Rozdział 10
Niegrzecznie
Jęknęłam,
włożyłam w to wszystko, co miałam i położyłam Mike’a na plecach w jego łóżku.
„Ha!”
- zaśmiałam się mu w twarz.
Nanosekundę
później leżałam na plecach z całym ciężarem Mike’a na sobie.
„Mówiłaś
coś?” - zapytał, uśmiechając się.
„Uhh!”
- jęknęłam i uniosłam biodra tak mocno, jak tylko mogłam.
Mike
cofnął się z nimi. Szybko obróciłam się pod nim i zaczęłam się wycofywać.
Ręka
Mike’a owinęła się wokół mojego brzucha, pociągnęła mnie w dół, a jego przód
przygwoździł mnie brzuchem do łóżka.
„Powiedz
to” - rozkazał mi do ucha - „Twoje obozy kondycyjne to gówno”.
„Jeszcze
nie skończyłam kopać ci tyłka” - odpowiedziałam, a biorąc pod uwagę moją
pozycję i ostatnie piętnaście minut, kiedy siłowaliśmy się na jego łóżku, a ja
poważnie przegrywałam, moje słowa świadczyły zarówno o uporze, jak i były śmieszne.
Wiedział
o tym, czułam i słyszałam, jak się śmiał, a jego ściskające mnie ramię zatrzęsło
się.
„Powiedz
to” – powtórzył.
„Nie
ma mowy!” - Warknęłam, próbując podnieść go ze mnie, unosząc biodra.
To
był błąd taktyczny, ponieważ otworzyło to przestrzeń, którą jego ręka mogła
zsunąć się w dół i ująć mnie między nogami.
Znieruchomiałem.
„Powiedz
to” - wyszeptał mi do ucha, a ja zadrżałam.
Podobała
mi się ta nowa gra.
„Nie”
– odszepnęłam.
Jego
ręka przesunęła się w górę, a jego palce zaczęły pracować nad moim paskiem.
„Powiedz
to”.
„Nie”.
Jego
palce rozpięły guzik moich dżinsów, po czym rozpiął zamek błyskawiczny.
„Powiedz
to, Aniołku”.
„Nigdy
w życiu, kochanie”.
Jego
ręka znalazła się w moich dżinsach i majtkach, a jego palec trafił w to
miejsce.
Sapnęłam.
„Przegrałaś”
– szepnął mi do ucha - „Przyznaj to.”
To
nie przypominało przegranej. Nic podobnego.
Nie
odpowiedziałam.
Jego
palec drgnął, a ja odpowiedziałam na to, ale mimowolnie, kiedy miauczenie
wymknęło się z mojego gardła.
Jego
usta powędrowały do skóry pod moim uchem i wyszeptał - „Daj mi to”.
Nie
miałam pojęcia, co miał na myśli, moje przyznanie się, że jest ode mnie
silniejszy (co, serio, było oczywiste, zanim jeszcze zaczęliśmy), czy coś
innego.
Dałam
mu coś innego.
Uniosłam
tyłek, przyciskając go do jego krocza.
Jego
zęby skubnęły skórę pod moim uchem.
Przeszył
mnie ogień.
W
ten sposób dowiedziałam się czegoś nowego o mojej miłości z dzieciństwa, dobrym
facecie, doskonałym ojcu, odpowiedzialnym obywatelu, odważnym gliniarzu Mike’u Haines’ie.
Mógł
być niegrzeczny.
Wiedziałam
o tym nie dlatego, że wbił swoje krocze w mój tyłek, kiedy ja wcisnęłam swój
tyłek w jego krocze. Wiedziałam o tym nie dlatego, że robił to wszystko swoim
palcem, czyniąc magię między moimi nogami, w tym samym czasie jego usta i język
robiły dzikie i cudowne rzeczy na skórze mojej szyi.
Wiedziałam
o tym, kiedy zrobiło mi się naprawdę gorąco i niespokojnie, a jego ręka zniknęła
spomiędzy moich nóg. Wydałam dźwięk protestu, wykręciłam szyję, żeby na niego
spojrzeć i zobaczyć jego seksowne ciemne oczy, wpatrujące się we mnie, i
poczułam, jak kładzie dłoń na moich plecach.
Potem
rozkazał - „Ani jednego pieprzonego ruchu, dopóki ja cię nie poruszę”.
O
Boże, to było bardziej gorące niż gorące.
Tak
gorące, że nie mogłam mówić. Więc skinęłam głową.
Jego
ręce powędrowały do mojego swetra, szarpnął go brutalnie, moje ramiona zostały
uniesione, a potem sweter zniknął. Wtedy poczułam, że ramiączka mojego stanika
puszczają, jeden pasek z ramienia został przeciągnięty w dół mojej ręki, a
następnie został odciągnięty przy drugim pasku. Po tym, po jednym mocnym
szarpnięciu, moje dżinsy zniknęły. To samo stało się z moimi majtkami i nagle
leżałam naga na brzuchu w niewątpliwie wspaniałym, przerażająco drogim i ogromnym
łóżku Mike’a w kształcie sań.
Łóżko
poruszyło się razem z nim, gdy zrobił coś, co, sądząc po odgłosach, było zdejmowaniem
ubrania i, przysięgam na Boga, wszystko, co nas tam zaprowadziło, polecenie
Mike’a i słuchanie, jak się rozbierał, prawie doprowadziło mnie na skraj spełnienia.
Podeszłam
bliżej, kiedy usłyszałam jego warczenie - „Rozchyl nogi i wypnij tyłek, Dusty”.
Nie
zwlekałam. Ani sekundy.
Poczułam
jak mnie objął. Oparł się na przedramieniu w łóżku po jednej stronie mnie,
drugą rękę wpychając pode mnie i celując dokładnie w punkt, jego palec uderzył
w moją łechtaczkę, gdy jego kutas wszedł we mnie.
„O
mój Boże” – wyszeptałam, wypinając tyłek wyżej.
„To
moja dziewczyna” – warknął i zaczął mnie pieprzyć, robiąc to naprawdę, naprawdę mocno.
Myślałam,
że wszystko w Mike’u było niesamowite, ale ta nowa strona Mike’a była bardziej
niż niesamowita. Nawet nie wiedziałam, co to było, a byłam zbyt podniecona,
żeby spróbować to rozgryźć.
„Mocniej,
kochanie” – błagałam, a on mi to dał, zarówno wbijając się głębiej, szybciej,
jak i mocniej naciskając palcem, tocząc szybciej. Moja szyja wygięła się w łuk
i więcej miauczenia wyślizgnęło się z mojego gardła.
Boże,
piękne. Fenomenalne.
Usłyszałam
dzwonek mojej komórki na stoliku nocnym.
Gówno!
Nie! Dlaczego? Dlaczego, dlaczego, dlaczego, dlaczego, dlaczego?
„Nie
przestawaj” – błagałam - „Nie obchodzi mnie, kto to jest”.
Ale
wiedziałam, że Mike spojrzał tam. Wiedziałam o tym, ponieważ wtedy dowiedziałam
się o Mike’u kolejnej nowej, niewiarygodnie fantastycznej rzeczy.
Chodziło
o to, że Mike był dobrym facetem, doskonałym ojcem, odpowiedzialnym obywatelem,
który mógł mnie ostro zerżnąć, kontrolując i niegrzecznie, ale był też macho i
zaborczy, a kiedy się złościł, poważnie złościł, było gorąco.
Nauczyłam
się tego, kiedy warknął - „Jaja sobie ze mnie robisz”.
„Mike,
zignoruj to”.
Ale
nie zrobił tego. Zignorował mnie. Jego ręka wysunęła się spomiędzy moich nóg i
pozostał we mnie, nawet gdy sięgnął długim ramieniem do szafki nocnej.
Usłyszałam
elektroniczne kliknięcie, gdy przesuwał kciukiem po ekranie mojego telefonu,
aby odebrać połączenie, a potem ku mojemu szokowi – i musiałam przyznać, że to,
co powiedział, było skrajne podniecające – zaczął mówić.
„Masz
mnie i musisz wiedzieć, że mnie masz, kiedy jestem wbity głęboko w Dusty,
pieprzę ją mocno, ona leży twarzą w dół w łóżku, kochając każde uderzenie, a ja
wiem o tym, ponieważ mruczy dla mnie jak kot. A kiedy sprawię, że dojdzie,
wypowie moje imię. Więc z tym musisz również wiedzieć, że skończyłeś. Jeśli
tego nie zrozumiesz, Rivera odpadnie i to ja wyjaśnię ci to w sposób, po którym
w końcu, kurwa, zrozumiesz”.
Usłyszałam
dźwięk rozłączenia, miękkie uderzenie mojego telefonu upadającego gdzieś na łóżko,
a potem ręka Mike’a była z powrotem na mnie, jego biodra wbijały się we mnie,
ale jego usta były przy moim uchu.
„Jak
dojdziesz, mówisz moje pieprzone imię” - Wciąż warczał i nadal był wściekły.
Podobało
mi się jedno i drugie. Bardzo.
„Tak,
Słonko” – wydyszałam.
Pięć
minut później wykonałam polecenie. Moja szyja wygięła się do tyłu, twarz Mike’a
odsunęła się w bok i zabrzmiało to jak szept.
Potem
nie było go już we mnie, a ja nie leżałam już na brzuchu. Leżałam na plecach,
ręce Mike’a były pod moimi kolanami podpychały je do góry, a jego usta na moich
rozkazywały - „Trzymaj je wysoko”.
„Okej,
kochanie” - zgodziłam się, wciąż czując szczyt, który mi dał.
Wsunął
ręce pod moje ramiona i w górę, tak że jego palce były w moich włosach, a
dłonie u podstawy mojej szyi i dalej mnie pieprzył, całując mnie.
Pięć
minut później on też doszedł, szepcząc moje imię w moje usta.
To
było wspaniałe.
Pozostał
zakopany, ale przeniósł twarz na moją szyję i jego usta tam pracowały.
To
było miłe.
Nie
ruszaliśmy się, nie traciliśmy połączenia i nie rozmawialiśmy przez dłuższą
chwilę, dopóki Mike nie wysunął się i nie zrobił czegoś nowego. Coś, czego
nigdy nie zrobił on… ani żaden inny kochanek. Coś niesamowitego. Coś, co pokochałam.
Wziął
mnie w ramiona i wyszedł z łóżka, zabierając mnie ze sobą. Zaniósł mnie do
łazienki, a kiedy dotarliśmy do umywalki, delikatnie opuścił moje nogi, ale
trzymał drugie ramię wokół mnie, przyciskając mnie mocno blisko siebie, gdy
moje wciąż drżące nogi się uspakajały. Odkręcił kran, sięgnął po myjkę i
wrzucił ją do umywalki, przez cały ten czas mnie nie puszczając.
Moja
głowa odchyliła się do tyłu, jego przechyliła się w dół i patrzyliśmy sobie w
oczy. Rozmawialiśmy przy kolacji. Wiedział, że jestem na tabletkach antykoncepcyjnych.
Wiedział,
że od czasu Beau nie miałam kochanków poza nim. Wiedziałam, że on nie miał
kochanek oprócz mnie i przez dwa miesiące przede mną. Postanowiliśmy więc
zrezygnować z prezerwatyw.
A
po tym, co zrobił potem, byłam bardziej niż zadowolona, że to zrobiliśmy.
Mike
zakręcił kran i nie spuszczając ze mnie wzroku, chwycił szmatkę, wycisnął wodę
i delikatnie wcisnął ją między moje nogi, żeby mnie umyć.
Moje
usta rozchyliły się, a jego wzrok opadł na nie i oczy mu pociemniały. Była w
tym troska, intymność, jakiej nigdy nie doświadczyłam. Byłam kobietą
niezależną, samodzielną przez długi czas i nie przeszkadzało mi to. Ani trochę.
Ale odkryłam, że lubię, jak się o mnie troszczył. Podobało mi się, że nie
chciał być daleko ode mnie nawet na tyle długo, żebym poszła się umyć. Podobał
mi się jego delikatny dotyk.
Podobało
mi się to wszystko.
Wrzucił
szmatkę z powrotem do umywalki, pochylił się, wziął mnie na ręce i zaniósł z
powrotem do pokoju. Kiedy dotarliśmy do jego komody, znowu postawił mnie na
nogi. Otworzył szufladę, wyciągnął koszulkę i wciągnął mi ją przez głowę.
Wepchnęłam ręce i pociągnęłam ją w dół, gdy otworzył kolejną szufladę i
wyciągnął parę kraciastych, flanelowych spodni od piżamy. Pociągnął je na
siebie i znowu byłam w jego ramionach. Zaniósł mnie z powrotem do łóżka, usiadł
na boku ze mną na kolanach, po czym wyciągnął się, układając mnie na sobie.
Skończyliśmy
ze splątanymi nogami, Mike podciągnął moją koszulkę, jedną ręką na moim tyłku,
drugą ciasno owinął się wokół moich pleców i rozkazał - „Teraz pocałuj mnie, Słonko”.
Zdecydowałam
się go pocałować. Zrobiłam to, bo chciałam. Zrobiłam to również po to, żeby nie
zacząć płakać, doświadczając całego piękna, jakie dał mi Mike Haines.
Kiedy
skończyłam, wtuliłam twarz w jego szyję i rozluźniłam się na nim.
Palce
Mike’a lekko poruszały się po skórze mojego tyłka.
Westchnęłam.
Po
tym, jak uwolniłam westchnienie, zażartowałam - „Czy to postępowanie ze
stalkerem było według oficjalnego protokołu? Ta mowa macho, twardziela,
zaborczego samca alfa, która wkurzy go i doprowadzi do szaleństwa?”
Ręka
Mike’a na moim tyłku przestała dryfować. Jego palce chwyciły go mocno, zaborczo
i odpowiedział - „Nie. Nie odebrałem tego telefonu jako policjant. Przyjąłem
ten telefon jako mężczyzna, który po raz pierwszy pieprzył swoją kobietę w swoim
cholernym łóżku i nie lubiłem innego mężczyzny, który nie miał pojęcia, że nie
może rościć sobie prawa do tego,
co nazwałem, kiedy to robiłem.
Więc nie myślałem jak glina. Pomyślałem, jak wkurzony
mężczyzna, że dzwonił do mnie dupek, podczas gdy ja z przyjemnością sprawiałem,
by moja kobieta mruczała dla mnie”.
Brzuch
mi się skurczył i czułam to miło.
Podniosłam
głowę i spojrzałam na niego.
Wiedziałam,
że nie odczuwał żadnych skurczów brzucha, bo nie wyglądał na szczęśliwego.
Zapytałam
więc ostrożnie - „Zakładam, że to był Beau”.
„Tak”
- uciął, patrząc mi w oczy - „To był Beau”.
Zacisnęłam
usta. Pieprzony Beau.
„Miałaś
od niego wieści od ostatniego incydentu?” - zapytał Mike.
„Nie”
– odpowiedziałem.
„Kurwa”
– mruknął, wbijając wzrok w sufit - „Dał temu czas, pozwolił ci ostygnąć,
myśli, że może zrobić inne podejście”.
Uznałam,
że to prawda. Chociaż nie miałam pojęcia, skąd wziął mój nowy numer.
Mike
ciągnął dalej, mamrocząc - „Nie zrozumiał wiadomości”.
Uznałam,
że to też była prawda.
„Na
szczęście jestem tysiące mil stamtąd” – przypomniałam mu, a jego oczy wróciły
do mnie - „I mieszkam obok mojego twardziela, alfa-chłopaka-policjanta, w domu
z dwoma nastoletnimi chłopcami, którzy kochają swoją ciocię Dusty, wiedzą,
gdzie są strzelby ich taty i nie boją się ich użyć”.
Gniew
zniknął z jego oczu, jego usta zadrgały i mamrotał, kiedy powiedział - „Tak”.
Zdecydowałam,
że nie chcę rozmawiać o Beau, więc zbliżyłam swoją twarz do jego i wyszeptałam
- „To było gorące, Słonko”.
Jego
dłoń na moim tyłku i ramię wokół mnie ścisnęły mnie.
„Tak”.
„Takie
mega-gorące” - ciągnęłam.
Uśmiechnął
się.
Nie
skończyłam, poinformowałam go - „Jak, mega, poza listami przebojów, nigdy nie
doszłam tak mocno, gorąco”.
Zaczął
chichotać.
„Jesteś
złym chłopcem pod tym wszystkim, co dobre” - zauważyłam.
„Nie
ma w tym nic złego. Doszłaś mocniej niż kiedykolwiek osiągnęłaś orgazm, więc wydaje
mi się, że to wszystko w porządku” – odpowiedział logicznie Mike i nie mylił
się.
„Masz
więcej, skąd to się wzięło?” - Zapytałam.
Uśmiechnął
się i odpowiedział - „Jak ci się podobało, masz na co czekać”.
Świetna
cholerna wiadomość.
Odwzajemniłam
uśmiech.
Podniósł
głowę i delikatnie mnie pocałował.
Kiedy
skończył, zmieniłam pozycję, tak że mój policzek spoczywał na jego ramieniu, a
jego palce wznowiły rysowanie na skórze mojego tyłka.
Zrelaksowałem
się głębiej w nim i pomyślałem o tygodniu.
Był
piątkowy wieczór po przyjęciu urodzinowym Clarisse. W tym tygodniu dwa razy
jadłam lunch z Mikiem u Franka, raz spotkałam się z nim na szybką kawę u Mimi,
a w środę wieczorem poszłam na kolację z Mikiem i jego dziećmi.
Albo,
powinnam powiedzieć, Mike przyjechał po mnie, mimo że mogłam dojść do jego
domu. Ale zrobił to, ponieważ jedliśmy z jego dziećmi, a potem jego dzieci
obozowały z nami przed telewizorem, więc nie mieliśmy czasu dla siebie.
Dobrą
wiadomością było to, że wyraźnie No i Rees mnie lubili. Rees jeszcze bardziej
wychodziła ze swojej skorupy i reagowała na moje próby nawiązania z nią więzi.
Zła
wiadomość była taka, że nie mieliśmy czasu dla siebie, z wyjątkiem sytuacji,
gdy Mike zabrał mnie z powrotem na farmę i całowaliśmy się w jego samochodzie.
Robiliśmy to gorąco, ale nie wystarczająco długo dla mnie. Wynikało to głównie
z tego, że żadne z nas nie chciało, aby dwóch wrażliwych nastoletnich chłopców
zobaczyło swoją ciotkę i miejscowego gliniarza, jak ostro i namiętnie całują
się na podjeździe.
Pożegnałam
się więc i poszłam do domu, żałując po raz pierwszy, że będę spała sama.
Nie
miałam problemu ze spaniem samotnie i nie przeszkadzało mi to. Nie znaczy to, że
nie lubiłam towarzystwa w łóżku, a jeśli nie chrapali, to lubiłam je
regularnie. Nie byłam dziwką. Starannie dobierałam partnerów (tak myślałam,
dopóki nie udowadniali mi, że się myliłam), ale byłam gotowa znosić długie
okresy posuchy. Co robiłam.
Ale
nie lubiłam rozstawać się z Mikiem. Mogłam spać w jego ramionach tylko jedną
noc i to zrobiłam. Spałam w jego ramionach. To nie było coś, co normalnie
uważałam za wygodne.
W
przypadku Mike’a przyszło to naturalnie.
Już
dawno go nie miałam. Chciałam to z powrotem.
Mike
robił to powoli i spokojnie, a ja rozumiałam, że robił to z konieczności. Nie
chciał, żeby jego nowa dziewczyna siedziała przed jego dziećmi 24 godziny na
dobę, 7 dni w tygodniu. Rozumiałam to.
To
po prostu było do dupy.
Ale
też Mike był zajęty. Niestety, jak poinformował mnie Mike, miasteczko ogarnęła
fala przestępczości. A biorąc pod uwagę, że, o dziwo przy obecnym wzroście
gospodarczym i byciu więcej ludzi płacących podatki, departament przeszedł
ostatnio cięcia. Na szczęście (w pewnym sensie) jakiś czas temu wypleniono
brudnego gliniarza, a kiedy został zwolniony po aresztowaniu (co stało się po
tym, jak został postrzelony, paskudna sprawa, szokująco paskudna, jak wyjaśnił
Mike), nie zastąpili go. Kiedy inny detektyw przeniósł się do Indianapolis PD,
a mundurowy zdał egzamin na detektywa i również przeniósł się do miasta, oni
również ich nie zastąpili. Następnie postanowili znaleźć inne sposoby
ograniczenia wydatków, które nie wiązałyby się z dalszą utratą personelu.
Pierwsza
część fali przestępczości była tym, co Mike nazwał „gówniarskim gównem”.
Prawdopodobnie jedno dziecko lub kilkoro z nich, malowało graffiti i trochę
wandalizmu. To było stałe, choć losowe, a ze względu na to ostatnie i fakt, że
inne zajęcia miały pierwszeństwo, działo się to przez jakiś czas bez złapania tych
dzieci. Właścicieli zdewastowanej nieruchomości nie obchodziło, że gliniarze mieli
ograniczone zasoby, personel i inne priorytety. Chcieli tylko, żeby to się
skończyło. Alec Colton i Pat Sullivan wzięli tę sprawę.
Druga
część była serią włamań, ten sam sposób postępowania miał miejsce w całym
hrabstwie Hendricks, gdzie mieściło się miasto, oraz w zachodniej części
hrabstwa Marion, które stykało się z naszym hrabstwem.
Według
Mike’a właśnie Indianapolis PD złapało tę osobę, którą przesłuchiwali z
przerwami przez cztery godziny w zeszłą sobotę i która okazała się nie być
winowajcą.
Rozczarowanie.
Mike
i jego partner Merry oczywiście pracowali nad tą sprawą.
I
wreszcie, jak wyjaśnił Mike, nastąpił napływ narkotyków do miasta. Narkotyki
nie były niczym niezwykłym, ale podaż rosła.
Wszyscy
detektywi pracowali nad tym i robili to już osiemnaście miesięcy. Znaleźli i
schwytali dwóch nowych dilerów, którzy przenieśli się do miasta i zaatakowali
wrażliwe populacje - młodych dorosłych, którzy nie poszli na studia i utknęli w
mieście, oraz uczniów szkół średnich.
Miasteczko
miało zróżnicowaną populację. Chociaż rodziny rolników się wycofywały, nadal
miało swoją klasę robotniczą. Miało również swoje sekcje o niższych i niskich
średnich dochodach. To samo dotyczyło średnich i wyższych średnich dochodów.
A
dzięki The Heritage i innym ekskluzywnym projektom, a także tradycyjnej
mieszczańskiej elicie zamożnych rodzin, które pracowały w Indy, ale osiedliły
się pokolenia temu w osobliwym miasteczku rolniczym blisko pracy, ale z dala od
miasta, oznaczało to, że zdecydowanie istniała wyższa klasa.
Celem
były dzieci z tych rodzin i młodzi dorośli, którzy nagle mieli dochody i
obowiązki, ale jeszcze nie wiedzieli, jak nimi zarządzać.
Kiedy
znajdowali dilera i go eliminowali, na jego miejsce pojawiał się nowy, a
narkotyki wciąż napływały. Zmienili więc strategie, identyfikując dilera,
kontrolując sprzedaż, ale u kupującego, a nie u źródła i mieli nadzieję, że
doprowadzi to do głównego sprawcy.
Niestety
to również nie działało. Mózg stracił dwóch swoich żołnierzy. Byli bardziej
ostrożni. I chociaż narkotyki były tak samo rozpowszechnione, niezależnie od
obecności policji, sposób, w jaki dzieci je zdobywały, był trudniejszy do
ustalenia, ponieważ dilerzy byli zmuszeni do kreatywności.
To
wszystko oznaczało, że chociaż miasteczko nie było kwitnącą metropolią,
gliniarze byli o wiele bardziej zajęci, niż się spodziewałam.
W
tym Mike.
Jeśli
chodziło o mnie, byłam w Indianie, ale musiałam sprzedawać ceramikę, ponieważ
miałam rachunki do zapłacenia. Musiałam więc też pracować i jak zwykle spędzałam
dużo czasu za moim kołem.
Wmieszana
w to wszystko, próbowałam uporządkować Rhondę.
To
po prostu nie działało.
Usiadłam
z nią dwa razy, żeby porozmawiać o chłopcach, jej przyszłości, farmie. Ale
nawet kiedy rozmawiałam z nią przy kuchennym stole przy kawie, jej oczy wraz z
uwagą odpłynęły.
Nie
wiedziałam, czy to był mechanizm obronny przed żalem, niechęć do myślenia o
tych rzeczach, bo to Darrin się nimi opiekował, czy po prostu Rhonda była taka.
Na
szczęście byłam cierpliwą osobą.
Niestety,
nie dawała żadnych wskazówek, że chociażby najmniejsza rzecz w nią zapadła.
Nie
tylko pracowałam, odkrywałam swój związek z Mikiem, poznawałam jego dzieci, ale
także zajmowałam się wychowywaniem Fina i Kirba. Nie potrzebowali dużo, ale
nadal tego potrzebowali, a w tym momencie ich życia przybierało to głównie
formę kogoś, kto trzymał palec na pulsie i opiekował się nimi, biorąc pod
uwagę, że ich tata właśnie zmarł. I robiłam to, spędzając z nimi czas, głównie wieczorami
przed telewizorem. I przez wszystkie te wieczory Rhonda wędrowała na górę i
zostawała w pokoju, który dzieliła z moim bratem, zostawiając mnie i jej
chłopców w samych.
Rhonda
ich karmiła i, oczywiście, zajmowała się domem.
Ale
poza tym została odsunięta i odniosłam wrażenie, że skorzystała z okazji, że
tam byłam, aby odsunąć się dalej.
I
z tym wszystkim właśnie trafiłam na to, na co czekałam jako najważniejszy punkt
mojego tygodnia. Mike powiedział mi, że jego dzieci co drugi piątek szły ze
szkoły do mamy i wracały dopiero w niedzielę o siódmej.
Miał
wolny weekend.
To
oznaczało czas dla Mike’a.
A
Mike zarządził, że idziemy na randkę. Oznaczało to, że przyjechał po mnie na
farmę o piątej trzydzieści, zjedliśmy kolację, a potem wypiliśmy drinka w
J&J’s. Potem zabrał mnie do swojego domu, gdzie po zwiedzeniu go, którego
nie musiał mi dawać, a które zakończyło się jego ogromną sypialnią, rzuciłam
wyzwanie, skoczyłam na niego i zaczęliśmy się siłować.
Zdecydowanie
najważniejszy moment mojego dnia, w tym spędzenie czasu tylko z Mike’m, aby obejrzeć
jego dom, coś, na co nie miałam czasu zrobić z jakąkolwiek koncentracją.
Na
zewnątrz nie wyglądał na tak duży, jak był.
W
środku było bardzo przestronnie. Chociaż miał rację, otoczenie było wzorcowe,
co nie oznaczało, że nie miał osobowości. Wiedziałam z moich wizyt w domu, że
minęło parę lat i dzięki temu ludzie mieli czas na personalizację swojej
przestrzeni, drzewa urosły, wypełniły ją. Kompleks osiedlił się i jeszcze go
nie było, ale stawał się coraz mniej zabudową, a bardziej dzielnicą. Ale w
środku było więcej. Mike był kawalerem, który zaczął od nowa życie z dwójką
dzieci i robił to tak, jak robił wszystko. W sposób przemyślany.
Jego
dom nie był tylko miejscem do życia. Wokół wisiały oprawione zdjęcia rodziny. Dzieci.
Dziadkowie. Ciotki, wujkowie i kuzyni Mike’a. Meble były wygodne i atrakcyjne.
Były akcenty, które były wprawdzie męskie, jak nadruki na ścianie i jego
naczyniach, ale były.
Był
ogromny wybór płyt DVD, a pokoje dla dzieci były pełne różnych rzeczy. Wszystko
to sprawiało, że nie był to tylko dach nad głową, ale dom.
Podobało
mi się to. Podobało mi się, że Mike był w stanie to zapewnić. Podobało mi się,
że Mike dał go swoim dzieciom. I w głębi duszy, pośród rodzącej się we mnie
nadziei, podobała mi się myśl, że to część mojej przyszłości.
Nigdy
nie mieszkałam we wzorcowej zabudowie rodzinnej. Po moim niepokoju w szkole
średniej spędziłam tak dużo czasu na zastanawianiu się, co będę robić, kiedy
będę wolna, a kiedy byłam, nie robiłam tego pochopnie. Mieszkałam w kilku
miejscach, ale szybko znalazłam dom. Potem z niemałą determinacją zabrałam się
do stworzenia miejsca na świecie, w którym chciałam być. Odniosłam sukces,
zadomowiłam się i pokochałam to.
Ale,
jakkolwiek szalenie to zabrzmiało, widziałam siebie w tym ogromnym łóżku w tym
ogromnym pokoju w tym wzorcowym osiedlu z Mike’m, jego dziećmi i psem.
Zdecydowanie.
„Kupiłem
ten dom ze względu na ciebie”.
Zamrugałam,
patrząc na klatkę piersiową Mike’a i podniosłam głowę, żeby na niego spojrzeć.
Jego
wzrok skierował się na mnie.
„Co?”
- Wyszeptałam.
„Dopiero
teraz to zrozumiałem, ty w mojej koszulce, w moim łóżku, moja ręka na twoim
tyłku. Nigdy nie myślałem, że to się stanie. Nigdy się tego nie spodziewałem.
Właściwie nigdy nie myślałem, że jeszcze cię zobaczę, co, muszę przyznać, Słonko,
przez te wszystkie lata było dla mnie denerwujące. Ale przejrzałem mnóstwo
domów, kiedy próbowałem znaleźć miejsce dla siebie, No i Reesee, w którym
czułbym się jak w domu. Ten nie przypadł mi do gustu. Podobał mi się widok
twojej farmy z mojego balkonu. To sprawiało, że w tym, w przeciwieństwie do
innych, czułem się bardziej jak w domu. A powodem tego było to, że widok tej
farmy przypomniał mi o tobie”.
Nie
wiedziałam, co z tym zrobić, nie słuchaniem tego, nie z tym, że był na tyle
otwarty, by mi to powiedzieć.
Z
tym, że kochałam każde słowo.
„Mike…”
– wyszeptałam, ale nie posunęłam się dalej.
Mike
kontynuował - „Dzieci szybko się zaaklimatyzowały. Nigdy nie narzekali. To, co
mieli ze mną, było lepsze niż to, co dawała im ich mama, ale wiedziałem, że to
nie to. Dbali o swojego tatę. Nie chcieli mówić gówna ani robić gówna, które
sprawiłoby, że poczułbym się gówno. Ale mimo to dom, który mieliśmy, był domem.
Nie czułem tego w ten sposób i myślę, że oni też tak nie czuli. Dopiero w
ostatnią sobotę z muzyką, dzieciakami, dekoracjami, plastikowymi miskami z
jedzeniem i wielkim, domowym ciastem. Reesee uśmiechnięta i szczęśliwa. No z
rozrywką dla jego załogi. Wreszcie poczułem się jak w domu”.
Boże,
czasami on po prostu mnie zabijał. Ale kiedy już to robił, robił to w sposób,
który mi się podobał.
„Zamknij
się” – wyszeptałam.
Mike
patrzył na mnie, jego oczy były ciepłe i łagodne, i to też mnie zabijało, w
sposób, który mi się podobał.
Zamknął
się, przynajmniej na ten temat.
„Jestem
ci coś winien za imprezowe gówno, które kupiłaś. Musisz mi dać paragony”.
„Zamknij
się” – powiedziałam głośniej, a jego dłoń ponownie zacisnęła się mocno na moim
tyłku.
„Dusty.
Musisz mi dać paragony”.
„Czy
to styl macho, że mogę ci mówić, dopóki nie zsinieję, że z przyjemnością
podarowałam to Rees, więc ja chcę za to zapłacić, a ty nadal się nie zgodzisz,
Mike?”
Uśmiechnął
się, rozluźnił rękę i odpowiedział - „Dokładnie”.
„Cokolwiek”
– mruknęłam - „Dam ci paragony”.
„Dzięki,
Słonko” – wymamrotał, po czym kontynuował - „Przy okazji, nie wzięłaś torby,
ale spędzasz noc”.
Tak
bardzo się zgadzałam.
Mimo
to czułam się zmuszony zwrócić uwagę - „Poważnie, jesteś apodyktyczny”.
Nie
odpowiedział, tylko dalej się uśmiechał.
„Byłeś
taki apodyktyczny w stosunku do Debbie?” - Zapytałam.
„Kochanie,
wiesz, że nikt nie może być apodyktyczny wobec Debbie, bo ona jest tak
cholernie apodyktyczna. To było nieubłagane. Mógłbym spróbować być apodyktyczny.
Po prostu nie mogłem tego wcisnąć”.
„Więc
mam nadzieję” – mruknęłam - „Po prostu muszę to robić nieustępliwie”.
„Tylko
przypomnienie, Dusty, Debbie przetrwała chwilę, bo byłem nastolatkiem i miałem
mały wybór, a ona regularnie mi to dawała. Kiedy moje pole się otworzyło,
Debbie nie było”.
Wybuchnęłam
śmiechem, wtulając twarz w jego szyję i czując, jak zaciska się na mnie.
Kochałam
to. Uwielbiałam ten komfort. Że mogliśmy otwarcie o wszystkim rozmawiać. Te
rzeczy, które mogły wydawać się dziwne lub wchodzić między innymi, nie były
między nami. Mieliśmy to. To była historia.
Było
teraz.
To
byliśmy my.
Mogliśmy
rozmawiać o wszystkim.
Podniosłam
głowę i spojrzałam na niego, by zobaczyć, jak się do mnie uśmiecha.
Tak,
to byliśmy my.
„Chłopcy
odśnieżają” – oznajmiłam.
Mike
zamrugał.
„Słucham?”
„Darrin
miał kontrakty…”
Wiedziałam,
że dokładnie wiedział, o czym mówię, kiedy mi przerwał.
„Pieprzysz
mnie. Robią to?”
Skinęłam
głową - „Zarówno Fin, jak i Kirby”.
Skupienie
Mike’a zniknęło i wiedziałam, że cofa się pamięcią, licząc opady śniegu, kiedy
mruknął: - „Trzy razy”.
„Tak”
– potwierdziłam, a jego uwaga znów skupiła się na mnie.
„Rhonda
na to pozwoliła?”
Skinęłam
głową.
Wymamrotał
- „Kurwa”.
„Więc,
jako tata, myślisz, że to źle?”
„Uh…
Tak. Kirby nie ma nawet prawa jazdy. Wiedziałem, że Fin pomagał Darrin’owi, a
znając Darrina, nie pozwoliłby na to, chyba że byłoby to objęte umowami lub Fin
był chroniony przez ubezpieczenie Darrina. Więc nie wiem, co mówią umowy, ale
wątpię, by jakiekolwiek ubezpieczenie obejmowało pracę wykonywaną przez osobę
niepełnoletnią bez prawka, taką jak Kirby. Jeśli zostałby ranny…” - Mike urwał.
„Mnie
też się to nie podobało” – zgodziłem się - „Ale nic nie powiedziałam, kiedy
Rhonda mi to powiedziała, bo to ona jest ich mamą i nie wiedziałam, jak ona i
Darrin rozgrywali takie rzeczy z chłopcami”.
„Jeśli
mam rację, to obejmuje trzy wydarzenia. Gdyby Kirb mógł być na traktorze z
lemieszem, Darrin miałby tyłek Kirba na traktorze z lemieszem. Czy Fin go
zwerbował?”
Kiwnęłam
głową.
„Dba
o swoją rodzinę” – wymamrotał poprawnie Mike.
„Tak”
– powtórzyłam.
„Kurwa”
– powtórzył Mike.
„Tak”
- powtórzyłam ponownie, wzięłam głęboki oddech i powiedziałam - „Rhonda jest
odizolowana”.
Ręce
Mike’a zacisnęły się, a jego oczy spojrzały głęboko w moje, kiedy wyszeptał -
„Rozumiem to”.
Wtuliłam
się w niego głębiej i szepnęłam - „Całkowicie, Mike”.
Spojrzał
mi w oczy, a potem odpowiedział - „Ona musi się otrząsnąć, Dusty”.
„Znasz
Rhondę” – przypomniałam mu.
"Ja
robię. Ale gówno się dzieje i musisz przyspieszyć. Mamy sytuację Debbie pod
kontrolą, ale oboje wiemy, że spiskuje w Waszyngtonie. Zrobi następny ruch i
zrobi to wkrótce.
Nie
mylił się co do tego.
Schowałam
twarz w jego szyi.
Ręce
Mike’a mnie ścisnęły - „Aniołku spójrz na mnie”.
Podniosłam
głowę.
„Czas
porozmawiać z twoim tatą” – powiedział cicho, a moje serce się ścisnęło.
„Ciężko
pracował przez całe życie, Mike. Podobnie mama. Uwielbiają być na Florydzie. On
łowi ryby. Mama spędza godziny w kuchni, przygotowując jedzenie z magazynów dla
smakoszy, na które nigdy nie miała czasu, gdy była żoną rolnika. Tata spędza
czas udając, że lubi to jeść, podczas gdy tak naprawdę ma ochotę na kanapkę ze
smażoną polędwicą. Cieszą się dobrym życiem”.
„Wyjaśnij
jeszcze raz, dlaczego Darrin zostawił farmę całej waszej czwórce” - zażądał
Mike, aby dowiedzieć się czegoś, co mu powiedziałam tej nocy, kiedy się
pogodziliśmy. Coś, co wymamrotał wtedy, że uważał za „walnięte” i coś, o czym
najwyraźniej nadal myślał, że było podpięte. Z drugiej strony Darrin kochał
Debbie. Mike nie.
„Ponieważ
kochał swoje siostry” – wyjaśniłam - „Znał Debbie, ale zawsze widział dobro w
ludziach, nawet w Debbie. I znał Rhondę. Tak więc poszukując kogoś, kto mógłby
wesprzeć Finleya i Kirby’ego w pracy na farmie, utrzymując ją w całości i
bezpiecznie, aby mogli ją przejąć, a on wiedział, że nie mógł ufać Rhondzie, że
ona to by zrobiła. Ale mógł zaufać Debbie i mnie. Albo myślał, że mógł. Mylił się”.
„Twój
tata postradałby zmysły na samą myśl, że Debbie naciska na sprzedaż farmy
deweloperom” - zauważył Mike, znowu słusznie.
„Tak”
– zgodziłam się niepotrzebnie.
„Więc
potrzebujesz jego siły ognia za plecami”.
Westchnęłam.
Mike
mówił dalej - „Racja, Słonko, jak wiesz, jestem tatą i to jest praca na całe
życie. On też to wie. Rozumiem, że chcesz uporządkować to gówno i pozwolić im być
na emeryturze. Ale życie się zdarza. Oni to rozumieją. Ich syn zmarł
niespodziewanie, a oni nie będą mieszkać na Florydzie, żyjąc na wysokim
poziomie. Pogodzą się ze zmartwieniem się, że Rhonda się zdystansowała, a ci
chłopcy będą pod opieką. Gdyby wiedzieli o Debbie, straciliby opanowanie,
przynajmniej twój tata. Chciałby wiedzieć. I wiem, że nie wie, bo gdyby
wiedział, siedziałby tutaj albo rozmawiałby przez telefon z DC, mówiąc swojej
dziewczynie, żeby ustąpiła. Musisz wezwać posiłki, przynajmniej do pracy z
Debbie”.
Miał
rację, więc ponownie westchnęłam i skinęłam głową.
Potem
zapytałam - „A co z Rhondą? Mówiłam ci, że rozmawiałam z nią dwa razy i odsunęła
się. Myślę, że ja zastępuję Darrina. A Fin, cóż, kocha swoją mamę, wiem to. I
wiem też, że czuje ulgę, mając mnie w pobliżu, kiedy demonstrujesz, że
zamierzasz policzyć się z Debbie. Ale on z nią przegrywa, Mike. Nie jest niegrzeczny,
ale wiem, że się martwi, czuje presję i niecierpliwi się z jej powodu. Nie
wiem, czy płaci rachunki, czy wie, jak sobie radzić z rachunkami, jaka jest ich
sytuacja materialna. Ale kukurydza musi ruszyć i nie zasieje się sama. Fin też
to wszystko wie”.
„Jej
rodzice?” - zasugerował Mike.
„Jest
powód, dla którego Rhonda jest taka, jaka jest, Słonko” – powiedziałam cicho -
„Jej tata nie jest złym człowiekiem, a przynajmniej nie do końca. Ale Darrin
powiedział mi, że jest perfekcjonistą, niecierpliwym. Znęcał się nad Rhondą,
kiedy była dzieckiem. Darrin uważał, że jest z natury nieśmiała, trochę
kapryśna, zdecydowanie wrażliwa, ale ta sprawa z tatą głęboko w niej tkwiła.
Jej mama żyje w biegu i jest aktywistką. Mama powiedziała mi, że kiedy byli w
pobliżu po śmierci Darrina, tata Rhondy był wobec niej niecierpliwy, a jej mama
biegła, żeby zrobić wszystko, żeby Rhonda nie musiała tego robić. Nie sądzę, żeby
pomogli”.
„Ma
jakieś bliskie przyjaciółki?”
Potrząsnęłam
głową – „Wiesz, że jest nieśmiała. Właściwie nadal uważam, że to cud, że Darrin
się tam dostał. Ma przyjaciela. Byli kumplami od czasów liceum. Ale
przeprowadziła się do Missouri co najmniej dziesięć lat temu”.
Mike
spojrzał na mnie, a potem jego twarz zmieniła się w sposób, który sprawił, że
się przygotowałam tuż przed tym, jak przewrócił mnie na plecy i położył się na
mnie.
Jego
ręka przesuwała się po moim ciele, zawijając się wokół mojej szczęki, gdy jego
twarz się zbliżyła.
Zrozumiałam
intensywność w jego ciemnobrązowych oczach i zmianę okoliczności, kiedy zapytał
- „Jak długo planujesz zostać, kochanie?”
Moje
ciało stopiło się pod jego ciałem, otoczyłam go ramionami i odpowiedziałam -
„Planowałam zostać przynajmniej do czasu zbiorów i miałam przeczucie, że będzie
dobrze”.
„Czerwiec,
lipiec” – mruknął.
„Tak”
– mruknęłam w odpowiedzi.
Uśmiechnął
się. Ogromnie.
„Czerwiec,
lipiec” – powtórzył.
Odwzajemniłam
uśmiech. Ogromnie.
„Tak”.
Cały
czas uśmiechaliśmy się do siebie jak zakochani idioci, robiliśmy to przez
chwilę i uwielbiałam każdą sekundę tego.
Niestety
Mike to zakończył, ale na szczęście skończył z planem.
„Dobrze,
masz czas. Nie ma co do tego wątpliwości, Fin się włączył. To rok lub dwa wcześniej,
niż jakiekolwiek dziecko powinno wziąć na siebie tę odpowiedzialność, kiedy
wie, co robi i ma tatę blisko, jeśli go potrzebuje. Aby dać mu trochę
inicjatywy, zapewnić wsparcie. Tu chodzi o farmę, a nie o odśnieżanie. W takim
razie wykonam kilka telefonów i zobaczę, kogo uda mi się namówić do pracy z
Finem, jeśli przed nadejściem wiosny znów będzie padał śnieg. Tak?”
Kiwnęłam
głową.
„Jeśli chodzi o Rhondę, trzymaj się jej. Po
prostu z nią rozmawiaj. Rób to stabilnie, rób to stanowczo. Patrz i sprawdzaj
ją, gdy mówisz. Jak przekonasz się, że nie otrząśnie się z tego, to kiedy
nadejdzie czas, spróbujemy nią trochę wstrząsnąć”.
Ponownie
skinęłam głową.
„W
międzyczasie, dopóki nie uznam, że fajnie jest przedstawić cię mieszance ciał
śpiących pod tym dachem, kiedy moje dzieci są w łóżkach, co drugi wieczór od
piątku do niedzieli rano, zaplanuj spać ze mną w tym łóżku”.
Ponownie
skinęłam głową, tym razem uśmiechając się.
„To
plan?” - zapytał.
„To
plan” – wyszeptałam.
„Jak
to będzie trwało, jak jest gówno, którego nie lubisz, zawsze, Słonko, chcę,
żebyś wiedziała, że możesz to ze mną omówić”.
Domyśliłam
się tego już, ale uwielbiałam mieć potwierdzenie.
„Dzięki,
Mike”.
„W
każdej chwili, Aniołku” - powiedział delikatnie, zanim opuścił głowę i dotknął
ustami moich.
Przetoczył
się do tyłu, przesuwając i dopasowując, żeby mógł wyrwać spod nas kołdrę i
wróciliśmy do naszych pozycji z prześcieradłami do pasa.
„Telewizja,
rozmowa czy całowanie się?” - Mike zaproponował mi swój wybór, a ja podniosłam
głowę, żeby na niego spojrzeć.
„Audrey”
– wybrałam to, czego nie zaproponował i zobaczyłam cień lekkiej irytacji
przemykający po jego twarzy. Chociaż widziałam to, wiedziałam, że nie czuje
tego do mnie.
W
ostatnią sobotę odkryłam, że zła wiadomość o Audrey Haines była taka, że nie
miała rogów, kłów, kwaśno zielonych oczu ani splątanych włosów. Była wysoka,
szczupła, ale dobrze zbudowana i nie bez powodu jej geny zmieszane z genami
Mike’a dały tak wspaniałe dzieci. Nie była tak uderzająco piękna jak jej córka,
a ja nie byłam facetem, ale i tak wiedziałam, że była kobietą, na którą
mężczyzna spojrzałby dwa razy. Jej styl zdecydowanie nie była mój, bo jej
ubrania były oczywiście z najwyższej półki, klasycznie modne i dobrze je
nosiła.
Mimo
że Mike był teraz ze mną, nienawidziłam tego, ale widziałam go z nią. Gdybym
nie wiedziała, co działo się za kulisami, z pewnością byli parą, która do
siebie pasowała. On był niesamowicie przystojny, ona wyjątkowo ładna. Nosił
dobrze ubranie i zachowywał się pewnie; ona nosiła stylowo dobre ubrania i
miała odległą postawę, która mimo to była atrakcyjna.
Dziwną
wiadomością było to, że wydawała się całkowicie oderwana od obojga swoich
dzieci. Na początku myślałam, że byli wkurzeni tym, co zrobiła w związku z
przyjęciem. Ale to nie było to. Ich związek z tatą był oczywiście bliski,
głęboki, ciepły, często dokuczający, zdecydowanie rodzic-dziecko z nieustanną
atmosferą miłości.
Audrey
Haines nie miała tego w stosunku do swoich dzieci.
A
ostatnia wiadomość była niepokojąca. To, że obserwowała swoje dzieci i Mike’a
prawie przez całe przyjęcie w zamyśleniu, sprawiło, że pomyślałam, że coś planowała.
Nie
pomogło, kiedy Mike, który powiedział mi, że nigdy z nią nie rozmawiał, znalazł
się z nią na tylnym tarasie. Ich rozmowa była krótka i, sądząc po minie Mike’a
po powrocie, nie była przyjemna. Ale złamała pieczęć i weszła na przyjęcie,
planując właśnie to zrobić.
Nie
znałam jej. Wiedziałam tylko, że ona i Mike byli rozwiedzeni od prawie trzech
lat, wcześniej byli w separacji, więc uznałam, że to nie przypadek, że kiedy
inna kobieta pojawiła się na scenie, ona zainicjowała kontakt.
Pozwoliłam
temu odejść głównie dlatego, że nie mieliśmy czasu na osobiste omówienie tego.
Teraz
musieliśmy to przedyskutować.
Mike
nie wahał się tego mi wyłożyć.
„Poinformowała
mnie, że ma nową pracę, to ją zabrało tego dnia i sprawiło, że spieprzyła swoją
część imprezy. Dostaje lepszą pensję i przeprowadza się do większego mieszkania
w Indy”.
Nie
sądziłam, by cokolwiek z tego było złe.
Więc
zapytałam - „Czy to wszystko nie jest dobre, w tym jej stopienie zamrożenia w
komunikacji?”
„Dzięki
Audrey nauczyłem się być podejrzliwy wobec wszystkiego, a zwłaszcza tego gówna,
które z pozoru wydaje się dobre”.
Potarłam
swoje wargi o siebie. Mike obserwował to przez sekundę, zanim jego oczy wróciły
do moich i kontynuował wykładanie. Tym razem było źle.
„Tym
razem podejrzane byłoby to, że nie rozmawiała ze mną od nie wiem jak dawna, ale
teraz zaproponowała, że spotka się ze mną w swoim kompleksie i pokaże mi swoje
nowe miejsce”.
Oto
było, złe.
„O
rany” – wymamrotałam.
„Tak”
- odpowiedział - „Ona nic nie mówiła. Nie zachowywała się jak suka. Nie syczała.
Ale dała też jasno do zrozumienia, że rozumie, że z tobą ruszam do przodu i nie
jest to jej ulubiona rzecz”.
„O
rany” – powtórzyłam mrucząc.
„Aniołku”
- powiedział, zaciskając ramię - „Mam nadzieję, że rozumiesz, że nigdy,
przenigdy tam nie wrócę”.
Wzięłam
głęboki oddech i skinęłam głową.
„Może
przygotowuje się do grania w gry, ale jakakolwiek będzie ta gra, w którą myśli,
że będzie grać, skończy się jako pasjans” – zapewnił mnie.
„Okej”
– odpowiedziałam cicho.
Jego
twarz wykrzywiła się, nieco stwardniała i kontynuował - „Skoro mówimy o byłych-wrzodach
na dupie, nie rozmawiaj z Beau LeBrec. Nigdy. Dzwoni, nie odbierasz. Ale jeśli
zadzwoni, powiedz mi”.
„Mike...”
Potrząsnął
głową, a jego ramiona ścisnęły mnie w inny sposób.
Rodzaj
ostrzeżenia.
„Żadnej
dyskusji. To jest Mike Haines, gliniarz, który widział kilku takich facetów i
szkody, jakie mogą wyrządzić, jeśli nie łapią informacji w rozmowie. I to Mike
Haines mówi, kto jest twoim mężczyzną, który nie chce swojej kobiety, która ma
pełno na głowie, zajmującej się tego rodzaju facetem lub znoszącej szkody,
które może wyrządzić”.
„Jeśli
on nie łapie, co zamierzasz zrobić?” - Zapytałam.
„Nie
wiem. Wiem, czego nie zrobię, a to
pozwoli mu nadal być nieświadomym wrzodem na tyłku, jeśli chodzi o ciebie”.
„Może
powinnam porozmawiać z Hunterem” – mruknęłam.
„Nie,
ja będę dzwonił do Rivery”.
Nie
byłam pewna, czy to dobrze.
„Mike…”
– zaczęłam, ale przerwałam, kiedy poczułam kolejny uścisk ramienia.
„Powiedziałeś
swojej dziewczynie o mnie i sobie, a ona powiedziała Riverze” – domyślił się.
„Uh…
tak” – potwierdziłam z wahaniem.
„Kobiety
mówią, Dusty, to nie jest coś, czego się dopiero uczę. A ich ulubionym tematem
rozmów jest rodzaj faceta, który zachowywał się jak kutas”.
To
była prawda, a on wyraźnie o tym wiedział, więc postanowiłam nie potwierdzać
tego ustnie.
Uśmiechnął
się i odczułam ulgę, widząc, że był całkowicie nieurażony.
Potem
stwierdził - „Rivera nie robi tego dla mnie. Robi to dla ciebie. I musi
wiedzieć, że LeBrec znowu się z tobą skontaktował. I ja muszę wiedzieć, co
zamierza z tym zrobić na końcu. Na początku może mu się to nie podobać, ale zrozumie
mnie, a potem mi powie”.
„Dobrze,
zostawię komunikację i więź z policjantami mężczyznom, którzy też są glinami”.
„Dobra
decyzja” – mruknął.
„I
nie odbiorę, jeśli Beau zadzwoni”.
„Nie,
nie zrobisz tego”.
Przewróciłam
oczami. Mike jeszcze raz ścisnął mnie za ramię.
Czas
iść dalej.
„Racja,
więc wybrałam to, co zrobiliśmy ostatnio. Twoja kolej”.
Jego
twarz znów się zmieniła i to w sposób, który bardzo mi się podobał.
„Mam
wybór?” – zapytał cicho, jego twarz i nuta w głosie, która była seksowna,
sprawiły, że „Małą Dusty” przeszedł lekki dreszcz.
„Jestem
otwarta na propozycje”.
Mike
obrócił mnie, ponownie kończąc na górze, ale tym razem z ustami przy moim uchu,
gdzie wymamrotał - „Wyszeptałaś mi dużo niegrzecznego gówna przez telefon i
poważnie podnieciło cię to, co zrobiłem wcześniej. Jak niegrzeczna może być moja
dziewczyna?”
„Mała
Dusty” nie drżała z tego powodu. „Little Dusty” zrobiła pełen wstrząs.
„Jestem
gotowa zbadać granice niegrzeczności” – odmruknęłam.
„Więc
na brzuch, Słonko, i zdejmij koszulkę. Zacznę od twoich pleców”.
Chciał
zacząć od moich pleców?
W
tym momencie „Mała Dusty” wstrząsnęła mną do głębi.
„Okej”
– szepnęłam.
Mike
się odsunął.
Zrobiłam,
jak mi kazano.
Potem
spędziliśmy dużo czasu badając granice niegrzeczności i dzięki temu odkryłam,
że dobry facet Mike Haines miał wiele niuansów.
A
niektóre z nich były bardzo, bardzo złe.
Tak
złe, że były niesamowite.
Ale
w końcu zasnęłam w ramionach dobrego faceta Mike’a, jego oczy były wpatrzone w
telewizor, a zanim się ułożyliśmy, poszedł otworzyć drzwi i wpuścić swojego
psa. Więc nie tylko zasnęłam w ramionach Mike’a, ale zasnęłam w łóżku, w którym
znajdował się golden retriever.
Zanim
zasnęłam z kołysanką w wiadomościach telewizyjnych, przypomniałam sobie
dokładnie, jak bardzo lubiłam zasypiać w ramionach Mike’a Hainesa.
Ale
lepiej było w wielkim, wygodnym, przerażająco drogim łóżku z psem.
Niewiarygodnie
lepiej.
*****
Obudziłam
się, kiedy Mike wysunął się spode mnie, a Layla szarpnęła się na brzuch, po
czym zeskoczyła z łóżka.
Moje
oczy otworzyły się i zaczęły się zamykać, zanim zdałam sobie sprawę, że Mike
nie okrąża łóżka, żeby skorzystać z łazienki. Z kierunku, z którego leciały
brzęczące nieśmiertelniki Layli wiedziałam, że wychodził z pokoju. Otworzyłam
oczy i zobaczyłam ciemne cienie prześcieradeł. Zajęło to trochę czasu, ale w
oddali w końcu usłyszałam powracające przywieszki Layli. Wskoczyła na łóżko,
zanim Mike przesunął się z powrotem pode mną.
„Byłeś
się napić?” - wymamrotałam sennie, moje ciało opadło na jego, moje oczy się
zamknęły, moje ramię wiło się po jego brzuchu.
„Obchód”
- wymamrotał w odpowiedzi, a moje oczy ponownie się otworzyły.
„Co?”
„Obchód,
kochanie” – powiedział, obejmując mnie ramieniem i ściskając - „Wracaj spać”.
„Obchód
czego?” - zapytałem zacienione płaszczyzny i kąty jego klatki piersiowej.
„Domu”
– odpowiedział.
„Po
co?” - jakoś powtórzyłam – „Słyszałeś coś?”
„Nie”.
„Ale…”
„Raz
na jakiś czas po prostu to robię”.
„Czemu?”
„Bo
cholernie mnie obchodzi to, kto śpi pod moim dachem. Więc budzę się w nocy,
skanuję atmosferę mojego miejsca, a jeśli mam na to ochotę, wstaję i robię
obchód. To zajmuje chwilę, a potem czuję się lepiej, mogę się położyć i wiem,
że to, co cholernie mnie obchodzi, śpi pod moim dachem i robi to bezpiecznie”.
Serio,
zabijał mnie.
„Jestem
niezależną kobietą” – oznajmiłam w jego klatkę piersiową, a jego ramię ponownie
mnie ścisnęło.
„Wiem
Słonko”."
„Potrafię
o siebie zadbać” – poinformowałam go.
„Wiem”
– szepnął.
„Ale
to, co właśnie powiedziałeś, co zrobiłeś wcześniej, to całe noszenie mnie po
pokoju, nigdy tego nie miałam. I uwielbiałam to. Ponieważ nigdy go nie miałam,
nie wiedziałam, jakie to będzie przyjemne uczucie. I dobrze się czuję, kiedy
się o mnie troszczysz”.
Kiedy
mówiłam, jego ciało znieruchomiało, z wyjątkiem tego, że jego ramię zacisnęło
się bardzo mocno, wciskając mnie głęboko w jego długie, ciepłe, twarde ciało.
Odchyliłam
głowę do tyłu i z ustami na dolnej części jego szczęki, wyszeptałam -
„Omawianie ze mną różnych rzeczy, słuchanie mnie, dbanie o mnie, nic z tego,
czego tak naprawdę nigdy nie miałam. Nigdy, Słonko. Nie tak jak to. Dziękuję,
że mi to dałeś”.
Jego
broda opadła, jego szyja wykręciła się tak, że jego usta były o oddech od moich
i odszepnął - „Nie ma za co, Dusty”.
„Powinieneś
wiedzieć, że pod wieloma względami czuję się z tobą bezpiecznie, Mike Haines, i
nie tylko dlatego, że śpię pod twoim dachem”.
„Kurwa”
- wymamrotał, obracając mnie, a jego usta obejmowały moje w miękkim, słodkim
pocałunku w środku nocy, który mówił wiele bez jednego słowa.
Skończyłam
na plecach z Mike’m wciśniętym we mnie.
„Potraktowałem
cię jak kutas” – wyszeptał – „a ty właśnie mi to dałaś”.
„Wybaczyłam
ci, pamiętasz?”
„Potraktowałem
cię jak kutas, a ty właśnie mi to dałaś” - powtórzył.
„Tak”
- odpowiedziałam cicho.
„Dziękuję
ci, Aniołku” - Brzmiał, jakby miał to na myśli. Bardzo.
„Nie
ma za co, przystojniaku” - Wiedziałam, że miałam to na myśli w taki sam sposób.
Dotknął
swoimi ustami moich, po czym ułożył się, ale nie przewrócił nas z powrotem do
miejsca, w którym się znajdowaliśmy. Położył głowę na poduszce, przycisnął
twarz do mojego boku i przyciągnął moje ciało głęboko pod siebie, zanim splótł
swoje nogi z moimi.
Layla
trochę się wierciła, po czym ułożyła się z jękiem.
„Teraz
idź spać” – rozkazał Mike.
„W
porządku, Mike”.
„Noc,
kochanie”.
„Noc,
Słonko”.
Moja
dłoń zsunęła się po jego ciepłej, gładkiej skórze od mięśnia grzbietu do pasa.
Przytulił
mnie mocniej do siebie.
Tak,
czułam się bezpiecznie. Zdecydowanie.
Potem
zasnęłam.
Dziękuję
OdpowiedzUsuńDziękuję za rozdział :)
OdpowiedzUsuńDziękuję
OdpowiedzUsuńDziękuję
OdpowiedzUsuń