środa, 16 listopada 2022

4 - Zdmuchnięcie (cz.3)

 

Rozdział 4

Zdmuchnięcie (cz.3)

*****

Czwartek późnym wieczorem…

Mike słuchał dzwonka telefonu, ale nie miał wielkiej nadziei.

To był jego dziewiąty telefon od wtorkowego poranka. Nie dzwonił na żaden inny numer, ponieważ wiedział, że była zajęta i jeśli byłaby w swojej szopie albo na galerii, byłby jej przeszkadzał. Dzwonił tylko na jej komórkę.

Teraz była dziesiąta jego czasu, dziewiąta jej, a on nie dodzwonił się na jej komórkę, więc próbował w jej domu.

I starał się nie reagować odruchowo i nie myśleć, że ona sobie pogrywa. Od czasu rozwodu z Audrey odkrył, że nieodebrane połączenia i ignorowanie poczty głosowej to gry, w które kobiety lubią grać. Gry serca. Gry, w które nauczył się nie grać w trudny sposób.

„Halo?”

Odebrała.

Uczynił wysiłek, by zapanować nad swoim temperamentem.

„Dusty” – odpowiedział.

„Nareszcie!”

Zamrugał, patrząc na swoje ugięte kolana. Siedział w samych spodniach od piżamy, plecami do wezgłowia łóżka.

„Wszystko u ciebie w porządku?” - zapytała.

„Właśnie to próbuję się od ciebie wiedzieć od trzech dni”.

„Co?”

„Dusty, dzwoniłem dziewięć razy i zostawiłem cztery wiadomości głosowe”.

„Och, Słonko, Boże. Przykro mi. Zgubiłam telefon komórkowy. Czy Clarisse ci nie mówiła?”

Kark mu się zacisnął.

„Clarisse?” - zapytał cicho.

"Tak. Zgubiłem komórkę i nie zapamiętałem żadnego z twoich numerów. Hunter ma tylko twoją komórkę. Więc zadzwoniłem wczoraj. Clarisse odebrała, a ja przekazałem jej wiadomość. Powiedziałem jej, żeby poprosiła, żebyś zadzwonił do mnie na telefon domowy albo do szopy.

„Reesee odebrał moją komórkę?”

Dusty milczał.

„Zakurzony” – zawołał. „Moja córka odebrała moją komórkę?”

„Jeśli powiem tak, będziesz wkurzony na swoją dziewczynę?”

„Uhm… tak.”

„W takim razie odmawiam odpowiedzi”.

Kurwa.

Jego wzrok przeniósł się z kolan na zamknięte drzwi sypialni. Po co Clarisse miałaby odbierać telefon? A jeśli tak, dlaczego nie przekazała mu wiadomości?

Kurwa.

„Mike?”

„Korzystam z komórki w pracy. Wie, że nie powinna tego dotykać” – wyjaśnił.

„Może to była pomyłka”.

„Dobrze, więc jeśli tak, dlaczego nie przekazała mi twojej wiadomości?”

„Cóż” – powiedziała powoli – „nie mam na to odpowiedzi”.

„Kurwa” – wymamrotał.

„Jesteś super wspaniałym, gorącym facetem. Domyślam się, że nie praktykowałeś celibatu od czasu rozwodu ze swoją byłą. Jak było z innymi kobietami w twoim życiu?”

„Nie było w żaden sposób, bo nigdy nie łączyłem się z żadną z nich w sposób, w którym czułem, że dzieci będą musiały przejść przez to gówno” – powiedział jej Mike.

Jej głos wibrował humorem, gdy zapytała - „Żadną z nich?”

Mike stracił trochę złości i odpowiedział - „Tak”.

„Ile ich tam było?”

Uśmiechnął się i odpowiedział - „Nie chcesz wiedzieć”.

„O tak, tak, chcę. Potrzebuję szczegółowej listy z adresami i numerami telefonów, bym mogła osobiście podziękować każdej z nich za doładowanie twojego doświadczenia, więc ja za każdym razem otrzymuję najlepsze”.

Mike wybuchnął śmiechem.

Poprzez swój śmiech usłyszał - „Chociaż nie Debbie. Znam jej dane kontaktowe i nie zamierzam tam iść. Gdyby wiedziała, że nie umieściłam jej na tej liście, myślę, że by mi podziękowała”.

Cały czas się śmiał, ale tym razem Dusty milczała i pozwoliła mu wytrzeźwieć.

Następnie wyjaśnił - „Hunter powiedział mi, że LeBrec się odezwał”.

