Rozdział 4
Zdmuchnięcie (cz.3)
*****
Czwartek późnym wieczorem…
Mike
słuchał dzwonka telefonu, ale nie miał wielkiej nadziei.
To
był jego dziewiąty telefon od wtorkowego poranka. Nie dzwonił na żaden inny
numer, ponieważ wiedział, że była zajęta i jeśli byłaby w swojej szopie albo na
galerii, byłby jej przeszkadzał. Dzwonił tylko na jej komórkę.
Teraz
była dziesiąta jego czasu, dziewiąta jej, a on nie dodzwonił się na jej komórkę,
więc próbował w jej domu.
I
starał się nie reagować odruchowo i nie myśleć, że ona sobie pogrywa. Od czasu
rozwodu z Audrey odkrył, że nieodebrane połączenia i ignorowanie poczty
głosowej to gry, w które kobiety lubią grać. Gry serca. Gry, w które nauczył
się nie grać w trudny sposób.
„Halo?”
Odebrała.
Uczynił
wysiłek, by zapanować nad swoim temperamentem.
„Dusty”
– odpowiedział.
„Nareszcie!”
Zamrugał,
patrząc na swoje ugięte kolana. Siedział w samych spodniach od piżamy, plecami
do wezgłowia łóżka.
„Wszystko
u ciebie w porządku?” - zapytała.
„Właśnie
to próbuję się od ciebie wiedzieć od trzech dni”.
„Co?”
„Dusty,
dzwoniłem dziewięć razy i zostawiłem cztery wiadomości głosowe”.
„Och,
Słonko, Boże. Przykro mi. Zgubiłam telefon komórkowy. Czy Clarisse ci nie
mówiła?”
Kark
mu się zacisnął.
„Clarisse?”
- zapytał cicho.
"Tak.
Zgubiłem komórkę i nie zapamiętałem żadnego z twoich numerów. Hunter ma tylko
twoją komórkę. Więc zadzwoniłem wczoraj. Clarisse odebrała, a ja przekazałem
jej wiadomość. Powiedziałem jej, żeby poprosiła, żebyś zadzwonił do mnie na
telefon domowy albo do szopy.
„Reesee
odebrał moją komórkę?”
Dusty
milczał.
„Zakurzony”
– zawołał. „Moja córka odebrała moją komórkę?”
„Jeśli
powiem tak, będziesz wkurzony na swoją dziewczynę?”
„Uhm…
tak.”
„W
takim razie odmawiam odpowiedzi”.
Kurwa.
Jego
wzrok przeniósł się z kolan na zamknięte drzwi sypialni. Po co Clarisse miałaby
odbierać telefon? A jeśli tak, dlaczego nie przekazała mu wiadomości?
Kurwa.
„Mike?”
„Korzystam
z komórki w pracy. Wie, że nie powinna tego dotykać” – wyjaśnił.
„Może
to była pomyłka”.
„Dobrze,
więc jeśli tak, dlaczego nie przekazała mi twojej wiadomości?”
„Cóż”
– powiedziała powoli – „nie mam na to odpowiedzi”.
„Kurwa”
– wymamrotał.
„Jesteś
super wspaniałym, gorącym facetem. Domyślam się, że nie praktykowałeś celibatu
od czasu rozwodu ze swoją byłą. Jak było z innymi kobietami w twoim życiu?”
„Nie
było w żaden sposób, bo nigdy nie łączyłem się z żadną z nich w sposób, w
którym czułem, że dzieci będą musiały przejść przez to gówno” – powiedział jej
Mike.
Jej
głos wibrował humorem, gdy zapytała - „Żadną
z nich?”
Mike
stracił trochę złości i odpowiedział - „Tak”.
„Ile
ich tam było?”
Uśmiechnął
się i odpowiedział - „Nie chcesz wiedzieć”.
„O
tak, tak, chcę. Potrzebuję szczegółowej listy z adresami i numerami telefonów, bym
mogła osobiście podziękować każdej z nich za doładowanie twojego doświadczenia,
więc ja za każdym razem otrzymuję najlepsze”.
Mike
wybuchnął śmiechem.
Poprzez
swój śmiech usłyszał - „Chociaż nie Debbie. Znam jej dane kontaktowe i nie
zamierzam tam iść. Gdyby wiedziała, że nie umieściłam jej na tej liście, myślę,
że by mi podziękowała”.
Cały
czas się śmiał, ale tym razem Dusty milczała i pozwoliła mu wytrzeźwieć.
Następnie
wyjaśnił - „Hunter powiedział mi, że LeBrec się odezwał”.
„Zrobił
to. Posłuchaj, zrobił to, żeby poinformować mnie, że skończył z naszą
separacją. Separacja!” - sapnęła ostatnie słowo – „Mówiłam ci, że jest całkowicie
nieświadomy”.
Nieświadomy.
Zdecydowanie. Możliwa była również psychoza.
„Masz
z nim jeszcze jakieś problemy?” - zapytał Mike.
„Nie
jak dotąd, ale biorąc pod uwagę, że zabawiam połowę miejscowej policji i
policji szeryfa, rozdając kubki mojej kawy tak drogiej i ekskluzywnej, dostępnej
tylko przez Internet i w niektórych krajach, a tak bardzo to jest szanowane, że
jest używane jako waluta, więc nawet Beau nie jest na tyle głupi, żeby tam iść”.
„Dobrze”
- mruknął Mike, myśląc, że odpłata Rivery w postaci pączków wzrosła z jednego tuzina
do około dziesięciu.
„Byłam
szalenie zajęta, ale ponieważ szukałam wszędzie i nie mogę go znaleźć,
rezygnuję z szperania na ślepo, idę jutro do centrum handlowego i kupię nową
komórkę. Wyślę ci SMS-a z numerem”.
„Racja”.
„To
jest do bani” – ciągnęła. „Potrzebowałam tego jak dziury w głowie. Jestem już
całkowicie w tyle, a najbliższe centrum handlowe jest oddalone o pół godziny
drogi w mieście. Nie wspominając o tym, że moje życie było w tym telefonie.
Straciłam wszystko”.
„Masz
kopię zapasową na komputerze?”
„Tak,
biorąc pod uwagę, że jestem tak zorganizowana, myślę, że ostatni raz to robiłam
ją w 1997 roku. Więc wszystko jest w porządku”.
Mike
zaśmiał się przez swoje - „Przykro mi, Aniołku”.
„Mi
też” – mruknęła.
Mike
przeniósł rozmowę na obszar, w którym musiał sprawdzić jej uczucia, żeby mieć
to już za sobą. Otrzymał potwierdzenie tego, co przypuszczał, że Dusty nie
zadzwoniła jeszcze do Debbie, aby nawiązać ich zgodę, Rhonda wciąż była w tym
samym stanie, a jej rodzice zdecydowali, że przedłużą pobyt z tygodnia do trzech.
„Dobra
wiadomość jest taka” – zakończyła – „że mój harmonogram trzymałam na komputerze
i po wystawie jestem całkiem wolna. Mam więc nadzieję, że uda mi się przyjechać
z powrotem”.
To
była dobra wiadomość.
„Nie
mogę się doczekać, kochanie” – powiedział cicho.
„Chcesz
dostać przedsmak tego, co ma nadejść?” - zapytała cicho w odpowiedzi.
„A
to by było?”
Powiedziała
mu. Zrobiła to szczegółowo. Słuchał, jak dochodziła, kiedy to robiła, a potem
robiła to dalej, aż dała mu to samo.
Jej
wyobraźnia była o wiele cholernie lepsza niż jego.
A
jej głos był słodki i rześki, kiedy szepnęła - „To brzmiało fajnie”.
Jego
głos był niski i zachrypnięty, kiedy wyszeptał - „Tak było”.
„Boże,
znów się podniecam na samą myśl o robieniu ci tych rzeczy”.
Jezus.
Dusty. Pozwoliła, żeby to wszystko się ułożyło.
Podobało
mu się to.
„Z
następną szansą, żebyśmy byli razem i nadzy, wybieram to jako pierwsze” –
oświadczył.
Kurwa,
to też się mu podobało.
„Masz
to” – odpowiedział cicho.
„Wiem,
że rozumiesz, będąc żonatym i tak dalej. Możesz złapać wskazówki. Ale kiedy
mówię ci, że jestem zajęta i rzeczy są szalone, nie oznacza to, że jestem zbyt
zajęta, aby usłyszeć coś od ciebie. Nigdy nie jestem zbyt zajęta, aby słyszeć
ciebie. Okej?”
I,
kurwa, to też się mu podobało.
„Okej
kochanie”.
„Nie
martw się o Beau” - powiedziała mu.
Niemożliwe.
„Racja”
- tylko tyle powiedział.
„A
Clarisse jest twoją dziewczynką. Jesteś dobrym facetem i jestem pewna, że
dobrym tatą. Ona zrobi porządek ze swoim gównem”.
Czego
nie był pewien.
„Racja.
Skończyłaś poprawiać mi humor?” - zapytał Mike.
„Chyba
że udawałeś, myślę, że tak” - odpowiedziała Dusty.
Mike
znów się zaśmiał.
Potem
powiedział - „Dobrze, Aniołku, muszę wyczyścić dowód, że tego nie udawałem i iść
spać”.
„Okej,
Słonko”.
Znowu
dyszała.
Podobał
jej się pomysł, że się blanzował, gdy szeptała mu do ucha brudne rzeczy i
bardzo jej się to podobało.
