piątek, 4 listopada 2022

2 - Robiąc... (cz.2)

 

                                     Rozdział 2

Robiąc mentalną notatkę, by fikać fikołki

 (cz.2)


cd.

Zsunęłam się z niego, ale nie chciałam. Nie chciałam, ponieważ jego ciało było twarde, ciepłe, duże i lubiłam być owinięta wokół niego z jego ramionami owiniętymi wokół mnie.

A nie chciałam, bo nazwał mnie „Aniołkiem”. Był jedynym, który kiedykolwiek nazwał mnie „Aniołkiem”. Zaczął mnie tak nazywać kilka tygodni po tym, jak zaczął umawiać się z Debbie. Nie wiedziałam, dlaczego to zrobił, bo nie byłam aniołem, byłam łobuzem, a przynajmniej tak myślał o mnie mój tata i dlatego tak mnie mój tata nazywał. Ale z jakiegokolwiek powodu, dla którego mnie tak nazwał, pokochałam to wtedy i kochałam to teraz.

Ale co więcej, podobało mi się to, że pamiętał, by nazywać mnie „Aniołkiem”. Czas upłynął, nie odrobina, dużo. I w miarę upływu czasu myślałam o nim i to nie tylko wtedy, gdy Darrin donosił mi o nim. Mike Haines często pojawiał się w moim umyśle, kiedy żyłam. I za każdym razem czułam się z tym dobrze. Właściwie nie było dla mnie czymś niespotykanym, żebym o nim mówiła. Wszyscy moi najbliżsi przyjaciele wiedzieli o nim wszystko, łącznie z aktualizacjami z jego życia po zgłoszeniu się Darrina. Nie wiedziałam, czy to samo działo się dla niego o mnie. Ale podobało mi się, że nie zapomniał czegoś ważnego dla mnie.

Podciągnęłam kołdrę do piersi, patrzyłam, jak szarpie ubranie i słuchałam, jak mówił - „Pójdę do mojego domu, przebiorę się, pójdę po pizzę i wrócę z nią. Prawdopodobnie zajmie to dwadzieścia minut, do pół godziny”.

„Później musisz wrócić do swoich dzieci?” - zapytałam, a jego oczy padły na mnie, gdy zapinał koszulę.

„Są z matką w ten weekend”.

Jaka ze mnie szczęściara.

„Więc to nie?” - zapytałem cicho i z nadzieją.

„Czy to zaproszenie do spędzenia nocy?” – zapytał z powrotem, nie cicho.

„Tak” - odpowiedziałam, również nie cicho.

Skończył z guzikami, ręce powędrowały do bioder, ale oczy mnie nie opuściły.

To Mike mówił cicho, kiedy stwierdził - „Kiedy mnie nie będzie, Słonko, musisz pomyśleć. Przyszedłem tu jako kutas, przekroczyłem wszelkie granice i cię zraniłem. Straciłaś Darrina i wiem, że cierpisz. Ale to, co powiedziałaś wcześniej, powiem ci teraz, zgadzam się. Około dwie sekundy odkąd zaczęliśmy ten pocałunek dla mnie stało się to czymś innym. Kurewsko się cieszę, że czujesz to samo”.

Uśmiechnął się łagodnie, zanim poszedł dalej.

„Teraz cieszę się, że podobało ci się to, co mieliśmy w tym łóżku, ponieważ w sumie ja też to lubiłem, a kiedy to mówię, Angel, mi ja też to lubiłem. I mogę odejść po pizzy szczęśliwy, że dałem ci to w środku czasu gównianego dla ciebie. Ale zanim wrócę, musisz się zastanowić, czy to, co powiedziałaś, jest prawdą. Jeśli chodzi o przepracowanie ze mną twojego bólu, to było wszystko, co mam zamiar dać. Jeśli chodzi o coś innego, spędzę noc”.

„Naprawdę nie owijasz w bawełnę, prawda?” – wyszeptałam, też to lubiąc.

Bardzo.

„Mam dwoje dzieci, byłą żonę sukę, która uczyniła moje życie żałosnym i przeszedłem przez coś, co oznaczało, że straciłem szansę na coś dobrego, co uszczęśliwiłoby mnie. Skoro zasmakowałem dobrej rzeczy, wiem, czego szukam. A odkąd to straciłem, nie jestem facetem, który ma skłonność do opierdalania się. Nigdy więcej”.

To było to. Nie owijał w bawełnę.

Tak, podobało mi się to.

Bardzo.

„Przeszukam swoje uczucia, kiedy cię nie będzie, Mike” – powiedziałam mu cicho. Wtedy podszedł do łóżka, wyciągnął rękę, chwycił moje biodra i przyciągnął do siebie. Kiedy miał mnie tam, gdzie chciał, położył ręce na łóżku po obu stronach moich bioder i pochylił się tak, że jego twarz była o cal od mojej.

Cicho powiedział z powrotem: – „Byłbym wdzięczny, Dusty”.

Wszystko to było gorące. Każde wypowiedziane przez niego słowo. Każdy ruch, który wykonał.

I to nie miało nic wspólnego z nim przepracowującym mój ból.

Ani jednej rzeczy.

Było po prostu gorące.

„Teraz” – rozkazał – „pocałuj mnie”.

To też było gorące, więc wychyliłam się i przycisnęłam usta do jego.

Jego ramię ujęło moje plecy i przyciągnęło mnie mocniej, więc moje ciało przycisnęło się do jego i przeniósł dotyk moich ust prosto do mocnego, głębokiego, mokrego pocałunku.

Podobało mi się to o wiele bardziej.

„Wrócę nie później niż za trzydzieści minut” – szepnął przy moich ustach, kiedy przestał mnie całować.

Lekko skinęłam głową w przestrzeni, którą mi zostawił i spróbowałem wyregulować oddech.

Patrzyłam, jak jego oczy się uśmiechały.

Potem położył mnie, puścił, usiadł z boku łóżka i zajął się skarpetkami i butami.

„Klucz-karta, szafka nocna” – powiedziałam mu, kiedy wstał. Spojrzał na mnie. Nie skończył dawać mi Kochania Mike’a, owinął dłoń z tyłu mojej głowy, pochylił się i dotknął ustami moich.

Puścił mnie ponownie, wyciągnął rękę i złapał swój telefon. Potem sięgnął w dół, złapał marynarkę, a ja patrzyłam, jak podszedł do szafki nocnej, złapał kartę dostępu i patrzyłam, jak podniósł rękę, wysunął dwa palce i uśmiechnął się do mnie, zanim wyszedł z pokoju.

Drzwi właśnie się za nim zamknęły, kiedy opadłam na plecy i wpatrywałam się w sufit.

Chwile minęły, zanim z oczami wbitymi w sufit zapytałam brata – „Szczęśliwy?”

Darrin nie odpowiedział, ale znałam mojego brata. Nie było mowy, do diabła, że chciałby zostawić żonę, którą kochał, chłopców, którzy znaczyli dla niego cały świat, ojca, którego szanował i uczył go jak być mężczyzną, matkę, która kochała go i uczyła go kochać albo siostry, które działały mu na nerwy, ale mimo to je kochał.

Mimo to, pomyślałam, że kiedy już wiedział, że wszyscy poukładaliśmy nasze gówno, robił sobie w pamięci notatkę, żeby kręcić fikołki.

*****

3 komentarze: