Rozdział 5
Do trzech razy sztuka
Sobota, tydzień później, 2.00 pm…
Szłam do domu Mike’a niczym
kłębek nerwów.
Nie pamiętałam, kiedy
ostatnio byłam zdenerwowana. Nie denerwowałam się.
To po prostu nie byłam ja.
Ale byłam zdenerwowana.
Dotrzymał słowa, Mike i ja
nie rozmawialiśmy ze sobą przez ostatni tydzień. Wymieniliśmy kilka SMS-ów, aby
ustalić czas i by dał mi swój adres. I to było tyle.
Była więc druga w sobotę i
byłam tam, by zobaczyć Mike’a po raz pierwszy od naszego wspólnego weekendu,
mimo że wczoraj po południu wróciłam do domu.
Jak
wyjeżdżałam dwa tygodnie wcześniej, nie myślałam, że gdybym była w mieście,
Mike opóźniłby to o cały dzień, zanim znalazłby trochę czasu, żeby się ze mną
zobaczyć. Nawet jeśli miałby swoje dzieci.
Ale
tak było.
Nie
wykorzystałam tego, że Mike zasugerował, żebyśmy się spotkali jako dobrego znaku.
Godzina druga oznaczała, że było po lunchu, więc nie czułby się z grzeczności
zobowiązany zasugerować zjedzenia ze mną posiłku. To samo z obiadem. Ale chociaż
był koniec stycznia i dni były krótkie, po naszej pogawędce miałam mnóstwo
czasu, żeby wrócić do domu w świetle dziennym. Więc gdybym wypłakiwała sobie
oczy podczas jazdy, nadal miałabym lepszą widoczność, a tym samym mniejszą
szansę na śmierć w ognistej kuli ognia spowodowanej wypadkiem samochodowym ze
złamanym sercem.
Nie
musiałam jechać, bo Mike mieszkał obok mojej rodzinnej farmy. Ale nie wiedziałam,
która z bram w długim płocie biegnącym wzdłuż kamienic była jego. Więc pojechałam.
Ale
zanim wyszłam na jego chodnik i podeszłam do jego drzwi, straciłam opanowanie i
zaczęłam się wkurzać.
Nie
wiedziałam, o co chodziło w tym całym dramacie. I nie byłam wielką fanką, gdy
ktoś mówił mi, że zamierzał przekazać mi złe wieści i kazał mi czekać, aż on będzie gotów mi to powiedzieć.
Nie
sądziłam, że Mike byłby taki. Kiedykolwiek. I do bani było, że był.
Więc
kiedy zapukałam, zapukałam ostro.
Chciał
porozmawiać twarzą w twarz, dobrze. Zrobiłabym to. Zrobiłabym to dla Mike’a,
który przez lata był dobrym przyjacielem mojego brata. Zrobiłbym to dla Mike’a,
który dał mi niewiarygodnie fantastyczne orgazmy. I zrobiłabym to dla Mike’a, którego
kiedyś uwielbiałam.
Ale
to gówno nie zamierzało zostać wyciągnięte. Rhonda była jeszcze bardziej
płochliwa i przerażona niż zwykle. Fin i Kirb obchodzili się z nią jak z jajkiem.
Mama i tata najwyraźniej próbowali wszystkiego w swoim rodzicielskim arsenale,
aby pomóc, podobnie jak rodzice Rhondy, którzy nadal mieszkali blisko i podobno
codziennie się pokazywali, a nikt nie wiedział, co robić. Więc miałem gówno do dopilnowania.
Mike
otworzył drzwi, a ja spojrzałam prosto na niego. Po pierwsze, zauważyłam, że
nie stał się groteskowy przez te dwa tygodnie, kiedy byliśmy w separacji, co
było niefortunne. Po drugie, zauważyłam, że miał łagodny wyraz twarzy, który
nie był słodki, ciepły i otwarcie delikatny, ale ostrożny i zdystansowany.
To
nie zaczynało się dobrze.
Cofnął
się, otwierając szerzej drzwi, mówiąc - „Hej, Dusty”.
Nie
- „Aniołku” - Tak, nie zaczęło się dobrze.
„Hej”
– wymamrotałam, wchodząc tak, jak najwyraźniej chciał mnie mieć i robiąc dwa
kroki, zanim się zatrzymałam.
Nie
rozglądałam się. Byłam ciekawa, ale niech mnie szlag trafi, jeśli się miałam temu
poddać. Mike nie miał być w mojej przyszłości, tyle się domyślałam. Nie
potrzebowałam widzieć bezpośrednio tego, co mnie miało ominąć.
Zamknął
drzwi i odwrócił się do mnie. Ja już byłam zwrócona do niego.
„Chcesz
się napić?” - zapytał.
„Nie,
chcę zrobić to, cokolwiek to jest, abym mogła wrócić do mojej rodziny” –
odpowiedziałem.
Wzdrygnął
się i tego nie ukrywał.
Nieważne.
Mike oczywiście mógł być więcej niż jednym rodzajem kutasa. Ponieważ miał
niesamowitą kontrolę nad tym prawdziwym i był wspaniały, nie powinno to być
zaskoczeniem. To było moje ogromne doświadczenie, piękni mężczyźni, którzy byli
dobrzy w łóżku, byli zazwyczaj totalnymi dupkami. Jeśli był na tyle przyzwoity,
by czuć się winny z tego powodu, to nie był mój problem.
„Idź
prosto korytarzem, Dusty. Porozmawiamy w salonie” – zaprosił Mike.
„Jak
długo to potrwa?” – zapytałam, a jego oczy spoczęły na moich.
„Proszę
cię, wejdź dalej do korytarza, Dusty” – powiedział stanowczo. Domyśliłam się,
że w ten sposób rozmawiał ze swoimi dziećmi, ale prawdopodobnie robił sobie z
tego idiotę, kiedy mówił do swoich dzieci w ten sposób.
Westchnęłam,
odwróciłam się i weszłam w korytarz.
Będąc
jeszcze bardziej wkurzona, zapomniałam podnieść klapki na oczach i przez
okienne tylne drzwi zobaczyłam wspaniałego, wyraźnie podekscytowanego golden
retrievera podskakującego na tarasie Mike’a.
Cholera,
kochałam psy, a ona była piękna.
Oderwałam
wzrok od psa i odwróciłam się do Mike’a.
„Więc,
o co chodzi?” - Zapytałam.
„Usiądź”.
„Nie,
Mike. Po prostu mi powiedz”.
„Dusty,
proszę, usiądź”.
„Chyba
na to odpowiedziałam” – warknęłam.
Jego
spojrzenie zatrzymało się na moim, po czym się poddał, krzyżując ramiona na
swojej niesprawiedliwie szerokiej i atrakcyjnej klatce piersiowej (tak, nawet w
ubraniu i, niestety, wiedziałam, jak dobrze ta klatka piersiowa wyglądała bez
nich).
Wziął
wdech i zaczął - „Słonko, jesteś piękną kobietą”.
O
mój Boże, czy on mówił poważnie?
Przewróciłam
oczami.
„Dusty,
patrz na mnie i słuchaj” – urwał, nagle brzmiąc na wściekłego, a ja spojrzałam
na niego. Rany, spojrzałam na niego i zrobiłam to twardo.
Potem
zaprosiłam - „Powiedz, co masz do powiedzenia, żebyś poczuł się lepiej, bez
względu na to, co cię spierdoliło, Mike, żebym mogła zająć się swoim dniem. Ale
wyświadcz mi przysługę, wytnij bezsensowne, kwieciste komplementy i zrób to
szybko. Mam gówno do zrobienia”.
„Chcę,
żebyś zrozumiała, dlaczego podjąłem taką decyzję”.
Przechyliłam
głowę na bok i zapytałam - „Czy to ma znaczenie, że ja nie chcę zrozumieć?”
„To
ma znaczenie dla mnie” – powiedział, a jego głos był cichszy i łagodniejszy.
Wspaniałomyślnie
wyciągnęłam rękę – „Cóż, jak najbardziej, Mike. Uświadom mnie”.
Patrzył
mi w oczy i mówił dalej tym miękkim, cichym, ale powściągliwym głosem - „To
jest wystarczająco trudne, Słonko”.
Cóż, biedny ty,
pomyślałam, ale trzymałam buzię na kłódkę. Moje mówienie przedłużało tę farsę.
Prawidłowo
stwierdził, że nie zamierzam odpowiadać, więc mówił dalej.
„Nie
mieliśmy czasu, abym ci wyjaśnił, co się stało w moim małżeństwie. I nie mieliśmy
czasu, żebym opowiadał o Violet. Powiedziałem ci, że dzięki tym doświadczeniom
wiedziałem, czego chcę, a czego nie”.
To
bolało, a ja nawet nie wiedziałam, o czym mówił. Dokładnie tak go lubiłam.
Dokładnie tak bardzo chciałam uwierzyć, że ten sen, który miałam dwa tygodnie
temu, niemożliwy sen, który wydarzył się w niemożliwym momencie po pieprzonej
śmierci mojego brata, był prawdziwy. Lubiłam go tak bardzo, że mógł nic nie
powiedzieć, a i tak cięło jak nóż.
„Są
też inne rzeczy” – kontynuował - „Wspomniałaś, że chcesz mieć dzieci. Mam dwoje
i nie chcę więcej. Mieszkasz w Teksasie. Ja mieszkam tu. Masz tam dobre życie,
dobrych przyjaciół i robisz coś, co kochasz. Nie ma takiej możliwości, gdyby to
miało się udać, że mógłbym tam do ciebie dołączyć. Jest jeszcze Debbie…”
Na
imię mojej siostry moje plecy się wyprostowały i przerwałam - „Debbie?”
„Tak,
Debbie”.
„Co
ona ma z tym wspólnego?”
„Słonko,
odebrałem jej dziewictwo. Byliśmy nastolatkami, ale byliśmy kochankami przez
półtora roku, a ona jest twoją siostrą”.
„Nie
przeszkadzało ci to dwa tygodnie temu” - przypomniałam mu.
„Miałem
czas, żeby o tym pomyśleć i pojawiły się inne gówna”.
„Dobra,
weź się za inne gówno, Mike” - zachęciłam cierpko.
Jego
oczy stały się łagodniejsze, cieplejsze, ale nadal były odległe - „Kochanie, to
nie musi być brzydkie”.
Co
do tego się mylił. Już było.
Nie
odpowiedziałam.
Wytrzymał
moje spojrzenie i wziął wyraźnie masywny oddech.
Potem
zaczął - „Zrobiła to z właściwych powodów. Widzę, że jesteś wkurzona, ale
chciałbym prosić, żebyś nie wyładowywała się na niej”.
Poczułam,
jak moje brwi ściągają się - „O czym mówisz?”
Miałam
cholerną nadzieję, że to nie Debbie. Gdyby moja sukowata siostra złapała Mike’a
i napełniła mu głowę gównem, żeby mi go odebrać, nie byłabym odpowiedzialna za
to, co bym zrobiła.
Znowu
wytrzymał moje spojrzenie i z czymś walczył. Widziałam to wyraźnie jak w dzień
na jego twarzy.
Poruszył
się i patrzyłam, jak okrążał kanapę. Nie dotarło to do mnie, dopóki nie
pochylił się i nie podniósł dwóch książek, które leżały na jego stoliku do
kawy. I nawet to do mnie nie dotarło, kiedy wpatrywałam się w te książki, które
były niejasno znajome, gdy wracał do miejsca, w którym stał wcześniej, pięć kroków
ode mnie.
Nagle
przypomniałam sobie te książki i każdy centymetr mojego ciała zamarł.
„Rhonda
je znalazła” – powiedział łagodnie i przesunęłam wzrok na jego twarz, by
zobaczyć, że był na niej ból. Nie trochę. I nawet jak byłam wściekła, musiałam
przyznać, że bolało na to patrzeć – „Przyniosła mi je, prosząc o pomoc. Ja wiem
i ona wie o Dennym Lowe”.
Gapiłam
się na niego bez słowa.
Mike
nie był bez słowa.
„Bardzo
mi przykro, kochanie, ale Darrin to znalazł i też wiedział”.
Nadal
wpatrywałam się w niego w milczeniu.
Mike
mówił dalej.
„Uwielbiałem
czytać, co do mnie czujesz. To jest piękne i szczere, Aniołku, będę go pielęgnować,
jak największy skarb. Przysięgam na Boga, zrobię to. Ale nienawidziłem czytać,
co Denny ci zrobił i przykro mi, tak bardzo mi przykro, że nie mogę tego
wyrazić, że przez to przeszłaś. A jeśli masz problemy z Dennym, zawsze możesz
uzyskać pomoc. Wiem, że czas minął, ale nawet demony, które zakopały się
głęboko, można wyciągnąć. A kiedy skończymy rozmawiać, jeśli nadal będziesz
potrzebowała mojej pomocy, mogę podać ci nazwiska osób, z którymi możesz
porozmawiać, a które mogą pomóc ci się uporać”.
Właśnie
wtedy przemówiłam.
„Czytałeś
je?”
Mike
skinął głową.
„Czytałeś
moje pamiętniki?” - zapytałam ponownie, żeby potwierdzić.
„Zrobiłem,
Dusty. Czytanie wielu rzeczy z tego, zabijało mnie, ale to przeczytałem. A
teraz Rhonda martwi się, ponieważ Darrin, nie dzieląc się twoim sekretem,
powtarzał jej wielokrotnie, że martwi się, że nie podejmujesz dobrych decyzji
dotyczących mężczyzn z powodu tego, co stało się z Lowe. A LeBrec może być tego
najlepszym przykładem. Musisz się nad tym zastanowić i nad tym, co zamierzasz zrobić,
aby dokonywać mądrzejszych wyborów, zanim kolejne części twojego życia
przeminą”.
„Więc
zrywasz ze mną, bo dowiedziałeś się, że facet, który okazał się seryjnym
mordercą, obmacywał mnie”.
Zamrugał,
podbródek cofnął się wraz z mrugnięciem i zawahał się przez chwilę, zanim
powiedział – „To jest bardziej skomplikowane”.
„Nie,
nie jest” – odparowałam.
„Tak,
jest” – odparł natychmiast i stanowczo.
Nagle
pochyliłam się i syknęłam - „Pieprzenie”. Potem zrobiłam pięć kroków do niego,
wyrwałam książki z jego ręki i potrząsnęłam nimi w powietrzu u mojego boku – „Wiesz,
dlaczego Darrin to miał? Bo mu je dałam”.
Mike
ponownie zamrugał, szarpiąc brodą.
„Tak”
– warknęłam - „Wyjeżdżałam z miasta i zamierzałam je wyrzucić, a Darrin
pomyślał, że gówno, które na nich narysowałam, było zbyt ładne, żeby je po
prostu wyrzucić, więc zapytał, czy może je mieć, a ja powiedziałam, że pewnie”.
Mike
spojrzał na mnie.
Ciągnęłam
dalej.
„Powiedziałem
mu też o Dennym, dokładnie tej nocy, kiedy to się stało. Był wkurzony jak
cholera, zebrał grupę swoich kumpli, znalazł Denny’ego i wpieprzył mu”.
Mike
nadal się na mnie gapił.
„Nie
mam żadnych demonów, Mike” – warknęłam - „Darrin zabrał mnie do ojca Phillipa,
a ojciec Phillip do Thelmy Whitehouse. Została zaatakowana kilka lat wcześniej
i przemawiała w jakiejś grupie samopomocy w Indianapolis. Spotkałyśmy się
kilkanaście razy, może więcej. Była spoko. Tak super, że rozmawiałyśmy tylko
kilka razy o Dennym, a potem już mi przeszło, więc rozmawiałyśmy o całej masie
innego gówna, bo ona interesowała się muzyką tak jak ja i to ona wprowadziła
mnie w garncarstwo. Nadal wysyła mi kartki świąteczne i śmieszne e-maile, które
cały czas mi przekazuje pozdrowienia, a ja robię to samo”.
„Dusty...”
- zaczął Mike, ale przemówiłam tuż nad nim, cofając się o dwa kroki.
„A
Beau nie wyglądał na psychicznego, kiedy go poznałam, Mike. Kutasy nigdy nie są
kutasami, dopóki nie pomyślą, że mają cię na haczyku i nie możesz uciec, więc
dopiero wtedy pokazują ci kutasa w sobie. Jest przystojny i potrafił być
naprawdę słodki i był świetny w łóżku. Po prostu nie może pogodzić się z
faktem, że jestem jedyną kobietą w ciągu jego czterdziestu lat, która wykopała
mu tyłek. Tak, jest taki zarozumiały, ale to jego wina, nie moja. I zupełnie
niefajnie jest sugerować, że bycie obmacywanym przez szaleńca w liceum jest
powodem, dla którego dokonuję złych wyborów u mężczyzn. Tak nie jest. Nie
ściągam na siebie tego gówna. Nie poszukuję tego gówna. Po prostu jest dużo
kutasów. A to, że są kutasami, też mnie nie dotyczy. To tylko kutasy. Darrin
martwił się o mężczyzn w moim życiu, ponieważ Darrin jest moim starszym bratem.
Tak robią wielcy bracia. Oni się martwią. Osiedlił się i był szczęśliwy ze
swoją rodziną. Chciał, żebym ja też to miała. Nie tylko Rhondzie powiedział to
gówno. Cały czas mi powtarzał, że tego dla mnie chce”.
„Zmieniłaś
się” - przypomniał mi delikatnie - „Stałaś się nie sobą”.
„Uhm…
tak” – odpowiedziałam - „Byłam dziewczyną. Miałam piętnaście lat. Dostałam
okres, moje hormony szalały, a moja siostra była kompletną i totalną suką,
która wydawała się istnieć tylko po to, by uczynić moje życie nieszczęśliwym, a
przez pewien czas nie było jej nawet w pobliżu, bo była na studiach. Mimo to
jest inteligentna i była oddana temu zadaniu, więc znalazła sposoby, aby to robić.
Moi rodzice nie rozumieli muzyki, której słuchałam i ciągle mi o niej mówili,
pewni, że popełnię samobójstwo czy coś w tym stylu. To znaczy, co kurwa? Więc
lubiłam Nirvanę i Kurt Cobain odstrzelił sobie głowę. To nie znaczyło, że tata
musiał chować swoją broń, co robił. Po prostu mnie nie rozumieli. Nikt mnie nie
rozumiał. Ja nawet siebie nie rozumiałam.
A to dlatego, że miałam piętnaście lat, byłam artystką i chciałam, żeby moje
życie się cholernie zaczęło. Nie
jutro, nie za trzy lata, wczoraj. Byłam
młoda, głupia i niecierpliwa. Rozumiem to teraz. Rozumiem, że wtedy byłam małą
suką i zachowywałam się jak suka. Nie jestem dumna z tego, jaka byłam wtedy i
wiem, że moje zachowanie było niedorzeczne. Patrzę na moje zdjęcia z tamtego
okresu i krzywię się. Ale od tego czasu przeszłam przez więcej faz, ponieważ to
właśnie ja. Jestem kobietą. Robimy to gówno. Do diabła, przeniosłam moją fazę
Grunge na fazę Shania. Czarne skórzane spodnie i te wszystkie włosy?
Zwariowane”.
„Słonko…”
- zaczął ponownie i ruszył w moją stronę, ale pochyliłam się do niego i warknąłem
- „Nie zbliżaj się, kurwa, do mnie” - i zatrzymał się jak wryty.
Gapiłam
się na niego.
Wtedy
powiedziałam mu - „Dam ci to. Kiedy Denny Lowe wpadł w szał, to mnie
przeraziło. Ale tylko dlatego, że ja miałam szczęście, że nie pękł, kiedy
próbował ze mną swoich rzeczy. To było do dupy, że to powróciło, ale było już
po wszystkim, nie zaszedł daleko, uciekłam i przeżyłam. Byłam nawet zaskoczona,
że okazał się tak walnięty, jak był, ponieważ, poważnie? Był trochę czarujący,
zanim stał się całkiem porąbany. Strasznie mnie to przeraziło, ale myślę, że
mogą tacy być, ludzie, którzy są w zapętleni w swoich mózgach. Kiedy Denny
zrobił swoje, siejąc chaos w całych Stanach Zjednoczonych, Darrin i ja dużo o
tym rozmawialiśmy. Ale nie dlatego, że potrzebowałam, żeby mnie pocieszył.
Ponieważ był o wiele bardziej przerażony niż ja myśląc, co mogło się stać z
jego małą siostrzyczką z rąk tego szaleńca. Więc to ja pocieszałam brata, a nie
na odwrót”.
„Słonko…”
„Nie
skończyłam” – warknęłam.
Zamknął
usta i spojrzał mi w oczy.
Pozwoliłam
mu na to przez chwilę, po czym szepnęłam - „Dzięki, Mike. Dobrze wiedzieć wcześniej,
że jesteś dupkiem. Cieszę się, że wiem to teraz, zanim oddałam ci swoje serce, bo
spędziłam z tobą jeden dzień i byłam gotowa, aby zawinąć je w schludną kokardkę
i od razu przekazać. Cieszę się, że wiem, że nie chcesz dzieci, ale ja tego chcę, nawet gdybyś nie był dupkiem, rozminęlibyśmy
się w tym. I cieszę się, że od razu się dla mnie nie przeniosłam, bo byłoby do
dupy być z facetem, z którym spędziłam jeden weekend i byłam podekscytowana
możliwością, że Hilligoss będzie dziesięć minut odjeżdżać codziennie, zamiast
czekać sześć miesięcy. Naprawdę byłam podekscytowana powrotem do domu i
obserwowaniem, jak Fin i Kirb dorastają i chodzą na mecze piłki nożnej w
piątkowe wieczory. Więc dobrze wiedzieć, że nie jestem z mężczyzną, którego nie
obchodzę na tyle, żeby rozważał to samo”.
„Dusty,
daj mi szansę przemówić” – powiedział cicho.
„Nie,
powiedziałeś już dość” - odpowiedziałam natychmiast i nie przestawałam mówić – „Wiesz,
nie wiem, co się stało z twoją żoną albo z tą Violett. Wiem tylko, że nie
jestem nimi. I wiem też, że dwa razy pochopnie wyciągnąłeś wnioski na mój
temat, razem z tym trzy. I wspomnę, że ani razu nie poświęciłeś czasu, by porozmawiać ze mną jak dorosły o tym
gównie, które dzieje się w twojej głowie. Więc przechodząc do rzeczy, z których
się cieszę, dodam to, że nie będę musiała znosić twoich testów przez całe
życie, albo jak długo moglibyśmy być razem. Udowadniania, że jestem
wystarczająco dobra dla super-gorącego, wspaniałego Mike’a Hainesa. Ponieważ,
szczerze mówiąc, byłoby to wyczerpujące”.
Nie
mówił i zauważyłam, że jego twarz pobladła.
Niech
tak będzie. Nadeszła pora, żebym dokończyła.
Więc
to zrobiłam.
Mówiąc
cicho, powiedziałam mu z całkowitą szczerością - „To, z czego się nie cieszę,
jest to, że pokazałeś mi coś niesamowitego, a potem od razu mi to wyrwałeś. Mam
dość mężczyzn bawiących się mną w ten sposób, bawiących się moim sercem. Więc
ostatnią rzeczą, jaką ode mnie dostaniesz, Mike, jest to, że naprawdę nie jestem zadowolona po tym,
jak troszczyłam się o ciebie i myślałam o tobie, że jesteś całym światem przez
dziesięciolecia, ty stałeś się takim mężczyzną”.
Odwróciłam
się, rzuciłam na jego kanapę pełne pieprzonych nastoletnich niepokoi, bzdurne pamiętniki,
które napisałam dwadzieścia lat temu
i zaczęłam iść po pokoju, żeby móc stamtąd wypierodolić.
Nie
udało mi się, a to dlatego, że Mike złapał mnie za ramię, gdy próbowałam go wyminąć.
Moja
głowa odskoczyła do tyłu i syknęłam - „Zabierz ode mnie rękę”.
„Wyłożyłaś
to, Aniołku, a ja na to zasłużyłem. Teraz daj mi szansę na wyjaśnienie”.
„Zabierz
ode mnie rękę”.
Delikatnie
przyciągnął mnie do siebie i zbliżył głowę do mnie, szepcząc - „Daj mi szansę
na wyjaśnienie”.
Wpatrywałam
się w jego twarz.
Boże,
wolałabym, żeby nie był taki piękny.
„Zabierz
ode mnie rękę”.
„Kochanie,
daj mi szansę…”
Stanęłam
na palcach i wrzasnęłam mu w twarz - „Zabierz
ode mnie rękę!”
Nie
dałam mu szansy na spełnienie. Wyszarpnęłam rękę, zrobiłam dwa szybkie kroki
obok niego i obróciłam się.
„Nigdy
więcej szans, Mike, to” - wskazałam na podłogę - „było do trzech razy sztuka”.
Potem
wybiegłam z jego domu.
Na
szczęście nie poszedł za mną.
I
na szczęście dotarłam bezpiecznie do domu, mimo że moja widoczność była
ograniczona z powodu wypłakiwanych w cholerę oczu.
*****
Sobota, 9:36 wieczorem…
Mike
stał na zimnie na balkonie swojej sypialni, wpatrując się w oświetloną Farmę
Holliday’ów w niedalekiej odległości i trzymając telefon przy uchu.
Nic
dziwnego, że dostał pocztę głosową.
„Słonko,
nie wyjeżdżaj bez telefonu. Jest więcej do powiedzenia. Spotkam się z tobą,
gdziekolwiek zechcesz. Ale musimy porozmawiać, Dusty. Proszę, kochanie, nie wyjedź,
zanim się ze mną nie spotkasz”.
Odjął
telefon od ucha, wcisnął przycisk rozłączenia i dalej wpatrywał się w zimną
ciemność.
Potem
położył telefon na poręczy balkonu, podniósł szklankę Burbona również stojącą
na poręczy, podniósł ją i wychylił.
Przyłożył
szklankę do poręczy i skierował wzrok z powrotem na farmę.
„Kurwa,
jestem cholernym kutasem” – wyszeptał.
Chwycił
telefon i szklankę, odwrócił się i wrócił do domu po więcej Burbona.
*****
Wtorek, 9:49 am…
Wsiadłam
do samolotu z białym pudełkiem wypełnionym świeżymi pączkami Hilligoss dla
Jerry i Huntera.
Sama
oddałam wypożyczony samochód.
Nie
oglądałam się za siebie po przejściu przez bramki ochrony.
A
kiedy samolot wyrównał lot, nie mogłam powstrzymać myśli, że nie mogę się
doczekać powrotu do domu.
####
ten rozdział był krótki :)
Dziękuję
OdpowiedzUsuńMike mnie wkurzał już w "at peace" i kurde póki co nie wiele zyskał.. Ale oczywiście doczytam do końca ❤️😘
OdpowiedzUsuńCudnie. Podoba mi się ta cała Dusti :)
OdpowiedzUsuńMike się nie popisał :( Mam nadzieję że pojedzie za nią i to naprawi.
OdpowiedzUsuń