ciężarów, jest to, że będzie pamiętał, że jest w liceum i powinien się tym cieszyć, mając możliwość pokazać słodkiej, niepewnej dziewczynie, jaka jest piękna”.

Mike nic nie powiedział.

„Kochanie…” – zaczęłam w tym samym czasie, gdy on powiedział - „Kurwa”.

Ścisnęłam jego dłoń i zapewniłam - „Będzie dobrze i…”

Przerwał mi, mówiąc - „Nie”.

„Nie?” - zapytałam ostrożnie.

„Nie. Nie o chodzi Fina i Reesee, bo masz rację. On jest dobrym dzieckiem, a ona nie umawia się na randki, ale byłoby głupio, gdybym stanął na drodze jemu lub Reesee, bo to tylko sprawi, że bardziej będą chcieli być razem, co oznaczałoby, że znajdą sposób, aby to zrobić, kiedy nie będą przed moim telewizorem. Mówię nie tobie uspokajającej mnie. Nie musisz. Powiedziałem „kurwa”, bo jesteś mądra. Jesteś racjonalna. Jesteś troskliwa. I jak cholera, chciałbym, żeby moje dzieci miały to przez całe swoje życie, coś, czego nigdy nie dostały od swojej matki, a nie spotkały to dopiero dziś wieczorem, kiedy prawie dorosły i odeszły”.

To, co powiedział, znaczyło dla mnie tak wiele, że przestałam oddychać.

Mike nie skończył.

Jego ręka wróciła do mojej szczęki, ponownie się pochylił i powiedział - „Będziesz świetną mamą, Aniołku. Właśnie tutaj, siedząc w tym samochodzie, widziałem to wszystko. Twój żal z powodu utraty dzieciństwa Fina, dzielenie się ze mną tym, jak spędzałaś z nim to dzieciństwo, a potem przechodzisz prosto do bronienia go. Wspieranie go w tym, gdzie jest teraz, kim się staje. Upewnianie się, że ma to, czego chce, w kontrolowany sposób, w którym nikt nie ucierpi. I sprawdzanie, gdzie jest w swojej głowie po stracie taty i całym gównie, którego nie powinien był czuć, ale czuł”.

Patrzyłam przez światło księżyca w jego oczy.

Potem uderzyłam go słabo w klatkę piersiową i warknęłam - „Przestań doprowadzać mnie do płaczu!”

Po tym zaczęłam płakać. Na szczęście Mike był blisko i pociągnął mnie przez siedzenia w swoje ramiona.

Pozwoliłam, żeby to wszystko trwało przez kilka minut, zanim przełknęłam ślinę i wymamrotałam w skórę jego szyi - „Normalnie nie płaczę w ten sposób”.

„Dużo się u ciebie dzieje”.

Mógł to powtórzyć.

Nie odpowiedziałam, po prostu odpoczywałam w bezpiecznych ramionach Mike’a, kiedy zbierałam się w sobie.

Kiedy to zrobiłam, Mike zażartował - „Rivera mówił, że jeździsz na obozy kondycyjne i poważnie, kochanie, dobrze, że nie marnujesz już pieniędzy na to gówno. Ten cios?” - Poczułam, jak potrząsał głową.

„Całkowicie mogę skopać ci tyłek” - wymamrotałam w jego szyję, a jego ramiona mnie ścisnęły, gdy poczułam i usłyszałam dudnienie jego chichotu w jego klatce piersiowej.

Podobało mi się to. Bardzo.

„Racja, w następny weekend dzieci są u matki, a ty przez cały weekend jesteś w moim łóżku ze mną, udowadniając, że się mylę”.

Miłe. Coś, na co warto czekać.

„Wchodzisz”.

Uścisnął mnie jeszcze raz.

Potem cicho zapytał - „Wszystko w porządku?”.

„Tak” – odpowiedziałam cicho.

„Muszę cię zabrać z powrotem i dostać się do moich dzieci”.

„Tak” – powtórzyłam.

Poczułam, jak jego szyja się wygina, a potem poczułam jego usta na moich włosach, zanim poczułam, że wykonywał ruch, by się odsunąć.

Odchyliłam głowę do tyłu i złapałam go, zanim zdążył to zrobić, zaciskając rękę na jego szyi.

„Mam coś do powiedzenia” – szepnęłam.

„Więc powiedz to” - brzmiało wyszeptane zaproszenie Mike’a.

„Żyłam marzeniem, schodząc dziś do ciebie na dół”.

Nawet w świetle księżyca widziałem, że jego twarz złagodniała. Doskonale wiedział, co mówiłam.

„Słonko”.

„I jeszcze jednym, zaparowując samochód przy wodopoju” - Wybuchnął śmiechem.

Patrzyłam przez światło księżyca i nawet jeśli widziałam to tylko przez srebrzystą poświatę, lśniącą na jego skórze, to i tak było piękne.

Kiedy wytrzeźwiał, przesunęłam kciukiem po jego szczęce i szepnęłam - „Dziękuję, Mike”.

Jego usta zbliżyły się do moich i odszepnął - „Nie ma za co, Aniołku”.

Potem pocałował mnie, powoli i słodko, zanim posadził mój tyłek na moim miejscu, puścił mnie, usadowił się w swoim i zabrał mnie do domu.

Znacznie później niż było uzgodnione.

3 komentarze: