czwartek, 29 grudnia 2022

20 - Wpadł w czarne dni (cz.1)

 

Rozdział 20

Wpadł w czarne dni” (cz.1)

 

 

 

Idąc do domu na farmie, Mike to usłyszał, więc przyspieszył kroku.

To był wtorek. Byli tam Rivera, Jerra i ich dzieci. Po przybyciu w niedzielę spędzili dzień z Dusty, Mikiem i jego dziećmi oraz trzema tuzinami pączków Hilligoss. Mike zakończył dzień z Riverą i piwem przy swoim grillu na tylnym tarasie. Rees i No bawili się w salonie z dziećmi. Dusty była w kuchni i nawiązywała więź z Jerrą.

Wczoraj rodzina Rivera pojechała do Indy, żeby załatwić turystyczne gówno, 500, Circle, robiąc to po to, żeby Dusty mogła iść na pole. Wszyscy poszli wczoraj wieczorem na kolację do Station.

Ten dzień spędzili z Dusty na farmie, Dusty i jej tata zabierali dzieci na przejażdżki traktorem. Dzisiaj Della robiła kolację dla wszystkich. Mike pracował, ale z wiadomości od Dusty, którą otrzymał piętnaście minut temu, wiedział, że wszyscy już tam byli, w tym Rees i No.

Dotarł do drzwi i nie przerwał jej pukaniem. Po prostu przeszedł przez nie i zrobił to szybko.

Nie chciał przegapić kolejnej sekundy.

Cicho zamknął za sobą drzwi, odwrócił się i zobaczył to. Wszyscy byli w salonie, tyłki pokrywały każde dostępne miejsce z wyjątkiem Rees i Fina. Rees siedziała ze skrzyżowanymi nogami na podłodze. Fin siedział za nią, jego długie nogi były uniesione i obejmowały ją, jego nadgarstki spoczywały na kolanach, ręce zwisały, jej plecy opierały się o jego klatkę piersiową.

Ale nawet intymna pozycja jego córki z jej chłopakiem nie odwróciła uwagi Mike’a od tego, co działo się po drugiej stronie pokoju od Reesee i Fina.

Jego oczy przyjęły to i jego klatka piersiowa zacisnęła się, gdy zobaczył, jak siedzą naprzeciw siebie, Dusty przycupnięta na poręczy kanapy, No naprzeciwko niej na poręczy fotela, z gitarą akustyczną na udzie, kiedy jego ręce poruszały się, ale jego uśmiechnięta twarz zwrócona była do Dusty.

Śpiewała, uśmiechając się do niego.

Mike poczuł, jak elektryczność kłuje go w skórę, gdy podszedł do podwójnych drzwi i oparł się o framugę, żeby posłuchać.

No miał tą gitarę od lat. To była pierwsza, którą Mike mu kupił. Dostał ją, gdy miał dwanaście lat, od razu zaczął na niej grać i ani wtedy, ani później nie miał ani jednej lekcji. Po prostu się do tego zabrał. Mike tego nie rozumiał, ale to samo stało się rok później, kiedy Mike kupił mu zestaw perkusyjny, o który prosił. Ustawili go i No natychmiast zaczął walić. W ciągu kilku minut brzmiało to mniej jak walenie, a bardziej jak muzyka. Nigdy też nie miał z nimi lekcji.

Po prostu miał to w sobie, to był jego sposób. Podobnie jak w przypadku Reesee, ich talent był naturalny.

Tak samo było z Dusty.

Słyszał, jak śpiewa, nie tak dawno, ale kiedy była młodsza, słyszał to przez cały czas. Chociaż nigdy nie słyszał, żeby śpiewała taką piosenkę, jak ta teraz.

K’s Choice, „Nie uzależniona”.

To była intensywna, naprawdę kurewsko fantastyczna piosenka, a czysty głos Dusty sprawiał, że była słodsza.

Nie była to radosna piosenka.

Zawsze śpiewała radosne piosenki. Pamiętał, jak kilka lat temu szedł do ich domu na farmie i usłyszał, jak śpiewała Katrinę i The Waves „Walking on Sunshine”, machając tyłkiem i śpiewając głośno, kiedy myła wewnętrzne okna. Był szary dzień, chmury burzowe wisiały nisko, jak to z burzami, które w końcu nadejdą, ale w tej chwili zagrażały tylko niebu na zewnątrz.

W chwili, gdy Mike wszedł do środka, przypomniał sobie, słysząc jej głos śpiewający tę piosenkę, jego świat się rozjaśnił.

Ale chociaż wiedział, że temat nie był czymś, z czym miała doświadczenie, piosenka, którą wtedy śpiewała, brzmiała, jakby była stworzona dla niej.

Mike patrzył, jak jego kobieta i jego syn przeżywali swój moment, ich oczy były zamknięte, usta wykrzywione i całkiem się rozpłynęli. Tylko oni, jego brzdąkanie, jej głos, byli w swoim żywiole. W miarę postępu utworu gitara No stawała się coraz potężniejsza, a głos Dusty stawał się głębszy i głośniejszy. Oboje jednocześnie delikatnie kołysali torsami do rytmu, który odczuwali wewnętrznie, bo nie mieli bębnów.

Wszystkie oczy w pokoju były do nich przyklejone. Nawet dzieci Rivery i Jerry były nieruchome i zahipnotyzowane.

Podobnie jak Mike.

I wtedy do niego dotarło, coś, co wiedział o Dusty od dwudziestu pięciu lat, ale coś, co zrozumiał dopiero w tym momencie o trzech najważniejszych osobach w jego życiu. Głos Dusty, jej ceramika, jej rysunki, jej pisanie. Perkusja, gitara, instrumenty klawiszowe jego syna. Pisanina jego córki. Otaczał się ludźmi o niezwykłych zdolnościach.

Wszystko, co robili, przekraczało wszelkie granice. Jego życie było wszędzie dotknięte geniuszem.

I Mike wiedział, że to, co widział i jak się z tym czuł, wypalało się w jego mózgu na zawsze. Bo w tym momencie, obserwując i słuchając, był głęboko poruszony, że Bóg uznał za stosowne obdarować go, zwykłego człowieka, na wskroś chłopca z Indiany, tymi ludźmi w jego życiu.

I wtedy zrozumiał, czego nigdy nie zrobił. Dlaczego nazwał Dusty Aniołkiem. Bo z darami, które dostała prosto od Boga, tym właśnie była.

Zadzwonił telefon, ale jedyną osobą, która się poruszyła, był Fin. Wstał i cicho wyszedł z pokoju, łapiąc spojrzenie Mike’a i unosząc brodę mu na powitanie, gdy szedł do stolika w korytarzu, na którym stał telefon bezprzewodowy w ładowarce.

Mike przeniósł wzrok z Fina na salon. Ręka No była rozmazana, gdy wybijał powtarzające się akordy końca utworu, po czym położył dłoń na strunach, zatrzymując muzykę. Uśmiechnął się szeroko do kobiety Mike’a.

Zaśpiewaj to jeszcze raz, ciociu Dusty!” - Sześcioletnia córeczka Jerry i Rivery, Adriana, wrzasnęła, klaszcząc w dłonie.

Dusty wzdrygnęła się, głos Adriany przypomniał jej, że wokół byli ludzie, więc odwróciła głowę w stronę dziewczynki i uśmiechnęła się do niej. Podniosła wzrok i zatrzymała go na Mike’u, który patrzył, jak jej twarz złagodniała, a jej uśmiech się poszerzył.

Tak, Bóg był hojny dla Mike’a Hainesa.

„A może Soundgarden?” - zawołała Reesee - „Dusty, czy znasz Wpadł w czarne dni?”

Natychmiast No rozpoczął pierwsze akordy piosenki, o której mówiła Rees. Dusty spojrzała na Rees, gdy Mike poczuł, że coś nieuchwytnego, ale złowrogiego zbliża się do niego, i spojrzał w lewo. Zobaczył, jak Fin szedł korytarzem w kierunku kuchni, z telefonem przy uchu i coś w postawie Fina sprawiło, że oczy Mike’a skupiły się na jego plecach. Nie widział nic szczególnego, ale czuł to.

„Mogę spróbować” - Dusty odpowiedziała Rees i Mike znów spojrzał na pokój.

Potem „spróbowała”. Wybór Rees był doskonały. Proste, ponure słowa, gitara No i czysty, słodki głos Dusty sprawiły, że fenomenalna piosenka była jeszcze lepsza.

Ale tym razem, Fin nie dawał spokoju Mike’owi, więc, kiedy byli w drugiej zwrotce, Mike oderwał wzrok od Dusty i No i spojrzał w głąb korytarza. Nic nie zauważył, a potem Fin przeszedł przez kuchenne drzwi, z jedną pięścią przy biodrze, telefonem przy drugim uchu, ze zgiętą szyją i oczami wbitymi w ziemię. Był z profilu i Mike nie mógł uchwycić jego wyrazu twarzy, ale zauważył, że szczęka Fina była twarda. Mike patrzył, jak Fin zniknął z pola widzenia.

Nawet kiedy nie widział wyrazu twarzy Fina, jego ruchy, postawa i twarda szczęka sprawiły, że Mike odepchnął się od framugi i ruszył korytarzem w stronę kuchni.

Wszedł do pomieszczenia i zobaczył Fina stojącego pod kątem do kuchennego stołu, tyłem do Mike’a, z podniesioną głową, ze wzrokiem skierowanym w stronę pokoju, i usłyszał, jak Fin mówił niskim, dudniącym, wkurzonym głosem - „Tata nie żyje. Mama praktycznie nie żyje. A teraz ty jesteś całkowicie martwa”.

Wyłączył telefon, odwrócił się i wypatrzył Mike’a.

Mike spiął się na widok czystej wściekłości na twarzy chłopca.

„Fin…” - zaczął cicho, ale Fin się poruszył.

Szybko długie nogi Fina poniosły go przez kuchnię, obok Mike’a i korytarzem.

Mike poszedł za nim równie szybko. Ale mimo to było już za późno. Po zobaczeniu tego wyrazu twarzy, Mike powinien był złapać Fina w kuchni. Niestety tego nie zrobił, a kiedy Fin wszedł do salonu, jego furia się rozpętała.

Całkiem straciłaś swój pieprzony rozum!” - ryknął.

No przestał grać, Dusty przestała śpiewać i wszystkie oczy skierowały się na Fina, ale oczy Fina utkwione były w Rhondzie.

Jezu. Gówno. Kurwa.

Mike podszedł do Fina i zaczął podnosić rękę, by położyć ją na jego ramieniu, ale głowa Fina szarpnęła w stronę Rivery i Jerry, z których każde miało dziecko na kolanach.

„Zabierzcie stąd swoje dzieci” – rozkazał, a wzrok Rivery spoczął na Mike’u.

Jerra natychmiast wstała, stawiając na nogi Adrianę wpatrującą się z otwartymi ustami w Fina, biorąc ją za rękę. Della podeszła do małego synka Rivery i Jerry, Joaquina. Wyprowadzili ich, kiedy Mike zbliżył się do Fina z prawej strony i jego wzrok powędrował do Dusty, który wstała jak No, który odłożył gitarę, opierając ją o fotel. Rivera i Dean również wstali. Rees również znalazła się na nogach i zbliżyła się do Fina.

Ale Fin patrzył tylko na Rhondę.

Wzrok Mike’a przeniósł się na Rhondę, która wpatrywała się w Fina jak zamrożona.

„Fin, Słonko, weź oddech” - powiedziała uspokajająco Dusty.

Fin ją zignorował.

„Dzwonił Bernie McGrath” – oznajmił Fin.

Mike napiął się.

Jezus. Gówno. Kurwa.

Fin kontynuował - „Chciał, żebym ci powiedział, żebyś zdeponowała ten czek na pięć tysięcy dolarów”.

Jezu. Gówno. Kurwa!

„Co jest?” – zapytał Dean, ale Fin jego też zignorował.

„Potem zadzwoniłem do cioci Debbie” – kontynuował - „Ona mnie poinformowała, mamo, że zgadzasz się z nią”.

„W czym zgadzasz?” – zapytała Dusty, spoglądając to na Fina, to na Rhondę, a na jej pytanie oczy Fina spoczęły na niej.

„Zgadza się kwestionować testament taty”.

Jezu. Gówno. Kurwa!

Ciało Dusty stało się wyraźnie napięte, jej policzki wyraźnie się zaczerwieniły, a jej oczy zapłonęły. Mike mógł to zobaczyć z drugiego końca pokoju.

Ale odczytał, że sytuacja, która była bardziej niestabilna, dotyczyła Fina i Rhondy, więc Mike ustawił się za Finem i między Rhondą a jej synem.

Rees podeszła do Fina i położyła mu dłoń na ramieniu.

Fin również ją zignorował.

„Nie użalałaś się nad sobą w swoim pokoju” – stwierdził z oczami wlepionymi w matkę - „Knułaś tam spisek z pieprzoną ciocią Debbie”.

„Rhonda, proszę, powiedz, że to nieprawda” - Głos Dusty był cichy, ale pełen mocy.

Rhonda nie spuszczała wzroku z syna i szepnęła - „Tak będzie najlepiej”.

W tym momencie tułów Fina gwałtownie się skręcił, jego ramię rozmazało się w poprzek jego przodu, a telefon przeleciał przez pokój, nad kanapą i rozbił się o ścianę.

Wszyscy w pokoju, już napięci, zostali podkręceni.

„Fin, idź na spacer” – rozkazał Mike.

Fin również zignorował Mike’a i ponownie spojrzał na matkę.

„Najlepiej co? To… jest… walnięte!

Rhonda, zaskakując wszystkich, wyprostowała plecy i uniosła brodę – „Ta farma zabiła twojego ojca” – oświadczyła.

„Więc teraz, kiedy otwierasz usta, mówi ciocia Debbie?” – spytał sarkastycznie Fin.

„Rhonda, kochanie, naprawdę to zrobiłaś?” – zapytał Dean, jego oczy też były przyklejone do synowej.

„Tak” – Rhonda pozostała na swoim miejscu jako jedyna w pokoju poza Kirbym. Skinęła głową i powtórzyła - „Tak. To najlepsze rozwiązanie. To dla moich chłopców”.

„To dla twoich chłopców?” - Splunął Fin, pochylając się do przodu.

„Fin, człowieku, idź na spacer” - powtórzył Mike.

„Tak” - przemówiła Rhonda przez niego – „Powiedziałeś mi, że powinnam się tobą opiekować. Opiekuję się tobą”.

„Odbierając mi przyszłość?” - spytał Fin.

„Dając ci ją. Debbie mówi mi, że sprzedaż ziemi cię ustawi” - Rhonda wyciągnęła rękę - „To ustawi nas wszystkich”.

„Już jestem ustawiony, mamo. Mam wszystko, czego chcę. Mam swoją przyszłość i dla tej przyszłości, każdego dnia, każdego pieprzonego dnia, wychodzę i pracuję na tej farmie, robię to z moim ojcem” – odparował Fin, jego słowa były prawie gardłowe, nie tylko ze złości, ale z żalu  i wypalały dziurę prosto w pieprzonym sercu Mike’a - „To jest przyszłość, której chcę i chciałem jej jeszcze zanim umarł. Teraz chcę tego bardziej, bo to jedyna rzecz, która mi po nim została”.

Rhonda zbladła i wkroczył Dean.

„Rhonda, szkoda, że nie porozmawiałaś ze mną o tym”.

Rhonda oderwała oczy od syna i spojrzała na teścia.

„Debbie ostrzegała mnie, żebym tego nie robiła. Powiedziała, że spróbujesz mnie od tego odwieść, a ja wiedziałam, że to prawda. A teraz zostało to udowodnione”.

„Pojedź teraz ze mną” - rozkazał Fin, wtrącając się teraz twardym głosem, nie odrywając oczu od matki - „W tej chwili wsiądź do mojego pickupa i jedź ze mną na cmentarz, żebyś mogła napluć na grób taty, zamiast robić to w ten sposób”.

„Fin” - wyszeptała Rhonda z okrągłymi oczami i zszokowaną i przerażoną twarzą.

„On by cię za to znienawidził, mamo. Przez całe życie nie robił nic innego, jak tylko cię kochał, ale gdyby widział, że to robisz, znienawidziłby cię. Nienawidziłby wszystkiego, co dotyczyłoby ciebie. Nie chciałby nawet na ciebie spojrzeć” – uciął Fin, Rees zbliżyła się, a Mike spiął.

Położyła dłoń na jego klatce piersiowej, odchyliła głowę do tyłu, pochyliła się i szepnęła - „Fin, chodźmy na spacer”.

Fin podniósł rękę, a Mike napiął się jeszcze bardziej, ale po prostu owinął ją wokół dłoni Rees i przycisnął ją do piersi, nie spuszczając wzroku z matki.

„A wiesz, skąd to wiem?” – zapytał cicho, po czym sam odpowiedział na swoje pytanie - „Bo niecałe pięć minut temu siedziałem w tym pokoju z moją rodziną, z przyjaciółmi, słuchając śpiewu cioci Dusty i gry No, a robiąc to, wiedziałem, że tata byłby zachwycony, gdyby tu był. Tata byłby zachwycony tym pieprzonym domem wypełnionym pieprzonymi ludźmi, na których mu zależało, dzielącymi czas, nic nie robiąc, zabijając czas w słodki sposób, czekając na jedzenie. Nic nie robiąc, ale robiąc to razem, co oznacza, że to nie było nic. To wszystko. A ja jestem synem mojego ojca, on mnie takim uczynił i, skoro odbierasz to nam wszystkim, teraz ja cię nienawidzę”.

Ostatnie trzy słowa Fina były tak szorstkie, że aż były poszarpane, a Mike na ich dźwięk wstrzymał oddech, ale Fin skończył. Wiedział o tym, bo Fin puścił rękę Rees, ale objął ją ramieniem, obrócił ich oboje i wyszedł z salonu, przez przedpokój i przez frontowe drzwi.

Mike odwrócił się z powrotem do pokoju, jego oczy powędrowały do Dusty, która miała pochyloną głowę, dłonie przyciśnięte do czoła, palce we włosach, wyraźnie potargane przez szorstkość słów siostrzeńca. Ale nie patrzył na nią długo.

To dlatego, że przemówił Kirby.

„Nie mogę w to uwierzyć” – wyszeptał, a Mike zobaczył, że walczył. Nie chciał stracić opanowania, ale było jasne, że toczył walkę, której nie wygrałby i nie wygrał. Łza spłynęła po jego policzku, gdy mówił dalej - „Nie mogę uwierzyć, że zrobiłaś to Finowi, mnie, ciotce Dusty, dziadkowi, tacie. Nie mogę w to uwierzyć”.

„Kirb, Słonko” – zaczęła błagalnie Rhonda, pochylając się do przodu, a nawet wyciągając rękę do młodszego syna - „Jesteś za młody, by to zrozumieć, ale robię to, co właściwe dla ciebie i twojego brata”.

„Nie, nie robisz” - Kirb potrząsnął głową - „Nie wiem, w jakim domu mieszkasz od zawsze, ale jeśli mieszkasz w tym domu z tatą, Finem i mną, wiesz, że nie. Robisz to, czego chce ciotka Debbie. Jesteś zbyt słaba i głupia, by dostrzec, że ona cię wykorzystuje. Tata wiedział, jaka ona jest. Nawet to mówił. Mówił to cały czas przy tobie. Czy chociaż słuchałaś? Czy zwracałaś na coś uwagę? Bo nie sądzę, żebyś wiedziała. Nie sądzę, żebyś kiedykolwiek to zrobiła. Myślę, że jesteś najbardziej samolubną osobą, jaką kiedykolwiek spotkałem, bo nawet przed śmiercią taty po prostu brałaś i brałaś od niego, a teraz bierzesz ode mnie, Fina, cioci Dusty i dziadka, a wszystko przez to, że jesteś głupia i słaba. Słaba i głupia. To wszystko, czym jesteś. A skoro tata odszedł, musimy to znosić. Odkąd umarł, po sposobie, w jaki się zachowywałaś, zastanawiałem się, czy był taki, jaki był z tobą dla ciebie, czy też po to, by chronić nas przed tym, kim ty jesteś. Teraz myślę, że to to ostatnie”.

Po tych słowach wstał, nie spuszczając wzroku z nóg i wyszedł z pokoju, ale wbiegł po schodach i Mike usłyszał trzask drzwi do sypialni.

Mike spojrzał z powrotem na Rhondę i zobaczył, że wyglądała, jakby została uderzona.

Ale jego wzrok spoczął na Dusty, bo to ona przemówiła jako następna.

„Zasłużyłaś na to” - Jej liryczny głos wibrował emocjami, a jej oczy były utkwione w Rhondzie - „Zasłużyłaś na każde słowo, które obaj powiedzieli. Ale oni nie zasługiwali na to, by czuć się w ten sposób, a ty sprawiłaś, że to poczuli. Ty ponosisz tę odpowiedzialność. Gdyby Darrin wiedział, że to się dzieje, że ty sprzymierzyłaś się z Debbie, postradałby pieprzony rozum. A on kochał cię, Rhonda, kochał cię gorąco. Ale gdyby wiedział, że sprawiłaś, że jego synowie tak się czuli, że naraziłaś ich przyszłość i tę farmę na niebezpieczeństwo, i dlaczego tak się stało, nie popełnij błędu, wystawiłby cię za drzwi”.

Oczy Rhondy wypełniły się łzami, ale Dusty jeszcze nie skończyła.

„Jeśli zdeponujesz ten czek, Rhonda, ja cię wystawię za drzwi. I wcale, kurwa, nie żartuję”.

„Nie możesz mnie wyrzucić z mojego własnego domu” – wyszeptała Rhonda, a łzy zaczęły płynąć jej po policzkach.

Wypróbuj mnie!” - Dusty syknęła, tracąc kontrolę i pochylając się do przodu.

„Aniołku” – zawołał łagodnie Mike i skierowała na niego wzrok - „Spróbuj się uspokoić, kochanie”.

Wpatrywała się w jego oczy i wciągała powietrze.

Potem spojrzała na Rhondę i stwierdziła - „Podjęłaś bardzo złą decyzję. Bardzo złą. I musisz to naprawić. Natychmiast. Nie powiem ci, jak to zrobić, bo jesteś ode mnie starsza, na litość boską, i czas, żebyś do cholery dorosła. I nie mówię tylko o tym gównie z Debbie, ale to zdecydowanie priorytet. Mówię o tym, żebyś się z tego otrząsnęła i została matką dla swoich synów i kobietą tego domu. Musisz wkroczyć, teraz. Jeśli tego nie zrobisz, Rhonda, przysięgam na Boga, pożałujesz. Bez względu na to, co Debbie ci obiecuje, bez względu na to, do czego cię przekonała, w swoim życiu nie znalazłaś pracy, która mogłaby cię utrzymać. I właśnie zerwałaś więzi z pięcioma osobami, które cię wspierały. Debbie cię nie lubi. Ona nie zamierza się tobą opiekować. A wy dwie, jeśli sprzymierzycie się z nią, nie wygracie tej farmy. Więc musisz myśleć szybko i robić to mądrze albo stracisz wszystko. A zwrócę ci uwagę, że najważniejszą rzeczą, którą tracisz, są twoi synowie. Prześlizgują ci się przez palce i tylko ty masz moc, by ich złapać, zanim znikną”.

Rhonda wpatrywała się w Dusty z mokrą i coraz bardziej mokrą twarzą, ale Dusty miała dość.

Przeszła przez pokój, mówiąc do ojca - „Powiedz mamie, że za chwilę wrócę coś zjeść” - Spojrzała na niego i wyszeptała - „Muszę jechać, kochanie”.

Potem zniknęła.

Rhonda wstała i wybiegła z pokoju, wchodząc po schodach, a Mike usłyszał kolejne trzaśnięcie drzwiami.

Dean wyszedł, mrucząc - „Muszę porozmawiać z Dellą”.

Mike, No i Rivera stali w salonie w milczeniu.

„Cóż!” - Rivera przerwał ciszę - „Dzieci chciały ferie wiosenne w Disneyland. Lubię kolejki górskie, ale muszę powiedzieć, że to jest o wiele bardziej interesujące”.

Mike zacisnął zęby, żeby się nie uśmiechnąć. Jeśli No próbował tego, nie udało mu się, ale na szczęście jego rozbawienie wyszło w niskim chichocie.

Mike spojrzał między nimi, a następnie powiedział - „Idę porozmawiać z Kirbem”.

„Powodzenia, bracie” – mruknął Rivera.

Mike potrząsnął głową, po czym wyszedł z pokoju, wszedł po schodach i pukał do drzwi, aż znalazł Kirby’ego.

*****

Mike stał w stodole, oparty plecami o bok boksu, z gwiazdorskim nosem Blaise’a nad drzwiami. Stoisko Moonshine było puste, bo Dusty leżała teraz na jej grzbiecie gdzieś na polach. Rivera znajdował się trzy kroki dalej, z rękami skrzyżowanymi na piersi, nogami na ziemi, oczami utkwionymi w Mike’u i nadstawionymi uszami.

Mike czekał na Dusty i rozmawiał przez telefon. Rivera czekał na aktualizację.

„Musisz przyspieszyć to gówno, Ryker” - powiedział do telefonu.

„Mówiłem ci, ten koleś jest śliski” – odpowiedział Ryker.

„Dorwał szwagierkę. Nie wiem jak, ale wiem, że ma czek na pięć tysięcy dolarów” – poinformował go Mike.

„Cóż, wiem, że mam nadzieję, że kurwa ta suka tego nie spieniężyła z tego wszystkiego, co wiem o Bernie McGrath, jedyne, co o nim wiem, to to, że nie przyjmuje zwrotów za wypłaty” – zauważył Ryker.

„To wszystko, co dla mnie masz?” - zapytał Mike.

„Jest w tym z siostrą” – Ryker powiedział mu coś, co wiedział.

Więc poinformował o tym Ryker’a – „Już to wiem, Ryker”.

„Nie, on jest z nią w łóżku. Zbliżyłem się do jednego faceta, który niewiele wie. Wie tylko, że jakiś czas temu doszło do ostatecznej rozgrywki, suka z DC była wkurzona i pokazała się w biurze, szerzyła swoją dziwaczną miłość, wpadła jak burza do wewnętrznego sanktuarium McGrath’a i wyładowała swój gniew, pozwalając McGrath’owi pieprzyć ją na jego biurku. Podobno suczka jest hałaśliwa i aktywna. Komputer spadł z biurka. Słyszeli to wszyscy w biurze”.

Jezu.

„Od tamtej pory wpadł do DC dwa razy. Nie interesy” – ciągnął Ryker.

Tylko Debbie mogła zakończyć to, co z jej usposobienia musiało być okresem suszy, pozwalając, by jakiś podejrzany potentat na rynku nieruchomości ją przeleciał.

Kurwa.

Spojrzenie Mike’a powędrowało do Rivery - „Muszę podejść do tego faceta tak, by udało mi się skłonić go do wycofania się z tej ziemi. To oznacza, że potrzebuję informacji, Ryker. Coś, na czym mogę się oprzeć. A muszę to zrobić na wczoraj”.

„Słyszę cię, człowieku, ale mówię ci, że jest śliski, a kiedy to mówię, mam na myśli, że jest ku temu powód. Tylko ludzie, którzy mają coś do ukrycia, sprawiają, że ich działanie jest śliskie. A ten gość jest mistrzem. Nie jest mokry. Ten człowiek jest naoliwiony”.

Ponownie, kurwa, kurwa.

Mike westchnął i spojrzał na swoje buty – „To oznacza, że muszę porozmawiać z Tannerem”.

I zapłacić mu. Tanner miał dwóch synów i żonę, i chociaż regularnie dawał gratisy z dobroci serca, wciąż miał rodzinę na utrzymaniu. Grał Robin Hooda dla tych, którzy tego potrzebowali i nie tylko nie mogli sobie pozwolić na nikogo zbliżonego do talentu Tannera Layne’a, ale także na nikogo, kto był poniżej normy Tannera.

Ale to, czego Ryker nie mógł znaleźć, Tanner z pewnością miał umiejętności, by zdobyć. A jeśli nie miał czasu, mógł zatrudnić swojego zrzędliwego pomocnika, Devina Glovera.

Plecy Mike’a wyprostowały się od boksu, kiedy Ryker stwierdził - „Już jest w tym, bracie. Rocky i jej banda martwią się o ten interes, więc go wpakowała w to. W dobrym tego słowa znaczeniu, jeśli mnie rozumiesz. Dała mu trochę, poprosił mnie o poinformowanie go w zeszłym tygodniu, tak zrobiłem i pracujemy nad tym razem”.

Mike nie był zaskoczony. Był zadowolony, ale nie zaskoczony. Widział więcej niż jeden raz, jak kobiety z miasteczka chroniły wzajemnie swoje tyłki lub, mówiąc ściślej, aktywowały mężczyzn w ich życiu, którzy mogli to zrobić.

Więc wymamrotał - „Dobrze”.

„Tak na marginesie, McGrath jest żonaty” - powiedział mu Ryker, a Mike zamrugał.

„Co?” - zapytał.

„Robi paskudne rzeczy z siostrą, a nawet jedzie do Waszyngtonu, żeby wrócić do tego, ale w domu ma bogobojną kobietę, która chodzi do kościoła w każdą niedzielę i studiuje Biblię w każdą środę wieczorem. Jej tatuś był kaznodzieją. Tak jak trzymasz w rękę szwagierkę, bracie, Tanner i ja uważamy, że jego żona jest słabym ogniwem, ale w inny sposób. Ta suka rozmawia z Bogiem, a po sposobie, w jaki się zachowuje, myślę, że myśli, że Bóg jej odpowiada. Mieszkają w Plainfield, a zeszłej jesieni, jeśli pamiętasz, mieli ten wielki zbór, ci zwolennicy Biblii palili książki. To ona była tego mózgiem. Tanner sprawdza ją w tym samym czasie, gdy Devin sprawdza, czy mają intercyzę. Widzisz, byłoby to dla niego do bani, gdyby dowiedziała się, że ma podejrzane interesy, a na dodatek pieprzy jakąś prawniczkę, która mieszka w Waszyngtonie… w jego biurze… żeby cały jego personel to słyszał, ona daje mu strzał w dupę i zabiera ze sobą połowę jego ciężko zarobionych pieniędzy”.

W końcu Ryker coś mu dał.

„Dlaczego nie powiedziałeś mi tego wcześniej?” - zapytał Mike.

„Bo nie mam dowodu, że ma podejrzane interesy. Właśnie wpadłem na tego, kto powiedział mi o siostrze i na to też nie mam żadnego dowodu, poza kupą świadków, z których wszyscy są na jego liście płac, więc żaden z nich nie chce mówić. Ta kobieta boi się Boga, ale to nie czyni jej głupią. Wkurzy się i będzie chciała sfotografować jego tyłek, będzie chciała dowodu. I nad tym właśnie pracujemy z Tannerem”.

„To zajmie trochę czasu, Ryker” – Mike powiedział mu to, co musiał wiedzieć.

„Wiem o tym, bracie” - Ryker potwierdził, że wiedział - „Więc w międzyczasie trzymaj mocno swoją kobietę. Znajdź ten czek. Spal go. I siadasz na szwagierce. Zablokuj McGrath’a. Podczas gdy on stara się znaleźć kogoś innego, Tanner i ja mamy nadzieję, że dowiemy się czegoś, co ci pomoże”.

Mike wziął oddech.

Ryker nie skończył.

„Może pomóc, może nie, nie wiem, ile ona wie, ale możesz chcieć dać siostrze wskazówkę, że jej nowy kumpel do pieprzenia ma jaja na łańcuchu. Jak ona czuje miłość przez coś więcej niż orgazmy, może nie być zadowolona, słysząc, że nie jest dostępny. A to może sprawić, że będzie mniej skłonna do robienia interesów z tym pieprzonym facetem”.

Mike uśmiechnął się, spodobał mu się pomysł podzielenia się tą nowiną z Debbie.

„Zajmę się tym” – powiedział Ryker’owi.

„Założę się, że tak” – mruknął Ryker z uśmiechem w głosie.

„Zadzwonię do Tannera. Musimy usiąść. Jutro” – stwierdził Mike.

„Będę tam. Teraz muszę iść. Muszę się nieźle namęczyć, bo moja dziewczyna godzinę temu miała pozmywać naczynia, a ona wciąż rozmawia przez telefon z jednym ze swoich chłopaków”.

Mike uśmiechnął się do swoich butów. Jego „dziewczyna” nie była jego z krwi. Była jego kobiety. Ale kiedy znalazła się w niebezpieczeństwie, zgłosił do niej roszczenia, a kiedy Ryker zgłasza roszczenia, nie ma odpuszczenia. Z drugiej strony, z tego, co Mike widział w tej niezwykłej rodzinie, żadna z nich nie zamierzała rozluźnić uścisku.

„Dobrze. Do zobaczenia jutro” – powiedział Mike.

„Później, bracie” - odpowiedział Ryker, po czym się rozłączył.

„Mam ochotę uczestniczyć w tym spotkaniu” - stwierdził Rivera w chwili, gdy Mike odjął telefon od ucha, a Mike spojrzał na niego.

„Dam ci jak najszybsze wprowadzenie i adres” - Mike natychmiast się zgodził.

„A teraz, zanim Dusty wróci, daj mi raport z tego, co właśnie dostałeś od swojego informatora”.

Mike skinął głową i właśnie kończył to robić, kiedy Dusty wjechała na Moonshine przez otwarte podwójne drzwi stodoły. Zobaczył w przyćmionych światłach, które oświetlały przestrzeń, że nie była już wściekła, ale to nie znaczyło, że nie myślała o tym, co się stało.

Nadal się martwiła i jej wzrok wędrował to na Mike’a, to na Riverę. Uniosła brodę, ale się nie uśmiechnęła. Potem zsiadła i zaciskając ręce na wodzach, poprowadziła konia do nich.

„Widzę, że dom jeszcze stoi i nie eksplodował, kiedy mnie nie było” – zauważyła - „Wszystko w porządku?”

„Twoja mama utrzymuje ciepłą kolację. Rhonda jest zabarykadowana w swojej sypialni, twoja mama dwukrotnie próbowała się dostać do środka, ale drzwi są zamknięte. Namówiłem Kirby’ego, żeby spędził trochę czasu z No. Zanim Rivera i ja wyszliśmy stamtąd, Fin i Reesee wrócili. Uspokoiła go, więc nie jest wkurwiony jak cholera, jest po prostu wkurzony. Namówiła go, żeby zagrał w jakąś grę z Adrianą i Joaquinem. A ja właśnie dostałem od Ryker’a informację” – wtrącił ją Mike.

„I jak twój informator?” - podpowiadała.

„Dla ciebie będzie więcej zabawy, jak dasz mi swój telefon” – odpowiedział Mike, a jej głowa przechyliła się na bok.

„Słucham?”

„Daj mi swój telefon, Aniołku” – powiedział cicho Mike.

Przyjrzała mu się uważnie, po czym sięgnęła do tylnej kieszeni i wyjęła telefon. Podała mu go; Mike dotknął ekranu, poszedł do kontaktów i znalazł Debbie.

Wcisnął go i przyłożył do ucha.

„Nie mam ci nic do powiedzenia, suko” – brzmiało czarujące powitanie Debbie.

„Nie masz Dusty, masz Mike’a” – poinformował ją Mike.

Nastąpiła chwila ciszy, zanim doszła do siebie i przeważnie powtarzała - „Cóż, tobie też nie mam nic do powiedzenia”.

„To dobrze, bo nie chcę cię słuchać. Ale mam coś do powiedzenia, co będziesz chciała wiedzieć. Bernie McGrath jest żonaty. Nie wiem, czy pozwalasz mu się pieprzyć dla zabawy, czy też widzisz obrączki w swojej przyszłości. Jeśli tak, masz kolejną grę do zagrania, by zeskrobać jego żonę. Mówi się, że jest dobrą chrześcijanką i daje o tym wszystkim znać. Jak jej nie znasz, nie wiesz, jak dużym wyzwaniem będzie dla ciebie. Wiem, że Bernie jest dość związany z Indianą, więc jeśli masz duże nadzieje i uda ci się to gówno, to ty będziesz pakować pudła. I jeszcze jedno” – dodał Mike – „Ten czek, który McGrath dał Rhondzie, zostanie dziś spalony. Może spróbować jeszcze raz i może mu się uda. Zobaczymy. Wszyscy członkowie twojej rodziny rzucili się dziś na nią, a ja całkiem dobrze poznałem Rhondę. Nie ma mowy, żeby wytrzymała taką presję. Jakimś cudem to zrobi, jest w czarnej dupie i nawet jej chłopcy się z tym zgadzają. Gratulacje, poniżyłaś pogrążoną w żałobie wdowę i rozdarłaś rodzinę na strzępy. Ale jeśli myślisz, że on jest twoim asem, potrzebujesz ponownego rozdania. Dzisiejsza rozmowa telefoniczna McGrath’a dała nam wskazówkę, więc wszyscy wiemy, jakie masz karty i nie masz ni chuja”.

Odjął telefon od ucha, wciąż słysząc, jak syknęła - „Pierdol się, Mike” - ale to było wszystko, co usłyszał, zanim się rozłączył. Następnie przestawił przełącznik z boku, żeby wyłączyć dzwonek i wsunął telefon do tylnej kieszeni.

Spojrzał na swoją kobietę i zobaczył, że się uśmiechała.

I widząc jej uśmiech, uścisk na jego klatce piersiowej, którego tak naprawdę nie zauważył, z całym tym gównem, które spadło, zwolnił się.

„Szkoda, że mi na to nie pozwoliłeś” – powiedziała z uśmiechem.

Mike odwzajemnił uśmiech - „Przepraszam kochanie. To było samolubne z mojej strony”.

Jej uśmiech stał się większy. Mike dał sobie sekundę na przyjrzenie się temu, po czym jego wyblakł i spojrzał na Riverę.

„Zgaduję, że w Teksasie uczą cię, jak zrobić przeszukanie” – zauważył.

„Tak” – odparł Rivera.

„Musimy znaleźć czek” – zauważył Mike.

„Tak” – zgodził się Rivera.

„Wiesz, jak wybierać zamek?” - zapytał Mike.

„Nie, ale wiem, jak wyważyć drzwi, a jeśli to zrobisz, trudniej będzie je ponownie zamknąć” – odparł Rivera.

Dusty zachichotała cicho.

Mike spojrzał na nią – „Uznać to za pozwolenie?”

Wyciągnęła rękę za siebie, zapraszając - „Możesz to mieć. Zajmę się Moonshine i przybędę z pomocą”.

„Chcesz, żebyśmy zatrzymali dla ciebie wyważanie drzwi?” – zaoferował Rivera, a Dusty zachichotała znacznie serdeczniej.

„Uh… nie” – odmówiła - „Zostawię to bardziej doświadczonym. Ale daj mi dziesięć minut, chcę obejrzeć”.

„Masz to” – mruknął Rivera i wyszedł ze stodoły.

Mike nie spuszczał wzroku ze swojej kobiety i powiedział cicho - „Chodź tutaj, Słonko, i pocałuj mnie. Szybko. Mam coś do zrobienia”.

Przyprowadziła konia do niego, położyła mu rękę na piersi, odchyliła głowę do tyłu i wspięła się na palce. Pochylił się i musnął ustami jej usta.

Kiedy uniósł się o cal, patrzył w jej oczy, a jego twarz była poważna.

„Sprawię, że wszystko będzie w porządku” – obiecał, a jej ciało pochyliło się głębiej w jego.

„Mike...”

„Gówno mnie obchodzi, co muszę zrobić, Aniołku, zrobię wszystko, żeby było dobrze”.

Zacisnęła usta. Potem spuściła głowę i na chwilę wtuliła twarz w jego pierś obok swojej dłoni. Odchyliła go z powrotem, napotkała jego spojrzenie i skinęła głową.

„Zajmij się swoim koniem” – rozkazał – „Zobaczymy się w środku”.

„W porządku, kochanie”.

Mike uniósł obie ręce, ujął jej szczękę, przyciągnął ją do siebie i pocałował w czoło.

Następnie wszedł do środka, aby zaangażować Deana, Fina, No, Rees i Kirby’ego w znalezienie czeku.

*****

CDN.

#####

Zostało jakieś 100 stron książki z 600, więc jeszcze trochę cierpliwości. I pamiętajmy, że Kristen najwięcej emocji daje pod koniec, więc będzie się jeszcze działo.

😉



3 komentarze: