środa, 14 grudnia 2022

13 - Strefa seksu (cz.2)

 

Rozdział 13

Strefa seksu (cz.2)

*****

Zamrugałam, by odpędzić łzy, gdy śmiech Mike'a nagle ucichł i obrócił się w stronę drzwi kuchennych.

Layla była poza kuchnią, na korytarzu i, sądząc z dochodzących dźwięków, szczekała przy frontowych drzwiach.

„Kurwa” – mruknął Mike i odsunął się, ale zrobił to z głową odwróconą do mnie, z uniesioną ręką i palcem wskazującym na kanapki - „Jedz. Chipsy w szafce. Napoje i piwo w lodówce. Wrócę”.

Skinęłam głową, ale on już się odwrócił i okrążył szafki, które stykały się z drzwiami.

Otarłam dłonie o mokre policzki, kiedy zeskoczyłam na dół, żeby pójść do lodówki i wziąć napoje.

Usłyszałam wymamrotane, wyraźnie poirytowane - „Pieprz mnie” i zamarłam.

Drzwi musiały się otworzyć, bo Layla przestała szczekać, ale słyszałem brzęczenie jej nieśmiertelników, co oznaczało, że trzęsła się z podniecenia na myśl o gościu.

„O Boże, czy to zły moment?” – zapytała kobieta, a ja z jakiegoś dziwnego powodu odskoczyłam na bok, jakbym próbowała się ukryć, kiedy już mnie nie widziała.

„Myślę, że możemy przyjąć, że każda twoja wizyta byłaby w złym momencie, Audrey. Co ty tu, kurwa, robisz?” - Mike zapytał w zamian, a ja poczułam, jak moje oczy się rozszerzyły.

Audrey.

Zapomniałam. Kiedy odliczałam całe to gówno, które miało miejsce, kiedy miłość kwitła między mną a moją sympatią z dzieciństwa, Audrey była częścią tej listy.

„Pomyślałam, że możemy porozmawiać” – odparła.

„Myślisz, że może mogłabyś zadzwonić do mnie, żeby umówić się na tę rozmowę, zamiast pojawiać się nagle w niedzielne popołudnie?” - Mike odparł i poczułam, jak zimne powietrze zaczęło sączyć się przez frontowe drzwi, więc wiedziałam, że nie zaprosił jej do środka.

„Cóż” – zawahała się – „Właściwie tak, ale myślałam, że mnie spławisz”.

„Myślałaś dobrze” - odpowiedział natychmiast Mike, jego głęboki głos nie był brzydki, ale był twardy.

„Mike, to naprawdę ważne” - powiedziała cicho, przymilając się i miała ładny głos.

Cholera.

„Jak to ważne, to się spotkamy. Teraz nie jest dobrze. Nie jadłem lunchu. Jest gotowy, a Dusty jest w kuchni i czeka, aż zjem go z nią. Jutro też nie jest dobre. W przyszłym tygodniu wybierz dowolny inny dzień, spotkamy się gdzieś po pracy na kawie. Masz pół godziny, a potem muszę wracać do domu, bo mam dzieci i kobietę do wykarmienia”.

„Dusty?” - zapytała cicho.

„Tak” - Mike odpowiedział natychmiast i równie szybko podpowiedział: „Którego wieczoru?”

„Jest teraz tutaj?”

„Audrey, którego wieczoru?”

„Czy ona tu mieszka?”

„Nie, a to jest tylko twoja sprawa jako matki moich dzieci. A teraz powiedz mi, którego wieczoru?”

„To nie potrwa długo, a ja nie…”

„Racja, stoję tutaj w samych dżinsach. Nie jestem kutasem, ale poważnie, zacznij i powiedz mi, którego pieprzonego wieczoru?”

O Boże. Myślałam, że deklaracje Mike’a, że nie był kutasem, były bardzo podobne do tego, kiedy powiedziałam, że nie jestem suką, bo jego znaczenie było jasne.

Zapadła cisza i to trwało chwilę.

W końcu Mike z wyraźnym zniecierpliwieniem podpowiedział – „Audrey…”

„Czy ona nas słyszy?”

„Która noc?”

„Dlaczego nie wychodzi?”

O Boże.

