sobota, 31 grudnia 2022

21 - Pieczenie tortów (cz.1)


Rozdział 21

Pieczenie tortów (cz.1)

 

 

 

Środa rano…

Mike wyłączył prysznic, otworzył drzwi, chwycił ręcznik i zobaczył Dusty stojącą przy umywalce i myjącą zęby.

Wyszedł i zaczął wycierać swoje ciało, patrząc na nią w lustrze, kiedy obserwowała, jak jego ręce przesuwały ręcznik po jego ciele.

Poczuł, jak jego usta się wykrzywiły.

„Kochanie, nie dalej niż dwadzieścia minut temu zapamiętałaś każdy fragment ustami” – przypomniał jej, a jej oczy podskoczyły na jego uśmiechnięte w lustrze.

Uśmiechnęła się jak pasta do zębów, wyłączając się, a następnie wyciągając szczoteczkę elektryczną z ust i mówiąc przez pianę - „Nie każdy fragment”.

„Te właściwe” – wymamrotał i zobaczył, jak jej ramiona się zatrzęsły, a oczy rozbłysły, kiedy wpychała szczoteczkę do ust i z powrotem ją włączała.

Owinął ręcznik wokół talii, zawiązał go i poszedł do umywalki.

„Co masz na dzisiaj?” - zapytał, otwierając lustro i sięgając po żel i maszynkę do golenia.

Pochyliła się, splunęła, wypłukała usta, wytarła ręcznikiem i właśnie płukała szczoteczkę, kiedy odpowiedziała - „Garncarstwo, rano. Hunter mówi, że ma coś z tobą dziś po południu. Bierze mój samochód. Ja pojadę samochodem Rhondy z Jerrą i dzieciakami do centrum handlowego po prezenty urodzinowe dla No. Wrócimy na czas, żeby się przebrać i wyjść na kolację. Wszyscy się spotykamy tutaj”.

„Racja” - mruknął, wyciskając żel w dłoń, a następnie wcierał go w twarz.

„Powiedz mi dokładnie” – zaczęła – „jak u licha możesz być gorący, wcierając żel do golenia w twarz”.

Jego oczy ześlizgnęły się na bok, widząc ją opartą biodrem o blat, jego usta znów się wykrzywiły i odpowiedział - „Bóg mnie lubi”.

I to była prawda. Dowód był oddalony o umywalkę dalej.

„Mhm” – mruknęła, podchodząc do niego, wchodząc w jego przestrzeń.

Odwrócił się, kiedy była już w nim, a ona przywarła swoim ciałem do jego. Otoczyła go jednym ramieniem, a drugą przesunęła po jego łopatce i w górę w jego mokre włosy.

Naciskała, ale nie zmuszał jej do zbyt ciężkiej pracy. Wspięła się na palce i przycisnęła swoje usta do jego, a on też nie zmuszał jej do zbyt ciężkiej pracy nad tym. Zajął się językiem, po chwili jęknęła w jego usta i, Chryste, jego kutas zadrżał, a miał ją zaledwie dwadzieścia minut temu.

Przerwał pocałunek, podniósł głowę o kilka cali i zobaczył swoją kobietę z kremem do golenia na całej twarzy.

Trzymał ją, trzymając swoją rękę z żelem z dala od jej koszuli nocnej, a czystą zaczął delikatnie przesuwać po jej twarzy, mrucząc - „Żadnych pieprzonych żartów, skończyliśmy się pieprzyć, a ja jestem gotowy do ponownego startu. Czuję się, jakbym miał siedemnaście lat”.

Wtuliła się w niego głębiej i szepnęła – „Wiem. Czy to nie wspaniałe?”

Nie myliła się.

Spojrzał jej głęboko w oczy, sprawdzając, czy widać było coś z niepokoju, jaki miała zeszłej nocy i nie mógł go zobaczyć.

Więc uśmiechnął się do niej i szepnął zgodę - „Tak, Słonko”.

Pochyliła głowę, pocałowała go w klatkę piersiową i jej ramiona zsunęły się z niego. Puścił ją i patrzył, jak złapała ręcznik, wytarła z twarzy resztki żelu do golenia i wyszła z łazienki.

Jego oczy wróciły do lustra i kontynuował nakładanie żelu na twarz.

*****

Środa po południu…

Jego komórka na biurku zadzwoniła, Mike zobaczył, co było na wyświetlaczu i zacisnął usta.

Ale podniósł ją, nacisnął zieloną słuchawkę i przyłożył ją do ucha.

„Mam spotkanie o piętnaście, więc nie mam dużo czasu” – brzmiało jego powitanie.

„W porządku” – odparła Audrey - „Pospieszę się”.

Mike wziął wdech, pragnąc, żeby wróciła do tego, by z nim nie rozmawiać.

„Zastanawiałam się, czy miałbyś czas jutro wieczorem po pracy na szybką kawę”.

Tak. Zdecydowanie wolałby, żeby wróciła do nie rozmawiania z nim.

„W tym tygodniu mam dużo pracy” – powiedział jej - „Nie mogę tego zrobić”.

„W takim razie ja wezmę kawę, a ty możesz po prostu wpaść. To nie zajmie pięciu minut” – odpowiedziała.

„Audrey…” – zaczął. Wyczuwając ruch, jego oczy powędrowały przez niezwykle pustą salę główną na górę schodów, na których właśnie pojawił się Rivera.

Mike podniósł brodę do Rivery.

Audrey szepnęła mu do ucha - „Pięć minut, Mike. Obiecuję i to jest ważne”.

„Możesz mi powiedzieć, o co chodzi?” - zapytał Mike.

„Szkoła Clarisse”.

Mike przestał patrzeć, jak Rivera szedł do jego biurka, spojrzał na nie i zamrugał.

„Słucham?”

„Szkoła Clarisse. Rozmawiałam z panią Layne w zeszłym tygodniu i wiem, że są dwie, do których ty i ona składacie podania przyjęcie i stypendium. Chcę się z tobą szybko zobaczyć w tej sprawie”.

„Czy nie możemy tego zrobić przez telefon?” - poprosił Mike.

„Nie, bo coś chcę ci dać”.

Chryste Nie podobał mu się ten dźwięk. Audrey rzadko mu coś dawała, chyba że zmuszała ją do tego jakaś okazja, a wtedy cokolwiek mu dawała, to on faktycznie za to płacił i było to więcej, niż mogli sobie pozwolić. Jej wspaniałomyślność nie wprawiała go w dobry nastrój.

„Audrey…” – zaczął.

„Mike” – przerwała mu - „Mimi. Po pracy. To dwie przecznice od ciebie. Po prostu napisz do mnie, kiedy już prawie skończysz, a spotkamy się na miejscu. Obiecuję, to nie potrwa długo”.

„Możesz obiecać, że to mnie nie wkurzy?” - spytał Mike.

„Tak” - odpowiedziała stanowczo i natychmiast, a Mike ponownie zamrugał w stronę swojego biurka.

Potem mruknął - „Pięć minut. Napiszę do ciebie."

„Dziękuję, Mike” – powiedziała cicho.

„Później”.

Wyłączył telefon i jego wzrok powędrował do Rivery, aby zobaczyć, że Rivera patrzy na niego.

„Domyślam się, że to nie był telefon od twojej najlepszej przyjaciółki zapraszającej cię na martini” – zauważył Rivera, a usta Mike’a wykrzywiły się, ale potrząsnął głową.

„Była żona, a gdyby moja najlepsza przyjaciółka zaprosiła mnie na martini, nie byłaby już moją najlepszą przyjaciółką”.

„Słyszę cię, bracie” - mruknął Rivera, po czym stwierdził - „Mam u ciebie jeszcze siedem tuzinów tych pączków, które jesteś mi winien, ale odpuszczam ci dwa, skoro wyciągnąłeś mnie z wyprawy do centrum handlowego z Jerrą i Dusty”.

Mike usiadł, a jego uśmiech pogłębił się - „Nigdy nie robiłem zakupów z Dusty, ale wszystko z Dusty jest rozsądne i wyluzowane. Jerra, nie w tę stronę?”

„Jerra może iść do centrum handlowego lub je opuścić. Odpali komputer, zrobi zakupy online, ale centrum handlowe…” – wzruszył ramionami - „Natomiast Adriana, która przypominam, że ma sześć lat, żyje, by chodzić do centrum handlowego. Ona nawet nie chce kupować tego gówna. Chce tylko spróbować. Nawet Jerra mówi, że to walnięte”.

„Moja rada: zduś to w zarodku. Teraz” – powiedział mu Mike, a Rivera przyjrzał mu się uważnie.

„Twoja dziewczyna uwielbia centrum handlowe?” - zapytał.

„Praktycznie mieszkała tam, dopóki nie znalazła chłopaka. A jej matka była taka sama”.

Rivera uśmiechnął się - „Więc dlatego pozwalasz swojej dziewczynie, która wygląda jak twoja dziewczyna i zachowuje się tak słodko jak twoja dziewczyna, wychodzić z dzieciakiem, który prawdopodobnie ma więcej nacięć w słupku łóżka niż ja”.

Rivera, jak Mike już wielokrotnie zauważył, niewiele przegapiał.

„To i jest dobrym dzieciakiem, który uspokoił jej tyłek, sprawił, że się nauczyła uczyć i zboczyła ze ścieżki, której tak bardzo nie lubiłem. Jej zainteresowanie centrum handlowym zniknęło, jej oceny się poprawiły, a on rozumie, że zastrzelę go, jeśli pójdzie tam z moją Reesee”.

Rivera nie spuszczał wzroku i powiedział cicho – „On to rozumie. Gdybym powiedział temu dzieciakowi, że jego dziewczyna nie jest z najlepszej porcelany, nazwałby mnie kłamcą, ale zrobiłby to po tym, jak uderzyłby mnie w twarz i splunął na mnie. Słońce wschodzi i zachodzi dla niego w niej, Mike. Rozumiesz to?”

Mike skinął głową. On to rozumiał. Nie można było tego przegapić. I nie mógł powiedzieć, że nie miał zastrzeżeń, ale mimo wszystko podobało mu się to.

Rivera pochylił się lekko do przodu i mówił dalej cicho - „Nie. Mam na myśli to, że w pewnym sensie to gówno nie umiera. Ona jest dla niego tą Jedyną. Znalazł ją w wieku siedemnastu lat. A bracie, opanuj się, bo po sposobie, w jaki ona na niego patrzy, zachowuje się przy nim, wiem, że ona ma piętnaście lat, ale czuje to samo”.

„Rozumiem, Rivera” – odparł Mike - „I nie mogę powiedzieć, że nie mam obaw. Mogę tylko powiedzieć, że nie mam się czym denerwować”.

Rivera usiadł z powrotem - „Tak. Gdyby moja dziewczyna miała piętnaście lat i znalazła dzieciaka, który poszedłby za nią w ogień i zrobił to z uśmiechem, byłbym tam, gdzie ty jesteś teraz, bracie”.

Mike widział sposób, w jaki Rivera był z jego własnymi dziećmi, więc nie miał wątpliwości.

Mike wstał, zdjął kurtkę z oparcia krzesła i powiedział - „Mamy wystarczająco dużo czasu, żeby odebrać Mimi's przed spotkaniem. Kawy są dobre. Ale jej ciasteczka, ciastka, cokolwiek w tej sprawie jest tylko o jeden stopień niżej od Hilligoss i jest to niski stopień”.

Rivera wstał i odpowiedział - „Nie byłem pewien wakacji w Hoosierland, ale wy, mieszkańcy Indiany, wiecie, jak jeść. Po pewnym czasie zatęskniłbym za moim grillem i Tex-Mex, ale to by potrwało”.

Wzruszył ramionami, wkładając kurtkę, gdy razem wychodzili i schodzili po schodach, a Mike odpowiadał - „Jak wrócisz do domu, nie mów nikomu, bo będziemy musieli wysłać ekipę, żeby ucięła ci język. Większość ludzi uważa, że Indiana to stan, przez który można przejechać. Poświęcili minutę, aby zjeść nasze jedzenie, doświadczyć naszej gościnności, zrozumieć głębię naszej lojalności, a jak zrobią to jesienią, kiedy drzewa są kolorowe, nikt nigdy nie odejdzie”.

„Wyczuwam to” – mruknął Rivera.

Mijając Kath w recepcji, kiwnęli jej brodami i otrzymali w zamian machnięcie palcem, co wywołało jego uśmiech, Mike mruknął w odpowiedzi - „Czuję, że to wszystko ci się podoba. To Boża szczera prawda”.

Rivera pchnął drzwi, uśmiechając się do niego. Mike przeszedł obok, uśmiechając się do swoich butów.

Wpadli do Mimi i kupili kawę. Tam Rivera niezbicie udowodnił, że jest dobrym mężem i ojcem, kiedy kupił kupę ciastek i ciasteczek dla swojej żony i dzieci. Obaj niosąc białe, papierowe kubki do kawy z tekturowymi rękawami i Rivera z dużą białą torbą, wyszli z Mimi, poszli jedne drzwi dalej i weszli przez drzwi, które prowadziły do biura Tannera.

Weszli po schodach i Mike nie zawracał sobie głowy pukaniem ani ogłaszaniem ich, kiedy otworzył drzwi u góry, przeszedł przez nie i przytrzymał je dla Rivery. Stało się tak, bo Tanner miał kamery i już wiedział, że tam byli.

I Mike dowiedział się, dlaczego sala główna komisariatu była pusta, kiedy przechodzili przez recepcję Tannera. Zrobił to, uśmiechając się do mamy Tannera, Very, która rozmawiała przez telefon za biurkiem recepcjonistki. Ale w jego biurze byli Colt, Sully i Merry wraz z Ryker’em, Tannerem i, pieprzyć go, Calem i facetem Tannera, byłym agentem CIA i obecnie certyfikowanym Devin’em Gloverem.

„Jezu, jasna cholera” – mruknął Rivera, zatrzymując się szybko i patrząc na wysokiego, masywnego Ryker’a z wytatuowanymi rękoma - „Chłopcze, czym mama cię karmiła, jak dorastałeś?” - zapytał.

„Noworodki” – odpowiedział Ryker, patrząc spode łba na Riverę.

„Widzę to. Całkowicie” – odpowiedział Rivera.

Ryker zmarszczył brwi.

Potem zapytał Mike’a, wciąż marszcząc brwi na widok Rivery - „Kto jest tym nowym facetem?”

Mike wkroczył i przedstawił go nie tylko Ryker’owi, ale wszystkim dookoła.

Spojrzał na Tannera i zauważył - „Nie wiedziałem, że to impreza”.

„Wykonałem kilka telefonów” – Tanner zwrócił uwagę na oczywiste.

„Wygląda na to, że nowy facet przyniósł smakołyki na przyjęcie” – zauważył Ryker, wpatrując się w białą torbę Mimi Rivery.

„Jeśli się do nich zbliżysz, odetnę ci rękę. To dla mojej kobiety i dzieciaków” – odparł Rivera, a oczy Ryker’a przeniosły się z torby na Riverę.

Potem uśmiechnął się swoim przerażającym uśmiechem Ryker’a.

„Chce się ze mną bić, by mógł dać swojej kobiecie i dzieciom ciasteczka. Nie wiem, czy to głupie, czy szalone” – zastanawiał się głośno Ryker.

„Mam w dupie to, co myślisz, że to jest” – odparował Rivera.

„Sprzątanie krwi to udręka, a nikt tutaj nie ma na to czasu. Czy możecie odstąpić, żebyśmy mogli odbyć to zebranie informacyjne i naradę i żyć dalej?” - wtrącił się Merry.

„Tak, i nagle zatęskniłem za Mimi” - mruknął Sully, po czym spojrzał na Colta - „Dlaczego nie wpadliśmy tam, zanim weszliśmy?”

„Bo gdybyśmy to zrobili, Ryker byłby wściekły z tego powodu, a jeśli zrobimy to później, nie będzie go w pobliżu, więc nie będzie” – odpowiedział Colt.

„Racja” - powiedział Sully z uśmiechem.

„Przypomnienie” - wtrącił Mike - „Mam sytuację, którą muszę się zająć, więc może moglibyśmy zacząć” - Jego wzrok przeszedł przez Colta, Sully’ego, Merry’ego, Cala i Devina – „Zechcecie mi powiedzieć, co wszyscy tutaj robicie?”

„Cóż, na przykład ja nie dźwigałem tyłka po tych schodach, żeby obejrzeć Show Ryker i Nowy Facet” - zauważył zrzędliwie Devin.

„Więc dlaczego wciągnąłeś swój tyłek po schodach?” - Mike zapytał, a Devin spojrzał na niego bystrym wzrokiem.

„Zanim będę gadał, słyszałem, że Ryker dostaje tort. Ja też chcę” – zażądał Devin.

Jezu.

„Dusty zrobi ci tort” – zgodził się Mike - „Teraz mów”.

Devin otworzył usta, żeby coś powiedzieć, ale Ryker zdążył go wyprzedzić.

„Mój ma dwanaście warstw” – oświadczył, a Mike spojrzał na niego.

„Słucham?”

„Pracuję już nad tym od jakiegoś czasu. Mój tort ma dwanaście warstw. Ten dupek właśnie się wtrącił. Nie dostanie takiego, co ma dwanaście warstw. Najwyżej sześć”.

Oczy Devina zwęziły się - „Połowa? Srasz mnie? Dostałem więcej niż ty w ciągu tygodnia, bo trzymałeś kciuk w dupie”.

Ryker skrzyżował ręce na piersi i spojrzał z góry na Devina, gdy zaprzeczył - „Węszyłem”.

„Trudno” – odpowiedział Devin i spojrzał na Mike’a – „Ja też chcę dwunastowarstwowy”.

Mike nigdy tego nie robił, ale zastanawiał się, czy liczenie do dziesięciu rzeczywiście działa.

Nie dostał szansy na rozpoczęcie.

„Pieprzyć mnie, zamknijcie się, kurwa” - Cal włączył się do rozmowy, wpatrując się zarówno w Ryker’a, jak i Devina - „Torty. Jezu. Poważnie? Mówimy o tortach?”

„Łatwo ci mówić, masz kobietę, która je robi” – odparował Devin.

Słyszałam to!” - Vera krzyknęła z drugiego pokoju, a Mike patrzył, jak Tanner powoli zamykał oczy.

Tanner pozwolił na coś, o czym wszyscy wiedzieli, że nigdy nie powinien, pozwolił swojemu partnerowi na romans z członkiem rodziny. Zwykle chroniłeś przed tym gównem swoją siostrę. Skoro Vera spotykała się z Devin’em, była to matka Tannera.

„Tak, więc od czasu do czasu upiecz mi tort” - zawołał Devin przez drzwi.

„Um… przepraszam?” - zapytała z warknięciem.

„Racje. Skupcie się” – uciął Mike - „Mam chłopca, który kończy dziś siedemnaście lat i chciałbym świętować to z nim dziś wieczorem. Nie być w areszcie za napaść”.

„Jonas kończy siedemnaście lat?” – zapytał Sully - „Jak to przegapiłem? Powiedz mu, że wujek Sul życzy wszystkiego najlepszego z okazji urodzin, a ja namówię Raine, żeby wysłała mu kartkę z odrobiną zieleni”.

Mike spojrzał w sufit, ale wciąż słyszał mamrotanie Rivery - „Brownsburg. Każdego roku. Przerwa wiosenna. Cholernie kocham to miejsce”.

„A może ja zacznę?” - zapytał Cal, nawet nie próbując ukryć zniecierpliwienia, a Mike przestał patrzeć w sufit i spojrzał na niego - „Mam kumpla, który ma kumpla, który pracuje dla McGrath’a. Ten jego kumpel głośno wypowiadał się na temat gówna, które trafia po stronie McGrath’a. Rozumiem przez to fakt, że McGrath nie martwi się, że jego budynki są zgodne z regulaminem. Problem polega na tym, że jak facet gadał, gdy był nawalony, a skoro McGrath podpisuje jego wypłatę, nie zrobi tego oficjalnie. Więc odkryłem to gówno i przekazałem je Coltowi”.

Wtedy odezwał się Colt - „Cal mi to powiedział, zacząłem kopać i wszystkie jego konstrukcje przeszły każdą kontrolę. Więc albo ten facet jest jedynym mężczyzną na tej planecie, który kłamie, kiedy jest nawalony, albo McGrath ma kogoś w kieszeni. Nie trzeba było szukać zbyt daleko, aby dowiedzieć się, że mąż kuzynki żony McGrath’a kładł swój podpis na wszystkich dokumentach. Po pierwsze, jako członek rodziny, bez względu na to, jak bardzo jest luźny, nie powinien sprawdzać konstrukcji McGrath’a. Ale on jest inspektorem budowlanym, jego żona zajmuje się pielęgnacją pudli i mieszkają w domu za trzysta pięćdziesiąt tysięcy dolarów z basenem w ziemi, który stoi na pięciu akrach”.

„Opłacony” - powiedział Mike.

„Zgaduję, że tak” – odparł Colt - „Ale nie ma dowodów”.

„Jeszcze” - dodał Sully.

Mike spojrzał na Ryker’a i stwierdził - „To jest warte dwunastu warstw. Masz coś w ogóle?”

Ryker otworzył usta, ale Devin się odezwał.

„Mam do czynienia z intercyzą” – oznajmił - „Ale dostałem też więcej. Widzisz, ojciec pani McGrath jest kaznodzieją, a pani McGrath straciła mamę, gdy miała dziewięć lat. Mama pani McGrath była dziana i to przez duże „D”. Wszystko było trzymane na funduszu, dopóki nie skończyła dwudziestu jeden lat. McGrath poślubił ją, gdy miała dwadzieścia jeden lat. Widziałem kobietę. Wiem czemu. I nie chodzi o to, że ładnie wygląda w letnich sukienkach. Jest Świrem Jezusa, który mógłby grać w defensywie dla Coltów. To jej pieniądze sfinansowały biznes. Ale ona nie jest głupia. Mogła skorzystać z szansy na miłość, widząc, że nie dostanie wielu ofert, ale jak to małżeństwo się popsuje, a ona odchodzi z siedemdziesięcioma pięcioma procentami wszystkiego”.

„Jezu” - szepnął Mike.

„Bez kitu, Jezu, Maryjo i Józefie” - zgodził się Devin - „Dość powiedzieć, że będzie krzywo patrzeć, że jej ukochany mąż robił jakąś dziwkę na jego biurku. Świętość małżeństwa jest Wolą Bożą. Nie wiem, czy jak ona się dowie, odstrzeli mu dupę, albo będzie go ujeżdżała, aż nadejdzie Królestwo, skoro usłyszałem, że Bóg nie jest zbyt napalony na rozwody. Wiem, że ona ma reputację jako zgniatacz kulek, co oznacza, że ​​McGrath ma swój typ, skoro siostra twojej kobiety jest taka sama. Więc kiedy ona dowie się, że on posuwa siostrę, jest szansa, że ​​straci rozum i znajdzie jakiś sposób, by zmusić go do zapłaty. Aha, a tak przy okazji” zaczął podsumowywać „to McGrath rozpuścił te plotki, że jego pierwsze pieniądze mają przerażające powiązania. Na początku nie miał siły, tylko ambicję. Potrzebował ziemi i chciał po swojej stronie strachu, żeby ją zdobyć, więc wymyślił to gówno. Zdobył je później, kiedy było go stać na mięśnie, ale utrzymywał te plotki w ruchu, bo wykonywały robotę”.

„Mamy więc dwa tropy” - zauważył Mike.

„Albo mógłbyś podejść do tego z innej strony” - wtrącił Merry, a Mike spojrzał na niego - „Byłem w Akademii z facetem, który przeprowadził się do Baltimore. Wyciągnąłem rękę, widząc, że ma przyjaciół w policji w Waszyngtonie. Poprosiłem go, żeby się rozejrzał, a on to zrobił. Widząc, że Debbie Holliday jest obrońcą, już nie jest ich ulubioną osobą. Widząc, że odnosi duże sukcesy, lubią ją jeszcze mniej. Ale ona odnosi bardzo duże sukcesy. Odniosła tak duży sukces, że krążą plotki o tym, że ona radzi sobie tak dobrze, jak sobie radzi”.

„A te plotki to są?” - zapytał Mike.

„Mówi się, że sędziowie są w jej kieszeni, ale przyjaciel mojej przyjaciółki uważa, że ​​​​to coś innego.

„A to by było?” - Tanner wtrącił się, żeby zapytać.

„Nie łapówki. Ona ma na nich gówno” – odpowiedział Merry -  „Co najmniej na dwóch z nich. A on tak myśli, bo widział ją w obecności prywatnego detektywa. Nie detektywa pracującego dla jej firmy. Cokolwiek to jest, dzieje się poza firmą, a ten PI nie ma dobrej reputacji. Reputacja Debbie obejmuje również bycie przerażająco ambitną i nikt nie byłby zaskoczony, że zrobiłaby wszystko, co było w jej mocy, aby zwiększyć wskaźnik wygranych, co podniosłoby jej stawkę godzinową. Została partnerem w najmłodszym wieku ze wszystkich w tej firmie. Ta firma istnieje od czterdziestu pięciu lat i kiedy mówię „każdy”, mam na myśli każdego, mężczyznę lub kobietę. A ta firma, tak długo odkąd istniała, była znana jako klub dla chłopców. Teraz tak nie jest”.

„To wszystko dzieje się w Waszyngtonie, Merry. Skąd zdobędziemy to gówno, które Debbie ma na tych sędziów?” - zapytał Mike.

„Jeśli każesz swojej kobiecie upiec mi dwunastowarstwowy tort, wykorzystam swoje mile lotnicze i pokręcę się po Waszyngtonie. W ten sposób to zdobędziemy” – odpowiedział Devin, a oczy Mike’a powędrowały do ​​niego.

„Jeśli załatwisz mi trochę brudu na Debbie, Dusty zrobi ci dwunastowarstwowy tort, a ja kupię ci butelkę dwudziestoletniej szkockiej” – stwierdził Mike.

„W takim razie lepiej poproszę moją kobietę, żeby przeszukała linie lotnicze w Internecie i wsadziła mnie w samolot” – mruknął Devin, wychodząc za drzwi, a kiedy Mike stracił go z oczu, usłyszał - „A ja lubię tort czekoladowy!”

Gdyby mieli coś, co zamknęłoby Debbie teraz i na zawsze, Dusty wyhodowałaby pieprzone ziarna kakaowe.

Mike nie podzielił się tym.

Zamiast tego rozejrzał się po pokoju i powiedział - „Potrzebujemy dowodu na naruszenie kodeksu, a potem idę z tym do McGrath’a, a także dostarczę mu wiedzy, że nie wycofuje się z farmy, jego żona dostaje ostrzeżenie o jego działalności pozamałżeńskiej. Potrzebujemy, żeby powęszył ktoś z ochrony przeciwpożarowej i budowlanej”.

„Ja na tym” – powiedział Colt - „Znam kilku facetów. Już dzwoniłem”.

„Wygląda na to, że Dusty będzie zajęta pieczeniem” - mruknął Mike.

„Nie słyszałeś, co ja mam” - wtrącił Ryker, a Mike spojrzał na niego.

„Masz coś, podziel się tym”.

„Starsza pani Molder” – oznajmił Ryker, a spojrzenie Mike’a przeszyło Merry’ego, Colta i Sully’ego.

Starsza pani Molder przez dziesięć lat siedziała na odłogach, czekając, aż jej wnuk podrośnie i będzie mógł na nich pracować. Jej syn zginął w wypadku samochodowym po pijanemu, a on był tym, który był pijany. Był do niczego, znalazł bezwartościową kobietę, która odeszła, gdy jej dziecko miało dwa lata i nigdy nie oglądała się za siebie, a potem znalazł się owinięty wokół słupa telefonicznego. Dzieciak miał pięć lat.

Ziemia starszej pani Molder była w jej rodzinie od sześciu pokoleń. Było to jedno z pierwszych gospodarstw działających w miasteczku. Miała członków swojej rodziny maszerujących na Paradzie Stulecia miasta, Paradzie Stupięćdziesięciolecia miasteczka i Paradzie Dwustulecia. Była królewską farmerką z miasta, korzeniami tak głębokimi, że nikt nie pomyślał, że zostaną wykopane.

Teraz na jej farmie znajdowała się restauracja Station, jej parking i okoliczne sklepy. Kiedy to się stało, miasto zatrzęsło się. Nikt nie sądził, że starsza pani Molder sprzeda swoją ziemię. Poświęciłaby się temu przed opuszczeniem go. I właśnie wtedy, gdy starsza pani Molder sprzedała, gliny zainteresowały się, ale bez skarg i oczywistych naruszeń nic nie mogły zrobić.

„Jezu, Ryker, pewnie ją wystraszyłeś jak diabli” – powiedział Merry.

„Starej kobiety niełatwo przestraszyć” – odpowiedział Ryker - „Ale miała dużo do powiedzenia o McGrath’ie. Powiedziała też, że powiedziała o tym policji, ale niestety policja, której powiedziała, to był Harrison Rutledge, on nie zrobił ni chuja, bo jest chujem, więc została wypieprzona”.

Harrison Rutledge był brudnym gliną, a sposób, w jaki był brudny, oznaczał, że nie bawił się dobrze w więzieniu i to nie tylko dlatego, że był gliną. Jego dni były policzone i wszyscy spodziewali się, że wkrótce dostaną wiadomość, że został uderzony w serce lub żyłę szyjną i umarł, zanim upadł na cementową podłogę więzienia.

„Pieprzone piekło” – mruknął Colt.

„Tak” – zgodził się Ryker - „I po tym, co opowiada, Rutledge powiedział jej, że McGrath nie robił nic nielegalnego i nie ma wyjścia, ale jeśli coś się zmieni, on będzie jej oficerem prowadzącym i nie powinna rozmawiać z nikim oprócz niego. Domyślam się, że Rutledge brał w łapę, zanim wziął coś innego. Problem polegał na tym, że Rutledge zostawił ją na lodzie, a McGrath wysłał chłopców, którzy przestraszyli kobietę, która nie daje się tak łatwo nastraszyć. Nie ma problemu z gadaniem o tym teraz. Minęły już lata. Jest stara jak ziemia. A jej wnuk okazał się gejem i mieszka w San Francisco. Potem trzymała buzię na kłódkę ze względów zdrowotnych. I nie była specjalnie otwarta, kiedy pokazałem się u jej drzwi, chociaż nietrudno było wyczytać, że jest samotna, skoro otworzyła drzwi, żeby mnie opieprzyć i zajęło jej ułamek sekundy, by zaprosiła mnie na lemoniadę. Siadając z zimną szklanką, powiedziałem jej, że farma Holliday jest w zasięgu wzroku McGrath’a, a ona szeroko się wygadała”.

„Pieprzone piekło” – mruknął ponownie Colt.

„Zagrożenia i intymność?” – zapytał Sully.

„Kurwa, tak, i więcej. Wysłali ekipę, rozwalili jej dom, pobili ją, pobili dzieciaka i powiedzieli jej, że dadzą jej coś więcej, a to jest to, skąd to się wzięło, że nie tylko zamilkła, rozmawiając z policją, ale też musiała sprzedać” – dodał Ryker.

„Farma została sprzedana lata temu. Przedawnienie napaści wynosi dwa lata. Mamy w tym przejebane” – stwierdził Merry.

„W przypadku Dusty i jej rodziny to jest nie do zrobienia” - stwierdził Mike.

„Oczywiście, że nie, ale, jeśli będziemy mieli gówno, zdobędziemy dowód na kodeks, wejdziemy ostro” - odpowiedział Sully.

„Nie można na to czekać w przypadku rodziny Dusty ani żadnej rodziny, która ma ziemię” - powiedział im Mike - „Przez dziesięciolecia bezlitośnie rządził w tym hrabstwie. Budynki niezgodne z regulaminami, łapówki, groźby, zastraszanie, napaść. Ktoś musi odwiedzić Rutledge’a i zobaczyć, czy będzie mówił. Musimy podejść do każdego, kto został w pobliżu po tym, jak sprzedał swoją farmę i zobaczyć, czy zastosowano wobec nich tę taktykę. Musimy polegać na kontrolach ochrony przeciwpożarowej i budowlanej, żeby sprawdzić jego gówno. Używamy tego gówna Debbie, żeby zmusić go do wycofania się z farmy Holliday’ów. Ale trzymamy się go, aby zamknąć go na dobre. To gówno dzieje się pod naszymi nosami od lat. Wcześniej nie mogliśmy nic zrobić. Mamy teraz gówno i czas to skończyć”.

Otrzymał wiele spojrzeń, kilka uniesień brody i kilka skinień.

Mike spojrzał na Sully’ego - „Idź do Rutledge’a. Zobacz, co możesz zyskać”.

Sully skrzywił się, bo wszyscy lubili Rutledge’a tylko trochę bardziej niż Hitlera, ale skinął głową.

Mike spojrzał na Colta - „Przyspiesz to gówno z bezpieczeństwem przeciwpożarowym i budowlanym”.

Colt podniósł brodę.

Mike spojrzał na Tannera - „Pod radarem, jeśli Ryker’owi się to udało, zaczynasz odwiedzać rodziny”.

Tanner również podniósł brodę.

„Odwiedzę McGrath’a, żeby dać mu znać, co wiem o Debbie” – powiedział Mike, nie spuszczając wzroku z Merry’ego - „Jesteś ze mną”.

Merry skinął głową.

Mike spojrzał przez wokoło i dokończył - „A potem Dusty zaczyna piec torty”.

To sprawiło, że się uśmiechnęli.

Narada była zakończona, wszyscy byli zajęci, wyjście nie zajęło im dużo czasu. Na zewnątrz Colt i Sully weszli do Mimi. Cal przeszedł się do swojego pickupa.

Ryker został w biurze Tannera.

Merry, Rivera i Mike wrócili na komisariat.

Kiedy szli, Rivera zapytał pod nosem - „Płacisz któremuś z tych facetów czymś innym niż tortami?”

Mike spojrzał w lewo i lekko w dół.

„Nie”.

Nawet gdy szli, Rivera nie spuszczał z niego wzroku.

Potem spojrzał do przodu.

Mike też.

Potem usłyszał, jak szepnął - „Głębia waszej lojalności”.

Mike znów poczuł, jak wykrzywiły mu się usta.

Rozumiał to.

*****

CDN

Cóż, nie udało mi się skończyć tej książki w tym roku.

 Życzę Wam wszystkim (i sobie), by kolejny rok był bardziej spokojny i szczęśliwy.

Monika

4 komentarze:

  1. Dziękuję
    Dla Ciebie ode mnie życzę Ci wszelkich wspaniałości w życiu osobistym i zawodowym. Caluje i pozdrawiam i czekam z niecierpliwością na dalsze efekty twojej pracy😘😘😘

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję
    Wszystkiego najlepszego w nowym roku 🥰

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziękuję za twoje poświęcenie w tłumaczeniach :) Oby nowy rok obfitował w kolejne tłumaczenia. Bądź zdrowa, szczęśliwa i bogata w nowym roku.

    OdpowiedzUsuń