Rozdział 3
Pożywienie twojego ludu (cz.1)
Mike’a obudził dzwonek
telefonu komórkowego.
To nie był jego dzwonek, ale
otworzył oczy i spojrzał na puste łóżko. Dusty i jej ciepłe, miękkie ciało
zniknęły.
Spała przytulona do niego
przez całą noc. Jak zwykle, począwszy od narodzin No, budził się kilka razy w
nocy. Robił to tylko po to, by zbadać atmosferę domu. Czasami, nawet jeśli
zmysły mówiły mu, że nic się nie działo, wstawał i robił obchód. Nie robił tego
często, ale to robił. Może paranoikiem, ale widział wystarczająco dużo gówna,
słyszał więcej pieprzenia, kochał swoje dzieci, nie trwało to długo i łatwo zasypiał,
więc to robił.
A
przyzwyczajenie budziło go trzy razy w nocy i za każdym razem Dusty była przyciśnięta.
Dobrze
się tam czuła.
Audrey
nie przyciskała się blisko. Robiła to na początku, ale gdy sprawy przybrały zły
obrót, wycofała się. Wkurzyła się i zakończyli swój związek z odległością metra
między nimi w łóżku. Odwracał się do niej plecami, ona odwróciła się do niego.
Kurwa,
samo ich łóżko było przykładem powodu, dla którego ich małżeństwo się rozpadło.
Kupiła łóżko za sześć tysięcy dolarów i wkrótce po tym odkrył, że nie można było
go zwrócić. Mieli więc ogromne łóżko, w którym mogli mieć metr przestrzeni
między sobą, a ona kupiła to przeklęte łóżko dlatego, że ta przestrzeń tam
była.
Odkąd
ją rzucił, zabrał do łóżka kilka kobiet, ale nie do swojego łóżka.
Z
wyjątkiem Vi.
Nie
zaprosił nawet żadnej z kobiet, które widział do swojego domu, chociaż niektóre
z nich widział więcej niż raz, a z jedną spotykał się przez pięć miesięcy. I
spędzał noc u nich, ale żadnej z nich nie pozwolił się przytulić, kiedy spał.
Wiedział,
dlaczego tak było. Szukał dystansu. Trzymał je na odległość ramienia.
Audrey
zrobiła mu w głowie bałagan, uderzając w jego zdolność do zaufania. Potem
przyszła Violet, która nie chciała zadać ciosu, ale zrobiła to i tak. To
sprawiło, że był ostrożny. Nie zamierzał podejść zbyt blisko. Zwłaszcza nie za
blisko za szybko.
To
był błąd, który popełnił z Vi. Zignorował znaki i zbyt szybko pozwolił sobie na
zakochanie się w niej. Wiedział, że w tej grze serc, jego przeciwnikiem był jej
obecny mąż i ojciec nowej rodziny, którą tworzyli, Joe Callahan. Kurwa,
wiedział nawet, że nie miał nadziei na wygraną.
Pomimo
tego i tak na to poszedł.
Ale
to gówno zabolało, gdy ją stracił. Miał ją tygodnie, a Audrey lata, a utrata Vi
go naznaczyła, podczas gdy odejście z Audrey go uwolniło.
Więc
powiedział sobie nigdy znowu.
Ale
Dusty była czymś innym. Kiedy się obudził i znalazł ją przyciśniętą do siebie,
nie odsunął delikatnie Dusty. Zostawił ją dokładnie tam, gdzie była.
Telefon
przestał dzwonić, Mike odwrócił się w łóżku i rozejrzał się po pokoju, nie
widząc nic. Było wcześnie, w pokoju było ciemno.
Spojrzał
na budzik.
Była
dziesiąta po szóstej.
Wyciągnął
rękę i zapalił światło, jego oczy skierowały się na lustrzane drzwi w szafie
naprzeciwko łazienki. Drzwi do łazienki były otwarte, pomieszczenie ciemne,
nikogo w środku.
Spojrzał
na podłogę i zobaczył, że jego ubrania były splątane z dżinsami, koszulką i majtkami
Dusty oraz z zamkniętym pudełkiem po pizzy.
Kurwa,
była dziesięć po szóstej. Gdzie ona była?
Wyciągnął
rękę i złapał ją.
Podniósł
ją, przeczytał:
Przepiękny,
Ruszam, by zaopatrzyć się w pożywienie
twojego ludu.
Zaraz wrócę,
x o x o x o x o x o x o x o x o x o
-D
Poczuł,
jak jego usta wykrzywiają się, gdy wpatrywał się w notatkę.
Pożywienie
jego ludu. Miał nadzieję, że chodziło jej o pączki Hilligoss.
Jego
oczy przesunęły się po notatce i poczuł, że jego twarz staje się łagodna. To
dlatego, że wiedział, że prawdopodobnie to rzuciła byle jak, ale i tak to
pieprzone coś można było oprawić. Jej pismo ręczne było artystyczne i ciekawe.
Ale to uściski i pocałunki z jej inicjałem były oszałamiające. X i o
zostały zrobione ukośnie z kilkoma zawijasami, które przymocowały je do
misternie narysowanego - D.
Wpatrując
się w notatkę, przypomniał sobie inną rzecz, którą była Dusty. Jako dziecko
zawsze była zajęta. Mogła spędzać czas przed telewizorem, ale tylko wtedy, gdy
ludzie, na których jej zależało, byli się przed telewizorem. We wszystkich
innych przypadkach miała mnóstwo energii i kreatywności. Kiedy wykonywała swoje
obowiązki, śpiewała, a nawet tańczyła, wypełniając dom swoim słodkim, czystym
głosem i wesołą, dziecięcą, radosną atmosferą. Często była też przy kuchennym
stole lub na brzuchu w swoim łóżku, rysując. Jej mama wieszała te zdjęcia na
lodówce i słusznie często się nimi przechwalała. Inne Dusty powiesiła na
ścianie po jej stronie sypialni w sposób, który wyglądał dobrze, ale wydawał
się przypadkowy.
Debbie
tego nienawidziła, myślała, że wyglądało na bałagan i złośliwie mówiła, że to
zagrożenie pożarowe, kiedy tak nie było. Ale Mike, nawet jako nastolatek, mógł
godzinami oglądać rysunki Dusty. Było na nich wszystko. Kwiaty, fantastyczne
gówno, które wyobrażała sobie, krajobrazy ich farmy, szkice jej rodziny i Mike’a.
Detal, umiejętności, wyobraźnia, to było urzekające.
Nie
był zaskoczony, że postanowiła zarabiać na życie czymś artystycznym.
Nie
był również zaskoczony, że była w tym dobra.
I
dalej nie był zaskoczony, że ludzie wydawali na to fortunę.
Dzwoniący
telefon ponownie wyrwał go z myśli, a jego wzrok przeniósł się z notatki na
komórkę Dusty, leżącą obok jego na nocnym stoliku. Rzucił notatkę na szafkę
nocną i podniósł jej telefon, myśląc, że o tej porze może to być członek jej
rodziny.
Ale
na wyświetlaczu było zdjęcie mężczyzny z napisem Beau Dzwoni.
Kark
Mike’a zacisnął się, gdy wpatrywał się w wyświetlacz. Mężczyzna był ciemnowłosy
i przystojny. Miał na sobie zniszczoną dżinsową koszulę i zniszczone dżinsy.
Ręce miał wsunięte w przednie kieszenie, oczy odwrócone na bok i przyłapano go
na śmiechu.
Jezu.
Czemu ten facet dzwonił o tej porze? W Teksasie, gdzie facet niewątpliwie
mieszkał, biorąc pod uwagę jego ubranie na zdjęciu, było to jeszcze wcześniej.
Ale
powiedziała, że była wolna i żadna rzecz w Dusty nie sprawiała wrażenia na Mike’u,
że kłamała. W rzeczywistości odwrotnie. Nigdy nie spotkał nikogo, kto byłby
bardziej prostolinijny.
A
Mike bardzo to lubił.
Telefon
przestał dzwonić i Mike rzucił go na szafkę nocną. Nie miał prawa odpowiadać,
więc tego nie zrobił.
Zamiast
tego odrzucił kołdrę, znalazł bokserki i naciągnął je. Telefon Dusty zapiszczał
z pocztą głosową, gdy wkładał dżinsy. Zignorował to, poszedł do łazienki, zajął
się sprawami, umył ręce, spryskał twarz wodą, wytarł ją do sucha i wyszedł.
Kiedy
to zrobił i był już prawie z powrotem na łóżku, telefon znów zadzwonił.
Wpatrywał
się w zdjęcie mężczyzny na wyświetlaczu, myślał o godzinie i zastanawiał się,
czy nie jest to nagły wypadek. Nie wiedział, czy pierwszy telefon był od ten facet
Beau, ale Mike nie spał nawet dziesięć minut, a jeśli tak, zadzwonił w tym
czasie trzy razy.
„Kurwa”
– mruknął, złapał telefon, przesunął palcem po ekranie i przyłożył go do ucha -
„Halo” - przywitał się.
Cisza.
„Jest
tam ktoś?” - zapytał, kiedy cisza się przeciągnęła.
„Kto
tam?” – odezwał się męski głos, a on brzmiał na tykanie.
Kurwa.
„Zadzwoniłeś,
człowieku, kim jesteś?” - Mike wrócił.
„To,
kim jestem, jest właścicielem tego telefonu, człowieku” – odparł Beau, zdecydowanie wściekły. Tak bardzo, że
przeszedł prosto do wojowniczego.
Ale
Mike był zamrożony.
„Yo!
Co do cholery? – zapytał Beau - „Czy jest tam Dusty?”
„Nie”
– wypchnął Mike przez zęby.
„Gdzie
ona jest o szóstej dwadzieścia w pieprzony poranek?” - zażądał wiedzieć.
Mike
nie lubił jego tonu i po prostu nie podobał mu się fakt, że rozmawiał z
mężczyzną Dusty, mężczyzną, którego powiedziała mu, że go nie ma, więc nie
zadał sobie trudu, by odpowiedzieć.
Beau
nie dbał o to, że Mike nie odpowiedział.
„Racja,
zechcesz mi powiedzieć, dlaczego jest dwadzieścia po szóstej w pieprzony
poranek i odbierasz telefon mojej kobiety?” - Beau kontynuował przesłuchanie.
„Nie”
– wycedził Mike.
„Pieprz
mnie” – uciął mężczyzna.
„Chcesz
zostawić wiadomość, czy dzwoniłeś tylko po to, żeby przeklinać?” – zapytał
Mike.
„Tak,
mam wiadomość, człowieku. Powiedz
mojej kobiecie, żeby do mnie zadzwoniła. Niezwłocznie. Rozumiesz?”
„Rozumiem”
- odpowiedział krótko Mike.
Potem
dostał martwego powietrza.
Przez
chwilę wpatrywał się w telefon, zanim rzucił go na stolik nocny, zamiast rzucać
nim przez pokój.
Od
Audrey miewał kobiety i opiekując się swoimi dziećmi, robił to dość szeroko.
Częściowo wynikało to z faktu, że Mike był mężczyzną. Częściowo wynikało to z
faktu, że przez ostatnie siedem miesięcy jego małżeństwa ich życie seksualne
nie istniało. To dlatego, że Mike odkrył, że nie może znieść pieprzenia
kobiety, która okłamywała go codziennie, często go obrzucając gównem i nadal
nie miała problemu z wydawaniem jego pieniędzy, a także pieniędzy, których
jeszcze nie zarobił, robiąc to swobodnie. To był ostatni z wielu razy, kiedy
Audrey wróciła się do niego i poczuł mdłości, kiedy wiedział, że skończył. I
właśnie wtedy, gdy ją wystawił, powiedział jej to wprost. Potem wpadła we
wściekłość, krzycząc i przeklinając, a on wiedział, że ich dzieci słyszały, ale
jak zawsze z Audrey, nie miał wyboru. Nieważne, jak często kazał jej się
cholernie zamknąć, czy ściszyć głos, ignorowała go lub robiła się głośniejszą,
a jej język stawał się wulgarny.
W
tamtym czasie, obserwując jej czerwoną twarz i wściekłość, gdy dowiedziała się,
że ponosi konsekwencje własnego zachowania, stało się jasne, że decyzja Mike’a
o rozwodzie z jej tyłkiem była właściwa.
Spędził
lata robiąc wszystko, co mógł, aby uporządkować ich gówno. Na początku, młody,
głupi i zakochany w niej, nokautował się, by dać jej wszystko, czego pragnęła.
Ale nawet kiedy położył to u jej stóp, po prostu chciała więcej. Potem robił wszystko,
co mógł, aby dowiedzieć się, co skłoniło ją do tych potrzeb, aby mógł ją
poprowadzić do ich zrozumienia, a ona mogła przez nie przepracować. To też nie
zadziałało. Bez względu na to, ile rozmów odbyli, a w końcu kłótni, jej
zachowanie się nie zmieniło. Często obiecywała, że tak się stanie, przysięgała,
że „poradzi sobie lepiej” i może przez tydzień, miesiąc radziła. Ale zaraz w to
przepadało. Na początku nie ukrywała swoich wydatków. W końcu to zaczęła robić.
Jak, do cholery, myślała, że nie złapie tego, skoro on zapłacił ich rachunki,
mieli wspólne konto, a ona nie pracowała, nie miał pojęcia. Po prostu tego nie robiła.
Ciśnienie
narastało. Z jego strony narastało to wraz z jego frustracją związaną z
zadłużeniem i posiadaniem żony, która konsekwentnie go okłamywała. Jeśli chodziło
o Audrey, chociaż nigdy się do tego nie przyznała, miało to związek z poczuciem
winy, które mieszało się ze złością na samą siebie, że nie mogła kontrolować
swojego uzależnienia.
A
ponieważ nie mogła, uwolnił się od niej. A wolny od niej dobrze się bawił.
Ze
wszystkich kobiet, z którymi dobrze się bawił, Dusty była tą, którą lubił
najbardziej. Nie tylko w łóżku – a była zdecydowanie najlepsza od czasu Audrey,
przed Audrey i włączając Audrey – ale także poza nim. Zabawna, wciągająca i
otwarta, Dusty to wszystko przewyższała. Nie ukrywała gówna. Ani bólu. Ani poczucia
humoru. Ani złości na siostrę. Ani myśli o świecie.
I
to mu się podobało. Za bardzo. A ponieważ była Dusty, z ich historią, specjalną
więzią, którą mieli, gdy byli młodsi, która wydawała się wskakiwać na swoje
miejsce i zacieśniać wykładniczo niemal w momencie, gdy byli z powrotem razem,
pozwolił się siebie w to wciągnąć. Podobnie jak Vi, która zrobiła to samo, od
razu dając mu to otwarte dzielenie się, mając od lat odwrotnie z Audrey, dał
się w to wciągnąć.
Ale
najwyraźniej, w przeciwieństwie do Vi, która przechodziła przez poważne gówno,
kiedy ją poznał, otwartość Dusty była gówniana. Spędziła noc w pokoju hotelowym
z rodziną blisko, ale jej złość na siostrę nie pozwalała jej być z nimi.
Poszedł prosto do jej pokoju i dał jej szansę, by nie spędzała tego czasu sama.
Więc wzięła to i robiąc to, wykorzystała go.
I,
Jezu, nie był z nią nawet całego pieprzonego dnia i to gówno też zabolało.
„Kurwa”
– wyszeptał, gdy usłyszał, jak zamek kliknął w drzwiach.
Odwrócił
się i patrzył, jak wchodziła. Masa jej włosów była rozpuszczona i opadała na ramiona
i klatkę piersiową. Jej twarz była pozbawiona makijażu, a bladość, którą
zauważył wczoraj, zniknęła, bo jej policzki zaróżowiły się od zimna. Miała na
sobie czarny golf i czarne buty, które nosiła poprzedniego dnia, ale dodała
wyblakłe dżinsy. Nie miała na sobie dżinsowej marynarki, ale szarą zamszową
kurtkę, która wisiała długo na jej biodrach i miała frędzle wzdłuż ramion. Kiedy
każda inna kobieta, kurwa, ktokolwiek, kobieta czy mężczyzna, nosiłby zamszową
kurtkę z frędzlami, Mike, mieszkaniec Indiany z małego miasteczka na wskroś, a
nie kowboj z daleka, uznałby to za zabawne.
Na
Dusty wyglądało to zajebiście.
Miała
swoją czarną torebkę z frędzlami zwisającą z ramienia, duże, białe pudełko
piekarnicze w dłoniach, a na wierzchu balansowały niepewnie dwa duże, białe
papierowe kubki, które rozpoznał z plastikowych pokrywek i kartonowych rękawów,
że były z kawą.
Jej
oczy trafiły w jego, uśmiechnęła się i powiedziała - „Świetnie, wstałeś” -
Stracił jej uwagę, kiedy szła w jego kierunku przez pokój, patrząc na pudełko,
na którym balansowała, i mruknęła – „Weź kawę, kochanie. Nie potrzebujemy
tragedii w postaci geniuszu Hilligoss skonsumowanego bez kawy, żeby go przepłukać”.
Zatrzymała
się przed nim. Wziął kubki i próbował uspokoić swój temperament. W chwili, gdy
je zabrał, podeszła do łóżka, położyła na nim pudełko i zrzuciła torbę z
ramienia, odwracając się i niedbale rzucając wyraźnie drogą torebkę przez łóżko
na fotel.
Przez
to mówiła.
„Dziś
rano dowiedziałam się, że nigdy nie tracisz szóstego zmysłu, który mają tylko
ci, którzy urodzili się i wychowali w tym mieście” - Jej spojrzenie padło na
niego i uśmiechnęła się, jej ciemnobrązowe oczy tańczyły, gdy oznajmiła z
udawaną powagą - „Zmysłu Hilligoss” - Odwróciła się i zrzuciła kurtkę i tak
samo, rzucając ją przez łóżko na fotel, kontynuując - „Dotarłam tam tuż po
otwarciu w niedzielę. To znaczyło, że byłam piąta w kolejce” - Odwróciła się do
niego, wciąż się uśmiechając - „Kupiłam mój wybór z całego mnóstwa przysmaków
Hilligoss. Kupiłam dwa tuziny. Szwedzki stół Hilligoss. Kochanie, w domu marzę o białym pudle piekarniczym
wypełnionym dobrocią Hilligoss. Poza rodziną to najlepsza część powrotu do
domu”.
„Dzwonił
Beau”.
Zamrugała
na jego słowa. Potem jej oczy przesunęły się po jego twarzy.
„Trzy
razy” – zakończył Mike.
Dusty
spojrzała w jego stronę.
Potem,
ku jego zdziwieniu, przesunęła się tak, że była plecami do łóżka i opadła na
nie.
Podnosząc
obie ręce do twarzy, mruknęła zza ich pleców - „Kurwa. Beau. Taki tępy. Taki… tępy! Kurwa!”
„Przekazał
wiadomość” – ciągnął Mike, odstawiając kawy na szafkę nocną i odkładając gówno
na bok, żeby je tam położyć. Wyprostował się i podsumował - „Mówił, że chce,
aby zadzwoniła do niego jego kobieta. Niezwłocznie”.
Jej
ręce odsunęły się od twarzy i tylko jej głowa była pochylona, aby jej oczy
mogły znaleźć jego.
„Nazwał
mnie swoją kobietą?”
„Tak”.
„Do
ciebie?”
„Tak”.
„I
jesteś pewien, że nie mówił, powiedzmy, o jakiejś innej kobiecie, która
absolutnie nie jest mną”.
„Tak”.
Patrzyła
na niego.
Potem
jej głowa opadła do tyłu, gdy jej ręce mocno opadły, jej ramiona i dłonie
uderzały o pościel.
„Ten
pieprzony skurwiel!” - warknęła do sufitu.
Mike
wpatrywał się w nią.
Wyglądało
na to, że wykonał kolejny błędny ruch w sprawie Dusty Holliday.
Kurwa.
Podszedł
do łóżka i wszedł do nie, siadając na biodrze z jedną ręką przy jej brzuchu, a
drugą na łóżku. Pochylając się nad nią, patrzył, jak wpatrywała się w sufit.
„Rozumiem,
że jest pełen gówna” – mruknął Mike i tylko jej gałki oczne przesunęły się ku
niemu.
„Tak,
Mike, Beau jest pełen… gówna” -
Przerwała, po czym warknęła głośno - „Gówna!”
Nagle
usiadła i przechyliła się na bok. Sięgając, wyrwała telefon z szafki nocnej.
Usiadła z powrotem, a Mike opadł na przedramię, obserwując, jak jej palec
przesuwał się i dźgał ekran jej telefonu.
Przyłożyła
go do ucha, czekała, aż skrzyżowała nogi, z irytacją zaczęła podskakiwać stopą
w kowbojskim bucie i w ciągu kilku sekund zaczęła mówić.
Lub,
bardziej do rzeczy, syczeć.
„Czy
ty jesteś jebanym wariatem?” - zatrzymała się, a potem - „Nie, Beau, nie
odpowiadaj na to. Wiem że jesteś. Po pierwsze, mój brat nie żyje, nie ma nawet
siódmej rano w moim czasie, w Teksasie jest wcześniej, a ty do mnie dzwonisz?”
- To zakończyło się pytaniem, ale nie dała mu czasu na odpowiedź, po czym
kontynuowała sarkastycznie - „Nie myślisz, że może, jeśli śpię, mogłabym chcieć
spać zamiast odbierać telefon od mojego byłego chłopaka, który nie złapał
wielkiej, trąbiącej wskazówki, którą strzeliłam mu na drogę, kiedy wykopałem mu
tyłek, że… między nami… skończone?” -
Znowu nie czekała na odpowiedź, szła dalej - „A po drugie, skończone! Po raz ostatni
powtarzam, przestań do mnie dzwonić!”
Wyjęła
telefon z ucha, stuknęła palcem w ekran, nacisnęła przycisk z boku, przekręciła
tułów i rzuciła go przez Mike’a na fotel. Odbił się na jej ubraniu i torbie i
opadł.
Znowu
opadła na plecy przed nim, jej ciało też podskoczyło, zanim się uspokoiło.
Potem
narzekała - „Zniszczył dobro Hilligoss, które miałam dzielić z gorącym
facetem”.
Mike
nic na to nie mógł poradzić. Pięć minut wcześniej był wkurzony i przekonany, że
został ograny.
W
tym momencie pomyślał, że jest cholernie przezabawna.
Więc
wybuchnął śmiechem.
Kiedy
skończył i spojrzał na nią, ponownie go zaskoczyła. To dlatego, że nie
wyglądała już na wkurzoną, uśmiechała się.
„Więc
rozumiem, że między tobą i tym gościem skończone” – wycedził Mike i mógł
patrzeć, jak Dusty wybucha śmiechem.
Kurwa,
jej śmiech był równie melodyjny jak jej głos. O tym też zapomniał. Aż do
ostatniej nocy, kiedy dostał z powrotem ten dar. I tak jak wszystko w niej, z
dojrzałością, zrobiło się o wiele lepsze.
Ponownie
położył dłoń na jej brzuchu, poczuł, jak drżał od jej śmiechu i patrzył, jak
jej wesołość się przetacza, ciesząc się każdą sekundą.
Wciąż
chichocząc, jej oczy skierowały się na niego i potwierdziła - „Tak, kochanie.
Beau i ja skończyliśmy”.
To
była dobra wiadomość.
Ale
to, co wydarzyło się tego ranka, nie wydarzyło się i nie myślał o tym, by znów
wyciągać pochopne wnioski, ale o Beau, kimkolwiek-do-cholery-był, zachowywał
się jak psychol.
„Czy
muszę się tym martwić?” – zapytał cicho i z żalem patrzył, jak humor znikał z
jej oczu.
„Chcę
powiedzieć nie” - odpowiedziała równie cicho - „Ale, to mnie zabija, to gówno
dziś rano, zadzwonił wczoraj i zapytał, czy chcę, żeby przyjechał do mnie… Nie
mam dobrego przeczucia”.
Mike
też nie miał.
Podniosła
się na łokciach i poświęciła mu całą swoją uwagę, w tym jej otwartość.
„Byliśmy
razem przez jakiś czas, dwa i pół roku. Częściowo zamieszkał ze mną. Jakiś czas
temu to stało się złe. Nie młodnieję, chcę dzieci i na początku było dobrze.
Walczyłam o to. Beau jest tępy i nie walczył. Wyrzuciłam go cztery miesiące
temu. To go obudziło, ale było już za późno. To już się skończyło i ruszyłam
dalej. Nie wracałam. Nie wrócę. On
tego nie rozumie. Potrafi być uparty i wiem, że mu na mnie zależy, więc na
początku było to tylko uciążliwe. Teraz robi się trochę szalony” - Jej wzrok
powędrował do telefonu – „A dziś rano… porąbane” - Jej oczy wróciły do niego – „Naprawdę
powiedział ci, że jestem jego kobietą?”
„Był
wkurzony, że odebrałem telefon. Nie ukrywał tego. Powiedział mi, że jest twoim
mężczyzną, a ty jego kobietą. Więc tak, podkreślił to w trzydziestosekundowej
rozmowie i zrobił to trzy razy”.
Jej
oczy straciły ostrość i wyszeptała - „Cholera”.
Dłoń
Mike’a wcisnęła się lekko w jej brzuch, a jej oczy skupiły się ponownie.
„Dzwonił
trzy razy” – wyjaśnił - „Trzy razy w mniej niż dziesięć minut. Nie
odpowiedziałbym, Słonko, ale martwiłem się, że to coś pilnego”.
Jej
wzrok przytrzymał jego, ale zrobiło się miękkie i niewiarygodnie cholernie
słodkie, kiedy powiedziała coś, co było niewiarygodnie przyjemne do usłyszenia.
„Rozumiem,
że myślisz, że mi zależy, że odebrałeś mój telefon, kochanie, ale tak nie jest.
Nie mam nic do ukrycia. Przykro mi, że nakarmił cię tym gównem”.
„Nie
musisz przepraszać” – powiedział, a jej szybki uśmiech powrócił.
„I
tak to robię” - odpowiedziała.
Mike
przesunął rękę z boku jej szyi, pochylając się do niej, dając jej trochę swojej
wagi i zdejmując ją z jej łokci. W chwili, gdy jego ciężar spoczął na niej,
otoczyła go ramionami.
„Nie
wiem wszystkiego, ale to nie wygląda na zdrowe zachowanie” – ostrzegł ostrożnie
Mike.
„Myślę,
że się zgadzam, ale nic mi nie będzie” - zapewniła, ale Mike nie czuł się zapewniony.
Była
pewna siebie, to było jasne. Była szczera i nie miała problemu z wypowiadaniem
się, nawet w konfrontacji. To też było jasne. Ale była też samotną kobietą
mierzącą metr sześćdziesiąt sześć wzrostu. Nie była chuda. Miała świetny tyłek,
wielkie cycki i były one obfite w dobry sposób. To, czym nie była, to pełną
mocy.
Zaczął
więc - „Dusty…”
Zatrzymał
się, kiedy jej ramiona go ścisnęły.
„Jestem
blisko z miejscowym gliną, Mike” - powiedziała mu i ponownie się uśmiechnęła -
„To anomalia. Żonaty z jedną z moich dziewczyn, dobry facet, który zdobył sobie
przyzwoitą kobietę. Zna Beau. Kiedy wrócę do domu, pójdę do ich domu, pogadam.
Dam mu znać. Znając Huntera, zajmie się tym trochę, znajdzie Beau i zamieni
ciche słowo” - Jej ramiona ponownie go ścisnęły - „Jeśli to nie zadziała,
znowu, znając Huntera, zbierze kilku swoich kumpli i przeprowadzi kolejną
rozmowę, którą będzie trudniej zignorować. W porządku, kochanie. Jestem okej”.
Słuchając
jej spokojnej, ciepłej szczerości, mówiącej o jej przyjaciołach, Mike był
zadowolony i niezadowolony.
Był
zadowolony, że miała kogoś, komu ufała, że ją obroni. Był zadowolony, że miała
przyjaciół, na których jej wyraźnie zależało. Tak jak wczoraj wieczorem, był
zadowolony, słysząc, jak opowiada o tym, co zrobiła, jak bardzo to kochała.
Była łatwa do odczytania. Miała dobre życie, którym lubiła żyć.
Ale
był niezadowolony, że miała przyjaciół, na których jej zależało, zaufała, że
przyjmą ją z powrotem i szczęśliwe życie, które cieszyła się życiem.
Bo
to wszystko było w małym miasteczku pod San Antonio.
Dwukrotnie
błędnie założył na temat Dusty. Dwukrotnie udowodniła, że była właśnie tym, kim
była.
Po
tym, co stało się z Audrey i Vi, on wciąż źle to odczytywał, a Dusty udowadniała,
że była dokładnie tym, na kogo wyglądała.
Było
bardzo wcześnie. Był ostrożny. Ale to nie znaczyło, że mu się to nie podobało.
Podobało
się. Polubił to. Co mieli. Łatwość tego.
Nie
podobało mu się to, że mieli dziś rano, a potem miało jej nie być. Co
oznaczało, że przyszłość wisiała luźno na zupełnie nowe sposoby.
Miał
dwoje dzieci do wychowania i wysłania college’u. Mimo to mógłby raz, może dwa
razy w roku wybrać się do Teksasu. Pracował dla wydziału policji w miasteczku,
odkąd ukończył akademię rok po ukończeniu Purdue. To oznaczało, że zasłużył
sobie na kupę wakacji. Więc miał czas, czas, który nie wpłynąłby na jego
wakacje z No i Reesee.
Dusty
robiła własną ceramikę i pracowała na własny rachunek, więc też mogła znaleźć
czas.
Ale
to gówno zadziałało, nadejdzie czas, kiedy nie będzie chciał, żeby ona szła spać
w Teksasie, gdy on będzie kładł się do wyrka w miasteczku. A wiedział o tym, bo
jego brzuch był już napięty, wiedząc, że ona odjedzie. Tak więc, jeśli to miałoby
trwać, ten czas może nadejść wkrótce. I nawet ostrożny, w niecały dzień, Dusty
zdała test za testem, więc wszystko wskazywało na to, że może to pokonać
dystans.
A
kiedy tak się stanie, jedno z nich będzie musiało zrezygnować z domu. Mike nie
miał takiej możliwości. Jeszcze przez trzy lata. Nie, dopóki Reesee nie była w
college’u.
Co
oznaczało, że gdyby chcieli to zrobić, Dusty będzie musiała podnieść stawkę i
wrócić do domu. Do domu do miejsca, z którego uciekła tak szybko, jak mogła po
ukończeniu liceum.
A
on nie wiedział, czy byłaby skłonna to zrobić.
Miał
kobietę, która nie chciała ponieść ważnej ofiary, by utrzymać ich razem. A
odmowa Audrey, aby to zrobić, zostawiła zranienie. Dusty byłaby usprawiedliwiona.
Nie musiał wchodzić z otwartymi oczami w tę samą pieprzoną rzecz.
„Hej,
przystojniaku” – zawołała cicho, jej dłoń zapaliła się na jego szyi, jej kciuk
wysunął się, by pogłaskać jego szczękę, a jego oczy ponownie skupiły się na
niej. Kiedy to zrobili, zapytała - „Czy to była miła podróż?”
Nie
miał pojęcia, o czym mówiła.
„Przepraszam?”
„Byłeś
mile stąd, Słonko”.
Był.
„Nic
mi nie będzie” – zapewniła, błędnie odczytując jego nastrój - „Hunter to dobry
facet. Chcesz, dam ci jego numer telefonu. Możesz z nim porozmawiać. Sam zobaczysz”.
Spojrzał
na nią.
Chryste,
całkowicie otwarta. W stu procentach.
Mimo
to skorzystał z jej oferty.
„Tak,
chcę tego”.
Uśmiechnęła
się - „Gotowe” - Potem kontynuowała - „Najlepsza część, to cię obchodzi”.
Jej
głowa przechyliła się na bok na materacu, a kciukiem przesunął się po jego
szczęce, gdy cicho dokończyła - „Lubię to, kochanie”.
Znowu
spojrzał na nią. Jej włosy rozłożyły się na łóżku. Ten róż na jej policzkach.
To miękkie spojrzenie na jej twarzy.
Kurwa,
musiał ją przelecieć. Natychmiast.
„Jak
bardzo jesteś gotowa na zjedzenie tych pączków, kochanie?”
Jej
oczy rozbłysły w taki sposób, w jaki czuł na swoim kutasie. Nauczył się
ostatniej nocy, że często robiły dokładnie tak samo, kiedy miał na niej dłonie,
a jego kutas poruszał się w niej. I ten rozbłysk zamieniał się w płomień na
kilka sekund przed tym, jak zmuszał ją do dojścia.
„Jeśli
oferujesz mi pomoc w zaostrzeniu apetytu, ponieważ mam spotkać się z rodzicami u
Franka o jedenastej, a także chcę cieszyć się słynnymi naleśnikami Franka w
całej Indianie, to orgia z pączkami może poczekać. Czyli, najwyraźniej masz
pracę do wykonania” – odpowiedziała.
„Wyzwanie”
– mruknął, przesuwając na niej ręce i czując, jak jej ciało porusza się pod nim
seksownie, mówiąc mu niewerbalnie, że lubi jego ręce na niej.
„Jesteś
na to gotowy?”
Jego
oczy wpatrywały się w nią, nawet gdy jego usta powędrowały do jej ust.
„Zobaczmy”
– szepnął.
„Super”
– odszepnęła.
Jego
głowa była pochylona, jej podniesiona i Mike zabrał się za pokonanie wyzwania.
*****
Dziękuję
OdpowiedzUsuńDziękuję
OdpowiedzUsuń