niedziela, 4 grudnia 2022

10 - Niegrzecznie

 

Rozdział 10

Niegrzecznie

 

 

 

Jęknęłam, włożyłam w to wszystko, co miałam i położyłam Mike’a na plecach w jego łóżku.

„Ha!” - zaśmiałam się mu w twarz.

Nanosekundę później leżałam na plecach z całym ciężarem Mike’a na sobie.

„Mówiłaś coś?” - zapytał, uśmiechając się.

„Uhh!” - jęknęłam i uniosłam biodra tak mocno, jak tylko mogłam.

Mike cofnął się z nimi. Szybko obróciłam się pod nim i zaczęłam się wycofywać.

Ręka Mike’a owinęła się wokół mojego brzucha, pociągnęła mnie w dół, a jego przód przygwoździł mnie brzuchem do łóżka.

„Powiedz to” - rozkazał mi do ucha - „Twoje obozy kondycyjne to gówno”.

„Jeszcze nie skończyłam kopać ci tyłka” - odpowiedziałam, a biorąc pod uwagę moją pozycję i ostatnie piętnaście minut, kiedy siłowaliśmy się na jego łóżku, a ja poważnie przegrywałam, moje słowa świadczyły zarówno o uporze, jak i były śmieszne.

Wiedział o tym, czułam i słyszałam, jak się śmiał, a jego ściskające mnie ramię zatrzęsło się.

„Powiedz to” – powtórzył.

„Nie ma mowy!” - Warknęłam, próbując podnieść go ze mnie, unosząc biodra.

To był błąd taktyczny, ponieważ otworzyło to przestrzeń, którą jego ręka mogła zsunąć się w dół i ująć mnie między nogami.

Znieruchomiałem.

„Powiedz to” - wyszeptał mi do ucha, a ja zadrżałam.

Podobała mi się ta nowa gra.

„Nie” – odszepnęłam.

Jego ręka przesunęła się w górę, a jego palce zaczęły pracować nad moim paskiem.

„Powiedz to”.

„Nie”.

Jego palce rozpięły guzik moich dżinsów, po czym rozpiął zamek błyskawiczny.

„Powiedz to, Aniołku”.

„Nigdy w życiu, kochanie”.

Jego ręka znalazła się w moich dżinsach i majtkach, a jego palec trafił w to miejsce.

Sapnęłam.

„Przegrałaś” – szepnął mi do ucha - „Przyznaj to.”

To nie przypominało przegranej. Nic podobnego.

Nie odpowiedziałam.

Jego palec drgnął, a ja odpowiedziałam na to, ale mimowolnie, kiedy miauczenie wymknęło się z mojego gardła.

Jego usta powędrowały do skóry pod moim uchem i wyszeptał - „Daj mi to”.

Nie miałam pojęcia, co miał na myśli, moje przyznanie się, że jest ode mnie silniejszy (co, serio, było oczywiste, zanim jeszcze zaczęliśmy), czy coś innego.

Dałam mu coś innego.

Uniosłam tyłek, przyciskając go do jego krocza.

Jego zęby skubnęły skórę pod moim uchem.

Przeszył mnie ogień.

W ten sposób dowiedziałam się czegoś nowego o mojej miłości z dzieciństwa, dobrym facecie, doskonałym ojcu, odpowiedzialnym obywatelu, odważnym gliniarzu Mike’u Haines’ie.

Mógł być niegrzeczny.

Wiedziałam o tym nie dlatego, że wbił swoje krocze w mój tyłek, kiedy ja wcisnęłam swój tyłek w jego krocze. Wiedziałam o tym nie dlatego, że robił to wszystko swoim palcem, czyniąc magię między moimi nogami, w tym samym czasie jego usta i język robiły dzikie i cudowne rzeczy na skórze mojej szyi.

Wiedziałam o tym, kiedy zrobiło mi się naprawdę gorąco i niespokojnie, a jego ręka zniknęła spomiędzy moich nóg. Wydałam dźwięk protestu, wykręciłam szyję, żeby na niego spojrzeć i zobaczyć jego seksowne ciemne oczy, wpatrujące się we mnie, i poczułam, jak kładzie dłoń na moich plecach.

Potem rozkazał - „Ani jednego pieprzonego ruchu, dopóki ja cię nie poruszę”.

O Boże, to było bardziej gorące niż gorące.

Tak gorące, że nie mogłam mówić. Więc skinęłam głową.

Jego ręce powędrowały do mojego swetra, szarpnął go brutalnie, moje ramiona zostały uniesione, a potem sweter zniknął. Wtedy poczułam, że ramiączka mojego stanika puszczają, jeden pasek z ramienia został przeciągnięty w dół mojej ręki, a następnie został odciągnięty przy drugim pasku. Po tym, po jednym mocnym szarpnięciu, moje dżinsy zniknęły. To samo stało się z moimi majtkami i nagle leżałam naga na brzuchu w niewątpliwie wspaniałym, przerażająco drogim i ogromnym łóżku Mike’a w kształcie sań.

Łóżko poruszyło się razem z nim, gdy zrobił coś, co, sądząc po odgłosach, było zdejmowaniem ubrania i, przysięgam na Boga, wszystko, co nas tam zaprowadziło, polecenie Mike’a i słuchanie, jak się rozbierał, prawie doprowadziło mnie na skraj spełnienia.

Podeszłam bliżej, kiedy usłyszałam jego warczenie - „Rozchyl nogi i wypnij tyłek, Dusty”.

Nie zwlekałam. Ani sekundy.

Poczułam jak mnie objął. Oparł się na przedramieniu w łóżku po jednej stronie mnie, drugą rękę wpychając pode mnie i celując dokładnie w punkt, jego palec uderzył w moją łechtaczkę, gdy jego kutas wszedł we mnie.

„O mój Boże” – wyszeptałam, wypinając tyłek wyżej.

„To moja dziewczyna” – warknął i zaczął mnie pieprzyć, robiąc to naprawdę, naprawdę mocno.

Myślałam, że wszystko w Mike’u było niesamowite, ale ta nowa strona Mike’a była bardziej niż niesamowita. Nawet nie wiedziałam, co to było, a byłam zbyt podniecona, żeby spróbować to rozgryźć.

„Mocniej, kochanie” – błagałam, a on mi to dał, zarówno wbijając się głębiej, szybciej, jak i mocniej naciskając palcem, tocząc szybciej. Moja szyja wygięła się w łuk i więcej miauczenia wyślizgnęło się z mojego gardła.

Boże, piękne. Fenomenalne.

Usłyszałam dzwonek mojej komórki na stoliku nocnym.

Gówno! Nie! Dlaczego? Dlaczego, dlaczego, dlaczego, dlaczego, dlaczego?

„Nie przestawaj” – błagałam - „Nie obchodzi mnie, kto to jest”.

Ale wiedziałam, że Mike spojrzał tam. Wiedziałam o tym, ponieważ wtedy dowiedziałam się o Mike’u kolejnej nowej, niewiarygodnie fantastycznej rzeczy.

Chodziło o to, że Mike był dobrym facetem, doskonałym ojcem, odpowiedzialnym obywatelem, który mógł mnie ostro zerżnąć, kontrolując i niegrzecznie, ale był też macho i zaborczy, a kiedy się złościł, poważnie złościł, było gorąco.

Nauczyłam się tego, kiedy warknął - „Jaja sobie ze mnie robisz”.

„Mike, zignoruj to”.

Ale nie zrobił tego. Zignorował mnie. Jego ręka wysunęła się spomiędzy moich nóg i pozostał we mnie, nawet gdy sięgnął długim ramieniem do szafki nocnej.

Usłyszałam elektroniczne kliknięcie, gdy przesuwał kciukiem po ekranie mojego telefonu, aby odebrać połączenie, a potem ku mojemu szokowi – i musiałam przyznać, że to, co powiedział, było skrajne podniecające – zaczął mówić.

„Masz mnie i musisz wiedzieć, że mnie masz, kiedy jestem wbity głęboko w Dusty, pieprzę ją mocno, ona leży twarzą w dół w łóżku, kochając każde uderzenie, a ja wiem o tym, ponieważ mruczy dla mnie jak kot. A kiedy sprawię, że dojdzie, wypowie moje imię. Więc z tym musisz również wiedzieć, że skończyłeś. Jeśli tego nie zrozumiesz, Rivera odpadnie i to ja wyjaśnię ci to w sposób, po którym w końcu, kurwa, zrozumiesz”.

Usłyszałam dźwięk rozłączenia, miękkie uderzenie mojego telefonu upadającego gdzieś na łóżko, a potem ręka Mike’a była z powrotem na mnie, jego biodra wbijały się we mnie, ale jego usta były przy moim uchu.

„Jak dojdziesz, mówisz moje pieprzone imię” - Wciąż warczał i nadal był wściekły.

Podobało mi się jedno i drugie. Bardzo.

„Tak, Słonko” – wydyszałam.

Pięć minut później wykonałam polecenie. Moja szyja wygięła się do tyłu, twarz Mike’a odsunęła się w bok i zabrzmiało to jak szept.

Potem nie było go już we mnie, a ja nie leżałam już na brzuchu. Leżałam na plecach, ręce Mike’a były pod moimi kolanami podpychały je do góry, a jego usta na moich rozkazywały - „Trzymaj je wysoko”.

„Okej, kochanie” - zgodziłam się, wciąż czując szczyt, który mi dał.

Wsunął ręce pod moje ramiona i w górę, tak że jego palce były w moich włosach, a dłonie u podstawy mojej szyi i dalej mnie pieprzył, całując mnie.

Pięć minut później on też doszedł, szepcząc moje imię w moje usta.

To było wspaniałe.

Pozostał zakopany, ale przeniósł twarz na moją szyję i jego usta tam pracowały.

To było miłe.

Nie ruszaliśmy się, nie traciliśmy połączenia i nie rozmawialiśmy przez dłuższą chwilę, dopóki Mike nie wysunął się i nie zrobił czegoś nowego. Coś, czego nigdy nie zrobił on… ani żaden inny kochanek. Coś niesamowitego. Coś, co pokochałam.

Wziął mnie w ramiona i wyszedł z łóżka, zabierając mnie ze sobą. Zaniósł mnie do łazienki, a kiedy dotarliśmy do umywalki, delikatnie opuścił moje nogi, ale trzymał drugie ramię wokół mnie, przyciskając mnie mocno blisko siebie, gdy moje wciąż drżące nogi się uspakajały. Odkręcił kran, sięgnął po myjkę i wrzucił ją do umywalki, przez cały ten czas mnie nie puszczając.

Moja głowa odchyliła się do tyłu, jego przechyliła się w dół i patrzyliśmy sobie w oczy. Rozmawialiśmy przy kolacji. Wiedział, że jestem na tabletkach antykoncepcyjnych.

Wiedział, że od czasu Beau nie miałam kochanków poza nim. Wiedziałam, że on nie miał kochanek oprócz mnie i przez dwa miesiące przede mną. Postanowiliśmy więc zrezygnować z prezerwatyw.

A po tym, co zrobił potem, byłam bardziej niż zadowolona, że to zrobiliśmy.

Mike zakręcił kran i nie spuszczając ze mnie wzroku, chwycił szmatkę, wycisnął wodę i delikatnie wcisnął ją między moje nogi, żeby mnie umyć.

Moje usta rozchyliły się, a jego wzrok opadł na nie i oczy mu pociemniały. Była w tym troska, intymność, jakiej nigdy nie doświadczyłam. Byłam kobietą niezależną, samodzielną przez długi czas i nie przeszkadzało mi to. Ani trochę. Ale odkryłam, że lubię, jak się o mnie troszczył. Podobało mi się, że nie chciał być daleko ode mnie nawet na tyle długo, żebym poszła się umyć. Podobał mi się jego delikatny dotyk.

Podobało mi się to wszystko.

Wrzucił szmatkę z powrotem do umywalki, pochylił się, wziął mnie na ręce i zaniósł z powrotem do pokoju. Kiedy dotarliśmy do jego komody, znowu postawił mnie na nogi. Otworzył szufladę, wyciągnął koszulkę i wciągnął mi ją przez głowę. Wepchnęłam ręce i pociągnęłam ją w dół, gdy otworzył kolejną szufladę i wyciągnął parę kraciastych, flanelowych spodni od piżamy. Pociągnął je na siebie i znowu byłam w jego ramionach. Zaniósł mnie z powrotem do łóżka, usiadł na boku ze mną na kolanach, po czym wyciągnął się, układając mnie na sobie.

Skończyliśmy ze splątanymi nogami, Mike podciągnął moją koszulkę, jedną ręką na moim tyłku, drugą ciasno owinął się wokół moich pleców i rozkazał - „Teraz pocałuj mnie, Słonko”.

Zdecydowałam się go pocałować. Zrobiłam to, bo chciałam. Zrobiłam to również po to, żeby nie zacząć płakać, doświadczając całego piękna, jakie dał mi Mike Haines.

Kiedy skończyłam, wtuliłam twarz w jego szyję i rozluźniłam się na nim.

Palce Mike’a lekko poruszały się po skórze mojego tyłka.

Westchnęłam.

Po tym, jak uwolniłam westchnienie, zażartowałam - „Czy to postępowanie ze stalkerem było według oficjalnego protokołu? Ta mowa macho, twardziela, zaborczego samca alfa, która wkurzy go i doprowadzi do szaleństwa?”

Ręka Mike’a na moim tyłku przestała dryfować. Jego palce chwyciły go mocno, zaborczo i odpowiedział - „Nie. Nie odebrałem tego telefonu jako policjant. Przyjąłem ten telefon jako mężczyzna, który po raz pierwszy pieprzył swoją kobietę w swoim cholernym łóżku i nie lubiłem innego mężczyzny, który nie miał pojęcia, że ​​nie może rościć sobie prawa do tego, co nazwałem, kiedy to robiłem. Więc nie myślałem jak glina. Pomyślałem, jak wkurzony mężczyzna, że dzwonił do mnie dupek, podczas gdy ja z przyjemnością sprawiałem, by moja kobieta mruczała dla mnie”.

Brzuch mi się skurczył i czułam to miło.

Podniosłam głowę i spojrzałam na niego.

Wiedziałam, że nie odczuwał żadnych skurczów brzucha, bo nie wyglądał na szczęśliwego.

Zapytałam więc ostrożnie - „Zakładam, że to był Beau”.

„Tak” - uciął, patrząc mi w oczy - „To był Beau”.

Zacisnęłam usta. Pieprzony Beau.

„Miałaś od niego wieści od ostatniego incydentu?” - zapytał Mike.

„Nie” – odpowiedziałem.

„Kurwa” – mruknął, wbijając wzrok w sufit - „Dał temu czas, pozwolił ci ostygnąć, myśli, że może zrobić inne podejście”.

Uznałam, że to prawda. Chociaż nie miałam pojęcia, skąd wziął mój nowy numer.

Mike ciągnął dalej, mamrocząc - „Nie zrozumiał wiadomości”.

Uznałam, że to też była prawda.

„Na szczęście jestem tysiące mil stamtąd” – przypomniałam mu, a jego oczy wróciły do mnie - „I mieszkam obok mojego twardziela, alfa-chłopaka-policjanta, w domu z dwoma nastoletnimi chłopcami, którzy kochają swoją ciocię Dusty, wiedzą, gdzie są strzelby ich taty i nie boją się ich użyć”.

Gniew zniknął z jego oczu, jego usta zadrgały i mamrotał, kiedy powiedział - „Tak”.

Zdecydowałam, że nie chcę rozmawiać o Beau, więc zbliżyłam swoją twarz do jego i wyszeptałam - „To było gorące, Słonko”.

Jego dłoń na moim tyłku i ramię wokół mnie ścisnęły mnie.

„Tak”.

„Takie mega-gorące” - ciągnęłam.

Uśmiechnął się.

Nie skończyłam, poinformowałam go - „Jak, mega, poza listami przebojów, nigdy nie doszłam tak mocno, gorąco”.

Zaczął chichotać.

„Jesteś złym chłopcem pod tym wszystkim, co dobre” - zauważyłam.

„Nie ma w tym nic złego. Doszłaś mocniej niż kiedykolwiek osiągnęłaś orgazm, więc wydaje mi się, że to wszystko w porządku” – odpowiedział logicznie Mike i nie mylił się.

„Masz więcej, skąd to się wzięło?” - Zapytałam.

Uśmiechnął się i odpowiedział - „Jak ci się podobało, masz na co czekać”.

Świetna cholerna wiadomość.

Odwzajemniłam uśmiech.

Podniósł głowę i delikatnie mnie pocałował.

Kiedy skończył, zmieniłam pozycję, tak że mój policzek spoczywał na jego ramieniu, a jego palce wznowiły rysowanie na skórze mojego tyłka.

Zrelaksowałem się głębiej w nim i pomyślałem o tygodniu.

Był piątkowy wieczór po przyjęciu urodzinowym Clarisse. W tym tygodniu dwa razy jadłam lunch z Mikiem u Franka, raz spotkałam się z nim na szybką kawę u Mimi, a w środę wieczorem poszłam na kolację z Mikiem i jego dziećmi.

Albo, powinnam powiedzieć, Mike przyjechał po mnie, mimo że mogłam dojść do jego domu. Ale zrobił to, ponieważ jedliśmy z jego dziećmi, a potem jego dzieci obozowały z nami przed telewizorem, więc nie mieliśmy czasu dla siebie.

Dobrą wiadomością było to, że wyraźnie No i Rees mnie lubili. Rees jeszcze bardziej wychodziła ze swojej skorupy i reagowała na moje próby nawiązania z nią więzi.

Zła wiadomość była taka, że nie mieliśmy czasu dla siebie, z wyjątkiem sytuacji, gdy Mike zabrał mnie z powrotem na farmę i całowaliśmy się w jego samochodzie. Robiliśmy to gorąco, ale nie wystarczająco długo dla mnie. Wynikało to głównie z tego, że żadne z nas nie chciało, aby dwóch wrażliwych nastoletnich chłopców zobaczyło swoją ciotkę i miejscowego gliniarza, jak ostro i namiętnie całują się na podjeździe.

Pożegnałam się więc i poszłam do domu, żałując po raz pierwszy, że będę spała sama.

Nie miałam problemu ze spaniem samotnie i nie przeszkadzało mi to. Nie znaczy to, że nie lubiłam towarzystwa w łóżku, a jeśli nie chrapali, to lubiłam je regularnie. Nie byłam dziwką. Starannie dobierałam partnerów (tak myślałam, dopóki nie udowadniali mi, że się myliłam), ale byłam gotowa znosić długie okresy posuchy. Co robiłam.

Ale nie lubiłam rozstawać się z Mikiem. Mogłam spać w jego ramionach tylko jedną noc i to zrobiłam. Spałam w jego ramionach. To nie było coś, co normalnie uważałam za wygodne.

W przypadku Mike’a przyszło to naturalnie.

Już dawno go nie miałam. Chciałam to z powrotem.

Mike robił to powoli i spokojnie, a ja rozumiałam, że robił to z konieczności. Nie chciał, żeby jego nowa dziewczyna siedziała przed jego dziećmi 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu. Rozumiałam to.

To po prostu było do dupy.

Ale też Mike był zajęty. Niestety, jak poinformował mnie Mike, miasteczko ogarnęła fala przestępczości. A biorąc pod uwagę, że, o dziwo przy obecnym wzroście gospodarczym i byciu więcej ludzi płacących podatki, departament przeszedł ostatnio cięcia. Na szczęście (w pewnym sensie) jakiś czas temu wypleniono brudnego gliniarza, a kiedy został zwolniony po aresztowaniu (co stało się po tym, jak został postrzelony, paskudna sprawa, szokująco paskudna, jak wyjaśnił Mike), nie zastąpili go. Kiedy inny detektyw przeniósł się do Indianapolis PD, a mundurowy zdał egzamin na detektywa i również przeniósł się do miasta, oni również ich nie zastąpili. Następnie postanowili znaleźć inne sposoby ograniczenia wydatków, które nie wiązałyby się z dalszą utratą personelu.

Pierwsza część fali przestępczości była tym, co Mike nazwał „gówniarskim gównem”. Prawdopodobnie jedno dziecko lub kilkoro z nich, malowało graffiti i trochę wandalizmu. To było stałe, choć losowe, a ze względu na to ostatnie i fakt, że inne zajęcia miały pierwszeństwo, działo się to przez jakiś czas bez złapania tych dzieci. Właścicieli zdewastowanej nieruchomości nie obchodziło, że gliniarze mieli ograniczone zasoby, personel i inne priorytety. Chcieli tylko, żeby to się skończyło. Alec Colton i Pat Sullivan wzięli tę sprawę.

Druga część była serią włamań, ten sam sposób postępowania miał miejsce w całym hrabstwie Hendricks, gdzie mieściło się miasto, oraz w zachodniej części hrabstwa Marion, które stykało się z naszym hrabstwem.

Według Mike’a właśnie Indianapolis PD złapało tę osobę, którą przesłuchiwali z przerwami przez cztery godziny w zeszłą sobotę i która okazała się nie być winowajcą.

Rozczarowanie.

Mike i jego partner Merry oczywiście pracowali nad tą sprawą.

I wreszcie, jak wyjaśnił Mike, nastąpił napływ narkotyków do miasta. Narkotyki nie były niczym niezwykłym, ale podaż rosła.

Wszyscy detektywi pracowali nad tym i robili to już osiemnaście miesięcy. Znaleźli i schwytali dwóch nowych dilerów, którzy przenieśli się do miasta i zaatakowali wrażliwe populacje - młodych dorosłych, którzy nie poszli na studia i utknęli w mieście, oraz uczniów szkół średnich.

Miasteczko miało zróżnicowaną populację. Chociaż rodziny rolników się wycofywały, nadal miało swoją klasę robotniczą. Miało również swoje sekcje o niższych i niskich średnich dochodach. To samo dotyczyło średnich i wyższych średnich dochodów.

A dzięki The Heritage i innym ekskluzywnym projektom, a także tradycyjnej mieszczańskiej elicie zamożnych rodzin, które pracowały w Indy, ale osiedliły się pokolenia temu w osobliwym miasteczku rolniczym blisko pracy, ale z dala od miasta, oznaczało to, że zdecydowanie istniała wyższa klasa.

Celem były dzieci z tych rodzin i młodzi dorośli, którzy nagle mieli dochody i obowiązki, ale jeszcze nie wiedzieli, jak nimi zarządzać.

Kiedy znajdowali dilera i go eliminowali, na jego miejsce pojawiał się nowy, a narkotyki wciąż napływały. Zmienili więc strategie, identyfikując dilera, kontrolując sprzedaż, ale u kupującego, a nie u źródła i mieli nadzieję, że doprowadzi to do głównego sprawcy.

Niestety to również nie działało. Mózg stracił dwóch swoich żołnierzy. Byli bardziej ostrożni. I chociaż narkotyki były tak samo rozpowszechnione, niezależnie od obecności policji, sposób, w jaki dzieci je zdobywały, był trudniejszy do ustalenia, ponieważ dilerzy byli zmuszeni do kreatywności.

To wszystko oznaczało, że chociaż miasteczko nie było kwitnącą metropolią, gliniarze byli o wiele bardziej zajęci, niż się spodziewałam.

W tym Mike.

Jeśli chodziło o mnie, byłam w Indianie, ale musiałam sprzedawać ceramikę, ponieważ miałam rachunki do zapłacenia. Musiałam więc też pracować i jak zwykle spędzałam dużo czasu za moim kołem.

Wmieszana w to wszystko, próbowałam uporządkować Rhondę.

To po prostu nie działało.

Usiadłam z nią dwa razy, żeby porozmawiać o chłopcach, jej przyszłości, farmie. Ale nawet kiedy rozmawiałam z nią przy kuchennym stole przy kawie, jej oczy wraz z uwagą odpłynęły.

Nie wiedziałam, czy to był mechanizm obronny przed żalem, niechęć do myślenia o tych rzeczach, bo to Darrin się nimi opiekował, czy po prostu Rhonda była taka.

Na szczęście byłam cierpliwą osobą.

Niestety, nie dawała żadnych wskazówek, że chociażby najmniejsza rzecz w nią zapadła.

Nie tylko pracowałam, odkrywałam swój związek z Mikiem, poznawałam jego dzieci, ale także zajmowałam się wychowywaniem Fina i Kirba. Nie potrzebowali dużo, ale nadal tego potrzebowali, a w tym momencie ich życia przybierało to głównie formę kogoś, kto trzymał palec na pulsie i opiekował się nimi, biorąc pod uwagę, że ich tata właśnie zmarł. I robiłam to, spędzając z nimi czas, głównie wieczorami przed telewizorem. I przez wszystkie te wieczory Rhonda wędrowała na górę i zostawała w pokoju, który dzieliła z moim bratem, zostawiając mnie i jej chłopców w samych.

Rhonda ich karmiła i, oczywiście, zajmowała się domem.

Ale poza tym została odsunięta i odniosłam wrażenie, że skorzystała z okazji, że tam byłam, aby odsunąć się dalej.

I z tym wszystkim właśnie trafiłam na to, na co czekałam jako najważniejszy punkt mojego tygodnia. Mike powiedział mi, że jego dzieci co drugi piątek szły ze szkoły do mamy i wracały dopiero w niedzielę o siódmej.

Miał wolny weekend.

To oznaczało czas dla Mike’a.

A Mike zarządził, że idziemy na randkę. Oznaczało to, że przyjechał po mnie na farmę o piątej trzydzieści, zjedliśmy kolację, a potem wypiliśmy drinka w J&J’s. Potem zabrał mnie do swojego domu, gdzie po zwiedzeniu go, którego nie musiał mi dawać, a które zakończyło się jego ogromną sypialnią, rzuciłam wyzwanie, skoczyłam na niego i zaczęliśmy się siłować.

Zdecydowanie najważniejszy moment mojego dnia, w tym spędzenie czasu tylko z Mike’m, aby obejrzeć jego dom, coś, na co nie miałam czasu zrobić z jakąkolwiek koncentracją.

Na zewnątrz nie wyglądał na tak duży, jak był.

W środku było bardzo przestronnie. Chociaż miał rację, otoczenie było wzorcowe, co nie oznaczało, że nie miał osobowości. Wiedziałam z moich wizyt w domu, że minęło parę lat i dzięki temu ludzie mieli czas na personalizację swojej przestrzeni, drzewa urosły, wypełniły ją. Kompleks osiedlił się i jeszcze go nie było, ale stawał się coraz mniej zabudową, a bardziej dzielnicą. Ale w środku było więcej. Mike był kawalerem, który zaczął od nowa życie z dwójką dzieci i robił to tak, jak robił wszystko. W sposób przemyślany.

Jego dom nie był tylko miejscem do życia. Wokół wisiały oprawione zdjęcia rodziny. Dzieci. Dziadkowie. Ciotki, wujkowie i kuzyni Mike’a. Meble były wygodne i atrakcyjne. Były akcenty, które były wprawdzie męskie, jak nadruki na ścianie i jego naczyniach, ale były.

Był ogromny wybór płyt DVD, a pokoje dla dzieci były pełne różnych rzeczy. Wszystko to sprawiało, że nie był to tylko dach nad głową, ale dom.

Podobało mi się to. Podobało mi się, że Mike był w stanie to zapewnić. Podobało mi się, że Mike dał go swoim dzieciom. I w głębi duszy, pośród rodzącej się we mnie nadziei, podobała mi się myśl, że to część mojej przyszłości.

Nigdy nie mieszkałam we wzorcowej zabudowie rodzinnej. Po moim niepokoju w szkole średniej spędziłam tak dużo czasu na zastanawianiu się, co będę robić, kiedy będę wolna, a kiedy byłam, nie robiłam tego pochopnie. Mieszkałam w kilku miejscach, ale szybko znalazłam dom. Potem z niemałą determinacją zabrałam się do stworzenia miejsca na świecie, w którym chciałam być. Odniosłam sukces, zadomowiłam się i pokochałam to.

Ale, jakkolwiek szalenie to zabrzmiało, widziałam siebie w tym ogromnym łóżku w tym ogromnym pokoju w tym wzorcowym osiedlu z Mike’m, jego dziećmi i psem.

Zdecydowanie.

„Kupiłem ten dom ze względu na ciebie”.

Zamrugałam, patrząc na klatkę piersiową Mike’a i podniosłam głowę, żeby na niego spojrzeć.

Jego wzrok skierował się na mnie.

„Co?” - Wyszeptałam.

„Dopiero teraz to zrozumiałem, ty w mojej koszulce, w moim łóżku, moja ręka na twoim tyłku. Nigdy nie myślałem, że to się stanie. Nigdy się tego nie spodziewałem. Właściwie nigdy nie myślałem, że jeszcze cię zobaczę, co, muszę przyznać, Słonko, przez te wszystkie lata było dla mnie denerwujące. Ale przejrzałem mnóstwo domów, kiedy próbowałem znaleźć miejsce dla siebie, No i Reesee, w którym czułbym się jak w domu. Ten nie przypadł mi do gustu. Podobał mi się widok twojej farmy z mojego balkonu. To sprawiało, że w tym, w przeciwieństwie do innych, czułem się bardziej jak w domu. A powodem tego było to, że widok tej farmy przypomniał mi o tobie”.

Nie wiedziałam, co z tym zrobić, nie słuchaniem tego, nie z tym, że był na tyle otwarty, by mi to powiedzieć.

Z tym, że kochałam każde słowo.

„Mike…” – wyszeptałam, ale nie posunęłam się dalej.

Mike kontynuował - „Dzieci szybko się zaaklimatyzowały. Nigdy nie narzekali. To, co mieli ze mną, było lepsze niż to, co dawała im ich mama, ale wiedziałem, że to nie to. Dbali o swojego tatę. Nie chcieli mówić gówna ani robić gówna, które sprawiłoby, że poczułbym się gówno. Ale mimo to dom, który mieliśmy, był domem. Nie czułem tego w ten sposób i myślę, że oni też tak nie czuli. Dopiero w ostatnią sobotę z muzyką, dzieciakami, dekoracjami, plastikowymi miskami z jedzeniem i wielkim, domowym ciastem. Reesee uśmiechnięta i szczęśliwa. No z rozrywką dla jego załogi. Wreszcie poczułem się jak w domu”.

Boże, czasami on po prostu mnie zabijał. Ale kiedy już to robił, robił to w sposób, który mi się podobał.

„Zamknij się” – wyszeptałam.

Mike patrzył na mnie, jego oczy były ciepłe i łagodne, i to też mnie zabijało, w sposób, który mi się podobał.

Zamknął się, przynajmniej na ten temat.

„Jestem ci coś winien za imprezowe gówno, które kupiłaś. Musisz mi dać paragony”.

„Zamknij się” – powiedziałam głośniej, a jego dłoń ponownie zacisnęła się mocno na moim tyłku.

„Dusty. Musisz mi dać paragony”.

„Czy to styl macho, że mogę ci mówić, dopóki nie zsinieję, że z przyjemnością podarowałam to Rees, więc ja chcę za to zapłacić, a ty nadal się nie zgodzisz, Mike?”

Uśmiechnął się, rozluźnił rękę i odpowiedział - „Dokładnie”.

„Cokolwiek” – mruknęłam - „Dam ci paragony”.

„Dzięki, Słonko” – wymamrotał, po czym kontynuował - „Przy okazji, nie wzięłaś torby, ale spędzasz noc”.

Tak bardzo się zgadzałam.

Mimo to czułam się zmuszony zwrócić uwagę - „Poważnie, jesteś apodyktyczny”.

Nie odpowiedział, tylko dalej się uśmiechał.

„Byłeś taki apodyktyczny w stosunku do Debbie?” - Zapytałam.

„Kochanie, wiesz, że nikt nie może być apodyktyczny wobec Debbie, bo ona jest tak cholernie apodyktyczna. To było nieubłagane. Mógłbym spróbować być apodyktyczny. Po prostu nie mogłem tego wcisnąć”.

„Więc mam nadzieję” – mruknęłam - „Po prostu muszę to robić nieustępliwie”.

„Tylko przypomnienie, Dusty, Debbie przetrwała chwilę, bo byłem nastolatkiem i miałem mały wybór, a ona regularnie mi to dawała. Kiedy moje pole się otworzyło, Debbie nie było”.

Wybuchnęłam śmiechem, wtulając twarz w jego szyję i czując, jak zaciska się na mnie.

Kochałam to. Uwielbiałam ten komfort. Że mogliśmy otwarcie o wszystkim rozmawiać. Te rzeczy, które mogły wydawać się dziwne lub wchodzić między innymi, nie były między nami. Mieliśmy to. To była historia.

Było teraz.

To byliśmy my.

Mogliśmy rozmawiać o wszystkim.

Podniosłam głowę i spojrzałam na niego, by zobaczyć, jak się do mnie uśmiecha.

Tak, to byliśmy my.

„Chłopcy odśnieżają” – oznajmiłam.

Mike zamrugał.

„Słucham?”

„Darrin miał kontrakty…”

Wiedziałam, że dokładnie wiedział, o czym mówię, kiedy mi przerwał.

„Pieprzysz mnie. Robią to?”

Skinęłam głową - „Zarówno Fin, jak i Kirby”.

Skupienie Mike’a zniknęło i wiedziałam, że cofa się pamięcią, licząc opady śniegu, kiedy mruknął: - „Trzy razy”.

„Tak” – potwierdziłam, a jego uwaga znów skupiła się na mnie.

„Rhonda na to pozwoliła?”

Skinęłam głową.

Wymamrotał - „Kurwa”.

„Więc, jako tata, myślisz, że to źle?”

„Uh… Tak. Kirby nie ma nawet prawa jazdy. Wiedziałem, że Fin pomagał Darrin’owi, a znając Darrina, nie pozwoliłby na to, chyba że byłoby to objęte umowami lub Fin był chroniony przez ubezpieczenie Darrina. Więc nie wiem, co mówią umowy, ale wątpię, by jakiekolwiek ubezpieczenie obejmowało pracę wykonywaną przez osobę niepełnoletnią bez prawka, taką jak Kirby. Jeśli zostałby ranny…” - Mike urwał.

„Mnie też się to nie podobało” – zgodziłem się - „Ale nic nie powiedziałam, kiedy Rhonda mi to powiedziała, bo to ona jest ich mamą i nie wiedziałam, jak ona i Darrin rozgrywali takie rzeczy z chłopcami”.

„Jeśli mam rację, to obejmuje trzy wydarzenia. Gdyby Kirb mógł być na traktorze z lemieszem, Darrin miałby tyłek Kirba na traktorze z lemieszem. Czy Fin go zwerbował?”

Kiwnęłam głową.

„Dba o swoją rodzinę” – wymamrotał poprawnie Mike.

„Tak” – powtórzyłam.

„Kurwa” – powtórzył Mike.

„Tak” - powtórzyłam ponownie, wzięłam głęboki oddech i powiedziałam - „Rhonda jest odizolowana”.

Ręce Mike’a zacisnęły się, a jego oczy spojrzały głęboko w moje, kiedy wyszeptał - „Rozumiem to”.

Wtuliłam się w niego głębiej i szepnęłam - „Całkowicie, Mike”.

Spojrzał mi w oczy, a potem odpowiedział - „Ona musi się otrząsnąć, Dusty”.

„Znasz Rhondę” – przypomniałam mu.

"Ja robię. Ale gówno się dzieje i musisz przyspieszyć. Mamy sytuację Debbie pod kontrolą, ale oboje wiemy, że spiskuje w Waszyngtonie. Zrobi następny ruch i zrobi to wkrótce.

Nie mylił się co do tego.

Schowałam twarz w jego szyi.

Ręce Mike’a mnie ścisnęły - „Aniołku spójrz na mnie”.

Podniosłam głowę.

„Czas porozmawiać z twoim tatą” – powiedział cicho, a moje serce się ścisnęło.

„Ciężko pracował przez całe życie, Mike. Podobnie mama. Uwielbiają być na Florydzie. On łowi ryby. Mama spędza godziny w kuchni, przygotowując jedzenie z magazynów dla smakoszy, na które nigdy nie miała czasu, gdy była żoną rolnika. Tata spędza czas udając, że lubi to jeść, podczas gdy tak naprawdę ma ochotę na kanapkę ze smażoną polędwicą. Cieszą się dobrym życiem”.

„Wyjaśnij jeszcze raz, dlaczego Darrin zostawił farmę całej waszej czwórce” - zażądał Mike, aby dowiedzieć się czegoś, co mu powiedziałam tej nocy, kiedy się pogodziliśmy. Coś, co wymamrotał wtedy, że uważał za „walnięte” i coś, o czym najwyraźniej nadal myślał, że było podpięte. Z drugiej strony Darrin kochał Debbie. Mike nie.

„Ponieważ kochał swoje siostry” – wyjaśniłam - „Znał Debbie, ale zawsze widział dobro w ludziach, nawet w Debbie. I znał Rhondę. Tak więc poszukując kogoś, kto mógłby wesprzeć Finleya i Kirby’ego w pracy na farmie, utrzymując ją w całości i bezpiecznie, aby mogli ją przejąć, a on wiedział, że nie mógł ufać Rhondzie, że ona to by zrobiła. Ale mógł zaufać Debbie i mnie. Albo myślał, że mógł. Mylił się”.

„Twój tata postradałby zmysły na samą myśl, że Debbie naciska na sprzedaż farmy deweloperom” - zauważył Mike, znowu słusznie.

„Tak” – zgodziłam się niepotrzebnie.

„Więc potrzebujesz jego siły ognia za plecami”.

Westchnęłam.

Mike mówił dalej - „Racja, Słonko, jak wiesz, jestem tatą i to jest praca na całe życie. On też to wie. Rozumiem, że chcesz uporządkować to gówno i pozwolić im być na emeryturze. Ale życie się zdarza. Oni to rozumieją. Ich syn zmarł niespodziewanie, a oni nie będą mieszkać na Florydzie, żyjąc na wysokim poziomie. Pogodzą się ze zmartwieniem się, że Rhonda się zdystansowała, a ci chłopcy będą pod opieką. Gdyby wiedzieli o Debbie, straciliby opanowanie, przynajmniej twój tata. Chciałby wiedzieć. I wiem, że nie wie, bo gdyby wiedział, siedziałby tutaj albo rozmawiałby przez telefon z DC, mówiąc swojej dziewczynie, żeby ustąpiła. Musisz wezwać posiłki, przynajmniej do pracy z Debbie”.

Miał rację, więc ponownie westchnęłam i skinęłam głową.

Potem zapytałam - „A co z Rhondą? Mówiłam ci, że rozmawiałam z nią dwa razy i odsunęła się. Myślę, że ja zastępuję Darrina. A Fin, cóż, kocha swoją mamę, wiem to. I wiem też, że czuje ulgę, mając mnie w pobliżu, kiedy demonstrujesz, że zamierzasz policzyć się z Debbie. Ale on z nią przegrywa, Mike. Nie jest niegrzeczny, ale wiem, że się martwi, czuje presję i niecierpliwi się z jej powodu. Nie wiem, czy płaci rachunki, czy wie, jak sobie radzić z rachunkami, jaka jest ich sytuacja materialna. Ale kukurydza musi ruszyć i nie zasieje się sama. Fin też to wszystko wie”.

„Jej rodzice?” - zasugerował Mike.

„Jest powód, dla którego Rhonda jest taka, jaka jest, Słonko” – powiedziałam cicho - „Jej tata nie jest złym człowiekiem, a przynajmniej nie do końca. Ale Darrin powiedział mi, że jest perfekcjonistą, niecierpliwym. Znęcał się nad Rhondą, kiedy była dzieckiem. Darrin uważał, że jest z natury nieśmiała, trochę kapryśna, zdecydowanie wrażliwa, ale ta sprawa z tatą głęboko w niej tkwiła. Jej mama żyje w biegu i jest aktywistką. Mama powiedziała mi, że kiedy byli w pobliżu po śmierci Darrina, tata Rhondy był wobec niej niecierpliwy, a jej mama biegła, żeby zrobić wszystko, żeby Rhonda nie musiała tego robić. Nie sądzę, żeby pomogli”.

„Ma jakieś bliskie przyjaciółki?”

Potrząsnęłam głową – „Wiesz, że jest nieśmiała. Właściwie nadal uważam, że to cud, że Darrin się tam dostał. Ma przyjaciela. Byli kumplami od czasów liceum. Ale przeprowadziła się do Missouri co najmniej dziesięć lat temu”.

Mike spojrzał na mnie, a potem jego twarz zmieniła się w sposób, który sprawił, że się przygotowałam tuż przed tym, jak przewrócił mnie na plecy i położył się na mnie.

Jego ręka przesuwała się po moim ciele, zawijając się wokół mojej szczęki, gdy jego twarz się zbliżyła.

Zrozumiałam intensywność w jego ciemnobrązowych oczach i zmianę okoliczności, kiedy zapytał - „Jak długo planujesz zostać, kochanie?”

Moje ciało stopiło się pod jego ciałem, otoczyłam go ramionami i odpowiedziałam - „Planowałam zostać przynajmniej do czasu zbiorów i miałam przeczucie, że będzie dobrze”.

„Czerwiec, lipiec” – mruknął.

„Tak” – mruknęłam w odpowiedzi.

Uśmiechnął się. Ogromnie.

„Czerwiec, lipiec” – powtórzył.

Odwzajemniłam uśmiech. Ogromnie.

„Tak”.

Cały czas uśmiechaliśmy się do siebie jak zakochani idioci, robiliśmy to przez chwilę i uwielbiałam każdą sekundę tego.

Niestety Mike to zakończył, ale na szczęście skończył z planem.

„Dobrze, masz czas. Nie ma co do tego wątpliwości, Fin się włączył. To rok lub dwa wcześniej, niż jakiekolwiek dziecko powinno wziąć na siebie tę odpowiedzialność, kiedy wie, co robi i ma tatę blisko, jeśli go potrzebuje. Aby dać mu trochę inicjatywy, zapewnić wsparcie. Tu chodzi o farmę, a nie o odśnieżanie. W takim razie wykonam kilka telefonów i zobaczę, kogo uda mi się namówić do pracy z Finem, jeśli przed nadejściem wiosny znów będzie padał śnieg. Tak?”

Kiwnęłam głową.

 „Jeśli chodzi o Rhondę, trzymaj się jej. Po prostu z nią rozmawiaj. Rób to stabilnie, rób to stanowczo. Patrz i sprawdzaj ją, gdy mówisz. Jak przekonasz się, że nie otrząśnie się z tego, to kiedy nadejdzie czas, spróbujemy nią trochę wstrząsnąć”.

Ponownie skinęłam głową.

„W międzyczasie, dopóki nie uznam, że fajnie jest przedstawić cię mieszance ciał śpiących pod tym dachem, kiedy moje dzieci są w łóżkach, co drugi wieczór od piątku do niedzieli rano, zaplanuj spać ze mną w tym łóżku”.

Ponownie skinęłam głową, tym razem uśmiechając się.

„To plan?” - zapytał.

„To plan” – wyszeptałam.

„Jak to będzie trwało, jak jest gówno, którego nie lubisz, zawsze, Słonko, chcę, żebyś wiedziała, że możesz to ze mną omówić”.

Domyśliłam się tego już, ale uwielbiałam mieć potwierdzenie.

„Dzięki, Mike”.

„W każdej chwili, Aniołku” - powiedział delikatnie, zanim opuścił głowę i dotknął ustami moich.

Przetoczył się do tyłu, przesuwając i dopasowując, żeby mógł wyrwać spod nas kołdrę i wróciliśmy do naszych pozycji z prześcieradłami do pasa.

„Telewizja, rozmowa czy całowanie się?” - Mike zaproponował mi swój wybór, a ja podniosłam głowę, żeby na niego spojrzeć.

„Audrey” – wybrałam to, czego nie zaproponował i zobaczyłam cień lekkiej irytacji przemykający po jego twarzy. Chociaż widziałam to, wiedziałam, że nie czuje tego do mnie.

W ostatnią sobotę odkryłam, że zła wiadomość o Audrey Haines była taka, że nie miała rogów, kłów, kwaśno zielonych oczu ani splątanych włosów. Była wysoka, szczupła, ale dobrze zbudowana i nie bez powodu jej geny zmieszane z genami Mike’a dały tak wspaniałe dzieci. Nie była tak uderzająco piękna jak jej córka, a ja nie byłam facetem, ale i tak wiedziałam, że była kobietą, na którą mężczyzna spojrzałby dwa razy. Jej styl zdecydowanie nie była mój, bo jej ubrania były oczywiście z najwyższej półki, klasycznie modne i dobrze je nosiła.

Mimo że Mike był teraz ze mną, nienawidziłam tego, ale widziałam go z nią. Gdybym nie wiedziała, co działo się za kulisami, z pewnością byli parą, która do siebie pasowała. On był niesamowicie przystojny, ona wyjątkowo ładna. Nosił dobrze ubranie i zachowywał się pewnie; ona nosiła stylowo dobre ubrania i miała odległą postawę, która mimo to była atrakcyjna.

Dziwną wiadomością było to, że wydawała się całkowicie oderwana od obojga swoich dzieci. Na początku myślałam, że byli wkurzeni tym, co zrobiła w związku z przyjęciem. Ale to nie było to. Ich związek z tatą był oczywiście bliski, głęboki, ciepły, często dokuczający, zdecydowanie rodzic-dziecko z nieustanną atmosferą miłości.

Audrey Haines nie miała tego w stosunku do swoich dzieci.

A ostatnia wiadomość była niepokojąca. To, że obserwowała swoje dzieci i Mike’a prawie przez całe przyjęcie w zamyśleniu, sprawiło, że pomyślałam, że coś planowała.

Nie pomogło, kiedy Mike, który powiedział mi, że nigdy z nią nie rozmawiał, znalazł się z nią na tylnym tarasie. Ich rozmowa była krótka i, sądząc po minie Mike’a po powrocie, nie była przyjemna. Ale złamała pieczęć i weszła na przyjęcie, planując właśnie to zrobić.

Nie znałam jej. Wiedziałam tylko, że ona i Mike byli rozwiedzeni od prawie trzech lat, wcześniej byli w separacji, więc uznałam, że to nie przypadek, że kiedy inna kobieta pojawiła się na scenie, ona zainicjowała kontakt.

Pozwoliłam temu odejść głównie dlatego, że nie mieliśmy czasu na osobiste omówienie tego.

Teraz musieliśmy to przedyskutować.

Mike nie wahał się tego mi wyłożyć.

„Poinformowała mnie, że ma nową pracę, to ją zabrało tego dnia i sprawiło, że spieprzyła swoją część imprezy. Dostaje lepszą pensję i przeprowadza się do większego mieszkania w Indy”.

Nie sądziłam, by cokolwiek z tego było złe.

Więc zapytałam - „Czy to wszystko nie jest dobre, w tym jej stopienie zamrożenia w komunikacji?”

„Dzięki Audrey nauczyłem się być podejrzliwy wobec wszystkiego, a zwłaszcza tego gówna, które z pozoru wydaje się dobre”.

Potarłam swoje wargi o siebie. Mike obserwował to przez sekundę, zanim jego oczy wróciły do moich i kontynuował wykładanie. Tym razem było źle.

„Tym razem podejrzane byłoby to, że nie rozmawiała ze mną od nie wiem jak dawna, ale teraz zaproponowała, że spotka się ze mną w swoim kompleksie i pokaże mi swoje nowe miejsce”.

Oto było, złe.

„O rany” – wymamrotałam.

„Tak” - odpowiedział - „Ona nic nie mówiła. Nie zachowywała się jak suka. Nie syczała. Ale dała też jasno do zrozumienia, że rozumie, że z tobą ruszam do przodu i nie jest to jej ulubiona rzecz”.

„O rany” – powtórzyłam mrucząc.

„Aniołku” - powiedział, zaciskając ramię - „Mam nadzieję, że rozumiesz, że nigdy, przenigdy tam nie wrócę”.

Wzięłam głęboki oddech i skinęłam głową.

„Może przygotowuje się do grania w gry, ale jakakolwiek będzie ta gra, w którą myśli, że będzie grać, skończy się jako pasjans” – zapewnił mnie.

„Okej” – odpowiedziałam cicho.

Jego twarz wykrzywiła się, nieco stwardniała i kontynuował - „Skoro mówimy o byłych-wrzodach na dupie, nie rozmawiaj z Beau LeBrec. Nigdy. Dzwoni, nie odbierasz. Ale jeśli zadzwoni, powiedz mi”.

„Mike...”

Potrząsnął głową, a jego ramiona ścisnęły mnie w inny sposób.

Rodzaj ostrzeżenia.

„Żadnej dyskusji. To jest Mike Haines, gliniarz, który widział kilku takich facetów i szkody, jakie mogą wyrządzić, jeśli nie łapią informacji w rozmowie. I to Mike Haines mówi, kto jest twoim mężczyzną, który nie chce swojej kobiety, która ma pełno na głowie, zajmującej się tego rodzaju facetem lub znoszącej szkody, które może wyrządzić”.

„Jeśli on nie łapie, co zamierzasz zrobić?” - Zapytałam.

„Nie wiem. Wiem, czego nie zrobię, a to pozwoli mu nadal być nieświadomym wrzodem na tyłku, jeśli chodzi o ciebie”.

„Może powinnam porozmawiać z Hunterem” – mruknęłam.

„Nie, ja będę dzwonił do Rivery”.

Nie byłam pewna, czy to dobrze.

„Mike…” – zaczęłam, ale przerwałam, kiedy poczułam kolejny uścisk ramienia.

„Powiedziałeś swojej dziewczynie o mnie i sobie, a ona powiedziała Riverze” – domyślił się.

„Uh… tak” – potwierdziłam z wahaniem.

„Kobiety mówią, Dusty, to nie jest coś, czego się dopiero uczę. A ich ulubionym tematem rozmów jest rodzaj faceta, który zachowywał się jak kutas”.

To była prawda, a on wyraźnie o tym wiedział, więc postanowiłam nie potwierdzać tego ustnie.

Uśmiechnął się i odczułam ulgę, widząc, że był całkowicie nieurażony.

Potem stwierdził - „Rivera nie robi tego dla mnie. Robi to dla ciebie. I musi wiedzieć, że LeBrec znowu się z tobą skontaktował. I ja muszę wiedzieć, co zamierza z tym zrobić na końcu. Na początku może mu się to nie podobać, ale zrozumie mnie, a potem mi powie”.

„Dobrze, zostawię komunikację i więź z policjantami mężczyznom, którzy też są glinami”.

„Dobra decyzja” – mruknął.

„I nie odbiorę, jeśli Beau zadzwoni”.

„Nie, nie zrobisz tego”.

Przewróciłam oczami. Mike jeszcze raz ścisnął mnie za ramię.

Czas iść dalej.

„Racja, więc wybrałam to, co zrobiliśmy ostatnio. Twoja kolej”.

Jego twarz znów się zmieniła i to w sposób, który bardzo mi się podobał.

„Mam wybór?” – zapytał cicho, jego twarz i nuta w głosie, która była seksowna, sprawiły, że „Małą Dusty” przeszedł lekki dreszcz.

„Jestem otwarta na propozycje”.

Mike obrócił mnie, ponownie kończąc na górze, ale tym razem z ustami przy moim uchu, gdzie wymamrotał - „Wyszeptałaś mi dużo niegrzecznego gówna przez telefon i poważnie podnieciło cię to, co zrobiłem wcześniej. Jak niegrzeczna może być moja dziewczyna?”

„Mała Dusty” nie drżała z tego powodu. „Little Dusty” zrobiła pełen wstrząs.

„Jestem gotowa zbadać granice niegrzeczności” – odmruknęłam.

„Więc na brzuch, Słonko, i zdejmij koszulkę. Zacznę od twoich pleców”.

Chciał zacząć od moich pleców?

W tym momencie „Mała Dusty” wstrząsnęła mną do głębi.

„Okej” – szepnęłam.

Mike się odsunął.

Zrobiłam, jak mi kazano.

Potem spędziliśmy dużo czasu badając granice niegrzeczności i dzięki temu odkryłam, że dobry facet Mike Haines miał wiele niuansów.

A niektóre z nich były bardzo, bardzo złe.

Tak złe, że były niesamowite.

Ale w końcu zasnęłam w ramionach dobrego faceta Mike’a, jego oczy były wpatrzone w telewizor, a zanim się ułożyliśmy, poszedł otworzyć drzwi i wpuścić swojego psa. Więc nie tylko zasnęłam w ramionach Mike’a, ale zasnęłam w łóżku, w którym znajdował się golden retriever.

Zanim zasnęłam z kołysanką w wiadomościach telewizyjnych, przypomniałam sobie dokładnie, jak bardzo lubiłam zasypiać w ramionach Mike’a Hainesa.

Ale lepiej było w wielkim, wygodnym, przerażająco drogim łóżku z psem.

Niewiarygodnie lepiej.

*****

Obudziłam się, kiedy Mike wysunął się spode mnie, a Layla szarpnęła się na brzuch, po czym zeskoczyła z łóżka.

Moje oczy otworzyły się i zaczęły się zamykać, zanim zdałam sobie sprawę, że Mike nie okrąża łóżka, żeby skorzystać z łazienki. Z kierunku, z którego leciały brzęczące nieśmiertelniki Layli wiedziałam, że wychodził z pokoju. Otworzyłam oczy i zobaczyłam ciemne cienie prześcieradeł. Zajęło to trochę czasu, ale w oddali w końcu usłyszałam powracające przywieszki Layli. Wskoczyła na łóżko, zanim Mike przesunął się z powrotem pode mną.

„Byłeś się napić?” - wymamrotałam sennie, moje ciało opadło na jego, moje oczy się zamknęły, moje ramię wiło się po jego brzuchu.

„Obchód” - wymamrotał w odpowiedzi, a moje oczy ponownie się otworzyły.

„Co?”

„Obchód, kochanie” – powiedział, obejmując mnie ramieniem i ściskając - „Wracaj spać”.

„Obchód czego?” - zapytałem zacienione płaszczyzny i kąty jego klatki piersiowej.

„Domu” – odpowiedział.

„Po co?” - jakoś powtórzyłam – „Słyszałeś coś?”

„Nie”.

„Ale…”

„Raz na jakiś czas po prostu to robię”.

„Czemu?”

„Bo cholernie mnie obchodzi to, kto śpi pod moim dachem. Więc budzę się w nocy, skanuję atmosferę mojego miejsca, a jeśli mam na to ochotę, wstaję i robię obchód. To zajmuje chwilę, a potem czuję się lepiej, mogę się położyć i wiem, że to, co cholernie mnie obchodzi, śpi pod moim dachem i robi to bezpiecznie”.

Serio, zabijał mnie.

„Jestem niezależną kobietą” – oznajmiłam w jego klatkę piersiową, a jego ramię ponownie mnie ścisnęło.

„Wiem Słonko”."

„Potrafię o siebie zadbać” – poinformowałam go.

„Wiem” – szepnął.

„Ale to, co właśnie powiedziałeś, co zrobiłeś wcześniej, to całe noszenie mnie po pokoju, nigdy tego nie miałam. I uwielbiałam to. Ponieważ nigdy go nie miałam, nie wiedziałam, jakie to będzie przyjemne uczucie. I dobrze się czuję, kiedy się o mnie troszczysz”.

Kiedy mówiłam, jego ciało znieruchomiało, z wyjątkiem tego, że jego ramię zacisnęło się bardzo mocno, wciskając mnie głęboko w jego długie, ciepłe, twarde ciało.

Odchyliłam głowę do tyłu i z ustami na dolnej części jego szczęki, wyszeptałam - „Omawianie ze mną różnych rzeczy, słuchanie mnie, dbanie o mnie, nic z tego, czego tak naprawdę nigdy nie miałam. Nigdy, Słonko. Nie tak jak to. Dziękuję, że mi to dałeś”.

Jego broda opadła, jego szyja wykręciła się tak, że jego usta były o oddech od moich i odszepnął - „Nie ma za co, Dusty”.

„Powinieneś wiedzieć, że pod wieloma względami czuję się z tobą bezpiecznie, Mike Haines, i nie tylko dlatego, że śpię pod twoim dachem”.

„Kurwa” - wymamrotał, obracając mnie, a jego usta obejmowały moje w miękkim, słodkim pocałunku w środku nocy, który mówił wiele bez jednego słowa.

Skończyłam na plecach z Mike’m wciśniętym we mnie.

„Potraktowałem cię jak kutas” – wyszeptał – „a ty właśnie mi to dałaś”.

„Wybaczyłam ci, pamiętasz?”

„Potraktowałem cię jak kutas, a ty właśnie mi to dałaś” - powtórzył.

„Tak” - odpowiedziałam cicho.

„Dziękuję ci, Aniołku” - Brzmiał, jakby miał to na myśli. Bardzo.

„Nie ma za co, przystojniaku” - Wiedziałam, że miałam to na myśli w taki sam sposób.

Dotknął swoimi ustami moich, po czym ułożył się, ale nie przewrócił nas z powrotem do miejsca, w którym się znajdowaliśmy. Położył głowę na poduszce, przycisnął twarz do mojego boku i przyciągnął moje ciało głęboko pod siebie, zanim splótł swoje nogi z moimi.

Layla trochę się wierciła, po czym ułożyła się z jękiem.

„Teraz idź spać” – rozkazał Mike.

„W porządku, Mike”.

„Noc, kochanie”.

„Noc, Słonko”.

Moja dłoń zsunęła się po jego ciepłej, gładkiej skórze od mięśnia grzbietu do pasa.

Przytulił mnie mocniej do siebie.

Tak, czułam się bezpiecznie. Zdecydowanie.

Potem zasnęłam.

 


 

4 komentarze: