Rozdział 20
„Wpadł w czarne dni” (cz.1)
Idąc do domu na farmie, Mike
to usłyszał, więc przyspieszył kroku.
To był wtorek. Byli tam
Rivera, Jerra i ich dzieci. Po przybyciu w niedzielę spędzili dzień z Dusty,
Mikiem i jego dziećmi oraz trzema tuzinami pączków Hilligoss. Mike zakończył
dzień z Riverą i piwem przy swoim grillu na tylnym tarasie. Rees i No bawili
się w salonie z dziećmi. Dusty była w kuchni i nawiązywała więź z Jerrą.
Wczoraj rodzina Rivera
pojechała do Indy, żeby załatwić turystyczne gówno, 500, Circle, robiąc to po
to, żeby Dusty mogła iść na pole. Wszyscy poszli wczoraj wieczorem na kolację
do Station.
Ten
dzień spędzili z Dusty na farmie, Dusty i jej tata zabierali dzieci na
przejażdżki traktorem. Dzisiaj Della robiła kolację dla wszystkich. Mike
pracował, ale z wiadomości od Dusty, którą otrzymał piętnaście minut temu,
wiedział, że wszyscy już tam byli, w tym Rees i No.
Dotarł
do drzwi i nie przerwał jej pukaniem. Po prostu przeszedł przez nie i zrobił to
szybko.
Nie
chciał przegapić kolejnej sekundy.
Cicho
zamknął za sobą drzwi, odwrócił się i zobaczył to. Wszyscy byli w salonie,
tyłki pokrywały każde dostępne miejsce z wyjątkiem Rees i Fina. Rees siedziała
ze skrzyżowanymi nogami na podłodze. Fin siedział za nią, jego długie nogi były
uniesione i obejmowały ją, jego nadgarstki spoczywały na kolanach, ręce
zwisały, jej plecy opierały się o jego klatkę piersiową.
Ale
nawet intymna pozycja jego córki z jej chłopakiem nie odwróciła uwagi Mike’a od
tego, co działo się po drugiej stronie pokoju od Reesee i Fina.
Jego
oczy przyjęły to i jego klatka piersiowa zacisnęła się, gdy zobaczył, jak
siedzą naprzeciw siebie, Dusty przycupnięta na poręczy kanapy, No naprzeciwko
niej na poręczy fotela, z gitarą akustyczną na udzie, kiedy jego ręce poruszały
się, ale jego uśmiechnięta twarz zwrócona była do Dusty.
Śpiewała,
uśmiechając się do niego.
Mike
poczuł, jak elektryczność kłuje go w skórę, gdy podszedł do podwójnych drzwi i
oparł się o framugę, żeby posłuchać.
No
miał tą gitarę od lat. To była pierwsza, którą Mike mu kupił. Dostał ją, gdy
miał dwanaście lat, od razu zaczął na niej grać i ani wtedy, ani później nie
miał ani jednej lekcji. Po prostu się do tego zabrał. Mike tego nie rozumiał,
ale to samo stało się rok później, kiedy Mike kupił mu zestaw perkusyjny, o
który prosił. Ustawili go i No natychmiast zaczął walić. W ciągu kilku minut
brzmiało to mniej jak walenie, a bardziej jak muzyka. Nigdy też nie miał z nimi
lekcji.
Po
prostu miał to w sobie, to był jego sposób. Podobnie jak w przypadku Reesee,
ich talent był naturalny.
Tak
samo było z Dusty.
Słyszał,
jak śpiewa, nie tak dawno, ale kiedy była młodsza, słyszał to przez cały czas.
Chociaż nigdy nie słyszał, żeby śpiewała taką piosenkę, jak ta teraz.
K’s
Choice, „Nie uzależniona”.
To
była intensywna, naprawdę kurewsko fantastyczna piosenka, a czysty głos Dusty
sprawiał, że była słodsza.
Nie
była to radosna piosenka.
Zawsze
śpiewała radosne piosenki. Pamiętał, jak kilka lat temu szedł do ich domu na
farmie i usłyszał, jak śpiewała Katrinę i The Waves „Walking on Sunshine”,
machając tyłkiem i śpiewając głośno, kiedy myła wewnętrzne okna. Był szary
dzień, chmury burzowe wisiały nisko, jak to z burzami, które w końcu nadejdą,
ale w tej chwili zagrażały tylko niebu na zewnątrz.
W
chwili, gdy Mike wszedł do środka, przypomniał sobie, słysząc jej głos
śpiewający tę piosenkę, jego świat się rozjaśnił.
Ale
chociaż wiedział, że temat nie był czymś, z czym miała doświadczenie, piosenka,
którą wtedy śpiewała, brzmiała, jakby była stworzona dla niej.
Mike
patrzył, jak jego kobieta i jego syn przeżywali swój moment, ich oczy były zamknięte,
usta wykrzywione i całkiem się rozpłynęli. Tylko oni, jego brzdąkanie, jej
głos, byli w swoim żywiole. W miarę postępu utworu gitara No stawała się coraz
potężniejsza, a głos Dusty stawał się głębszy i głośniejszy. Oboje jednocześnie
delikatnie kołysali torsami do rytmu, który odczuwali wewnętrznie, bo nie mieli
bębnów.
Wszystkie
oczy w pokoju były do nich przyklejone. Nawet dzieci Rivery i Jerry były
nieruchome i zahipnotyzowane.
Podobnie
jak Mike.
I
wtedy do niego dotarło, coś, co wiedział o Dusty od dwudziestu pięciu lat, ale
coś, co zrozumiał dopiero w tym momencie o trzech najważniejszych osobach w
jego życiu. Głos Dusty, jej ceramika, jej rysunki, jej pisanie. Perkusja,
gitara, instrumenty klawiszowe jego syna. Pisanina jego córki. Otaczał się
ludźmi o niezwykłych zdolnościach.
Wszystko,
co robili, przekraczało wszelkie granice. Jego życie było wszędzie dotknięte
geniuszem.
I
Mike wiedział, że to, co widział i jak się z tym czuł, wypalało się w jego
mózgu na zawsze. Bo w tym momencie, obserwując i słuchając, był głęboko
poruszony, że Bóg uznał za stosowne obdarować go, zwykłego człowieka, na wskroś
chłopca z Indiany, tymi ludźmi w jego życiu.
I
wtedy zrozumiał, czego nigdy nie zrobił. Dlaczego nazwał Dusty Aniołkiem. Bo z darami, które dostała
prosto od Boga, tym właśnie była.
Zadzwonił
telefon, ale jedyną osobą, która się poruszyła, był Fin. Wstał i cicho wyszedł
z pokoju, łapiąc spojrzenie Mike’a i unosząc brodę mu na powitanie, gdy szedł
do stolika w korytarzu, na którym stał telefon bezprzewodowy w ładowarce.
Mike
przeniósł wzrok z Fina na salon. Ręka No była rozmazana, gdy wybijał
powtarzające się akordy końca utworu, po czym położył dłoń na strunach,
zatrzymując muzykę. Uśmiechnął się szeroko do kobiety Mike’a.
„Zaśpiewaj to jeszcze raz, ciociu Dusty!”
- Sześcioletnia córeczka Jerry i Rivery, Adriana, wrzasnęła, klaszcząc w
dłonie.
Dusty
wzdrygnęła się, głos Adriany przypomniał jej, że wokół byli ludzie, więc
odwróciła głowę w stronę dziewczynki i uśmiechnęła się do niej. Podniosła wzrok
i zatrzymała go na Mike’u, który patrzył, jak jej twarz złagodniała, a jej
uśmiech się poszerzył.
Tak,
Bóg był hojny dla Mike’a Hainesa.
„A
może Soundgarden?” - zawołała Reesee - „Dusty, czy znasz Wpadł w czarne dni?”
Natychmiast
No rozpoczął pierwsze akordy piosenki, o której mówiła Rees. Dusty spojrzała na
Rees, gdy Mike poczuł, że coś nieuchwytnego, ale złowrogiego zbliża się do
niego, i spojrzał w lewo. Zobaczył, jak Fin szedł korytarzem w kierunku kuchni,
z telefonem przy uchu i coś w postawie Fina sprawiło, że oczy Mike’a skupiły
się na jego plecach. Nie widział nic szczególnego, ale czuł to.
„Mogę
spróbować” - Dusty odpowiedziała Rees i Mike znów spojrzał na pokój.
Potem
„spróbowała”. Wybór Rees był doskonały. Proste, ponure słowa, gitara No i
czysty, słodki głos Dusty sprawiły, że fenomenalna piosenka była jeszcze
lepsza.
Ale
tym razem, Fin nie dawał spokoju Mike’owi, więc, kiedy byli w drugiej zwrotce,
Mike oderwał wzrok od Dusty i No i spojrzał w głąb korytarza. Nic nie zauważył,
a potem Fin przeszedł przez kuchenne drzwi, z jedną pięścią przy biodrze,
telefonem przy drugim uchu, ze zgiętą szyją i oczami wbitymi w ziemię. Był z
profilu i Mike nie mógł uchwycić jego wyrazu twarzy, ale zauważył, że szczęka
Fina była twarda. Mike patrzył, jak Fin zniknął z pola widzenia.
Nawet
kiedy nie widział wyrazu twarzy Fina, jego ruchy, postawa i twarda szczęka
sprawiły, że Mike odepchnął się od framugi i ruszył korytarzem w stronę kuchni.
Wszedł
do pomieszczenia i zobaczył Fina stojącego pod kątem do kuchennego stołu, tyłem
do Mike’a, z podniesioną głową, ze wzrokiem skierowanym w stronę pokoju, i
usłyszał, jak Fin mówił niskim, dudniącym, wkurzonym głosem - „Tata nie żyje.
Mama praktycznie nie żyje. A teraz ty jesteś całkowicie martwa”.
Wyłączył
telefon, odwrócił się i wypatrzył Mike’a.
Mike
spiął się na widok czystej wściekłości na twarzy chłopca.
„Fin…”
- zaczął cicho, ale Fin się poruszył.
Szybko
długie nogi Fina poniosły go przez kuchnię, obok Mike’a i korytarzem.
Mike
poszedł za nim równie szybko. Ale mimo to było już za późno. Po zobaczeniu tego
wyrazu twarzy, Mike powinien był złapać Fina w kuchni. Niestety tego nie
zrobił, a kiedy Fin wszedł do salonu, jego furia się rozpętała.
„Całkiem
straciłaś swój pieprzony rozum!” - ryknął.
No
przestał grać, Dusty przestała śpiewać i wszystkie oczy skierowały się na Fina,
ale oczy Fina utkwione były w Rhondzie.
Jezu.
Gówno. Kurwa.
Mike
podszedł do Fina i zaczął podnosić rękę, by położyć ją na jego ramieniu, ale
głowa Fina szarpnęła w stronę Rivery i Jerry, z których każde miało dziecko na
kolanach.
„Zabierzcie
stąd swoje dzieci” – rozkazał, a wzrok Rivery spoczął na Mike’u.
Jerra
natychmiast wstała, stawiając na nogi Adrianę wpatrującą się z otwartymi ustami
w Fina, biorąc ją za rękę. Della podeszła do małego synka Rivery i Jerry,
Joaquina. Wyprowadzili ich, kiedy Mike zbliżył się do Fina z prawej strony i
jego wzrok powędrował do Dusty, który wstała jak No, który odłożył gitarę,
opierając ją o fotel. Rivera i Dean również wstali. Rees również znalazła się
na nogach i zbliżyła się do Fina.
Ale
Fin patrzył tylko na Rhondę.
Wzrok
Mike’a przeniósł się na Rhondę, która wpatrywała się w Fina jak zamrożona.
„Fin,
Słonko, weź oddech” - powiedziała uspokajająco Dusty.
Fin
ją zignorował.
„Dzwonił
Bernie McGrath” – oznajmił Fin.
Mike
napiął się.
Jezus.
Gówno. Kurwa.
Fin
kontynuował - „Chciał, żebym ci powiedział, żebyś zdeponowała ten czek na pięć
tysięcy dolarów”.
Jezu.
Gówno. Kurwa!
„Co
jest?” – zapytał Dean, ale Fin jego też zignorował.
„Potem
zadzwoniłem do cioci Debbie” – kontynuował - „Ona mnie poinformowała, mamo, że zgadzasz
się z nią”.
„W
czym zgadzasz?” – zapytała Dusty, spoglądając to na Fina, to na Rhondę, a na
jej pytanie oczy Fina spoczęły na niej.
„Zgadza
się kwestionować testament taty”.
Jezu.
Gówno. Kurwa!
Ciało
Dusty stało się wyraźnie napięte, jej policzki wyraźnie się zaczerwieniły, a
jej oczy zapłonęły. Mike mógł to zobaczyć z drugiego końca pokoju.
Ale
odczytał, że sytuacja, która była bardziej niestabilna, dotyczyła Fina i
Rhondy, więc Mike ustawił się za Finem i między Rhondą a jej synem.
Rees
podeszła do Fina i położyła mu dłoń na ramieniu.
Fin
również ją zignorował.
„Nie
użalałaś się nad sobą w swoim pokoju” – stwierdził z oczami wlepionymi w matkę
- „Knułaś tam spisek z pieprzoną ciocią
Debbie”.
„Rhonda,
proszę, powiedz, że to nieprawda” - Głos Dusty był cichy, ale pełen mocy.
Rhonda
nie spuszczała wzroku z syna i szepnęła - „Tak będzie najlepiej”.
W
tym momencie tułów Fina gwałtownie się skręcił, jego ramię rozmazało się w
poprzek jego przodu, a telefon przeleciał przez pokój, nad kanapą i rozbił się
o ścianę.
Wszyscy
w pokoju, już napięci, zostali podkręceni.
„Fin,
idź na spacer” – rozkazał Mike.
Fin
również zignorował Mike’a i ponownie spojrzał na matkę.
„Najlepiej
co? To… jest… walnięte!”
Rhonda,
zaskakując wszystkich, wyprostowała plecy i uniosła brodę – „Ta farma zabiła
twojego ojca” – oświadczyła.
„Więc
teraz, kiedy otwierasz usta, mówi ciocia Debbie?” – spytał sarkastycznie Fin.
„Rhonda,
kochanie, naprawdę to zrobiłaś?” – zapytał Dean, jego oczy też były przyklejone
do synowej.
„Tak”
– Rhonda pozostała na swoim miejscu jako jedyna w pokoju poza Kirbym. Skinęła
głową i powtórzyła - „Tak. To najlepsze rozwiązanie. To dla moich chłopców”.
„To
dla twoich chłopców?” - Splunął Fin,
pochylając się do przodu.
„Fin,
człowieku, idź na spacer” - powtórzył Mike.
„Tak”
- przemówiła Rhonda przez niego – „Powiedziałeś mi, że powinnam się tobą
opiekować. Opiekuję się tobą”.
„Odbierając
mi przyszłość?” - spytał Fin.
„Dając
ci ją. Debbie mówi mi, że sprzedaż ziemi cię ustawi” - Rhonda wyciągnęła rękę -
„To ustawi nas wszystkich”.
„Już
jestem ustawiony, mamo. Mam wszystko, czego chcę. Mam swoją przyszłość i dla tej
przyszłości, każdego dnia, każdego pieprzonego dnia, wychodzę i pracuję na tej
farmie, robię to z moim ojcem” – odparował Fin, jego słowa były prawie
gardłowe, nie tylko ze złości, ale z żalu
i wypalały dziurę prosto w pieprzonym sercu Mike’a - „To jest
przyszłość, której chcę i chciałem jej jeszcze zanim umarł. Teraz chcę tego
bardziej, bo to jedyna rzecz, która mi po nim została”.
Rhonda
zbladła i wkroczył Dean.
„Rhonda,
szkoda, że nie porozmawiałaś ze mną o tym”.
Rhonda
oderwała oczy od syna i spojrzała na teścia.
„Debbie
ostrzegała mnie, żebym tego nie robiła. Powiedziała, że spróbujesz mnie od tego
odwieść, a ja wiedziałam, że to prawda. A teraz zostało to udowodnione”.
„Pojedź
teraz ze mną” - rozkazał Fin, wtrącając się teraz twardym głosem, nie odrywając
oczu od matki - „W tej chwili wsiądź do mojego pickupa i jedź ze mną na
cmentarz, żebyś mogła napluć na grób taty, zamiast robić to w ten sposób”.
„Fin”
- wyszeptała Rhonda z okrągłymi oczami i zszokowaną i przerażoną twarzą.
„On
by cię za to znienawidził, mamo. Przez całe życie nie robił nic innego, jak
tylko cię kochał, ale gdyby widział, że to robisz, znienawidziłby cię.
Nienawidziłby wszystkiego, co dotyczyłoby ciebie. Nie chciałby nawet na ciebie
spojrzeć” – uciął Fin, Rees zbliżyła się, a Mike spiął.
Położyła
dłoń na jego klatce piersiowej, odchyliła głowę do tyłu, pochyliła się i
szepnęła - „Fin, chodźmy na spacer”.
Fin
podniósł rękę, a Mike napiął się jeszcze bardziej, ale po prostu owinął ją
wokół dłoni Rees i przycisnął ją do piersi, nie spuszczając wzroku z matki.
„A
wiesz, skąd to wiem?” – zapytał cicho, po czym sam odpowiedział na swoje
pytanie - „Bo niecałe pięć minut temu siedziałem w tym pokoju z moją rodziną, z
przyjaciółmi, słuchając śpiewu cioci Dusty i gry No, a robiąc to, wiedziałem,
że tata byłby zachwycony, gdyby tu był. Tata byłby zachwycony tym pieprzonym
domem wypełnionym pieprzonymi ludźmi, na których mu zależało, dzielącymi czas,
nic nie robiąc, zabijając czas w słodki sposób, czekając na jedzenie. Nic nie
robiąc, ale robiąc to razem, co oznacza, że to nie było nic. To wszystko. A ja
jestem synem mojego ojca, on mnie takim uczynił i, skoro odbierasz to nam
wszystkim, teraz ja cię nienawidzę”.
Ostatnie
trzy słowa Fina były tak szorstkie, że aż były poszarpane, a Mike na ich dźwięk
wstrzymał oddech, ale Fin skończył. Wiedział o tym, bo Fin puścił rękę Rees,
ale objął ją ramieniem, obrócił ich oboje i wyszedł z salonu, przez przedpokój
i przez frontowe drzwi.
Mike
odwrócił się z powrotem do pokoju, jego oczy powędrowały do Dusty, która miała
pochyloną głowę, dłonie przyciśnięte do czoła, palce we włosach, wyraźnie
potargane przez szorstkość słów siostrzeńca. Ale nie patrzył na nią długo.
To
dlatego, że przemówił Kirby.
„Nie
mogę w to uwierzyć” – wyszeptał, a Mike zobaczył, że walczył. Nie chciał
stracić opanowania, ale było jasne, że toczył walkę, której nie wygrałby i nie
wygrał. Łza spłynęła po jego policzku, gdy mówił dalej - „Nie mogę uwierzyć, że
zrobiłaś to Finowi, mnie, ciotce Dusty, dziadkowi, tacie. Nie mogę w to uwierzyć”.
„Kirb,
Słonko” – zaczęła błagalnie Rhonda, pochylając się do przodu, a nawet wyciągając
rękę do młodszego syna - „Jesteś za młody, by to zrozumieć, ale robię to, co
właściwe dla ciebie i twojego brata”.
„Nie,
nie robisz” - Kirb potrząsnął głową - „Nie wiem, w jakim domu mieszkasz od
zawsze, ale jeśli mieszkasz w tym domu z tatą, Finem i mną, wiesz, że nie.
Robisz to, czego chce ciotka Debbie. Jesteś zbyt słaba i głupia, by dostrzec,
że ona cię wykorzystuje. Tata wiedział, jaka ona jest. Nawet to mówił. Mówił to
cały czas przy tobie. Czy chociaż słuchałaś? Czy zwracałaś na coś uwagę? Bo nie
sądzę, żebyś wiedziała. Nie sądzę, żebyś kiedykolwiek to zrobiła. Myślę, że
jesteś najbardziej samolubną osobą, jaką kiedykolwiek spotkałem, bo nawet przed
śmiercią taty po prostu brałaś i brałaś od niego, a teraz bierzesz ode mnie,
Fina, cioci Dusty i dziadka, a wszystko przez to, że jesteś głupia i słaba.
Słaba i głupia. To wszystko, czym jesteś. A skoro tata odszedł, musimy to znosić.
Odkąd umarł, po sposobie, w jaki się zachowywałaś, zastanawiałem się, czy był
taki, jaki był z tobą dla ciebie, czy też po to, by chronić nas przed tym, kim ty
jesteś. Teraz myślę, że to to ostatnie”.
Po
tych słowach wstał, nie spuszczając wzroku z nóg i wyszedł z pokoju, ale wbiegł
po schodach i Mike usłyszał trzask drzwi do sypialni.
Mike
spojrzał z powrotem na Rhondę i zobaczył, że wyglądała, jakby została uderzona.
Ale
jego wzrok spoczął na Dusty, bo to ona przemówiła jako następna.
„Zasłużyłaś
na to” - Jej liryczny głos wibrował emocjami, a jej oczy były utkwione w
Rhondzie - „Zasłużyłaś na każde słowo, które obaj powiedzieli. Ale oni nie
zasługiwali na to, by czuć się w ten sposób, a ty sprawiłaś, że to poczuli. Ty
ponosisz tę odpowiedzialność. Gdyby Darrin wiedział, że to się dzieje, że ty
sprzymierzyłaś się z Debbie, postradałby pieprzony rozum. A on kochał cię,
Rhonda, kochał cię gorąco. Ale gdyby wiedział, że sprawiłaś, że jego synowie
tak się czuli, że naraziłaś ich przyszłość i tę farmę na niebezpieczeństwo, i
dlaczego tak się stało, nie popełnij błędu, wystawiłby cię za drzwi”.
Oczy
Rhondy wypełniły się łzami, ale Dusty jeszcze nie skończyła.
„Jeśli
zdeponujesz ten czek, Rhonda, ja cię
wystawię za drzwi. I wcale, kurwa, nie żartuję”.
„Nie
możesz mnie wyrzucić z mojego własnego domu” – wyszeptała Rhonda, a łzy zaczęły
płynąć jej po policzkach.
„Wypróbuj mnie!” - Dusty syknęła, tracąc kontrolę
i pochylając się do przodu.
„Aniołku”
– zawołał łagodnie Mike i skierowała na niego wzrok - „Spróbuj się uspokoić,
kochanie”.
Wpatrywała
się w jego oczy i wciągała powietrze.
Potem
spojrzała na Rhondę i stwierdziła - „Podjęłaś bardzo złą decyzję. Bardzo złą. I
musisz to naprawić. Natychmiast. Nie powiem ci, jak to zrobić, bo jesteś ode
mnie starsza, na litość boską, i czas, żebyś do cholery dorosła. I nie mówię
tylko o tym gównie z Debbie, ale to zdecydowanie priorytet. Mówię o tym, żebyś
się z tego otrząsnęła i została matką dla swoich synów i kobietą tego domu.
Musisz wkroczyć, teraz. Jeśli tego
nie zrobisz, Rhonda, przysięgam na Boga, pożałujesz. Bez względu na to, co
Debbie ci obiecuje, bez względu na to, do czego cię przekonała, w swoim życiu
nie znalazłaś pracy, która mogłaby cię utrzymać. I właśnie zerwałaś więzi z
pięcioma osobami, które cię wspierały. Debbie cię nie lubi. Ona nie zamierza
się tobą opiekować. A wy dwie, jeśli sprzymierzycie się z nią, nie wygracie tej
farmy. Więc musisz myśleć szybko i robić to mądrze albo stracisz wszystko. A
zwrócę ci uwagę, że najważniejszą rzeczą, którą tracisz, są twoi synowie.
Prześlizgują ci się przez palce i tylko ty masz moc, by ich złapać, zanim znikną”.
Rhonda
wpatrywała się w Dusty z mokrą i coraz bardziej mokrą twarzą, ale Dusty miała
dość.
Przeszła
przez pokój, mówiąc do ojca - „Powiedz mamie, że za chwilę wrócę coś zjeść” - Spojrzała
na niego i wyszeptała - „Muszę jechać, kochanie”.
Potem
zniknęła.
Rhonda
wstała i wybiegła z pokoju, wchodząc po schodach, a Mike usłyszał kolejne
trzaśnięcie drzwiami.
Dean
wyszedł, mrucząc - „Muszę porozmawiać z Dellą”.
Mike,
No i Rivera stali w salonie w milczeniu.
„Cóż!”
- Rivera przerwał ciszę - „Dzieci chciały ferie wiosenne w Disneyland. Lubię
kolejki górskie, ale muszę powiedzieć, że to jest o wiele bardziej interesujące”.
Mike
zacisnął zęby, żeby się nie uśmiechnąć. Jeśli No próbował tego, nie udało mu
się, ale na szczęście jego rozbawienie wyszło w niskim chichocie.
Mike
spojrzał między nimi, a następnie powiedział - „Idę porozmawiać z Kirbem”.
„Powodzenia,
bracie” – mruknął Rivera.
Mike
potrząsnął głową, po czym wyszedł z pokoju, wszedł po schodach i pukał do
drzwi, aż znalazł Kirby’ego.
*****
Mike
stał w stodole, oparty plecami o bok boksu, z gwiazdorskim nosem Blaise’a nad
drzwiami. Stoisko Moonshine było puste, bo Dusty leżała teraz na jej grzbiecie
gdzieś na polach. Rivera znajdował się trzy kroki dalej, z rękami skrzyżowanymi
na piersi, nogami na ziemi, oczami utkwionymi w Mike’u i nadstawionymi uszami.
Mike
czekał na Dusty i rozmawiał przez telefon. Rivera czekał na aktualizację.
„Musisz
przyspieszyć to gówno, Ryker” - powiedział do telefonu.
„Mówiłem
ci, ten koleś jest śliski” – odpowiedział Ryker.
„Dorwał
szwagierkę. Nie wiem jak, ale wiem, że ma czek na pięć tysięcy dolarów” –
poinformował go Mike.
„Cóż,
wiem, że mam nadzieję, że kurwa ta suka tego nie spieniężyła z tego
wszystkiego, co wiem o Bernie McGrath, jedyne, co o nim wiem, to to, że nie
przyjmuje zwrotów za wypłaty” – zauważył Ryker.
„To
wszystko, co dla mnie masz?” - zapytał Mike.
„Jest
w tym z siostrą” – Ryker powiedział mu coś, co wiedział.
Więc
poinformował o tym Ryker’a – „Już to wiem, Ryker”.
„Nie,
on jest z nią w łóżku. Zbliżyłem się
do jednego faceta, który niewiele wie. Wie tylko, że jakiś czas temu doszło do
ostatecznej rozgrywki, suka z DC była wkurzona i pokazała się w biurze,
szerzyła swoją dziwaczną miłość, wpadła jak burza do wewnętrznego sanktuarium McGrath’a
i wyładowała swój gniew, pozwalając McGrath’owi pieprzyć ją na jego biurku.
Podobno suczka jest hałaśliwa i aktywna. Komputer spadł z biurka. Słyszeli to
wszyscy w biurze”.
Jezu.
„Od
tamtej pory wpadł do DC dwa razy. Nie interesy” – ciągnął Ryker.
Tylko
Debbie mogła zakończyć to, co z jej usposobienia musiało być okresem suszy,
pozwalając, by jakiś podejrzany potentat na rynku nieruchomości ją przeleciał.
Kurwa.
Spojrzenie
Mike’a powędrowało do Rivery - „Muszę podejść do tego faceta tak, by udało mi
się skłonić go do wycofania się z tej ziemi. To oznacza, że potrzebuję
informacji, Ryker. Coś, na czym mogę się oprzeć. A muszę to zrobić na wczoraj”.
„Słyszę
cię, człowieku, ale mówię ci, że jest śliski, a kiedy to mówię, mam na myśli,
że jest ku temu powód. Tylko ludzie, którzy mają coś do ukrycia, sprawiają, że ich
działanie jest śliskie. A ten gość jest mistrzem. Nie jest mokry. Ten człowiek
jest naoliwiony”.
Ponownie,
kurwa, kurwa.
Mike
westchnął i spojrzał na swoje buty – „To oznacza, że muszę porozmawiać z
Tannerem”.
I
zapłacić mu. Tanner miał dwóch synów i żonę, i chociaż regularnie dawał gratisy
z dobroci serca, wciąż miał rodzinę na utrzymaniu. Grał Robin Hooda dla tych,
którzy tego potrzebowali i nie tylko nie mogli sobie pozwolić na nikogo zbliżonego
do talentu Tannera Layne’a, ale także na nikogo, kto był poniżej normy Tannera.
Ale
to, czego Ryker nie mógł znaleźć, Tanner z pewnością miał umiejętności, by
zdobyć. A jeśli nie miał czasu, mógł zatrudnić swojego zrzędliwego pomocnika,
Devina Glovera.
Plecy
Mike’a wyprostowały się od boksu, kiedy Ryker stwierdził - „Już jest w tym,
bracie. Rocky i jej banda martwią się o ten interes, więc go wpakowała w to. W dobrym tego słowa znaczeniu, jeśli mnie
rozumiesz. Dała mu trochę, poprosił mnie o poinformowanie go w zeszłym
tygodniu, tak zrobiłem i pracujemy nad tym razem”.
Mike
nie był zaskoczony. Był zadowolony, ale nie zaskoczony. Widział więcej niż
jeden raz, jak kobiety z miasteczka chroniły wzajemnie swoje tyłki lub, mówiąc
ściślej, aktywowały mężczyzn w ich życiu, którzy mogli to zrobić.
Więc
wymamrotał - „Dobrze”.
„Tak
na marginesie, McGrath jest żonaty” - powiedział mu Ryker, a Mike zamrugał.
„Co?”
- zapytał.
„Robi
paskudne rzeczy z siostrą, a nawet jedzie do Waszyngtonu, żeby wrócić do tego,
ale w domu ma bogobojną kobietę, która chodzi do kościoła w każdą niedzielę i
studiuje Biblię w każdą środę wieczorem. Jej tatuś był kaznodzieją. Tak jak trzymasz
w rękę szwagierkę, bracie, Tanner i ja uważamy, że jego żona jest słabym
ogniwem, ale w inny sposób. Ta suka rozmawia z Bogiem, a po sposobie, w jaki
się zachowuje, myślę, że myśli, że Bóg jej odpowiada. Mieszkają w Plainfield, a
zeszłej jesieni, jeśli pamiętasz, mieli ten wielki zbór, ci zwolennicy Biblii
palili książki. To ona była tego mózgiem. Tanner sprawdza ją w tym samym
czasie, gdy Devin sprawdza, czy mają intercyzę. Widzisz, byłoby to dla niego do
bani, gdyby dowiedziała się, że ma podejrzane interesy, a na dodatek pieprzy
jakąś prawniczkę, która mieszka w Waszyngtonie… w jego biurze… żeby cały jego
personel to słyszał, ona daje mu strzał w dupę i zabiera ze sobą połowę jego
ciężko zarobionych pieniędzy”.
W
końcu Ryker coś mu dał.
„Dlaczego
nie powiedziałeś mi tego wcześniej?” - zapytał Mike.
„Bo
nie mam dowodu, że ma podejrzane interesy. Właśnie wpadłem na tego, kto
powiedział mi o siostrze i na to też nie mam żadnego dowodu, poza kupą
świadków, z których wszyscy są na jego liście płac, więc żaden z nich nie chce
mówić. Ta kobieta boi się Boga, ale to nie czyni jej głupią. Wkurzy się i
będzie chciała sfotografować jego tyłek, będzie chciała dowodu. I nad tym
właśnie pracujemy z Tannerem”.
„To
zajmie trochę czasu, Ryker” – Mike powiedział mu to, co musiał wiedzieć.
„Wiem
o tym, bracie” - Ryker potwierdził, że wiedział - „Więc w międzyczasie trzymaj
mocno swoją kobietę. Znajdź ten czek. Spal go. I siadasz na szwagierce.
Zablokuj McGrath’a. Podczas gdy on stara się znaleźć kogoś innego, Tanner i ja
mamy nadzieję, że dowiemy się czegoś, co ci pomoże”.
Mike
wziął oddech.
Ryker
nie skończył.
„Może
pomóc, może nie, nie wiem, ile ona wie, ale możesz chcieć dać siostrze
wskazówkę, że jej nowy kumpel do pieprzenia ma jaja na łańcuchu. Jak ona czuje
miłość przez coś więcej niż orgazmy, może nie być zadowolona, słysząc, że nie
jest dostępny. A to może sprawić, że będzie mniej skłonna do robienia interesów
z tym pieprzonym facetem”.
Mike
uśmiechnął się, spodobał mu się pomysł podzielenia się tą nowiną z Debbie.
„Zajmę
się tym” – powiedział Ryker’owi.
„Założę
się, że tak” – mruknął Ryker z uśmiechem w głosie.
„Zadzwonię
do Tannera. Musimy usiąść. Jutro” – stwierdził Mike.
„Będę
tam. Teraz muszę iść. Muszę się nieźle namęczyć, bo moja dziewczyna godzinę
temu miała pozmywać naczynia, a ona wciąż rozmawia przez telefon z jednym ze
swoich chłopaków”.
Mike
uśmiechnął się do swoich butów. Jego „dziewczyna” nie była jego z krwi. Była
jego kobiety. Ale kiedy znalazła się w niebezpieczeństwie, zgłosił do niej
roszczenia, a kiedy Ryker zgłasza roszczenia, nie ma odpuszczenia. Z drugiej
strony, z tego, co Mike widział w tej niezwykłej rodzinie, żadna z nich nie
zamierzała rozluźnić uścisku.
„Dobrze.
Do zobaczenia jutro” – powiedział Mike.
„Później,
bracie” - odpowiedział Ryker, po czym się rozłączył.
„Mam
ochotę uczestniczyć w tym spotkaniu” - stwierdził Rivera w chwili, gdy Mike odjął
telefon od ucha, a Mike spojrzał na niego.
„Dam
ci jak najszybsze wprowadzenie i adres” - Mike natychmiast się zgodził.
„A
teraz, zanim Dusty wróci, daj mi raport z tego, co właśnie dostałeś od swojego
informatora”.
Mike
skinął głową i właśnie kończył to robić, kiedy Dusty wjechała na Moonshine
przez otwarte podwójne drzwi stodoły. Zobaczył w przyćmionych światłach, które
oświetlały przestrzeń, że nie była już wściekła, ale to nie znaczyło, że nie myślała
o tym, co się stało.
Nadal
się martwiła i jej wzrok wędrował to na Mike’a, to na Riverę. Uniosła brodę,
ale się nie uśmiechnęła. Potem zsiadła i zaciskając ręce na wodzach,
poprowadziła konia do nich.
„Widzę,
że dom jeszcze stoi i nie eksplodował, kiedy mnie nie było” – zauważyła - „Wszystko
w porządku?”
„Twoja
mama utrzymuje ciepłą kolację. Rhonda jest zabarykadowana w swojej sypialni,
twoja mama dwukrotnie próbowała się dostać do środka, ale drzwi są zamknięte.
Namówiłem Kirby’ego, żeby spędził trochę czasu z No. Zanim Rivera i ja
wyszliśmy stamtąd, Fin i Reesee wrócili. Uspokoiła go, więc nie jest wkurwiony
jak cholera, jest po prostu wkurzony. Namówiła go, żeby zagrał w jakąś grę z
Adrianą i Joaquinem. A ja właśnie dostałem od Ryker’a informację” – wtrącił ją
Mike.
„I
jak twój informator?” - podpowiadała.
„Dla
ciebie będzie więcej zabawy, jak dasz mi swój telefon” – odpowiedział Mike, a
jej głowa przechyliła się na bok.
„Słucham?”
„Daj
mi swój telefon, Aniołku” – powiedział cicho Mike.
Przyjrzała
mu się uważnie, po czym sięgnęła do tylnej kieszeni i wyjęła telefon. Podała mu
go; Mike dotknął ekranu, poszedł do kontaktów i znalazł Debbie.
Wcisnął
go i przyłożył do ucha.
„Nie
mam ci nic do powiedzenia, suko” – brzmiało czarujące powitanie Debbie.
„Nie
masz Dusty, masz Mike’a” – poinformował ją Mike.
Nastąpiła
chwila ciszy, zanim doszła do siebie i przeważnie powtarzała - „Cóż, tobie też
nie mam nic do powiedzenia”.
„To
dobrze, bo nie chcę cię słuchać. Ale mam coś do powiedzenia, co będziesz chciała
wiedzieć. Bernie McGrath jest żonaty. Nie wiem, czy pozwalasz mu się pieprzyć
dla zabawy, czy też widzisz obrączki w swojej przyszłości. Jeśli tak, masz
kolejną grę do zagrania, by zeskrobać jego żonę. Mówi się, że jest dobrą
chrześcijanką i daje o tym wszystkim znać. Jak jej nie znasz, nie wiesz, jak
dużym wyzwaniem będzie dla ciebie. Wiem, że Bernie jest dość związany z
Indianą, więc jeśli masz duże nadzieje i uda ci się to gówno, to ty będziesz
pakować pudła. I jeszcze jedno” – dodał Mike – „Ten czek, który McGrath dał
Rhondzie, zostanie dziś spalony. Może spróbować jeszcze raz i może mu się uda.
Zobaczymy. Wszyscy członkowie twojej rodziny rzucili się dziś na nią, a ja
całkiem dobrze poznałem Rhondę. Nie ma mowy, żeby wytrzymała taką presję.
Jakimś cudem to zrobi, jest w czarnej dupie i nawet jej chłopcy się z tym
zgadzają. Gratulacje, poniżyłaś pogrążoną w żałobie wdowę i rozdarłaś rodzinę
na strzępy. Ale jeśli myślisz, że on jest twoim asem, potrzebujesz ponownego
rozdania. Dzisiejsza rozmowa telefoniczna McGrath’a dała nam wskazówkę, więc wszyscy
wiemy, jakie masz karty i nie masz ni chuja”.
Odjął
telefon od ucha, wciąż słysząc, jak syknęła - „Pierdol się, Mike” - ale to było
wszystko, co usłyszał, zanim się rozłączył. Następnie przestawił przełącznik z
boku, żeby wyłączyć dzwonek i wsunął telefon do tylnej kieszeni.
Spojrzał
na swoją kobietę i zobaczył, że się uśmiechała.
I
widząc jej uśmiech, uścisk na jego klatce piersiowej, którego tak naprawdę nie
zauważył, z całym tym gównem, które spadło, zwolnił się.
„Szkoda,
że mi na to nie pozwoliłeś” – powiedziała z uśmiechem.
Mike
odwzajemnił uśmiech - „Przepraszam kochanie. To było samolubne z mojej strony”.
Jej
uśmiech stał się większy. Mike dał sobie sekundę na przyjrzenie się temu, po
czym jego wyblakł i spojrzał na Riverę.
„Zgaduję,
że w Teksasie uczą cię, jak zrobić przeszukanie” – zauważył.
„Tak”
– odparł Rivera.
„Musimy
znaleźć czek” – zauważył Mike.
„Tak”
– zgodził się Rivera.
„Wiesz,
jak wybierać zamek?” - zapytał Mike.
„Nie,
ale wiem, jak wyważyć drzwi, a jeśli to zrobisz, trudniej będzie je ponownie
zamknąć” – odparł Rivera.
Dusty
zachichotała cicho.
Mike
spojrzał na nią – „Uznać to za pozwolenie?”
Wyciągnęła
rękę za siebie, zapraszając - „Możesz to mieć. Zajmę się Moonshine i przybędę z
pomocą”.
„Chcesz,
żebyśmy zatrzymali dla ciebie wyważanie drzwi?” – zaoferował Rivera, a Dusty
zachichotała znacznie serdeczniej.
„Uh…
nie” – odmówiła - „Zostawię to bardziej doświadczonym. Ale daj mi dziesięć minut,
chcę obejrzeć”.
„Masz
to” – mruknął Rivera i wyszedł ze stodoły.
Mike
nie spuszczał wzroku ze swojej kobiety i powiedział cicho - „Chodź tutaj, Słonko,
i pocałuj mnie. Szybko. Mam coś do zrobienia”.
Przyprowadziła
konia do niego, położyła mu rękę na piersi, odchyliła głowę do tyłu i wspięła
się na palce. Pochylił się i musnął ustami jej usta.
Kiedy
uniósł się o cal, patrzył w jej oczy, a jego twarz była poważna.
„Sprawię,
że wszystko będzie w porządku” – obiecał, a jej ciało pochyliło się głębiej w
jego.
„Mike...”
„Gówno
mnie obchodzi, co muszę zrobić, Aniołku, zrobię wszystko, żeby było dobrze”.
Zacisnęła
usta. Potem spuściła głowę i na chwilę wtuliła twarz w jego pierś obok swojej
dłoni. Odchyliła go z powrotem, napotkała jego spojrzenie i skinęła głową.
„Zajmij
się swoim koniem” – rozkazał – „Zobaczymy się w środku”.
„W
porządku, kochanie”.
Mike
uniósł obie ręce, ujął jej szczękę, przyciągnął ją do siebie i pocałował w
czoło.
Następnie
wszedł do środka, aby zaangażować Deana, Fina, No, Rees i Kirby’ego w znalezienie
czeku.
*****
CDN.
#####
Zostało jakieś 100 stron książki z 600, więc jeszcze trochę cierpliwości. I pamiętajmy, że Kristen najwięcej emocji daje pod koniec, więc będzie się jeszcze działo.
😉
Dziękuję
OdpowiedzUsuńDziękuję
OdpowiedzUsuńDziękuję
OdpowiedzUsuń