Rozdział 2
Robiąc mentalną notatkę, by fikać fikołki
(cz.2)
cd.
Zsunęłam
się z niego, ale nie chciałam. Nie chciałam, ponieważ jego ciało było twarde,
ciepłe, duże i lubiłam być owinięta wokół niego z jego ramionami owiniętymi
wokół mnie.
A
nie chciałam, bo nazwał mnie „Aniołkiem”. Był jedynym, który kiedykolwiek
nazwał mnie „Aniołkiem”. Zaczął mnie tak nazywać kilka tygodni po tym, jak zaczął
umawiać się z Debbie. Nie wiedziałam, dlaczego to zrobił, bo nie byłam aniołem,
byłam łobuzem, a przynajmniej tak myślał o mnie mój tata i dlatego tak mnie mój
tata nazywał. Ale z jakiegokolwiek powodu, dla którego mnie tak nazwał,
pokochałam to wtedy i kochałam to teraz.
Ale
co więcej, podobało mi się to, że pamiętał, by nazywać mnie „Aniołkiem”. Czas upłynął,
nie odrobina, dużo. I w miarę upływu czasu myślałam o nim i to nie tylko wtedy,
gdy Darrin donosił mi o nim. Mike Haines często pojawiał się w moim umyśle,
kiedy żyłam. I za każdym razem czułam się z tym dobrze. Właściwie nie było dla
mnie czymś niespotykanym, żebym o nim mówiła. Wszyscy moi najbliżsi przyjaciele
wiedzieli o nim wszystko, łącznie z aktualizacjami z jego życia po zgłoszeniu
się Darrina. Nie wiedziałam, czy to samo działo się dla niego o mnie. Ale
podobało mi się, że nie zapomniał czegoś ważnego dla mnie.
Podciągnęłam
kołdrę do piersi, patrzyłam, jak szarpie ubranie i słuchałam, jak mówił - „Pójdę
do mojego domu, przebiorę się, pójdę po pizzę i wrócę z nią. Prawdopodobnie
zajmie to dwadzieścia minut, do pół godziny”.
„Później
musisz wrócić do swoich dzieci?” - zapytałam, a jego oczy padły na mnie, gdy
zapinał koszulę.
„Są
z matką w ten weekend”.
Jaka
ze mnie szczęściara.
„Więc
to nie?” - zapytałem cicho i z
nadzieją.
„Czy
to zaproszenie do spędzenia nocy?” – zapytał z powrotem, nie cicho.
„Tak”
- odpowiedziałam, również nie cicho.
Skończył
z guzikami, ręce powędrowały do bioder, ale oczy mnie nie opuściły.
To
Mike mówił cicho, kiedy stwierdził - „Kiedy mnie nie będzie, Słonko, musisz
pomyśleć. Przyszedłem tu jako kutas, przekroczyłem wszelkie granice i cię
zraniłem. Straciłaś Darrina i wiem, że cierpisz. Ale to, co powiedziałaś
wcześniej, powiem ci teraz, zgadzam się. Około dwie sekundy odkąd zaczęliśmy ten
pocałunek dla mnie stało się to czymś innym. Kurewsko się cieszę, że czujesz to
samo”.
Uśmiechnął
się łagodnie, zanim poszedł dalej.
„Teraz
cieszę się, że podobało ci się to, co mieliśmy w tym łóżku, ponieważ w sumie ja
też to lubiłem, a kiedy to mówię, Angel, mi ja
też to lubiłem. I mogę odejść po pizzy szczęśliwy, że dałem ci to w środku czasu
gównianego dla ciebie. Ale zanim wrócę, musisz się zastanowić, czy to, co
powiedziałaś, jest prawdą. Jeśli chodzi o przepracowanie ze mną twojego bólu,
to było wszystko, co mam zamiar dać. Jeśli chodzi o coś innego, spędzę noc”.
„Naprawdę
nie owijasz w bawełnę, prawda?” – wyszeptałam, też to lubiąc.
Bardzo.
„Mam
dwoje dzieci, byłą żonę sukę, która uczyniła moje życie żałosnym i przeszedłem
przez coś, co oznaczało, że straciłem szansę na coś dobrego, co uszczęśliwiłoby
mnie. Skoro zasmakowałem dobrej rzeczy, wiem, czego szukam. A odkąd to
straciłem, nie jestem facetem, który ma skłonność do opierdalania się. Nigdy
więcej”.
To
było to. Nie owijał w bawełnę.
Tak,
podobało mi się to.
Bardzo.
„Przeszukam
swoje uczucia, kiedy cię nie będzie, Mike” – powiedziałam mu cicho. Wtedy
podszedł do łóżka, wyciągnął rękę, chwycił moje biodra i przyciągnął do siebie.
Kiedy miał mnie tam, gdzie chciał, położył ręce na łóżku po obu stronach moich
bioder i pochylił się tak, że jego twarz była o cal od mojej.
Cicho
powiedział z powrotem: – „Byłbym wdzięczny, Dusty”.
Wszystko
to było gorące. Każde wypowiedziane przez niego słowo. Każdy ruch, który
wykonał.
I
to nie miało nic wspólnego z nim przepracowującym mój ból.
Ani
jednej rzeczy.
Było
po prostu gorące.
„Teraz”
– rozkazał – „pocałuj mnie”.
To
też było gorące, więc wychyliłam się i przycisnęłam usta do jego.
Jego
ramię ujęło moje plecy i przyciągnęło mnie mocniej, więc moje ciało przycisnęło
się do jego i przeniósł dotyk moich ust prosto do mocnego, głębokiego, mokrego
pocałunku.
Podobało
mi się to o wiele bardziej.
„Wrócę
nie później niż za trzydzieści minut” – szepnął przy moich ustach, kiedy
przestał mnie całować.
Lekko
skinęłam głową w przestrzeni, którą mi zostawił i spróbowałem wyregulować
oddech.
Patrzyłam,
jak jego oczy się uśmiechały.
Potem
położył mnie, puścił, usiadł z boku łóżka i zajął się skarpetkami i butami.
„Klucz-karta,
szafka nocna” – powiedziałam mu, kiedy wstał. Spojrzał na mnie. Nie skończył
dawać mi Kochania Mike’a, owinął dłoń z tyłu mojej głowy, pochylił się i
dotknął ustami moich.
Puścił
mnie ponownie, wyciągnął rękę i złapał swój telefon. Potem sięgnął w dół,
złapał marynarkę, a ja patrzyłam, jak podszedł do szafki nocnej, złapał kartę
dostępu i patrzyłam, jak podniósł rękę, wysunął dwa palce i uśmiechnął się do
mnie, zanim wyszedł z pokoju.
Drzwi
właśnie się za nim zamknęły, kiedy opadłam na plecy i wpatrywałam się w sufit.
Chwile
minęły, zanim z oczami wbitymi w sufit zapytałam brata – „Szczęśliwy?”
Darrin
nie odpowiedział, ale znałam mojego brata. Nie było mowy, do diabła, że
chciałby zostawić żonę, którą kochał, chłopców, którzy znaczyli dla niego cały
świat, ojca, którego szanował i uczył go jak być mężczyzną, matkę, która
kochała go i uczyła go kochać albo siostry, które działały mu na nerwy, ale
mimo to je kochał.
Mimo
to, pomyślałam, że kiedy już wiedział, że wszyscy poukładaliśmy nasze gówno,
robił sobie w pamięci notatkę, żeby kręcić fikołki.
*****
Dziękuję
OdpowiedzUsuńDziękuję
OdpowiedzUsuńDziękuję za rozdział :)
OdpowiedzUsuń