„Którego wieczoru?”

„Ona jest w twoim łóżku?”

O Boże!

„Jezu, kurwa, serio? Robimy to?”

„Jesteś po tej stronie, Mike, idź dalej. Masz kogoś. Jestem po tej. Samotna. Daj mi spokój”.

Wtedy zrozumiałam, jak bardzo Mike skończył z Audrey.

I wiedziałam o tym, kiedy odpowiedział - „Tak, ona nas słyszy. To dlatego, że jest w kuchni. I nie wyjdzie prawdopodobnie dlatego, że ma na sobie moją koszulkę i właściwie nic więcej, a jest na tyle miła, że chce cię uchronić przed zobaczeniem tego. Więc, zapytałaś, i w ten sposób masz wizualizację i to zależało od ciebie. Teraz, którego pieprzonego wieczoru?”

„We wtorek” – wyszeptała.

„Wspaniale” – zgodził się natychmiast Mike - „Dasz radę dotrzeć do Mimi przed szóstą?”

„Tak, Mike”.

„Racja. Do zobaczenia u Mimi o szóstej”.

„Okej”.

Nie było żadnych pożegnań, tylko zdezorientowane kwilenie Layli, która niewątpliwie podczas tej intensywnej wymiany zdań nie zwróciła na siebie uwagi i nie była do końca pewna, co z tym zrobić. Usłyszałam, jak drzwi się zamknęły, a potem zobaczyłam Mike’a za szafką, a jego pies deptał mu po piętach.

Więc nazwij mnie dziwaczką i nie będzie mnie to obchodziło, bo był wkurzony, nie ukrywał tego, miał na sobie tylko dżinsy i był gorący.

Nie miałam szansy poinformować go o tym fakcie, aby być może pomóc mu uporać się z tą złością.

A ja nie miałam takiej szansy, bo podniósł rękę, wycelował we mnie palcem i rozkazał surowym, dudniącym głosem - „Nie bierz tego gówna”.

Gapiłam się na jego palec, myśląc, że gdyby jakikolwiek inny mężczyzna wycelował mi palec w twarz, prawdopodobnie złapałbym go i wykręcił, kopiąc go w goleń, lub na przemian powiedziała mu, żeby się pieprzył i tupała, kiedy odpowiedziałam - „Oh, co?”

Zatrzymał się o krok ode mnie, opuścił rękę i głównie powtórzył - „Nie bierz tego gówna”.

„Mike, Słonko” – powiedziałam łagodnym, kojącym głosem – „Wyczuwam, że jesteś wkurzony, ale nie nadążam”.

„Masz wystarczająco dużo na swoim talerzu. Cokolwiek planuje Audrey, to nie twoje gówno. To moje gówno i nie bierz tego na siebie. Martwisz się o tę farmę, rodzinę w niej i swoją ceramikę. Ja będę się martwić o Audrey”.

„Uh… czy zaledwie pięć minut temu nie dzieliliśmy się tym, że bardzo troszczymy się o siebie?” - zapytałam ostrożnie.

„Nie, prawie nic nie zrobiliśmy i na pewno, kurwa, nie dzieliliśmy się, że bardzo troszczymy się o siebie nawzajem. Powiedzieliśmy sobie, że jesteśmy w sobie zakochani” – poprawił mnie, a mój brzuch ścisnął się, gdy moje serce przestało bić.

„Nie” - zaprzeczyłam głupio, ale właściwie, a moje serce teraz waliło, zakłócając moją zdolność myślenia - „Myślę, że to ty powiedziałeś mi, że jesteśmy zakochani”.

Jego brwi zbiegły się razem i to też było gorące.

„A ty się nie zgadzasz?” - oddał strzał.

„Eee… nie” – odpowiedziałam.

Jego brwi wystrzeliły w górę i cholera, to też było gorące.

„Twój punkt widzenia?”

Ponownie głupio, ale nadal słusznie, powiedziałam - „To jest, technicznie rzecz biorąc, głęboka troska o siebie nawzajem”.

Skrzyżował ręce na piersi (tak, też gorąco) i zapytał - „Rozumiesz, że jestem wkurzony?”

Skinęłam głową.

„Więc może zechcesz to pociągnąć dalej, zanim ta głupia rozmowa o czymś, co wcale nie jest głupie, bardziej mnie wkurzy?”

Pomyślałam, że to był dobry pomysł, więc postanowiłam to zrobić.

„Próbuję powiedzieć, że nie mam swojego gówna, ty bierzesz moje gówno, a potem radzisz sobie też ze swoim gównem bez mojego wsparcia”.

„Dusty…”

Podeszłam do niego, podniosłam rękę i zacisnęłam palce na jego przedramieniu, mówiąc - „Kochanie, nie jestem słaba. Nie jestem uzależniona od wydawania pieniędzy. Jestem tylko Dusty. Dużo się u nas dzieje i to wrzód na dupie, ale nie załamuję się pod ciężarem. Długo opiekowałeś się wieloma ludźmi, urabiając swój tyłek. Przyzwyczaiłeś się do tego, ale ze mną, to już nie jest twoje życie”.

„Jasne, rozumiem, Dusty, ale ty musisz zrozumieć, że nie mam nic przeciwko urabianiu sobie tyłka dla tych, których kocham. To moja praca i to nie taka, którą wykonujesz, bo musisz, ale dlatego, że kochasz to robić. Mam na myśli to, kiedy w zamian dostaję gówno. Ale jeśli tego nie rozumiem, jest zupełnie inaczej. Więc wiem, że nie jesteś słaba i przyzwyczajasz się do bycia ze mną, ale już nie zawsze musisz być silna”.

Wpatrywałam się w niego oszołomiona.

Nie skończył. Wiedziałam o tym, kiedy mówił dalej, a raczej wyduszał z siebie każde słowo.

„I przyzwyczajasz się do bycia moją kobietą, a ja ci wyjaśnię, co to znaczy. Ja znoszę gówno, a moja kobieta nie” - Pochylił się i dokończył - „Nigdy. Ani ludzi, którzy karmią ją tym bezpośrednio, ani pośrednio przeze mnie”.

Nie powiedziałam ani słowa.

Ale mój umysł wirował.

Nigdy.

Nigdy w życiu, poza moim ojcem i bratem, żaden mężczyzna nie stanął w obronie mnie. Nie tak.

Nigdy.

W końcu znalazłam swój głos i zapytałam: - „Czy trochę się kłócimy o to, jak bardzo jesteśmy zakochani, a ty się mną zaopiekujesz?”

„Ostrzeżenie, Dusty, jestem wkurzony, że Audrey, na swój sposób, rzuciła się na wstęp do jakiejkolwiek gry, którą ze mnie zaczyna, aby zmusić mnie do tego, kiedy nie potrzebujemy jej gówna. Nie jestem w nastroju, żebyś była dowcipna”.

Zacisnęłam usta.

Potem, głupio, ale zgodnie z prawdą, wypaliłam - „Tylko po to, żeby wyjaśnić coś z wcześniejszego. Myślę, że to się raczej nie wydarzy, żebym miała szalony pomysł i uprawiała hazard na statkach rzecznych z Rhondą. Ledwo mogę ją wyciągnąć z jej sypialni. Wątpię, czy udałoby mi się sprowadzić ją nad rzekę Ohio”.

Mike spojrzał na mnie.

„Chociaż ona jest praktycznie w stanie katatonii” – ciągnęłam niemądrze w obliczu jego groźnej miny - „Mógłabym ją podeprzeć na jednym z tych rzeczy na kółkach i postawić przed automatem do wideo pokera, ale nie wiem, po co miałabym poświęcać temu tyle wysiłku. Jeśli zechcę uprawiać hazard, wejdę do Internetu, kupię tanie bilety, a ty i ja spędzimy weekend w Vegas”.

Mike nie powiedział ani słowa.

Szłam dalej.

„Chociaż nigdy nie pływałam na takiej łodzi, a lubię hazard. Może powinniśmy to zaplanować”.

Mike przemówił.

„Myślę, że może już dla ciebie czas się zamknąć”.

Zacisnęłam usta.

Trwało to sekundę.

Potem wyszło - „Do twojej wiadomości, jesteś gorący, kiedy jesteś wkurzony. Tak, poza listami przebojów gorący. Myślę, że to nie wróży mi dobrze, jeśli pewnego dnia ja stanę się wkurzona”.

Mike nadal patrzył na mnie groźnie.

Zabrałam rękę z jego ramienia i owinęłam ramiona wokół jego talii, przyciskając się do niego, nawet gdy trzymał ręce skrzyżowane na piersi.

Odchylając głowę do tyłu, szepnęłam - „Porozmawiaj ze mną”.

„Rozmawianie z tobą oznaczałoby, że zabierasz się za moje gówno”.

Uścisnęłam go i powtórzyłam szept - „Porozmawiaj ze mną”.

Patrzył w moje oczy. To trwało chwilę.

Na szczęście byłam cierpliwa.

W końcu przemówił do mnie.

„Jak ona pierdoli się ze mną, pierdoli się z moimi dziećmi. Mogę spróbować to ukryć, ale oni wchłaniają to gówno jak gąbki. Mieliśmy odprężenie. Było pojebane, ale działało. No ustatkował się, przestał koncentrować się na swojej mamie i na mnie i zaczął być tym, kim jest. Dzieciak w liceum, odrabiający lekcje, grający w piłkę, ćwiczący ze swoim zespołem. Jego uśmiechy pojawiły się szybko. Dokuczanie, które rzucał swojej siostrze, było łatwe. Cokolwiek było z Reesee, nie dotyczyło mnie ani jej mamy. Chodziło o Reesee. Nie chcę tego tam z powrotem. Czujnych, ostrożnych, przygotowujących się, bezsilnych, by się mną opiekować, ale mimo to chcących to robić. Nie chcę, żeby za dziesięć, dwadzieścia lat patrzyli wstecz na czas, który powinien być złoty i myśleli o swojej mamie i moim gównie. Chcę, żeby byli dziećmi”.

Boże, był takim dobrym tatą.

Ale nadszedł czas, aby go poinformować. Więc to zrobiłam.

„To, co było z Rees, dotyczyło jej mamy, Słonko”.

Zamrugał i lekko się poruszył.

„Słucham?”

„Nadal tak jest” – kontynuowałam.

Rozłożył ramiona, a jego dłonie spoczęły na mojej talii, ale jego wzrok nigdy mnie nie opuścił.

„Wyjaśnij” – rozkazał.

„Wczoraj były konie, makijaż i centrum handlowe, ale ona dała mi wskazówkę, kochanie, gdzie jest i dlaczego tam jest. Talenty No są bardzo widoczne, oczywiste, widzisz je, słyszysz. Koszykówka, muzyka. Rees jeszcze nie odkryto. Czuje się przez niego przyćmiona, ale No nie robi tego celowo. Domyślam się, że nie zwraca na siebie uwagi swojej matki i przyswaja to sobie. Myśli, że zrobiła coś, żeby to jej odebrano lub jest kimś, kto na to nie zasługuje. Jest nieśmiała, absolutnie nie ma pojęcia o swojej urodzie i to jest szalone. I mówię to na podstawie tego, co widziałam, jak dostała to w tym domu od ciebie i jej brata. Jest kochana. Jest bezpieczna. Ona może być tym, kim jest tutaj. Więc coś ją powstrzymuje, stopuje. A jedyną negatywną siłą w jej życiu jest jej mama. Wiem to, ponieważ jej mama nie pomogła jej nauczyć się, jak się malować”.

„Malować?” - zapytał Mike, a ja skinęłam głową.

Ostrożnie zapytałam - „Rozmawiałeś z nią o jej okresie?”

Oczy Mike’a zabłysły, a jego usta zacisnęły się, ale nie odpowiedział, więc zdecydowałam, że uznam to za nie.

Nadal ostrożnie kontynuowałam - „A jej mama?”

„Nie mam pojęcia” – wydusił.

„To niedobrze” – szepnęłam - „Kiedy zaczęła?”

Mike przez chwilę patrzył mi w oczy, zanim powiedział - „Około czterech miesięcy temu”.

„A wiesz o tym, ponieważ…?”

„No znalazł jakieś gówno w łazience i mi powiedział”.

To oznaczało, że o tym też nie miał pojęcia. To „gówno” mogło tam być kilka miesięcy wcześniej, a Rees je ukryła.

„Kto jej to kupił?” - nacisnęłam.

„Nie mam pojęcia” – powtórzył Mike.

„Kto ją teraz zaopatruje?” - drążyłam dalej, a oczy Mike’a znów błysnęły.

Nie wiedział. Gówno!

Przycisnęłam się bliżej i delikatnie powiedziałam - „Moja mama nauczyła mnie, jak się malować, Słonko. Wiem, że nie wszystkie mamy to robią, bo siostra mojej przyjaciółki Gretchen robiła to razem z nią, a ja miałam inną koleżankę, która nauczyła się sama i wyniki nie były rewelacyjne. Nie miała siostry, a jej mama pracowała na pełen etat. W końcu Gretchen i ja wzięliśmy ją w swoje ręce. Ale mnie nauczyła mama. I rozmawialiśmy o tym okresie w życiu dziewczyny, kilka razy. Była ze mną otwarta, sprawiała, że można było z nią bezpiecznie rozmawiać, więc kiedy czegoś potrzebowałam, miałam pytania lub czułam, że mam skurcze, mogłam z nią porozmawiać. Zdecydowaną większość swojego czasu Rees mieszka z dwoma mężczyznami, a jeśli jej mama normalnie zachowuje się tak, jak na przyjęciu u Rees, to nie jest to dla niej bezpieczne miejsce. Oznacza to, że może, ale nie musi, otrzymywać informacje od swoich przyjaciółek, które mogły, ale nie koniecznie, rozpocząć swoje miesiączki. W tym wieku nastolatki nie są dobrym źródłem informacji”.

Przysunąłem się jeszcze bliżej i skończyłem.

„I to jest początek. Ma teraz chłopaka, który się nią interesuje i naprawdę nie potrzebuje tego, by dla niej jedynym źródłem informacji o ważnych sprawach życiowych były czternastoletnie i piętnastoletnie dziewczyny, które nie mają o tym pojęcia”.

„Kurwa” – wyszeptał Mike, a w tym jednym słowie było całe mnóstwo uczucia.

Delikatnie poszłam dalej - „Tak więc w życiu dziewczyny teraz jest czas, kiedy naprawdę potrzebuje mamy, więc teraz byłby czas, kiedy najbardziej by to odczuła, gdyby tak naprawdę jej nie miała. I to tylko przypuszczenie, ale zgaduję, że teraz to czuje i dlatego chodziła taka pochmurna”.

„I dlatego to zniknęło, bo ty tu jesteś” - domyślił się natychmiast Mike.

„Mam nadzieję” – odpowiedziałam - „Wyraziłam się jasno, że jestem tu, aby z nią porozmawiać i mieć dla niej cały czas na świecie. Otworzyła się przede mną i mogłam powiedzieć, że nie było to łatwe, ale mogłam też powiedzieć, że była zadowolona, że to zrobiła. Wczoraj wydawała się jeszcze mniej spięta. Jestem kobietą, mam tę część opanowaną. Jak znajdę czas, wybadam ją i jeśli tego potrzebuje, uporządkuję ją. Tam, gdzie robi się niepewne, potrzebuję, żeby mi zaufała, a także muszę cię naprowadzić. Jeśli myślałaby, że pobiegnę do ciebie, aby powiedzieć ci wszystko, co mówi, zamknie się. Ale musisz też wiedzieć, gdzie ona jest. Więc będziesz musiał udzielić mi wskazówek, gdzie chcesz, abym ją poprowadził, zrozum, że trochę gówna będzie między mną a Rees, zaufaj, że postąpię dobrze, ale podzielę się z tobą tym, co musisz wiedzieć i pozwól robię co w mojej mocy z tą równowagą”.

„Ufam ci”.

Ta odpowiedź znów była natychmiastowa. To było satysfakcjonujące, ale nie byłam pewna, czy właściwe.

Uścisnęłam go i powiedziałam cicho - „Mike, to jest twoja córka, a ja nie znam...”

Przesunął ręce, by zamknąć mnie w ramionach i ścisnął mnie, przerywając mi - „Dusty, ona jest moją córką i ufam ci. Domyślam się, że od jakiegoś czasu dostajesz okres, więc najwyraźniej jesteś większym autorytetem w tej kwestii niż ja. Kocham moją dziewczynę, jesteśmy blisko, ale ona nigdy nie przyjdzie do mnie z tym gównem i możesz pomyśleć, że to popieprzone, ale nie tylko się z tego cieszę, ale odczuwam ulgę. Resztą, Słonko, tym, jak to rozegrasz, nie stresuję. Jak poprowadzisz ją, by stała się jej wersją kobiety takiej jak ty, inteligentnej, zabawnej, samodzielnej, silnej, słodkiej, ciepłej, kochającej, całkowicie się z tym zgadzam”.

Spojrzałam na niego, czując mrowienie w nosie i ostrzegłam - „Znowu doprowadzasz mnie do płaczu”.

Uśmiechnął się, jeszcze raz ścisnął mnie za ramię i opuścił głowę, by dotknąć ustami moich.

Kiedy go podniósł, rozkazał - „Nie rób tego. Mamy kanapki do zjedzenia. Potem musimy się ubrać, iść do DQ, wziąć tort, wrócić do domu i musisz dotrzymać obietnicy, że pocałujesz mnie całego. Nie mamy czasu, żebyś znowu zaczęła się wydzierać. Mamy ważne sprawy do załatwienia”.

Miał rację. Powiedziałam mu to.

Jego uśmiech pogłębił się, a jego ramiona opuściły mnie, gdy wydał kolejne polecenie - „Przyniosę talerze, a ty przynieś mi Dr Pepper”.

„Zrobione” – zgodziłam się, odwracając się do lodówki - „Ale ja nie potrzebuję talerza. Możemy jeść przy blacie”.

„Czysta Dusty” - mruknął.

„Co?” - Zapytałam do otwartej lodówki.

„Nic, kochanie” – mruknął.

Odpuściłam, bo cokolwiek mamrotał, robił to z uśmiechem w głosie. Wzięłam mu Dr Pepper, sobie taką samą dietetyczną i spotkałam się z nim przy blacie. Mike wziął paczkę Chili Cheese Fritos i rozerwał ją.

Napiłam się napoju i złapałam kanapkę. Po kęsie stało się jasne, że Mike robił kanapki na najwyższym poziomie. Dużo przypraw, ale nie tyle chrzanu, żeby łzawiły mi oczy. Dwie pajdki sera, po jednej na każdym kawałku chleba. I ogromny kopiec ogolonej pieczeni wołowej. Ledwo mogłam go objąć ustami i byłoby lepsze z roztopionym serem z grilla, ale i tak było niesamowite.

„Dzięki, Aniołku”.

To przyszło miękko i podczas żucia, moje oczy powędrowały, by zobaczyć jego wyraz twarzy tak samo miękki jak jego głos.

„Co?” - Szepnęłam przez pieczeń wołową, chleb żytni i ser szwajcarski.

„Wzięłaś się za moje gówno i sprawiłaś, że poczułem się lepiej z Reesee” - wyjaśnił, po czym powtórzył - „Dzięki”.

Połknęłam - „W każdej chwili, kochanie”.

Jego ręka podniosła się, owinęła mnie wokół szyi, przyciągając do siebie i do góry, i dał mi buziaka z chrzanem i pieczoną wołowiną.

To było miłe.

Zjedliśmy. Ubraliśmy się. Poszliśmy do DQ i kupiliśmy największy tort lodowy, jaki mieli. Wróciliśmy. Rozebraliśmy się do naga. Całowałam Mike’a po całym ciele, potem Mike przejął kontrolę i całował mnie w najlepsze miejsca. Dał mi kolejny orgazm, a ja odwzajemniłam przysługę. Wzięliśmy prysznic, ubraliśmy się i byliśmy w kuchni, gotując kolację, kiedy Rees wróciła do domu.

Ucieszyła się, że mnie zobaczyła.

Była szczęśliwsza, kiedy tata powiedział jej, że może zadzwonić do Fina i zaprosić go na kolację.

Chociaż Fin był tam, a Mike nie kłamał, że mógł zmarnować tort DQ, a Fin był jego partnerem w tej konkretnej zbrodni, Rees i mnie udało nam się zachować kawałek dla No.

Ale ledwo.

4 komentarze: