Rozdział 19
Mam dosyć twojego gówna
Mike przekręcił mnie na
plecy, a jego ręka zsunęła się po moim boku, w dół brzucha, w dół, w dół. Z
przekrzywionym łokciem, jego oczami utkwionymi w moich, moimi ramionami wokół
niego, jego palce zaczęły bawić się z intencją między moimi nogami, kiedy oddychałam
ciężko i trzymałam się mocno.
Boże, to, co robił palcami,
było przyjemne.
Boże, czułam to dobrze.
„Kochanie” - wydyszałam, a on
opuścił głowę i obdarzył mnie powolnym, płonącym pocałunkiem, podczas gdy jego
palce nadal mnie dotykały.
To było lepsze. Dużo lepsze.
Boże. Boże.
Byliśmy
w najbardziej gorącej fazie pocałunku, kiedy moje biodra zaczęły się poruszać,
mój brzuch zacisnął się i Mike przerwał pocałunek. Skupiłam się na nim
oszołomiona, gdy zobaczyłam, jak jego oczy przesuwały się po mojej twarzy, w
dół mojego ciała do jego dłoni między moimi nogami.
Moje
biodra wciąż się poruszały, moje dłonie błądziły po skórze jego pleców, gdy
jego oczy wracały do moich.
„Jezu,
kurwa, jesteś piękna” – mruknął.
„Mike”
- wyszeptałam, wbijając paznokcie.
„Tak
cholernie piękna”.
Straciłam
widok na jego twarz, gdy moja szyja wygięła się w łuk, a oczy zamknęły się, gdy
przedzierał się przeze mnie orgazm, który musiał znaleźć się w pierwszej
dziesiątce mojego życia (z których wszystkie dał mi Mike), a może nawet w
pierwszej piątce. Kiedy się zaczęło, poczułam, jak Mike włożył dwa palce
głęboko do środka i jęknęłam.
Tak,
pierwsza piątka.
Wciąż
dochodziłam, kiedy Mike warknął „Rozłóż się” i zrobiłam, jak mi kazano,
automatycznie unosząc kolana. Ale kiedy Mike się ustawił i tak zahaczył
ramieniem o tył jedne z nich, szarpnął je wysoko i wjechał.
Boże.
Cudowne. Boże. Niesamowite.
Przycisnęłam
drugą nogę do jego boku, jedną z dłoni uniosłam na nim, palce wślizgnęły się w
jego włosy, a drugą zsunęłam w dół, by zacisnąć ją na jego tyłku. Uspokoiłam
się i zobaczyłam, że patrzył na mnie, a jego wzrok był ciemny, intensywny,
palący, gdy jego biodra wbijały się w moje.
Potem
jego głowa opadła i mruknął do mojego ucha - „Twoja cipka, kiedy dochodzisz, jest
prawie tak piękna jak twoja twarz”.
„Słonko”.
„Kurwa,
oszałamiające”.
Lubiłam
to. Tak, bardzo mi się to podobało.
Wchodził
coraz mocniej, szybciej, a ja byłam taka wrażliwa po swoim orgazmie, kiedy jego
palce bawiły się między moimi nogami, z wszystkim, co robiliśmy wcześniej, z jego
słowami, dźwiękami, które wydawał mi przy uchu, z jego kutasem wbijającym się
we mnie, to zbudowało się ponownie i szybko.
„Mike”
– wyszeptałam nagląco, zszokowana. Mike’owi wiele razy udawało się dublować
moje orgazmy, ale nigdy tak szybko po drugim.
Podniósł
głowę i przesunął spojrzeniem po mojej twarzy, a potem jego usta połączyły się
z moimi w gorącym, mokrym, głębokim pocałunku, podczas którego warczał, ja dyszałam,
a potem doszłam, a moje jęki zagłuszyły jego usta.
„Kurwa,
Aniołku” – jęknął w moje usta, kiedy skończyłam, po czym wziął je w kolejny rozpalający
pocałunek, pchnął mocno i głęboko, pozostał niewzruszony i warknął swój orgazm
w moje gardle.
Kiedy
zaczął się wyciszać, zmienił pocałunek z głębokiego na słodki, zanim przesunął
moją nogę na swoje plecy. Drugą nogę owinęłam wokół jego tyłka. Oparł
przedramię na łóżku, drugie wepchnął pode mnie, żeby się owinąć wokół mnie, a
jego usta zsunęły się na moją szyję.
Jedną
ręką przeczesałam palcami jego włosy, a drugą muskałam skórę i mięśnie jego
pleców i lekko odwróciłam głowę, żeby szepnąć mu do ucha.
„Nigdy
nie pozostaje tylko dobre, a wciąż poprawia się za każdym… cholernym… razem”.
Podniósł
głowę i uśmiechnął się do mnie.
Kochałam
jego uśmiechy. Kochałam je. Każdy… cholerny… jeden.
„Tak”
- zgodził się cicho.
Był
sobotni poranek, wczesny. Staraliśmy się być cicho ze względu na dzieci.
Kochaliśmy się wczesnym rankiem, zanim jeszcze wstali, i wieczorem, kiedy
położyli się do łóżka i było pewne, że spali. To był dobry harmonogram, i tak to
działało. Nawet po całym tym gównie, w łóżku Mike’a, kładąc się spać po
kochaniu się i budząc się z tym samym, nigdy nie spałam lepiej.
Mike
przetoczył się na plecy, odłączając się ode mnie, ale poruszając mną razem z
nim. Przesunęłam nogi, kiedy się toczył, więc siedziałam na nim okrakiem, ale
nadal byliśmy przyciśnięci torsem do torsu. Podniosłam głowę, a moja ręka
błądziła w roztargnieniu po skórze jego boku i klatki piersiowej, gdy
spojrzałam na mojego mężczyznę.
„Tęskniłem
za tobą zeszłego wieczoru nocy, Słonko” - wyszeptał, a ja się uśmiechnęłam.
Wczoraj
był Wieczór Strasznych Filmów Mike’a i Rees. No bawił się z kumplami.
Oboje
zaprosili mnie do udziału, ale zdecydowałam, że dam im czas beze mnie i zamiast
tego trafiłam do J&J’s z Cheryl, Vi i Jessie. Wiedziałam, że ich
zaproszenia były szczere i może w końcu do nich kiedyś dołączę, ale teraz
pomyślałam, że powinni spędzić te chwile razem. Rees miała odejść za dwa i pół
roku, a oni chcieliby mieć te wspomnienia.
To
nie było tak, że ich mogłam rozpieprzyć. Chodziło o to, że to było wyjątkowe i
pomyślałam, że powinni to mieć, tylko tatuś i jego córeczka, tak długo, jak
tatuś miał swoją córeczkę. Wiedziałam, że nadal ja ceniłam sobie chwile, kiedy
tata zabierał mnie na traktor, tylko on i ja, i pomyślałam, że mój tata też je
cenił. Rees i Mike powinni mieć to samo.
„Dobrze
się bawiliście?” - Zapytałam.
„To
cud, że mogę się ruszać, zjadłem tyle śmieci, że opadło mi to jak ciężar w żołądku,
ale tak” – odpowiedział - „Zawsze to robimy”.
„Dobrze”
- wyszeptałam, a on uśmiechnął się do mnie.
Jego
uśmiech zbladł i powiedział mi - „Wczoraj spędziłem czas z moją dziewczynką,
Dusty. Dzisiaj wszyscy troje możemy ci pomóc”.
Ponieważ
był weekend, Fin i Kirb mieli pracować w polu z moim tatą. Nie było dodatkowego
traktora, a ja musiałam uporządkować ceramikę. Plan był taki, że mama pomogłaby
mi spakować gotowe elementy do odbioru w poniedziałek w tym samym czasie, kiedy
uczyłabym mamę robić to samodzielnie, więc kiedy miałabym czas, mogłabym
siedzieć za kołem lub glazurować i wypalać. Miałam ceramikę do sprzedania i
różne galerie, w tym moją własną, nie wspominając już o mojej stronie
internetowej, do zaopatrzenia. Oznaczało to, że w dni powszednie pracowałam na
polu, a w weekendy byłam w stodole. Dopóki nie było zbiorów, tak miało wyglądać
moje życie. A Hunter i Jerra przyjeżdżali następnego dnia ze swoimi dziećmi.
Musiałam móc spędzać z nimi czas, więc musiałam uporządkować swoje sprawy, co
oznaczało, że czekał mnie długi dzień.
Mike
już dawno zaplanował wycieczkę do Indy z dziećmi do ulubionego sklepu
muzycznego No i wybrania prezentu urodzinowego. Obejmowało to lunch w jakiejś
restauracji, do której wszyscy lubili chodzić, kiedy byli w Indianapolis.
Mike
chciał to opóźnić, żeby wszyscy mogli pomóc. Nie chciałam, żeby moje gówno
krwawiło w życiu jego dzieci, zwłaszcza kiedy miały zaplanowany zabawny dzień.
Ponieważ Audrey grała w swoje gry, a Rees miała na karku łobuzów, potrzebowali
dobrej zabawy, a nie zmuszania ich do pracy w weekendy.
„Jest
dobrze. Mama mi pomoże i zobaczę, czy uda mi się zmobilizować Rhondę” –
powiedziałam mu.
„Dusty…”
– zaczął, a ja go ścisnęłam.
„Jest
dobrze, przystojniaku, naprawdę. Mama jest świetna. Lubi być zajęta. Potrzebuje
więcej do zrobienia. To jest dla mnie gówniana część, ale ona to wszystko ogarnie.
Uwielbiam być za kołem. Tracę poczucie czasu, tak bardzo to kocham. To tamta
cała ciężka praca jest wrzodem na tyłku. Mama lubi robić takie rzeczy. Będzie
dobrze”.
„Pewna?”
– zapytał, jego palce poruszały się przypadkowo po skórze mojego tyłka.
„Jasne”
– odpowiedziałam z uśmiechem - „Ale skoro mam ciebie i mamy cichą chwilę,
musimy o czymś porozmawiać”.
Jego
głowa przechyliła się lekko na poduszce i patrzył mi w oczy, kiedy zapraszał -
„Strzelaj”.
„Mam
spotkanie telefoniczne z moim księgowym w przyszłym tygodniu. Muszę mu podać
twoje dane bankowe i powiedzieć, ile co miesiąc przelewać na twoje konto za
moją część kredytu hipotecznego i opłaty za media”.
Mike
ściągnął brwi i zapytał - „Twoja część kredytu hipotecznego i mediów?”
„Tak,
cokolwiek to jest, połowę tego, a ja przeniosę to, kiedy tylko zechcesz,
pierwszego miesiąca, w środku, ostatniego. Kiedy tylko pasuje to do twojego
harmonogramu”.
„Nie
spłacasz połowy kredytu hipotecznego i mediów, Aniołku” – stwierdził Mike.
Zrobił to stanowczo, bardzo stanowczo, a ja wpatrywałam się w niego.
„Słucham?”
„Nie
płacisz połowy kredytu hipotecznego i mediów” – powtórzył.
„Co
masz na myśli?” - Zapytałam, a potem nie dałam mu szansy na odpowiedź, zanim
powiedziałam - „Myślisz o dzieciach? Bo nie uważam, że ćwiartka jest fajna.
Albo jedna trzecia. Nie zarabiają, więc nie brałam pod uwagę…”
Mike
przerwał mi - „Nie, nie myślę o dzieciach ani innym odsetku. Nie płacisz ani
raty kredytu hipotecznego, ani mediów”.
Zamrugałam.
Potem znowu się w niego wpatrywałam.
A
potem zapytałam - „Dlaczego nie?”
„Dlaczego
nie?” – zapytał Mike.
„Tak,
czemu nie?”
Poczułam,
jak ciało Mike’a lekko się usztywnił pode mną, a jego ręce przestały wędrować
po moim tyłku.
Powinnam
była to potraktować jako ostrzeżenie.
Nie
zrobiłam tego.
„Ponieważ
to jest mój dom, to moja hipoteka, media są moim obowiązkiem, a ty jesteś moją
kobietą, a ja dbam o swoją kobietę”.
Czy
on był szalony?
„Mike,
to nie lata pięćdziesiąte. Mieszkam tutaj. Zarabiam. Więc pomagam płacić
rachunki” - powiedziałam mu.
Jego
ciało napięło się i było to kolejne ostrzeżenie, którego nie przyjęłam.
„Wiem,
że to nie lata pięćdziesiąte, Dusty. Wiem też, że siedzisz za kołem dwa dni w
tygodniu, a nie kiedy chcesz. A przez pozostałe pięć dni ciężko pracujesz. Nie
wspominając już o tym, że powiedziałaś mi, że z tą ekonomią twój biznes idzie słabiej.
Co więcej, twoje ranczo nie jest wynajęte, więc już spłacasz kredyt hipoteczny
i media za dom, którego nie zajmujesz”.
„Tak,
ale zajmuję ten, więc płaciłabym swoją część”.
„Jak
wynajmiesz swoje ranczo, to jeszcze porozmawiamy. Na razie ja płacę twoją część”.
Był
szalony.
„Mike,
to szalone. Mieszkam tutaj”.
„Płaciłaś
czynsz na farmie?” - odstrzelił mi.
„Nie,
ale płaciłam za zakupy spożywcze, a poza tym to mój rodzinny dom”.
„Uh...
Aniołku” - zaczął, a jego głęboki głos pobrzmiewał sarkazmem, którego za bardzo
nie lubiłam - „Mogłaś to przegapić, ale tydzień temu to stało się twoim domem rodzinnym”.
Teraz
moje ciało się napinało – „Wiesz, o
co mi chodzi, Mike”.
„Tak
i ja mam na myśli to samo, Dusty”.
Z
przedramieniem na jego klatce piersiowej, odepchnęłam się lekko od niego tylko
po to, by jego ręce zsunęły się z mojego tyłka, owinęły się wokół mojej talii i
przytuliły, więc się zatrzymałam.
Ale
nie przestawałam mówić.
To
było niefortunne, chociaż oczywiście wtedy nie zdawałam sobie z tego sprawy.
„Rozumiem,
że jesteś alfą, Mike, a ja jestem twoją kobietą. Całkiem to łapię. Lubię to.
Ale nie mogę mieszkać w tym domu i nie pomagać. I, jeśli mogę zaznaczyć, musisz
pomyśleć o szkole Rees, a teraz o No, który albo potrzebuje wyczyszczenia i
przemalowania samochodu, co w przypadku tego samochodu byłoby wyrzucaniem
pieniędzy w błoto, albo potrzebuje nowego samochodu. Jeśli zmniejszę twój
ciężar, sprawy staną się dla ciebie łatwiejsze”.
„Tak,
i możemy porozmawiać o tym, jak odciążysz mnie, kiedy twoje ranczo będzie wynajęte.
Ale to nie będzie połowa. Są cztery osoby w tym domu, jestem odpowiedzialny za
wszystko, ale jeśli chcesz być odpowiedzialna za siebie, wtedy zawrzemy umowę.
Ale zrobimy to wtedy, nie teraz”.
„To
może zająć miesiące, Mike”.
„Więc
zmniejszysz mój ciężar za kilka miesięcy”.
Poczułam,
jak moje zęby się zacisnęły i zmusiłam je do rozluźnienia, kiedy poinformowałam
go - „To sprawia, że czuję się niekomfortowo”.
„Daj
temu czas, przyzwyczaisz się” – odpowiedział natychmiast, a ja poczułam, jak
klatka piersiowa zaczęła mi płonąć.
Wzięłam
oddech.
Potem
stwierdziłam z wymuszonym spokojem - „To coś dla mnie znaczy, Mike. Od jakiegoś
czasu dbam o siebie. Jestem przyzwyczajona do robienia tego. Jestem dumna, że
tak dobrze mi się to udaje. I chcę ci
pomóc”.
Coś
w tym, co powiedziałam, spowodowało, że utknął na tym, co było dla niego bardziej
nieszczęśliwe niż jego obecne nieszczęście. Wiedziałam o tym, kiedy rzucił się
do siedzenia, zabierając mnie ze sobą, ale jego ramiona zamknęły się wokół
mnie, utrzymując mnie w miejscu.
I
dowiedziałam się, co wydało mu się nieszczęśliwe, kiedy odparł - „Nie potrzebuję pomocy. Radzę sobie dobrze,
dalej będę sobie radził. I to coś dla
mnie znaczy, że zostawiłaś to, co miałaś w Teksasie, żeby być tutaj. Wiem,
że przyjechałaś pomóc uporać się z tym gównem na farmie, ale wiem też, że przyjechałaś
być ze mną. Nie pozwolę, żebyś poniosła za to cios finansowy. Jak otrzymasz czynsz
za twoje ranczo, porozmawiamy. Nie będzie tego pół. Nie ma pieprzonej mowy. Ale
porozmawiamy i porozmawiamy wtedy,
nie teraz”.
„Wiem,
na co mogę sobie pozwolić finansowo, Mike” – warknęłam.
„Po
tym, jak powiedziałaś mi, że twoje zyski spadły przez dwa lata do tego stopnia,
że ty i twój menedżer musieliście zacząć sprzedawać twoje gówno przez Internet
i rekrutować nowe galerie, czy chcesz mi powiedzieć, że to nie byłby cios?”
Byłby,
ale nie o to chodziło.
„Nie
o to chodzi” – odparłam.
„Dusty,
tak jest. Nie przyjmiesz za mnie ciosu. Już
przyjęłaś dla mnie cios, porzucając swoje życie, przyjeżdżając tutaj, by być ze
mną. To pierwszy i ostatni”.
Były
wyraźnie chwile, kiedy apodyktyczny i macho Mike nie był wcale taki uroczy.
„Nie
możesz podejmować tej decyzji za nas oboje” – odparowałam.
„Właśnie
to zrobiłem” – odpalił.
Patrzyłam
na niego przez chwilę, po czym szepnęłam z irytacją - „Mike, to nie jest fajne.
Rozumiem, że jesteś mężczyzną, całym
mężczyzną, o rany, rozumiem to i większość z tego jest dobra. To jest złe”.
Wiedziałam,
że tracił cierpliwość, kiedy odpowiedział cichym głosem - „Dusty, porozmawiamy
o tym gównie i dogadamy się, kiedy
wynajmiesz swoje ranczo”.
„A
do tego czasu cieszysz się, że czuję się nieswojo w tej sytuacji?” - strzeliłam
z powrotem.
„Nie,
do tego czasu cieszę się, że przestałaś być tak cholernie uparta, zrozumiałaś,
że cię tym wspieram i mówię ci, że kompromis, do którego dochodzimy, zostanie
opóźniony, co sprawia, że ja czuję się komfortowo”.
„To
nie jest dla mnie akceptowalne rozwiązanie” – powiedziałam mu.
„Dusty…”
Wtedy
straciłam opanowanie i przerwałam mu, mówiąc - „Twój wybór, Mike. Wracam na
farmę albo znajduję mieszkanie, albo zostaję tutaj i płacę swoją część. Otóż to.
To są twoje wybory. Co
wybierasz?”
To
wyszło z moich ust i nawet kiedy to mówiłam, widziałam, jak jego twarz zamieniała
się w granit i zdałam sobie sprawę, że zrobiłam coś okropnie złego.
Ale
nierozsądnie nie przestałam.
Wiedziałam,
że to prawda, kiedy jego ręce powędrowały do moich bioder, podniósł mnie z
siebie, posadził mój tyłek na łóżku i wychylił się z niego pod kątem. Ale
natychmiast się odwrócił, położył pięść na materacu obok mojego biodra i
pochylił się tak, że nasze twarze były blisko.
Potem
warknął cicho i dudniąc - „Rozumiesz, że jestem mężczyzną? Więc powinnaś się
nauczyć, że nie stawia się ultimatum mężczyźnie takiemu jak ja. Nigdy. Chcesz
być kobietą niezależną do tego stopnia, że nie chcesz iść na kompromis, proszę
bardzo, kochanie. Ale ty dokonujesz tego wyboru. Nie zmuszaj mnie do tego
gówna. Nie możesz mieć wszystkich dobrych części mnie takiego, jakim jestem, a
potem oczekiwać, że będziesz mnie prowadziła za fiuta, kiedy tylko będziesz
miała na to ochotę. To się nie wydarzy. Poświęciłaś się dla mnie. Żyję z tym na
co dzień. To nie jest poświęcenie,
mieć cię w tym domu. Kredyt hipoteczny nie rośnie, na media prawie nic nie
czuję. Jak to coś dla ciebie znaczy, że płacisz swoją część, wspaniale. To, co
musisz załapać, to to, że coś dla mnie znaczy, że cię wspieram, kiedy ty
osiedlasz się w moim domu, a twoje życie toczy się gdzie indziej”.
Po
ostrzeżeniu mnie przed stawianiem ultimatum, sam postawił jedno. Tyle że,
biorąc pod uwagę, jak bardzo był wkurzony, jego było o wiele bardziej
przerażające.
„Jak
nie możesz tego znieść, farma jest tuż obok”.
Po
dostarczeniu tego, odepchnął się z łóżka, odwrócił, zgiął, podniósł dżinsy z
podłogi, podszedł do komody, chwycił kilka rzeczy, po czym powędrował się do
łazienki, gdzie zamknął drzwi.
Naciągnęłam
na siebie kołdrę, ale poza tym się nie poruszyłam. Stało się tak głównie
dlatego, że pomyślałam, że właśnie spieprzyłam sprawę. Posunęłam się za daleko.
I zapomniałam z kim miałam do czynienia.
Mike
wyszedł z łazienki i od razu cicho zawołałam - „Słonko...”
„Teraz
jestem wkurzony, Dusty” - przerwał Mike, nie patrząc na mnie, gdy jego długie nogi
poniosły go prosto do drzwi – „Porozmawiamy później, kiedy nie będę”.
Bez
dania mi możliwości wtrącenia słowa, zawinął się i zniknął.
A
ja siedziałam na tyłku we wspaniałym łóżku Mike’a za sześć tysięcy dolarów i
gapiłam się na drzwi, myśląc, że to w końcu musiało się wydarzyć. Nie mogło być
pięknie i idealnie w każdej sekundzie każdego dnia, niszczone tylko przez czynniki
zewnętrzne, na które nie mieliśmy wpływu.
Ale
z moją historią spodziewałam się, że to Mike zrobi coś, co sprawi, że będzie
wrzodem na mojej dupie.
Nigdy
nie podejrzewałam, że będzie odwrotnie.
*****
„Nie
czuję się na siłach, Dusty”.
Stałam
w podwójnych drzwiach rodzinnej farmy i patrzyłam na Rhondę, która wylegiwała
się na kanapie, wpatrując się w poranny program w telewizji.
Mike
nie wrócił do naszego pokoju, a kiedy się ubrałam i zeszłam na dół, zobaczyłam
kartkę, którą napisał do dzieci, że idzie do Hilligoss po pączki. Na dole było
napisane: Do zobaczenia wieczorem, Dusty.
To
oznaczało, że zostałam zwolniona. To mnie nie wkurzyło. Również to mnie nie
przeraziło. Nie mogłam sobie wyobrazić, żeby Mike był typem faceta, który chował
urazę, nie po tym, jak próbował sprawić, by jego małżeństwo działało przez tak
długi czas. Pomyślałam, że Mike był typem faceta, który szybko się wkurzał,
palił jasno, a jeśli dasz mu czas, będzie dla ciebie przystępny, by załatwić
gówno.
A
przynajmniej miałam taką nadzieję.
Jedyne,
co wiedziałam, to to, że w końcu się dowiem, a miałam zbyt wiele do zrobienia i
musiałam to zrobić. Robiłabym to, martwiąc się tym, co zaszło z Mike’m, ale nie
miałam luksusu otwierania kartonu lodów o siódmej rano i obsesyjnego wymyślania
(lub czekania na Hilligoss, jeśli o to chodziło). Musiałam dalej ciągnąć. Wyczuwałam
też, że musiałam dać Mike’owi szansę na ochłonięcie. Więc zrobiłam to.
Chwyciłam
miskę płatków śniadaniowych, szybko ją wciągnęłam, napisałam wiadomość do Mike’a,
No i Rees, życząc im dobrego dnia i że zobaczę się z nimi tego wieczoru, a
potem zabrałam ze sobą kubek kawy na farmę. Potem udałam się bezpośrednio do
Rhondy.
Właśnie
poprosiłem ją, żeby przyszła do stodoły i pomogła mi nakarmić konie, a potem
pomóc mamie i mnie w pakowaniu mojej ceramiki. Musiała się podnieść. To musiało
się skończyć.
W
czwartkowy wieczór Mike, tata i ja rozmawialiśmy z Finem o tym, co wydarzyło
się w domu Mike’a, chociaż on już wiedział, że coś poszło nie tak. Rees też tam
była Mike rozmawiał z No sam na sam tego ranka przed szkołą. Z tego, co
powiedział Finowi, doszłam do wniosku, że dobrze sobie poradził z No, bo to, co
powiedział Finowi, było dobre.
Mimo
to, jak podejrzewałam, Fin spojrzał na Rees. Skinęła głową, że zgadza się z tatą,
do czego, jak podejrzewałam, przygotował ją Mike. Więc Fin obiecał, że nie
będzie dążył do zemsty, a gdyby coś dalej poszło w szkole lub poza nią, on,
podobnie jak No i Rees, miał zgłosić to dyrektorowi Klausenowi, a także Mike’owi
i mnie.
Rhonda
i mama siedziały z nami podczas tej rozmowy. Mama zrobiła to, ssąc swoją wargę.
Rhonda zrobiła to tak, jakby miała wyczerpujący dzień, kiedy koczowała przed
niezbyt dobrym telewizorem i wyciszyła się, niczego nie przyjmując.
To
mnie wkurzyło.
A
teraz, po kłótni z Mike’m, nie byłam w nastroju na jej gówno.
„Rhonda”
– zawołałam.
Nie
odrywając wzroku od telewizora, zapytała - „Hmmm?”
Wciągnęłam
powietrze, podeszłam do telewizora i go wyłączyłam.
Jej
ciało lekko się zatrzęsło, a oczy powędrowały do mnie.
„Dusty,
Słonko, oglądałam to” - powiedziała mi coś, co już wiedziałam.
„Już
tego nie oglądasz. Idziesz na górę, zakładasz parę dżinsów, jakieś buty i t-shirt.
Potem nauczę cię, jak karmić moje konie i jak opróżniać ich boksy. Kiedy z tym
skończysz, nauczę cię, jak układać moje naczynia w skrzyniach”.
„Ja
mogę opróżnić ich boksy, Dusty”.
To
przyszło od Kirby’ego.
Odwróciłam
się w stronę drzwi i zobaczyłam stojącego tam Kirby’ego i Fina schodzącego po
schodach.
To
był mój łagodny Kirby wspierający swoją mamę.
„Jesteś
dzisiaj na traktorze” – przypomniałem mu.
„Mogę
dołączyć do dziadka i Fina później” – odpowiedział Kirby.
„Możesz,
Słonko, i to słodkie z twojej strony, że to oferujesz, ale tak nie się nie
stanie” - powiedziałam mu.
„Co
się dzieje?” – zapytał Fin, przenosząc wzrok z jednego z nas na drugie.
„Ciocia
Dusty potrzebuje pomocy przy koniach” - powiedział Kirby swojemu bratu - „Pomogę
jej z tym, zanim wsiądę na traktor”.
„Kirb,
kocham cię, kochanie, ale wiesz, że nie o tym mówimy” – stwierdziłam łagodnie i
spojrzałam na Fina - „Proszę waszą mamę o pomoc. Ale to sprawa między mną a
twoją mamą, więc idźcie do stodoły. Tata już tam jest”.
Nikt
się nie ruszył. Kirby poruszył się i Fin spojrzał na mamę.
„Pomagasz
cioci Dusty?” - zapytał.
„Myślę,
że nie czuję się dziś na siłach” – odpowiedziała Rhonda miękkim głosem.
„Tak,
tak jak nie byłaś wczoraj ani przedwczoraj, ani tydzień wcześniej, ani
pieprzony miesiąc wcześniej” - urwał
Fin, jego ton był twardy, jego twarz była jeszcze ostrzejsza, a ja wciągnęłam
oddech. Pomyślałam, że prawdopodobnie przeklinał, ale nigdy nie słyszałam, żeby
przeklinał przy swojej matce.
„Fin…”
- zaczęłam.
„Finley,
nie używamy tego słowa” – odezwała się przeze mnie Rhonda.
Wyrzucił
ręce na boki, a jego oczy się zwęziły - „Och, teraz będziesz mamą? Czy tak?
Będziesz teraz mamą, kiedy przez ostatnie trzy miesiące byłaś tylko zombie”.
O
Boże. Finowi skończyła się cierpliwość. Poznałam to po jego tonie i wyrazie
twarzy. Jego cierpliwość do mamy, nadwyrężona od tygodni, pękła.
„Fin,
kochanie, ostrożnie” – wyszeptałam, a oczy Fina spoczęły na mnie.
„Ostrożnie?”
- zapytał - „Próbowałaś ostrożnie, ciociu Dusty. Babcia starała się ostrożnie.
Dziadek starał się ostrożnie. To nie działa”.
Otworzyłam
usta, żeby odpowiedzieć, ale Rhonda wyprostowała się, usiadła i zaczęła przede
mną.
„Finley,
wiesz, że było mi ciężko” – powiedziała cicho.
„Tak?”
- Fin warknął – „Cóż, wskazówka, mamo.
To było trudne dla nas wszystkich” - W ostatniej chwili wyciągnął rękę - „Nie
masz już męża. Rozumiem. Wiesz dlaczego to rozumiem? Bo ja nie mam taty. Wszyscy go straciliśmy, nie tylko ty. I wokół ciebie
spadło całe mnóstwo gówna, a ty jesteś jak oszołomiona czy coś w tym rodzaju,
pozwalając, by to się działo i nie wkraczając w nic ani dla farmy, ani dla
swoich chłopców, dla kogokolwiek. Nawet siebie. I wiesz, jakie to uczucie,
mamo?” – zapytał, ale nie czekał na jej odpowiedź. Rozłożył to - „Wydaje mi się,
że straciliśmy nie tylko tatę, ale także mamę. A pierwsze było do dupy. Jak dodasz
ostatnie, to staje się serio kurewsko
do dupy. Tata nie miał żadnej kontroli nad umieraniem. Ale ty? To inna, kurwa,
historia”.
Rhonda
podniosła rękę do gardła i szepnęła – „Nie mogę uwierzyć, że mówisz do mnie w
ten sposób. Twój ojciec nigdy by się tak do mnie nie odzywał”.
„Tak,
masz rację. Ale założę się, że gdyby tu był teraz, tak samo skończyłby twoim
gównem jak ja” – odpowiedział Finley, po czym bez słowa i nie pozwalając nikomu
nic powiedzieć, zniknął z pola widzenia.
Wszyscy
tam staliśmy, zamrożeni, milczący.
Po
chwili Kirby zapytał cicho - „Chcesz, żebym zajął się boksami, ciociu Dusty?”
Wzięłam
kolejny oddech i spojrzałam na niego - „Nie, kochanie, idź do stodoły na
słupach. Zajmiemy się końmi”.
Spojrzał
na mamę, a potem na mnie, skinął głową i ruszył korytarzem.
Spojrzałam
na Rhondę, która nadal miała oczy skierowane tam, gdzie wcześniej był Finley,
jej twarz była bledsza niż normalnie, ale nie była pusta. Był w niej wyraźny
ból.
Cholera.
Nie chciałam jej uderzyć, kiedy leżała.
Ale
musiałam to zrobić.
„Rhonda”
– zawołałam delikatnie, a jej oczy spoczęły na mnie.
„Mój
chłopak właśnie tak do mnie mówił” – wyszeptała.
„Tak,
mówił” – powiedziałam jej - „Ma dużo na głowie. On cię teraz potrzebuje”.
To
było tak, jakbym nie mówiła.
Wciąż
szepcząc, powiedziała - „Powiedział słowa na „p”, na „k”, na „d”. Wielokrotnie”.
Szczerze?
Tylko tyle z tego wyniosła? Przeklinanie?
„Był
zły, Rhonda” – zwróciłam uwagę na oczywiste.
„W
tym domu nie mówimy takich słów”.
Boże!
Chciałam nią potrząsnąć!
„Rhonda,
spójrz na mnie” – rozkazałam.
„Patrzę,
Dusty” - odpowiedziała i tak było.
Ale
wciąż powtarzałam - „Naprawdę spójrz na mnie i posłuchaj mnie. Słuchaj uważnie.
Słuchasz mnie?”
Skinęła
głową.
Mówiłam.
„Wiem,
że cierpisz. Wiem, że jesteś zagubiona. Ale musisz się odnaleźć. Musisz kopać
głęboko i zebrać siły, aby przejść dalej po stracie Darrina. Proszę cię, abyś
zrobiła to dla siebie. Proszę cię, abyście zrobiła to dla twoich synów. Ale
przede wszystkim proszę, żebyś zrobiła to dla Darrina. Nie chcę być surowa, ale
nie wiem, jak inaczej mam do ciebie dotrzeć. Fin miał rację. Darrin opiekował
się tobą, chronił przed wieloma rzeczami, ale gdyby wiedział, że zostawiłaś
jego chłopców w ten sposób bez opieki, byłby tobą rozczarowany. Nawet zły. A
jeśli się nad tym zastanowisz i będziesz ze sobą szczera, będziesz wiedziała,
że mam rację”.
Była
jeszcze bledsza, kiedy to skończyłam i miałam nadzieję, że przebiłam przez to,
a ona mnie wysłuchała.
Po
tym, co powiedział Fin, postanowiłam to zostawić i zakończyłam - „Teraz mam
dużo do zrobienia i muszę zacząć to robić. Bardzo by mi pomogło, gdybyś się
przebrała i spotkała ze mną i mamą w stodole. Bardzo, Rhonda. I zaznaczę, że
porzuciłam swoje życie, by pomóc ci odzyskać siły. Mogłabyś przynajmniej nabrać
trochę owsa, przerzucić trochę końskiego gówna i umieścić trochę ceramiki w
skrzyniach”.
Następnie
szybko wyszłam z pokoju.
Gdy
tylko wyszłam na zewnątrz, wyciągnęłam komórkę z tylnej kieszeni i zadzwoniłam
do taty, żeby uprzedzić go o usposobieniu Fina i o tym, co się stało. Mój
ukochany siostrzeniec nie musiał być wkurzony jak cholera na traktorze z
glebogryzarką rolniczą z tyłu.
Dotarłam
do stodoły i zobaczyłam, jak mama ustawia skrzynie i napełnia je drobno
rozdrobnioną słomą, do której pakowałam naczynia.
Zabrałyśmy
się z mamą do pracy.
Rhonda
nie dołączyła do nas.
*****
Moje
konie zostały nakarmione. Ich boksy oczyszczone z gówna (przeze mnie). Moja
ceramika była w skrzyniach. Tata i chłopcy byli na traktorach. Mama była w
Bobbie’s Garden Shoppe i kupowała kwiaty. Rhonda była tam, gdzie była Rhonda. A
ja siedziałam za kołem i Big i Rich śpiewali Save a Horse (Ride a Cowboy), kiedy się pokazała.
I
zrobiła mi niespodziankę.
Hunter
ostrzegał mnie, bym ściszyła muzykę i uważała na otoczenie. Czy posłuchałam?
Nie.
Dlatego
siedziałam pochylona do przodu, moje dłonie formowały miskę, gdy Audrey weszła
do stodoły ubrana w wąską ołówkową spódnicę, błyszczącą satynową bluzkę i parę
czółenek na szpilkach, za które nawet ja, która przez większość czasu nosiła
kowbojskie buty, klapki lub grube skarpety (gdy było zimno), prawdopodobnie bym
zabiła.
Jak
dzień, który zaczął się tak kurewsko wspaniale, mógł zamienić się w totalne
gówno?
„Dusty?”
- zawołała, gdy była już blisko.
Gówno.
Cholera. Kurwa.
„Audrey”
– odpowiedziałam.
„Możemy
porozmawiać?”
Jezu.
Czy ona była poważna? Pojawiła się na mojej rodzinnej farmie niespodziewanie,
ubrana jak postać z telewizyjnego show o kobietach, które spędzają czas pijąc
cosmo, uprawiając seks, rozmawiając o seksie, kupując ubrania i narzekając na
mężczyzn i chciała porozmawiać?
„Um…
nie chcę być suką czy coś” - przechyliłam głowę w stronę mojego koła - „ale
jestem trochę zajęta”.
Zawahała
się, po czym podeszła do mojego radia i ściszyła je.
Moje
oczy podążały za nią, gdy to robiła, ale mój umysł myślał: tak, znowu, Jezu. Czy mówiła poważnie?
Wzięłam
bardzo, bardzo głęboki oddech.
Podeszła
blisko (bliżej).
„To
ważne” – szepnęła.
Sięgnąłem
w dół, wyłączyłam koło i usiadłam głębiej, by oprzeć łokcie na kolanach,
odchyliłam głowę do tyłu, by na nią spojrzeć i odpowiedziałam - „Spotkaliśmy
się raz na krótko. Nie jestem pewna, czy mamy o czym rozmawiać, ale jestem pewna,
że mam obawy przed rozmową z tobą bez wiedzy Mike’a, że coś się zepsuje. I
znowu, nie chcę być suką czy coś, ale nie podoba mi się, że pojawiasz się w
mojej rodzinnej stodole bez ostrzeżenia, chcąc porozmawiać o czymś ważnym”.
„Rozumiem
to” – odparła, ale się nie poruszyła.
„Więc,
hm… mam dużo do zrobienia” - zachęciłem ją, by się pożegnała.
„Nie
zajmę ci dużo czasu” – stwierdziła natychmiast.
Jezu.
Poważnie?
„Audrey…”
„Musisz
wiedzieć, że to dla mnie trudne” – wyszeptała, a ja zamrugałam.
Trudne
dla niej? Nie ja pojawiłam się nagle w jej domu, chcąc porozmawiać o czymś, o
czym nie miała pojęcia, a o czym ja chciałam porozmawiać.
Usiadłam
i starałam się o cierpliwość.
„Proszę
zrozum, jestem bardzo zajęta i cokolwiek to jest, nie mogę tego teraz zrobić”.
„Ja
tylko…” – zaczęła, ale przerwała jej warknięcie, urywane, bardzo, bardzo
wściekłe – „Co do cholery?”
Odwróciła
się szybko i dała mi możliwość rzucenia okiem na mojego mężczyznę wkraczającego
gniewnie do stodoły, kiedy jego twarde, błyszczące, wściekłe oczy utkwione w
Audrey.
Już
jej pokazanie się było złe. To było naprawdę
złe.
„Co
do cholery?” – powtórzył, mimo że żadnej z nas nie dał czasu na wyjaśnienie, o
co do cholery chodziło (ja też nie wiedziałam).
„Mike...”
- zaczęła Audrey, unosząc rękę w jego stronę, ale zatrzymał się trzy kroki dalej,
wciąż wlepiając w nią wzrok i jej przerwał.
„Tak
pomyślałem, że to twój mercedes. Nie chciałem w to wierzyć, więc miałem
nadzieję, że tak nie jest. Ale oto jest. Cholernie było. Co ty tu, kurwa,
robisz?”
„Musiałam
porozmawiać z Dusty” - odpowiedziała.
„Audrey,
szczerze mówiąc, nie ma ani jednej rzeczy, o której musiałabyś rozmawiać z
Dusty”.
„Mylisz
się, Mike” – powiedziała cicho.
„O
nie, kurwa, nie mylę się” – odparł ostro.
„Proszę,
jeśli mogę tylko chwilę porozmawiać z Dusty, to zajmie tylko chwilę. Potem
odejdę”.
„To
się nie wydarzy. Znikniesz za jakieś dwie sekundy, a przez te dwie sekundy nie
powiesz nic Dusty”.
„Mike…”
– zaczęła.
„Wsiadaj
do swojego pieprzonego samochodu i jedź”.
„Mike,
proszę…” – zaczęła ponownie.
Ale
on pochylił się do przodu, jego twarz nadal była twarda, oczy wciąż błyszczały,
a teraz się zmrużyły i wycedził - „Nie gramy w te gierki, Audrey. Nie teraz. I
pieprzone nigdy. Dusty jest dla ciebie niedostępna. Całkowicie. Całkowicie. Ona
nie istnieje dla ciebie. A teraz wsiadaj do swojego pieprzonego samochodu i jedź”.
Niestety,
nie wsiadła do swojego pieprzonego samochodu i nie pojechała.
Podniosła
obie ręce, zirytowana i oświadczyła - „Nie możesz sobie wyobrażać, że to jest
dla mnie łatwe”.
„Nawet
nie wiem, co to jest” – odparował
Mike - „I mnie to, kurwa, obchodzi” - Spojrzał na mnie i zapytał - „Wiedziałaś,
że się miała pokazać?”
Zacisnęłam
usta, ponieważ był tak wkurzony, że był definicją wkurwienia, a nie chciałam go
bardziej wkurzyć. Właściwie to w ogóle nie chciałam tam być, kiedy by się
zmierzyli, ale niestety moja ceramika nie robiła się sama i w przeciwieństwie
do innych dwunogich istot, które były ze mną w stodole, musiałam tam być.
Mimo
to powoli pokręciłam głową.
Oczy
Mike’a wróciły do Audrey, ale przemówił do mnie - „Oczywiście, że nie. Skąd byś
miała wiedzieć?” - Potem mówił do Audrey – „Nie masz jej numerów. Ale miasto plotkuje,
więc wiesz, że ona jest Holliday. Wiesz, gdzie jest farma. I wiesz, że ona nad
tym pracuje. Więc pokazujesz. Narażasz ją na to, jakie gówno masz zamiar
odgarnąć, zmuszając ją do przyjęcia tego, kiedy moja kobieta ma już ogromną ilość gówna do ogarnięcia”.
I
wtedy Audrey straciła opanowanie.
Oparła
ręce na biodrach, pochyliła się do przodu i warknęła - „Ona istnieje dla mnie, Mike. Nie mogę się od
niej oderwać” - zdjęła jedną rękę i wyciągnęła ją do mnie, po czym kontynuowała
- „Rees cały czas o niej mówi. Jonas nawet cały
czas o niej mówi. Dusty ma konie. Dusty wjechała jednym na podwórko. Dusty
ma piękny śmiech. Dusty ma ładny głos. Dusty zawsze nosi fajne ubrania. Cały
czas Dusty. Widują Dusty częściej niż mnie. I oczywiście rozmawiają z Dusty częściej niż ze mną, ponieważ mają o wiele
więcej okazji, ponieważ teraz mieszka z tobą i, nawiasem mówiąc, z nimi. Więc kiedy chcę zdobyć coś
specjalnego dla mojego syna na urodziny, muszę iść do Dusty, aby dowiedzieć się, co to jest”.
Mike
zamarł, ja zamarłam, a Audrey tam stała, kiedy jej klatka piersiowa wyraźnie
się unosiła i opadała.
Podejrzewałam,
że Mike został zamrożony z tego samego powodu co ja. Byłam zaskoczona.
Właściwie zszokowana. Nie tego się spodziewałam. Ani trochę. A było smutne,
biorąc pod uwagę różnorodność sposobów, w jakie można było użyć tego słowa.
Kiedy
nikt się nie odezwał, Audrey przerwała ciszę.
„Więc,
jak widzisz, nie jest to dla mnie łatwe. Próbuję być dobrą matką, a muszę iść do
dziewczyny mojego byłego męża, aby dowiedzieć się, co mam zrobić dla mojego
syna na urodziny, bo myślałam, że chciałby, żeby jego rodzina była razem na kolacji,
a nie wolno mi tego robić”.
To
była niewłaściwa rzecz do powiedzenia. Zyskała trochę pozycji, ale przez to
natychmiast ją straciła.
I
Mike wskoczył na to.
„O
nie, nie dawaj mi tego gówna” – warknął.
„Może
nie prawda?” - zapytała.
„Sama
na to zapracowałaś” – przypomniał jej.
„I
płacę” – odpaliła – „Rany, Mike, jak ja płacę”.
Mike
otworzył usta, żeby coś powiedzieć, ale wtrąciłam się i zrobiłam to szybko –
„Jego to nie obchodzi”.
Zarówno
Mike, jak i Audrey spojrzeli na mnie, ale moje oczy były skierowane na Audrey.
„No”
– zaczęłam wyjaśniać – „Jego to nie obchodzi. Zabierz go do Franka. Zabierz do
na Stacji. Zamów w Reggie’s i wypożycz filmy. Mieszkasz teraz w Indy, więc zabierz
go w nowe i zabawne miejsce. Nie obchodzi go to. On cię kocha. Już wierzy w
głębi duszy, że jesteś dobrą matką. Wszystko, co zrobisz, aby udowodnić, że to
przekonanie jest słuszne, pokocha. Więc upiecz mu jedno ze swoich wspaniałych
ciast, bo nawet Mike mówi, że są bombowe, zrób coś niezwykłego, ale zabawnego i
spędź z nim czas. To wszystko, co musisz zrobić”.
Audrey
patrzyła mi w oczy i patrzyłem, jak bierze głęboki oddech.
Potem
stwierdziła: „Ale to musi być wyjątkowe”.
„Wyjątkowe
jest dla ludzi, z którymi zawsze robisz różne rzeczy, czego ty nigdy tak naprawdę
nie robisz” - odpowiedziałam - „Ale jeśli chcesz się wysilić, osobą, o którą
należy zapytać, nie jestem ja, nie Mike, ale Rees. Zna swojego brata lepiej niż
ktokolwiek z nas. I będzie szczęśliwa, że on będzie miał coś, czego chce, więc
też chętnie ci powie”.
Nadal
patrzyła mi w oczy, patrzyłam, jak wzięła kolejny głęboki oddech, tym razem
głębszy, i wiedziałam dlaczego, kiedy przyznała - „Rees i ja nie dogadujemy się
zbyt dobrze”.
„Dobrym
sposobem na naprawienie tego byłby skontaktowanie się z nią” – stwierdziłam - „Dobrą
rzeczą do dogadania się byłoby zrobienie czegoś miłego dla jej brata. Podążasz
za tym, ona widzi, że może ci zaufać, jesteś o krok bliżej”.
Znowu
spojrzała mi w oczy. Potem skinęła głową i spojrzała na swoje stopy.
„Masz
to, czego potrzebujesz?” - Mike zapytał drwiąco i jej oczy strzeliły do niego.
„Tak”
– wyszeptała, spojrzała na mnie, wzięła kolejny głęboki oddech i wydusiła z
siebie - „Dziękuję”.
„Dobrze”
– stwierdził natychmiast Mike - „Teraz skończyłaś i to gówno nigdy się nie
powtórzy. Jasne?”
Jej
wzrok znów spoczął na Mike’u, przyglądała mu się przez dłuższą chwilę, po czym
skinęła głową.
Wskazał
głową na drzwi farmy i powiedział jej coś, co wiedziała.
„Twój
mercedes jest pięćdziesiąt metrów dalej i twój tyłek musi się w nim znaleźć”.
Zamknęła
oczy i odwróciła głowę w moją stronę, zanim je otworzyła. Widziałam, że była
skonfliktowana. Widziałam, że była wściekła. I widziałam, że była zraniona.
Gówno.
„Przepraszam,
że ci przeszkodziłam” – powiedziała cicho.
„Zrobiłaś
to. Skończone. A teraz idź” – oznajmił Mike, a ja powstrzymałam się od słów, by
powiedzieć mu, żeby dał jej spokój.
Nie
wiedziałam, co robić. Nie chciałam jej mówić, że wszystko było w porządku, bo
nie było. A jednak było, bo było to dla No, a nie po to, by sprawiać kłopoty.
Cholera!
Wzięła
kolejny oddech. Potem skinęła mi głową, jej oczy prześlizgnęły się po Mike’u i ruszyła
w swoich czółenkach na wysokim obcasie w stronę drzwi stodoły.
Patrzyłam,
jak Mike przesunął się, żeby mieć lepszy widok. Potem patrzyłam, jak Mike stał
z długimi nogami rozstawionymi i ramionami skrzyżowanymi na piersi, jak patrzył
przez drzwi stodoły, jak pomyślałam, Audrey wsiadała do samochodu i odjeżdżała.
Zajęło to trochę czasu, po czym odwrócił się i podszedł do mnie.
„Dobrze
się czujesz?” - zapytał, kiedy był już blisko.
„Lepiej
niż ty” – powiedziałam cicho.
Przyjrzał
mi się, a potem wymamrotał - „Przepraszam za to, Aniołku”.
„W
końcu nie ma za co przepraszać, a przepraszanie i tak nie należy do ciebie.
Gdybym dała jej minutę, o którą prosiła, mogłaby powiedzieć to, co miała do
powiedzenia, a byłaby w drodze”.
„Jest
pełna gówna i pogrywa wszystkimi” - odpowiedział Mike, a ja zachowałam spokój.
Nie
znałam jej. On zrobił. Ale ona naprawdę, choć zaskakująco i nieco żałośnie,
potrzebowała pomocy.
„To
koniec. Chodźmy dalej” – zasugerowałam, wciąż mówiąc cicho.
Przyjrzał
mi się jeszcze raz, zanim zapytał - „Twoje gówno jest w skrzyni?”
Skinąłam
głową.
„Wróciliśmy.
No jest w domu, próbując na swój nowy bas. Rees wita się z twoją matką. Reesee
i ja jesteśmy tutaj, aby sprawdzić, czy nie potrzebujesz pomocy”.
To
było. Wiedziałam, że mój mężczyzna nie będzie chował urazy.
„Bas”
– szepnęłam - „Fajny prezent, tato”.
Usta
Mike’a zadrżały.
„Czuję
się dobrze, Słonko” – powiedziałam mu - „Wszystkie nieprzyjemne prace są
skończone, ale prawdopodobnie jeszcze trochę posiedzę za kołem, a jeszcze mam
kilka kawałków do szkliwienia i włożenia do pieca. Automatycznie uruchamia,
wygasza i mogę je wyciągnąć jutro”.
Jego
brwi się złączyły - „Automatycznie?”
„Elementy
muszą wypalać się w różnych temperaturach, najpierw powolny start, potem dużo
ciepła, a następnie schłodzenie. Zajmuje to trochę czasu, ale mój piec robi to
automatycznie. Zostawiam to. Mama sprawdza to przed pójściem spać. Wracam jutro
i voilà! Ceramika gotowa”.
Jego
usta znów drgnęły.
Podobało
mi się to, fakt, że pokazał się, by pomagać i pomyślałam, że to wiele o nim
mówiło po tym, jak zostawiliśmy to rano.
Postanowiłam
więc w stodole wskazać na coś bardzo oczywistego, czego nie można było
przegapić.
I
zrobiłam to, szepcząc - „Dzisiaj rano wyszłam poza linię”.
Mike
patrzył mi w oczy, ale nic nie powiedział.
Mówiłam
dalej – „Porozmawiamy o tym ponownie, kiedy ranczo zostanie wynajęte”.
Wtedy
coś powiedział.
A
powiedział - „Wszystko, co miałaś do powiedzenia, kochanie. Skończone”.
Boże,
kochałam tego mężczyznę.
Jasne,
dopiął swego, ale myślałam o tym (całkiem dużo) przez cały dzień. Miał rację, a
ja byłam uparta. Czuł, że się dla niego poświęciłam i czuł to głęboko. To nie
było coś, czego nie wiedziałam. Podzielił się już tym ze mną. Również chciał
się mną opiekować. Nie zamknął drzwi do dyskusji. Po prostu opóźnił to w tym
samym czasie, kiedy się mną opiekował. I miał rację. Miałam dom, w którym nie
mieszkałam, a za który płaciłam, biznes, któremu nie mogłam poświęcić całej
uwagi, i szczerze mówiąc, potrzebowałam pomocy.
A
poza tym był Mike’m. Nie ukrywał, kim był ani jakim był. Częścią tego było to,
że opiekował się ludźmi, których kochał. Nie zrobił tego, bo musiał. Robił to,
bo taki był.
A
jedną z tych osób byłam ja.
Więc
to nie przeszkadzało mi.
I
to zostało zrobione.
Więc
poszłam dalej.
„Dobrze
bawiłeś się z dziećmi?”
„Tak.
Spędziłaś dobry dzień z mamą?”
„Tak,
po tym, jak Fin wyłożył to Rhondzie, co było denerwujące”.
Patrzyłam,
jak twarz Mike’a stała się czujna - „Co?”
„Poprosiłam
ją, żeby mi pomogła. Powiedziała, że nie czuje się na siłach. Naciskałam. Fin i
Kirb pokazali, kiedy to się działo. Kirb starał się chronić swoją mamę. Fin
stracił cierpliwość. To nadchodziło, wiedziałam to. Poza myśleniem o tym, jak
potoczyło się z tobą dzisiejszego ranka, przez cały dzień myślałam też o tym,
czy powinnam była powstrzymać Fina przed wypatroszeniem jego matki. Doszłam do
tego, że potrzebowała trochę twardej miłości. Problem w tym, że to nie
zadziałało. Nie pomogła i poza dzisiejszym rankiem nie widziałam jej przez cały
dzień”.
„Kurwa”
– wymamrotał.
„To
podsumowuje wszystko” – mruknęłam w odpowiedzi.
„Po
tym, jak on się zachowuje, czasami zapominamy, że Fin jest tylko dzieckiem” -
powiedział Mike - „Ma do czynienia ze zbyt wieloma sprawami”.
To
na pewno była prawda.
„Zgadza
się”.
Mike
przyglądał się mojej twarzy i wyraźnie odczytał moje zaniepokojenie.
„To
czyni go takim mężczyzną, jakim się staje” – powiedział łagodnie Mike.
„Myślę,
że już jest tym mężczyzną, kochanie” – powiedziałam cicho - „A ten człowiek właśnie
skończył z tym, że Rhonda jest tym, co nazwał zombie”.
„Nazwał
ją zombie?”
„Tak
i powiedział jej, ze jak tak się zachowuje, oznacza, że stracił nie tylko tatę,
ale i mamę. Powiedział też, że Darrin nie miał kontroli nad tym, jak ich
zostawił, ale ona tak”.
Mike
skrzywił się na coś, co zdecydowanie zasługiwało na skrzywienie, po czym
przechylił głowę na bok – „Chcesz, żebym z nim porozmawiał?”
„Tak”
– odpowiedziałam natychmiast - „Chcę, żeby wiedział, że jest rozumiany i że nie
czuje tego zupełnie sam. Ale poinformowałam o tym tatę. Wrócili na lunch, ale
widziałam tylko, jak wchodzili do domu. Pozwól, że porozmawiam z tatą, żeby
zobaczyć, jak postąpił z Finem. Wtedy dam ci znać”.
„Racja”
- mruknął Mike, jego wzrok padł na moje koło, a potem wrócił do mnie i
uśmiechnął się - „Widziałaś Ducha?”
Nie
wiedziałam, o czym mówił.
„Słucham?”
„Film
Duch” - wyjaśnił, a ja wtedy
zrozumiałam, o czym mówi, więc odwzajemniłam uśmiech.
„Tak”
– szepnęłam.
„Tak”
- szepnął w odpowiedzi, a jego uśmiech pogłębił się.
Mój
umysł był przyjemnie zajęty wizjami, w których Mike i ja odgrywaliśmy jedną
konkretną scenę z tego filmu, kiedy podszedł bliżej, pochylił się do mnie i
dotknął ustami moich ust.
Odsunął
się o cal i powiedział - „Wracaj tak szybko do domu, jak możesz”.
Skinęłam
głową.
„Kocham
cię, Aniołku”.
„Ciebie
też, Słonko”.
Znowu
się uśmiechnął, uniósł moją brodę, pocałował czubek moich włosów i patrzyłam,
jak odchodził.
To
było to. Pracowity dzień z mnóstwem gównianych części, a po jednym dotknięciu
ust Mike’a, wszystko było lepsze.
Sięgnęłam
w dół, zakręciłam kołem i byłam zajęta, aby jak najszybciej wrócić do domu.
*****
Mike
pocałował mnie w płatek ucha, wysunął się ze mnie i stoczył z łóżka. Okrył mnie
kołdrą, gdy próbowałam uregulować bicie serca.
Jak
dziś rano, mieliśmy nie podwójny (niestety), ale prawie równoczesny orgazm.
W
przeciwieństwie do dzisiejszego ranka, ja
mogłam pobawić się z Mike’m.
To
było wspaniałe.
Tak,
seks z Mike’m stawał się coraz lepszy.
Oglądałam,
jak szedł do łazienki. Kilka minut później patrzyłam, jak wychodził z mokrą
szmatką. Dołączył do mnie i do łóżka, trzymając szmatkę między moimi nogami, a
jego usta muskały moje usta, kości policzkowe, nos, oczy.
Pochylił
się i pocałował mnie w gardło, kiedy skończył, wstał z łóżka i skierował się z
powrotem do łazienki.
Oglądałam
ponownie.
Wrócił,
łapiąc moje majtki i koszulę nocną z podłogi. Podał mi je, a ja podciągnęłam
majtki i wciągnęłam przez głowę koszulę nocną, podczas gdy Mike szarpnął
spodnie od piżamy. Zawiązując sznurek, podszedł do drzwi i wpuścił Laylę do środka.
Pobiegła
w stronę łóżka, wskoczyła, podeszła prosto do mnie, a ja wyciągnęłam rękę, żeby
potrzeć jej głowę.
Gdy
to zrobiłam, polizała mój nadgarstek.
Mike
dołączył do mnie w łóżku, zwinął mnie w kłębek i pociągnął za sobą, sięgając po
światło. Wyłączył je, gdy Layla zeszła na dół łóżka, obróciła się raz, drugi,
po czym upadła na bok z psim jękiem.
Zamknęłam
oczy i przytuliłam się bliżej do Mike’a, splatając moją nogę z jego nogami,
przesuwając ramieniem wokół jego brzucha, opierając policzek na jego klatce
piersiowej.
Przytulona
do niego, powiedziałam cicho w ciemność - „Czy mogę zająć się czymś z
dzisiejszego ranka?”
Jego
ramię zacisnęło się i zaczął - „Dusty…”
Podniosłam
głowę i spojrzałam na jego zacienioną twarz - „Proszę, Mike, jedna rzecz i obiecuję,
że cię to nie wkurzy”.
Milczał
przez chwilę, zanim się poddał - „Jedna rzecz”.
Zwilżyłam
usta, złączyłam je, a potem opuściłam policzek z powrotem na jego pierś i
wyszeptałam - „Tęsknię za Teksasem” - Jego całe ciało napięło się, a ja
kontynuowałem, ale tym razem szybko - „Tęsknię za Jerrą, Hunterem, ich dziećmi,
moim domem, Schub, moją galerią i wieloma innymi rzeczami”.
„Dusty…”
Ścisnęłam
jego brzuch i szeptałam, mówiąc ponad nim - „Proszę, Słonko, pozwól mi
dokończyć”.
Poczułam,
jak jego klatka piersiowa się rozszerzyła, a potem wypuścił powietrze, które wciągnął.
Ciągnęłam
dalej, wciąż szepcząc.
„Ale
idę spać obok ciebie. Budzę się w ten sam sposób. I dostąpiłam zaszczytu
rozmowy z Reesee o stawaniu się kobietą. Jestem jedną z pierwszych osób, które
usłyszały, jak No grał na swoim nowym basie. Śpię z głową golden retrievera na
kostce. Jem z tobą kolację wieczorami. Oglądam z tobą telewizję, dopóki nie będę
gotowa do spania. Ale nawet gdybym nie dostała wszystkich dodatków i miała tylko
ciebie, byłabym szczęśliwa. Widzisz, jak często się poddaję, a to, co
powiedziałeś wcześniej, uświadomiło mi, że jeszcze z się tym nie pogodziłeś
się. Ale musisz wiedzieć, że byłabym szczęśliwa na Syberii tak długo, jak tylko
kładłabym się spać i budziła z tobą”.
Przestałam
mówić, a Mike milczał. To trwało długo.
Tak
długo, że, trochę przerażona, zawołałam - „Mike?”
„Masz
rację, to mnie nie wkurzyło”.
Zamrugałam
w ciemność.
Potem
wybuchnęłam śmiechem.
Poprzez
mój śmiech Mike rozkazał - „Przestań się śmiać, Aniołku, pocałuj mnie i idź
spać”.
Wciąż
chichocząc, podniosłam się, odepchnęłam i pocałowałam go.
Jego
ramiona zamknęły się ciasno wokół mnie i odwzajemnił pocałunek.
Trwało
to dłużej niż jego milczenie.
Dużo
dłużej.
Puścił
mnie, wtuliłam się z powrotem w mojego mężczyznę, jego pies wiercił się, aż jej
głowa spoczęła na mojej kostce i poszliśmy spać.
Dziękuję
OdpowiedzUsuńDziękuję
OdpowiedzUsuńDziękuję
OdpowiedzUsuń