Jezu,
on też to lubił.
„Później,
kochanie” – wyszeptał.
„Później,
przystojniaku” – odszepnęła.
Mike
dotknął przycisk, aby się rozłączyć. Wstał, poszedł do łazienki i umył się.
Potem poszedł do swojej sypialni, włożył koszulkę na spodnie od piżamy, wyszedł
z pokoju i ruszył korytarzem.
Drzwi
Clarisse były zamknięte. Otworzył je, wsunął głowę do środka i spojrzał w
ciemność na guzy, jakie jej ciało wytworzyło pod kołdrą.
Kochał
swoją dziewczynkę. Zdecydowanie. Miał to idealne, po jednym z każdego – chłopca
i dziewczynkę. Wcześnie podejrzewał, że ich matka była daleka od ideału, ale
ona dała mu ideały w dwójce ich dzieci.
Ale
też wcześnie nauczyła je kłamać. Zrobiła to, zabierając je ze sobą na zakupy i
robiąc z tego grę, że ukrywała przed ich tatą to, co kupowała.
Od
czasu rozwodu prowadził różne rozmowy ze swoimi dziećmi na temat tego, że
rodzina nie okłamuje rodziny. Musieliby decydować w swoim życiu, jak radzą
sobie z innymi ludźmi i sytuacjami, ale kłamstwo było ostatecznością. A z
rodziną nie było takiej opcji.
Wiedział,
że No wziął to sobie do serca. Wiedział o tym, ponieważ No był chłopcem w
liceum i podejmował już różne popieprzone decyzje, które doprowadzały go do
wrzenia. Głównie z dziewczynami i na imprezach. Ale zawsze dzwonił do swojego
taty, zbierał się i przyjmował kary. A Mike upewniał się, że te kary nie były
przesadne, ponieważ No przyznał się do winy.
Clarisse
zawsze była jego małą informatorką. Nigdy nie skłamała, nawet gdy mama jej to
kazała robić. Nie mówiła mu o działalności swojej matki, bo była plotkarą lub bo
Mike ją przesłuchiwał, ale po prostu była blisko z tatą. Rozmawiali, a ona mówiła,
nie myśląc, że robiła coś złego, w czym miała rację, nie robiła. To była
kolejna frustracja, jaką odczuwał, mieszkając z Audrey. Nigdy nie dał po sobie
poznać, że dowiedział się gówna od ich córki i czasami musiał robić wszystko,
żeby chronić Clarisse przed jakąkolwiek reakcją Audrey. Innymi słowy, on też
musiał kłamać.
Ale
ostatnio coś się działo z Reesee. Wydawała się być zagubiona. Niepewna. Jej
nawyki się zmieniły. Była bardziej leniwa. Jej oceny spadały. Podejmowała
wątpliwe decyzje. I przyłapał ją na różnych kłamstwach.
Te
dwa, odebranie połączenia na jego komórce i nie przekazanie mu wiadomości, to
tylko były ostatnie.
Jego
oczy przeniosły się z jej łóżka na jej ciemne ściany.
Zauważył
tej nocy, kiedy schodzili na dół, że straciła wampiry.
W
przyszłym miesiącu miała skończyć piętnaście lat. To był wiek, kiedy Dusty
wypadła z torów. Ominęli to, kiedy byli razem, ponieważ wyraz jej twarzy jasno
wskazywał, że nie chciała tam iść.
Mimo
to była otwarta i dzieliła się wszystkim innym. Więc mogła nie chcieć tam iść,
ale pomyślał, że tak by powiedziała, gdyby poczuła, że to, przez co przeszła,
pomogłoby mu uporać się z tym, przez co przechodziła jego córka.
Przepchnął
się przez drzwi, przeszedł przez pokój i używając cieni jako przewodnika,
odsunął gęstą masę ciemnoblond włosów z jej twarzy i szyi i pocałował skroń
córki.
Poruszyła
się i mruknęła - „Tato?”
„Tak
Słonko”.
„Wszystko
okej?”
„Chcę
tylko, żeby moja dziewczyna wiedziała, że ją kocham”.
„Ja
też cię kocham” - wyszeptała.
„Wracaj
spać”.
„Okej”.
„Noc”.
„Noc,
tatusiu”.
Tatuś.
Będzie
w porządku.
Ostatecznie.
Przesunął
palcami po jej policzku.
Potem
przeszedł przez jej pokój, zamknął za sobą drzwi, przeszedł przez korytarz,
otworzył drzwi do pokoju syna, a Layla poderwała się i wystrzeliła.
Mike
i jego pies poszli korytarzem z powrotem do swojego pokoju.
*****
cdn.
Dziękuję 💗
OdpowiedzUsuńDziękuję
OdpowiedzUsuńDziękuję
OdpowiedzUsuń