„Zrobił to. Posłuchaj, zrobił to, żeby poinformować mnie, że skończył z naszą separacją. Separacja!” - sapnęła ostatnie słowo – „Mówiłam ci, że jest całkowicie nieświadomy”.

Nieświadomy. Zdecydowanie. Możliwa była również psychoza.

„Masz z nim jeszcze jakieś problemy?” - zapytał Mike.

„Nie jak dotąd, ale biorąc pod uwagę, że zabawiam połowę miejscowej policji i policji szeryfa, rozdając kubki mojej kawy tak drogiej i ekskluzywnej, dostępnej tylko przez Internet i w niektórych krajach, a tak bardzo to jest szanowane, że jest używane jako waluta, więc nawet Beau nie jest na tyle głupi, żeby tam iść”.

„Dobrze” - mruknął Mike, myśląc, że odpłata Rivery w postaci pączków wzrosła z jednego tuzina do około dziesięciu.

„Byłam szalenie zajęta, ale ponieważ szukałam wszędzie i nie mogę go znaleźć, rezygnuję z szperania na ślepo, idę jutro do centrum handlowego i kupię nową komórkę. Wyślę ci SMS-a z numerem”.

„Racja”.

„To jest do bani” – ciągnęła. „Potrzebowałam tego jak dziury w głowie. Jestem już całkowicie w tyle, a najbliższe centrum handlowe jest oddalone o pół godziny drogi w mieście. Nie wspominając o tym, że moje życie było w tym telefonie. Straciłam wszystko”.

„Masz kopię zapasową na komputerze?”

„Tak, biorąc pod uwagę, że jestem tak zorganizowana, myślę, że ostatni raz to robiłam ją w 1997 roku. Więc wszystko jest w porządku”.

Mike zaśmiał się przez swoje - „Przykro mi, Aniołku”.

„Mi też” – mruknęła.

Mike przeniósł rozmowę na obszar, w którym musiał sprawdzić jej uczucia, żeby mieć to już za sobą. Otrzymał potwierdzenie tego, co przypuszczał, że Dusty nie zadzwoniła jeszcze do Debbie, aby nawiązać ich zgodę, Rhonda wciąż była w tym samym stanie, a jej rodzice zdecydowali, że przedłużą pobyt z tygodnia do trzech.

„Dobra wiadomość jest taka” – zakończyła – „że mój harmonogram trzymałam na komputerze i po wystawie jestem całkiem wolna. Mam więc nadzieję, że uda mi się przyjechać z powrotem”.

To była dobra wiadomość.

„Nie mogę się doczekać, kochanie” – powiedział cicho.

„Chcesz dostać przedsmak tego, co ma nadejść?” - zapytała cicho w odpowiedzi.

„A to by było?”

Powiedziała mu. Zrobiła to szczegółowo. Słuchał, jak dochodziła, kiedy to robiła, a potem robiła to dalej, aż dała mu to samo.

Jej wyobraźnia była o wiele cholernie lepsza niż jego.

A jej głos był słodki i rześki, kiedy szepnęła - „To brzmiało fajnie”.

Jego głos był niski i zachrypnięty, kiedy wyszeptał - „Tak było”.

„Boże, znów się podniecam na samą myśl o robieniu ci tych rzeczy”.

Jezus. Dusty. Pozwoliła, żeby to wszystko się ułożyło.

Podobało mu się to.

„Z następną szansą, żebyśmy byli razem i nadzy, wybieram to jako pierwsze” – oświadczył.

Kurwa, to też się mu podobało.

„Masz to” – odpowiedział cicho.

„Wiem, że rozumiesz, będąc żonatym i tak dalej. Możesz złapać wskazówki. Ale kiedy mówię ci, że jestem zajęta i rzeczy są szalone, nie oznacza to, że jestem zbyt zajęta, aby usłyszeć coś od ciebie. Nigdy nie jestem zbyt zajęta, aby słyszeć ciebie. Okej?”

I, kurwa, to też się mu podobało.

„Okej kochanie”.

„Nie martw się o Beau” - powiedziała mu.

Niemożliwe.

„Racja” - tylko tyle powiedział.

„A Clarisse jest twoją dziewczynką. Jesteś dobrym facetem i jestem pewna, że dobrym tatą. Ona zrobi porządek ze swoim gównem”.

Czego nie był pewien.

„Racja. Skończyłaś poprawiać mi humor?” - zapytał Mike.

„Chyba że udawałeś, myślę, że tak” - odpowiedziała Dusty.

Mike znów się zaśmiał.

Potem powiedział - „Dobrze, Aniołku, muszę wyczyścić dowód, że tego nie udawałem i iść spać”.

„Okej, Słonko”.

Znowu dyszała.

Podobał jej się pomysł, że się blanzował, gdy szeptała mu do ucha brudne rzeczy i bardzo jej się to podobało.

Jezu, on też to lubił.

„Później, kochanie” – wyszeptał.

„Później, przystojniaku” – odszepnęła.

Mike dotknął przycisk, aby się rozłączyć. Wstał, poszedł do łazienki i umył się. Potem poszedł do swojej sypialni, włożył koszulkę na spodnie od piżamy, wyszedł z pokoju i ruszył korytarzem.

Drzwi Clarisse były zamknięte. Otworzył je, wsunął głowę do środka i spojrzał w ciemność na guzy, jakie jej ciało wytworzyło pod kołdrą.

Kochał swoją dziewczynkę. Zdecydowanie. Miał to idealne, po jednym z każdego – chłopca i dziewczynkę. Wcześnie podejrzewał, że ich matka była daleka od ideału, ale ona dała mu ideały w dwójce ich dzieci.

Ale też wcześnie nauczyła je kłamać. Zrobiła to, zabierając je ze sobą na zakupy i robiąc z tego grę, że ukrywała przed ich tatą to, co kupowała.

Od czasu rozwodu prowadził różne rozmowy ze swoimi dziećmi na temat tego, że rodzina nie okłamuje rodziny. Musieliby decydować w swoim życiu, jak radzą sobie z innymi ludźmi i sytuacjami, ale kłamstwo było ostatecznością. A z rodziną nie było takiej opcji.

Wiedział, że No wziął to sobie do serca. Wiedział o tym, ponieważ No był chłopcem w liceum i podejmował już różne popieprzone decyzje, które doprowadzały go do wrzenia. Głównie z dziewczynami i na imprezach. Ale zawsze dzwonił do swojego taty, zbierał się i przyjmował kary. A Mike upewniał się, że te kary nie były przesadne, ponieważ No przyznał się do winy.

Clarisse zawsze była jego małą informatorką. Nigdy nie skłamała, nawet gdy mama jej to kazała robić. Nie mówiła mu o działalności swojej matki, bo była plotkarą lub bo Mike ją przesłuchiwał, ale po prostu była blisko z tatą. Rozmawiali, a ona mówiła, nie myśląc, że robiła coś złego, w czym miała rację, nie robiła. To była kolejna frustracja, jaką odczuwał, mieszkając z Audrey. Nigdy nie dał po sobie poznać, że dowiedział się gówna od ich córki i czasami musiał robić wszystko, żeby chronić Clarisse przed jakąkolwiek reakcją Audrey. Innymi słowy, on też musiał kłamać.

Ale ostatnio coś się działo z Reesee. Wydawała się być zagubiona. Niepewna. Jej nawyki się zmieniły. Była bardziej leniwa. Jej oceny spadały. Podejmowała wątpliwe decyzje. I przyłapał ją na różnych kłamstwach.

Te dwa, odebranie połączenia na jego komórce i nie przekazanie mu wiadomości, to tylko były ostatnie.

Jego oczy przeniosły się z jej łóżka na jej ciemne ściany.

Zauważył tej nocy, kiedy schodzili na dół, że straciła wampiry.

W przyszłym miesiącu miała skończyć piętnaście lat. To był wiek, kiedy Dusty wypadła z torów. Ominęli to, kiedy byli razem, ponieważ wyraz jej twarzy jasno wskazywał, że nie chciała tam iść.

Mimo to była otwarta i dzieliła się wszystkim innym. Więc mogła nie chcieć tam iść, ale pomyślał, że tak by powiedziała, gdyby poczuła, że to, przez co przeszła, pomogłoby mu uporać się z tym, przez co przechodziła jego córka.

Przepchnął się przez drzwi, przeszedł przez pokój i używając cieni jako przewodnika, odsunął gęstą masę ciemnoblond włosów z jej twarzy i szyi i pocałował skroń córki.

Poruszyła się i mruknęła - „Tato?”

„Tak Słonko”.

„Wszystko okej?”

„Chcę tylko, żeby moja dziewczyna wiedziała, że ją kocham”.

„Ja też cię kocham” - wyszeptała.

„Wracaj spać”.

„Okej”.

„Noc”.

„Noc, tatusiu”.

Tatuś.

Będzie w porządku.

Ostatecznie.

Przesunął palcami po jej policzku.

Potem przeszedł przez jej pokój, zamknął za sobą drzwi, przeszedł przez korytarz, otworzył drzwi do pokoju syna, a Layla poderwała się i wystrzeliła.

Mike i jego pies poszli korytarzem z powrotem do swojego pokoju.

*****

cdn.

3 komentarze: