środa, 7 grudnia 2022

11 - Z sąsiedztwa (cz.2)

 

 Rozdział 11

Z sąsiedztwa (cz.2)

*****

Z Merry’m u jego boku, Mike prowadził radiowóz w drodze powrotnej z farmy na komisariat, kiedy Merry mruknął - „McGrath. Niedobrze”.

„Nie” – zgodził się Mike.

„Od jakiegoś czasu nie odkurzałem swojej kryształowej kuli” - zauważył Merry.

„Nie mam wrażenia, że musisz” - odpowiedział Mike.

Poznał po jego głosie, że Merry odwrócił się w jego stronę, kiedy zapytał - „Jak myślisz, jak do nich podejdzie? Pieniądze?”

Mike skinął głową – „Najpierw spróbuje tego. Ale Dusty postawi się na tej ziemi, zanim pozwoli Finowi stracić jego dziedzictwo. A to tylko Dusty. Nie wiadomo, co zrobi jej tata”.

Wiedział, że Merry odwrócił się twarzą do przodu, kiedy zapytał – "Mają słaby punkt?"

„Mama chłopców nie walczy, nigdy nie walczyła, nigdy nie będzie, a śmierć Darrina odsłoniła kobietę, która przez całe dorosłe życie ukrywała się za mężczyzną. Jest wielkim celem. Taka jest, nie ma żadnej umiejętności w prowadzeniu ich spraw, ale obaj chłopcy są nieletni, więc ona to robi. Jak McGrath do niej dotrze, trafi w dziesiątkę”.

„Kurwa” – wymamrotał Merry.

„Tak” – ponownie zgodził się Mike.

„Jak bardzo chłopakowi zależy na farmie?”

„Wystarczająco bardzo, że jak dowiedział się o tym gównie, wykonał jeden telefon do ciotki, a ona zawiesiła swoje życie i przeprowadziła się tu, by go chronić”.

„To dobrze dla ciebie”.

„To nie przeze mnie wróciła do domu”.

„Mimo to, dobrze dla ciebie. A ponieważ to dobrze dla ciebie, to dobrze dla niego”.

Mike nie odpowiedział, bo taka była prawda.

„Podczas gdy wy dwoje próbowaliście chirurgicznie przywiązać się do siebie, chłopcy i ja odbyliśmy pogawędkę”  - wyrzucił Merry.

„I?” - podpowiedział Mike.

„Czas odwiedzić Ryker’a”.

Przerażające.

Ryker, jeśli miał ochotę, był informatorem Colta. Ryker był znany jako twardziel z twardym tyłkiem i nie dawał gówna o nikogo. Brak lojalności. Ryker był wolnym agentem.

Ale córka kobiety Ryker’a została wciągnięta w jakiś niefortunny interes w miasteczku. Zaszokowało to wszystkich, kiedy Ryker dał jasno do zrozumienia, że jest gotów zrobić za nią rozpierdol. Aby to zrobić, wtargnął do środka i zajął się sprawą Tannera Layne’a. Po tym nastąpił jeszcze większy szok, gdy Ryker i Tanner się zbliżyli.

Jakkolwiek to robił, Ryker wiedział wszystko, co działo się po zachodniej stronie Indianapolis, przede wszystkim Speedway, miasteczku i ich satelitach. Ryker będzie wiedział o McGrath i jego ruchach, a jeśli nie, to się dowie.

Mimo to Ryker wymieniał informacje tylko za pieniądze lub przysługi i tylko wtedy, gdy czuł się w nastroju. Był wrzodem na tyłku. I nie był człowiekiem, któremu chciałoby się być winnym przysługę.

Mike pomyślał o farmie, na której spędzał czas jako nastolatek. Jak mu się to podobało. Ten spokój. Cichą dumę rodziny z jej zwykłego piękna. Pomyślał o chwilach, gdy siedział na balkonie i widział Darrina z Finem i Kirbem uprawiających tę ziemię. I pomyślał o kanapkach w swoim łóżku z Dusty.

I zdecydował, że nie ma nic przeciwko temu, żeby był winien Ryker’owi przysługę.

*****

„Teraz wiem, że masz jaja, skoro robisz takie rzeczy Dusty, a potem dzwonisz na mój tyłek”.

W ten sposób Hunter Rivera odebrał telefon Mike’a.

Mike nie wymieniał uprzejmości. Zamiast tego poinformował Riverę – „LeBrec do niej zadzwonił”.

„Uch… wiem”.

„Słucham?”

„Koleś był pijany. Całkowicie. Narąbany. Urżnięty. W trupa. Nawalony. Zniszczony. Koleś był tak nawalony, że był nieprzytomny. I widząc, że był w takim stanie, nie miał problemów z podzieleniem się z każdym, kto chciał słuchać u Schuba, że zadzwonił do swojej kobiety, kiedy jakiś dupek ją robił i nie miał nic przeciwko podzieleniu się tym. Opowiedział też, jak zamierzał pojechać do Indiany, żeby skopać tyłek temu dupkowi i złapać znowu jego kobietę. A biorąc pod uwagę, że był to piątkowy wieczór, Schub był pełen, było tam mnóstwo ludzi do słuchania”.

Kurwa.

Kurwa!

Rivera ciągnął dalej - „Masz tupet, bracie, puszczasz jej gówno, a potem gadasz z Dusty przez cały wieczór i cementujesz to gówno, wysyłając jej kwiaty. Pewnego dnia moja kobieta planuje twoje morderstwo. Następnego dnia pyta mnie, dlaczego nie dostaje żadnych kwiatów. Widzę, że cię to zajmuje. Ale kurwa, dobijasz mnie. Nie kupowałem Jerrze kwiatów, odkąd ją wkurzyłem na randce, bo zasnąłem podczas jakiegoś gównianego filmu, na który kazała mi ją zabrać, mówiąc, że ten film to hollywoodzka wersja nas. Jak mogłam zasnąć, oglądając naszą historię, pyta. I, bracie, jeśli to bylibyśmy my, jesteśmy nudni jak cholera. Mam wkurzonego LeBrec’a, bo jesteś w Indianie i robisz niegrzeczne rzeczy i nie masz nic przeciwko odebraniu telefonu. Kurwa”.

„Nie może przyjechać do Indiany” – poinformował go Mike.

„Co chcesz żebym zrobił? Usiadł na nim?” - zapytał Rivera.

„Gówno z farmą właśnie zrobiło się brzydkie. Dusty miała sporo do czynienia z domem pełnym żałoby i skurwysyńską siostrą. Teraz siostra znalazła kupca na swoją działkę, który lubi budować i bardzo mu się to podoba. Żeby budować trzeba mieć ziemię. I to trochę pobieżnie nazwę, że zmienia umysły rolników, którzy trzymali się swojej ziemi przez pięć pokoleń, w tym przez kryzys rolniczy, przekonując ich nagle, by podnieśli stawkę i odeszli”.

Wiedział, że Rivera go dopadł, kiedy wymamrotał - „Kurwa”.

„Więc odpowiedź na twoje pytanie brzmi: tak. Siadasz na nim. Uspokajasz go. Strzelasz do niego. Mam w dupie to, co robisz. Ale trzymaj tego dupka z dala od Dusty”.

„Zobaczę, co da się zrobić” – odpowiedział Rivera - „Jak moja misja się nie powiedzie, przyłożę ucho do ziemi i dam ci znać, że idzie w twoją stronę”.

„Doceniam” – mruknął Mike.

„Dobrze, interesy na uboczu, to, co teraz powiem, nie dotyczy Jerry. Dusty to jej dziewczyna, ale jest też moja. Od razu zobaczyłem spustoszenie, którego dokonałeś. Nie będę tego tłumaczyć, ale mam nadzieję, że zrozumiesz. Nie chcę znowu widzieć mojej dziewczyny w takim stanie. Łapiesz mnie?”

„To historia”.

„Muszę wiedzieć, że mnie rozumiesz”.

„I myślę, że wiesz, że skoro dzwonię do ciebie, kiedy wiem, że wiesz o tym całym gównie, które zrobiłem”.

Zapadła cisza, a potem ciche - „Tak. Jaja ze stali, człowieku. Kurwa” - Potem, bez szeptu - „Jak zabierzesz ją do swojego łóżka na stałe, uszczęśliwisz ją. Utrata jej na rzecz Indiany będzie dla Jerry jak odcięcie kończyny. A ja muszę słuchać jej jęków z powodu bólu”.

„Słucham?” - zapytał Mike.

„Wszystko o tym słyszałem” - powiedział Rivera - „Lubi twój miejski dom. Pokoje są przestronne. Kuchnia jest fajna. Jakieś gówno o psie. Dużo gówna o dwójce wspaniałych dzieciaków. Dusty lubuje się w psach i dzieciach, ale nie zajmuje się domami miejskimi. To gówno oznacza, że nie chodzi o dom miejski, ale o człowieka w nim. Jak dotąd wiem, że mieszkała z jednym mężczyzną. LeBrec’em. I to on przeniósł swój tyłek do jej domu. Jak ona wychwala zalety domu w mieście, a to oznacza jedno”.

Rivera się zamknął, a Mike milczał.

„O cholera. Pieprz mnie” – wyszeptał Rivera - „Wyszło szydło z worka. Teraz jesteś przerażony i zaraz się uciekniesz”.

„Nie. Absolutnie nie ucieknę” – odparł Mike szorstkim głosem.

Rivera znów się zamknął.

Lubiła jego dom. Lubiła jego psa. Wiedział już, że lubi jego dzieci.

Kurwa, lubiła jego dom.

Kiedy Rivera się nie odzywał, Mike przemówił.

„Myślę, że skończyliśmy”.

„Głowa do góry, bracie. Dzieci mają wkrótce ferie wiosenne. Zgadnij, dokąd zmierzamy?” — zapytał Rivera.

„Do pączków” – odpowiedział Mike.

„Postaw na to swój tyłek, człowieku”.

„Moja rada. Pość przynajmniej przez tydzień. Będziesz potrzebować dużo miejsca”.

Usłyszał śmiech Rivery, zanim usłyszał - „Nie pieprz. Przywiozła nam tuzin po tym, jak rzuciłeś jej tyłek. Wiedziałeś, co straciłeś, nie zwlekałeś z odzyskaniem tego, oczywiście, oboje macie to regularnie, więc spodziewamy się dwóch”.

„W moim mniemaniu jestem ci winien dziesięć”.

„Twoje mniemanie bardziej mi się podoba. Będziemy się z tym bujać. Później, bracie”.

„Później."

Mike rozłączył się i wpatrywał się niewidzącym wzrokiem w swoje biurko.

Lubiła jego dom.

Kiedy wstał, schował telefon do tylnej kieszeni.

Złapał wzrok Merry’ego.

„Lunch” – mruknął.

Merry uniósł brodę.

Mike wyszedł z komisariatu i zrobił to z uśmiechem.

*****

Violet Callahan leżała w ciemności z policzkiem na ramieniu męża.

„Bose stopy[1]?" – wyszeptała, a ramię Joe wokół niej zacisnęło się.

Pamiętał. Z drugiej strony, nie było mowy, żeby zapomniał.

„Tak, jak dotarłem do domu, stała na zewnątrz, bez kurtki, boso. Jej suka-siostra była gotowa walczyć na pięści, obcy mężczyźni byli na podwórku, rzuciłem jedno spojrzenie na jego twarz, a wiedziałem, że Hainesowi się to nie spodobało, a mimo to pierwszą rzeczą, jaką Haines zrobił, było kazanie jej wejść do domu, włożyć kurtkę i buty”.

Bose stopy.

Violet uśmiechnęła się.

Potem zapytała cicho - „Jest ładna?”.

„Kurwa, tak.”

Uśmiech Vi stał się większy - „Tak ładna?”

„O tak”.

Vi wciąż się uśmiechała. Potem uśmiech zbladł.

„Wygląda na szczęśliwego?” - wyszeptała.

„Dostał od niej telefon, słuchał przez chwilę, wstał z fotela i skierował się w stronę schodów. Nie wiem, czy to jest szczęśliwe, siostro. Wiem, że go to obchodzi”.

„To dobrze. jak przypuszczam” – mruknęła.

„Nic do przypuszczania. Po prostu jest”.

Joe miał rację. Tak było. Znała to uczucie. Miała to już trzy razy, takich mężczyzn w jej życiu, którzy słuchali przez chwilę, wiedzieli, że ich potrzebowała, rzucali wszystko i ruszali prosto do drzwi.

Mike Haines był jednym z tych trzech mężczyzn.

Mike miał to teraz. Mike chciałby mieć to do zaoferowania. To było dobre.

Violet westchnęła.

Co zaskakujące, Joe nie skończył się dzielić.

„Walka się skończyła, suka siostra odleciała, Mike i jego kobieta skulili się. Mogli rozmawiać o strategii, ale zrobili to tak blisko, że to cud, że się nie weszli w fuzję”.

Vi znów się uśmiechnęła.

To też było dobre.

Potem jej uśmiech znowu zgasł.

„Ma kłopoty?”

„Podczas gdy Mike i jego kobieta rozmawiali, chłopcy też. Słuchałem. Przygotuj się, mała. Zaraz zrobi się brzydko”.

To było złe.

„Jak brzydko?”

„Wystarczająco brzydko, żeby Mike i jego kobieta tego chcieli, czy nie, dzisiaj dodali czterech mężczyzn do swojego legionu”.

Joe zamierzał wspierać Mike’a.

Ciało Vi wtopiło się w jej męża.

„Wycofaj się” – rozkazał.

Ciało Vi zesztywniało.

„Co?”

„Wie o tobie, Mike’u, o mnie. Była ze mną spoko, ale Mike powiedział, że nie jest gotowa na ciebie. Właśnie straciła brata. Odniosłem wrażenie, że cierpi i to nie tylko dlatego, że wie, co się dzieje z ziemią jej rodziny. Ty i twoje dziewczyny, wszyscy się wycofajcie. Czekasz, aż wszystko wyjaśnię”.

„Ona wie?”

„Tak”.

Niedobrze.

„Straciła brata?” - szepnęła Vi.

Ramię Joe zacisnęło się, a jego głos zniżył się.

„W porządku. W porządku. Poczekam, aż wszystko będzie jasne”.

Poddała się, ale jej się to nie podobało.

Violet była ciekawa, jasne.

Ale straciła też brata. Vi wiedziała, jakie to uczucie.

„Czy możemy przestać gadać o Mike’u Haines’ie?” - zapytał Joe.

Uśmiechnęła się ponownie, po czym wyszeptała - „Dobrze, Joe”.

Jego ramię znów się zacisnęło, tym razem z zamiarem, przyciągając ją bliżej siebie.

„Myślę, że nadszedł czas, aby zrobić kolejne dziecko, Vi”.

Przestała się uśmiechać, ale zmusiła się do tego. W środku wciąż się uśmiechała.

To dlatego, że nie był to pierwszy raz, kiedy Joe poinformował ją, że o tym myśli. Mniej więcej tydzień po tym, jak dała mu córkę Angelę, zaczął dzielić się z nią tą samą myślą.

„Już ci dałam jedno, Joe”.

„Tym razem chcę chłopca”.

Vi przewróciła oczami.

„Nie sądzę, aby moje łono rodziło chłopców” – poinformowała go.

„Zobaczymy”.

„Joe…”

Wtoczył się w nią, widziała jego twarz i nawet w ciemności widziała determinację.

„Zobaczymy” – powtórzył stanowczo, a jego głos zabrzmiał jak pomruk.

Tak, na pewno mieli to zobaczyć.

„W porządku, po następnym okresie odstawię pigułki” – zgodziła się.

„Za późno. Wrzuciłem to do toalety, co miałaś, zanim położyłem się do łóżka”.

Mrugnęła do niego przez ciemność.

Potem wybuchnęła śmiechem, ale nagle urwała, bo usta jej męża mocno dotknęły jej ust i jak to Joe, nie zwlekał z ćwiczeniem, by mieć więcej dzieci.

Chociaż, prawdę mówiąc, nie potrzebował ćwiczeń.

Był już ekspertem.



[1] Dlaczego to dla nich takie ważne? - przypomnijcie sobie rozdział 21 w „W pokoju” - cz. 2 serii „Miasteczko”

2 komentarze: